piątek, 19 lipca 2019

Książki (nie)zapomniane - Wolności nie zdobywa się nieustannie uciekając

Kiedy jesteśmy wolni? Czy tak trudne, fundamentalne pytanie można odnieść do banalnych sytuacji, życia wśród nieustannych aluzji, uszczypliwości, czasem otwartych kłótni, z których składa się codzienność człowieka uwikłanego w związek z matką, (drugą) żoną i czwórką dzieci (swoich i nieswoich)? Chyba trzeba, gdyż tak wygląda egzystencja tysięcy, może dziesiątków tysięcy mężczyzn... Farma JOHNA UPDIKE’A (1932-2009) jest portretem jednego z nich.

Joey Robinson (narrator) pracuje jako konsultant reklamowy w firmie szkoleniowej na Manhattanie. Ma za sobą małżeństwo z Joan, którą zostawił z trójką dzieci, by ożenić się z Peggy. Teraz wiezie nowo poślubioną małżonkę i jej jedenastoletniego syna, Richarda, na wieś, na trzydniowe odwiedziny do samotnie mieszkającej matki. 

Peggy nie chciała tej wizyty, ale z trudem zgodziła się. Już od pierwszej chwili pobytu na farmie okaże się, że przeczucia jej nie zawiodły. Teściowa nie akceptuje wybranki syna, więcej – chętnie upokarza drobnymi niedopowiedzeniami, złośliwymi przytykami, opiniami wygłaszanymi z pozycji osoby wiedzącej o życiu niemal wszystko. A pośrodku dwóch kobiet toczących bój o ukochanego mężczyznę znajduje się on sam – bezwolny, słaby, nieskutecznie, bo może niechętnie walczący o prawo do głosu. Najlepiej, jak się wydaje, radzi sobie w tej sytuacji Richard, o którego „babcia” ostentacyjnie zabiega, by także w ten sposób dokuczyć jego rodzicielce.

Oto przykład świetnego dialogu. A takich jest w książce sporo:

Chłopiec wydaje się bystry – powiedziała matka. (…) Ciekawa rzecz, bo matka nie robi tego wrażenia. (…)
- Dziwię się bardzo – ciągnęła (…).
- Czemu się dziwisz?
- Że potrzebujesz głupiej kobiety, aby nabrać pewności siebie.
- Nic o niej nie wiesz. Nie chcesz wiedzieć.
- Wiem, co się rzuca w oczy. (…)
- Zatrułaś moje pierwsze małżeństwo, nie życzę sobie, żebyś się wtrącała do drugiego. Masz być grzeczna dla mojej żony. (…) Sama nas zaprosiłaś (…).
- Ja przecież mówię tylko, że chłopak musiał odziedziczyć inteligencję po swoim ojcu – powiedziała.


Kilkadziesiąt godzin na farmie to nieustanna walka kobiet i defensywne zachowania chwiejnego Joey’a, który prędko dochodzi do wniosku, że jednak niemądrze postąpił żeniąc się powtórnie i zaczyna postrzegać Peggy bardzo przedmiotowo, co każe nam zastanowić się, czy ją naprawdę kocha:

Niewykluczone, że mogłem zatrzymać ją jako kochankę, póki by jej uroda nie zwiędła, pozostając mężem Joan.

Ale czy kocha także matkę? Gdy mijają dni wizyty, Joey bez żalu opuszcza kobietę, która właśnie zachorowała. Jego myśli wędrują już do Nowego Jorku. To człowiek nieustannie uciekający od ostatecznych konsekwencji swoich czynów. Szuka wolności – chowając się w głąb siebie. Nie angażując się do końca. Zostawiwszy za sobą zrujnowane małżeństwo, powoli rozkłada - jak się wydaje – również drugi związek. Wolności nie zdobywa się nieustannie uciekając.

Updike John, Farma, przeł. Maria Skibniewska], wyd. 2, Warszawa 1993. ISBN 83-06-02309-9 (sygnatura: 139058)

poniedziałek, 15 lipca 2019

Wiedzą, kto wybił szyby

To było kilka lat temu. Jedna z pracownic księgowości zapytała z przerażeniem w głosie: Kto wybił szyby? Gdzie? I już pewnie w głowie obliczała, ile to będzie kosztowało. A skąd to pytanie? Otrzymała fakturę „za Wybite szyby”, czyli za książkę pod takim tytułem, której tematem jest praca amerykańskiej policji.

24 lipca przypada Święto Policji. Uczcimy je skromnie – zaprezentowaniem czterech pozycji z naszych zbiorów. Nie oznacza to, że tylko tyle ich mamy. To tylko przykłady. Zaczniemy – rzecz jasna – od Wybitych szyb. Następnie pokażemy bardzo obszerną monografię, po czym wrócimy na polskie podwórko, by przypomnieć – jako ciekawostki - dwa artykuły z historii Policji (wówczas – Milicji Obywatelskiej).
Kelling George L., Coles Catherine M., Wybite szyby. Jak zwalczyć przestępczość i przywrócić ład w najbliższym otoczeniu, przeł. Bolesław Ludwiczak, Poznań [2000]. ISBN 83-7278-005-6 (sygnatury: cz K XV-7/50, 156944-6)

Nadszedł czas, aby dokonać zasadniczej zmiany naszego sposobu myślenia i postrzegania przestępczości. Jeśli bowiem chcemy zrozumieć, jak podchodzą do tego zagadnienia mieszkańcy osiedli i ludzie interesu, musimy najpierw znaleźć dla niego nową, lepszą definicję - wykraczającą poza dotychczasowe założenia, którymi kierowali się politycy i stróże prawa. Jeżeli chcemy zmienić niekorzystną sytuację i poprawić jakość życia obywateli, konieczne jest postępowanie według strategii i założeń taktycznych uwzględniających ich potrzeby, wnioski i żądania. Aby osiągnąć te cele, najpierw należy zacząć poważnie traktować panoszące się coraz bardziej w naszych miastach zjawisko naruszania ładu i porządku.

Obraz działania policji w środowisku lokalnym, czyli przykłady praktycznej realizacji założenia, że wzrost „dużej” przestępczości jest konsekwencją braku reakcji na „małe” przewinienia, takie jak np. tytułowe chuligaństwo.
Hołyst Brunon, Policja na świecie, wyd. 2 zm. i rozszerz., Warszawa 2013. ISBN 978-83-7806-483-1 (sygnatura: cz  K XV-6/4 d)

Niektórzy historycy zapewniają, że gatunek ludzki - Homo sapiens - występował w Afryce lub w Azji przynajmniej 250 000 lat temu. Ponieważ pisemne dokumenty pochodzą dopiero z około 3200 r. p.n.e., jest oczywiste, że snucie domysłów musi odegrać istotną rolę w ustaleniu scenariusza, jak pierwszy „policjant" wykonywał swoje obowiązki. Można śmiało założyć, że w najwcześniejszych społecznościach ludzkich głowa rodziny była odpowiedzialna za utrzymanie dyscypliny w swojej grupie. Jeśli między członkami grupy dochodziło do sporu, przywódca wzywał zwaśnione strony, słuchał ich wypowiedzi oraz opinii świadków i wydawał orzeczenie.

Duży format. 1321 stron, czyli kolejne, rozszerzone wydanie znanej monografii. Kompendium wiedzy o policji: historia zawodu, szkolenie i doskonalenie zawodowe, administracja, misja, psychologia, style działania, rola w społeczeństwie. Ponadto – przegląd systemów organizacji i funkcjonowania policji w wybranych państwach i na wszystkich kontynentach (łącznie – w 92 państwach!).
Adamów Katarzyna, Pierwsza milicjantka Polski Ludowej, „Pamięć.pl” 2013, nr 7-8, s. 10-13

Warszawiacy znali ją jak jako Lodzię Milicjantkę. Stała się bohaterką wielu artykułów prasy codziennej i czasopism. Pokazywano ją sobie na ulicy, czytano o niej w gazetach, podziwiano ją w kinach w trakcie projekcji Polskiej Kroniki Filmowej. Zaskarbiła sobie sympatię mieszkańców stolicy i nie tylko. Niespodziewanie dla niej samej, Leokadia Krajewska (z domu Kubanowska) stała się ikoną PRL-owskiej „kobiety pracującej”.

Pani Leokadia urodziła się w 1928  roku w Wirowie, w pobliżu Sokołowa Podlaskiego. Jako trzylatka straciła ojca. Jej matka zabrała wówczas dzieci i przeniosła się do Warszawy. Pod koniec wojny nastolatka pracowała jako sanitariuszka w Polskim Czerwonym Krzyżu, a kwietniu 1945 roku, licząc lat siedemnaście, zwróciła się do Komendy Milicji Obywatelskiej m.st. Warszawy z podaniem o przyjęcie do pracy. Tak zaczęła się jej popularność wśród przechodniów i zmotoryzowanych, a śmiało można powiedzieć, że nawet sława. Uchodziła za wzór rzetelności zawodowej i zawsze potrafiła obdarować uśmiechem. Podziwiano także jej urodę. Do dziś mieszka w stolicy. Cały artykuł można przeczytać TUTAJ.
Marek Łucja, Rodzina milicyjna - wzorem rodziny socjalistycznej
„Pamięć.pl” 2013, nr 3, s. 28-31

Fikcyjny porucznik milicji Sławomir Borewicz w jednym z odcinków popularnego serialu 07 zgłoś się (1976–1987) wyznał, że zawarł ślub kościelny, a właściwie, że to na jego prośbę przyszła małżonka otrzymała zgodę kurii diecezjalnej na ślub z nim, osobą niewierzącą. W ten sposób zasugerował, że w rodzinach milicyjnych mogły współistnieć dwa przeciwstawne światopoglądy: materialistyczny (marksistowsko-leninowski) funkcjonariusza i idealistyczny (religijny) jego najbliższych. Rzeczywistość PRL była diametralnie odmienna. (…) Istotnie, nie sprecyzowano modelu rodziny socjalistycznej. Skupiono się na jednym aspekcie – na tym, aby była ona laicka, unikała praktyk religijnych oraz jakichkolwiek związków z Kościołem i wiarą. Działania tego typu prowadzono jednak nie tylko w środowisku milicyjnym i wojskowym. Władze PRL stawiały sobie za cel pełną laicyzację życia społecznego. Atrakcyjne laickie święta, obrzędy i obyczaje miały odciągać obywateli od kościelnych uroczystości i praktyk religijnych. Do udziału w świeckich rytuałach zachęcano prezentami i okolicznościowymi pamiątkami.

Szkic na temat obyczajowości tzw. rodziny socjalistycznej, a w tym przypadku - rodziny milicjanta(-ów). Cały tekst można znaleźć TUTAJ.
źródło
 

piątek, 12 lipca 2019

Nasze skarby - Panteon wielkich twórców poezji i prozy (…)

Dzieło wielkie pod względem rozmiarów oraz imponujące zawartością, czyli 27 cm wysokości i około 2000 stron. Konkretnie: pierwszy tom ma ich 1044 (pominąwszy nieliczbowane), a drugi – 904. Panteon wielkich twórców poezji i prozy. Antologia literatury powszechnej. Wydawcą tego monumentalnego dzieła była oficyna „Trzaska, Evert i Michalski”. Nasz egzemplarz pochodzi z 1959 roku.

Szczegółowa zawartość tomu 1 – według opisu na stronie tytułowej (tak w oryginale!) – to: Literatury: chińska, japońska, indyjska, sumero-akkadzka, babilońska i asyryjska, egipska, starohebrajska, żydowska, arabska, perska, turecka, grecka, rzymska, łacińska wieków średnich, włoska, staro- i nowoprowancka, francuska. Zawartość tomu 2 - Literatury: hiszpańska, portugalska, rumuńska, celtycka, angielska, północno-amerykańska, australijska, niemiecka, islandzka, norweska, szwedzka, duńska, holenderska i flamandzka, fińska, estońska, łotewska, litewska, węgierska, rosyjska, ukraińska, białoruska, czeska, słowacka, łużycka, Jugosławji, bułgarska, bizantyńska, nowogrecka. Dzieła zamieszczone w antologii (niektóre w całości, obszerniejsze - we fragmentach) reprezentują bardzo szeroki zakres chronologiczny: od czasów najdawniejszych do XX stulecia.

Parę słów należy się redaktorowi, Stanisławowi Lamowi (1891-1965). To interesująca postać. Urodzony w Tarnopolu, zmarły w Paryżu, sam zapisał sporą kartę w historii polskiego edytorstwa i literaturoznawstwa. Był nie tylko wydawcą, ale także bibliofilem, dziennikarzem, krytykiem i historykiem literatury. Studiował i doktoryzował się we Lwowie. Przed wojną współpracował z wieloma czasopismami literacko-kulturalnymi. Był także redaktorem naczelnym licznych wydawnictw encyklopedycznych firmy „Trzaska, Evert i Michalski”. W czasie II wojny światowej więzień hitlerowskich obozów. Przebywając we Francji – kierował Księgarnią Polską w Paryżu. Należał do Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie (od 1960 r.).

O przydatności tego dzieła przekonałyśmy się w Wydziale, gdy poproszono nas o znalezienie tekstu XV-wiecznego dialogu, reprezentującego literaturę starofrancuską. Był! W całości!

Panteon wielkich twórców poezji i prozy. Antologja literatury powszechnej, t. 1 (…), w oprac. J. Bromskiego, pod red. Stanisława Lama, [tł. z różnych jęz.], Warszawa 1959 (sygnatura: ZS 26471/1)
Panteon wielkich twórców poezji i prozy. Antologja literatury powszechnej, t. 2 (…), w oprac. Emila Biedrzyckiego [i in.] ; pod red. Stanisława Lama, [tł. z różnych jęz.], Warszawa 1959 (sygnatura: ZS 26471/2)

poniedziałek, 8 lipca 2019

O tym, co można znaleźć w książkach i czasopismach (jeszcze raz)

Owszem, pisałyśmy na ten temat. Ale ciągle natykamy się na interesujące znaleziska, które warto pokazać światu. Bo czyż na przykład to zwierzątko nie jest śliczne?

albo taki samochód policyjny:

Jest też pomysłowe wykorzystanie rewersu (na mini notatnik kulinarny):

i archiwalny kwitek za wykonanie xero. Tu warto się zatrzymać, by z satysfakcją zauważyć, iż u nas ceny spadają. W tym wypadku spadły aż o połowę! Obecnie za jednostronną kserokopię płaci się 0,20 gr (a było dwa razy tyle, co na załączonym obrazku):
Wreszcie bilet autobusowy z poprzedniego stulecia (co widzimy na pieczątce):
oraz Anioł Stróż, pilnujący pewnie także książek, gdyż w jednej z nich się znajdował:

piątek, 5 lipca 2019

Książki (nie)zapomniane - Bez miłości

Czy książka z "miłością" w tytule może być książką o braku miłości? Chyba jest nią Pustynia miłości FRANÇOISA MAURIACA (1885-1970).

Paweł Courreges jest wiejskim lekarzem. Spośród swoich pacjentów szczególnie lubi odwiedzać (i pocieszać) Marię Cross, która nie ma jeszcze trzydziestu lat, a już została ciężko dotknięta przez los. Utraciła syna. Potem sama uległa wypadkowi? Przeżyła próbę samobójczą? Kobieta darzy doktora szacunkiem, ale nie dostrzega wyjątkowej sympatii, jaką ten jej okazuje, nawet jest znudzona jego częstą obecnością. Nie widzi też zazdrości, którą budzi w medyku widok jej obecnego kochanka, Larousselle'a, bo w trakcie tych wizyt myśli o licznych mężczyznach, krążących w jej pobliżu jak ćmy wokół światła. Jej serce szybko i głośno bije jedynie dla nieznanego chłopaka, widywanego regularnie w tramwaju. Zdążyła się już zorientować, że młokos również jest nią zainteresowany. Imponuje jej to.

I oto pewnego dnia chłopiec podchodzi do stojącej na przystanku Marii. Osiemnastolatek przedstawia się kobiecie i otwarcie stwierdza, że wyłącznie z jej powodu wybiera tramwaj o tej porze. Rajmund ani jego ojciec nie wiedzą, że są rywalami. Ale Maria już teraz wie...

Minęło siedemnaście lat. Rajmund i Maria spotykają się w Paryżu. Ona jest obecnie nieco starzejącą się, ale wciąż interesującą Wiktorową Larousselle. I chyba nieszczęśliwą. Ich rozmowa przeradza się w słowną potyczkę, w której jedno chce zadać jak najwięcej ran drugiemu. Mężczyzna dowiaduje się, że Maria go jednak kochała, ale udawała obojętność, co go drażniło. Nie widząc wyjścia z sytuacji, w której musiała oszukiwać i ojca, i syna (oraz przyszłego męża!), próbowała samobójstwa. Nie udało się. Przeżyła. Jeszcze jedna tajemnica wychodzi wkrótce na jaw. Rannego w wypadku Wiktora próbuje ratować najpierw Rajmund, ale niebawem wzywa na pomoc ojca. W drodze powrotnej ojciec przyznaje się synowi do prawdziwego powodu dawnych wizyt u Marii...

Czy namiętność - niszczącą relacje małżeńskie, rodzinne, społeczne - można utożsamić z miłością? Co z niej zostało po latach? To jest chyba przede wszystkim książka o braku miłości. Bohaterowie umieją pragnąć czy pożądać, ale nie potrafią kochać. I w ten sposób powiększa się pustynia. Między Pawłem a żoną. Między ojcem a synem. Między Marią a jej narzeczonym. Między wszystkimi bohaterami tej smutnej opowieści.

Mauriac François, Pustynia miłości, tł. Stefania Zgórska, wyd. 3, Warszawa 1984, ISBN 83-211-0539-4 (sygnatura: 111639)

poniedziałek, 1 lipca 2019

Nasz Mały Leksykon Filmowy – Lato na ekranie (część 2)

Oto kolejne filmy z „latem” w tytule.

Letnie gry i zabawy (Giochi d'estate, reż. Rolando Colla, Szwajcaria, Włochy, 2011). Toskania. Nadmorski kurort. Dwie rodziny przybywają na wakacje. Nico i Marie są rówieśnikami i każde boleśnie odczuwa problemy w swoich rodzinach. Ta nić porozumienia, która ich łączy, wkrótce zamienia się w miłość.

Letnie przesilenie (Summer Solstice, reż. Ralph Rosenblum, USA, 1981). Małżeństwo Turnerów trwa już 50 lat. Joshua i Margaret postanawiają pojechać na Cape Cod, gdzie się poznali i zakochali. W retrospekcji oglądamy dzieje ich wspólnej życiowej drogi.

Letnie przesilenie (reż. Michał Rogalski, Niemcy, Polska, 2014). Guido (niemiecki żołnierz) i Romek (uczący się zawodu maszynisty), kilkakrotnie spotykają się na polskiej prowincji. Trwa II wojna światowa. Wszystko powinno ich dzielić, a jednak odczuwają do siebie coraz silniejszą sympatię. Są młodzi. Chcą żyć. A wokoło szaleje śmierć.

Letnie wino (The Wine of Summer, reż. Maria Matteoli, USA, 2013). James jest młodym prawnikiem. Ścieżka kariery stoi przed nim otworem, a jednak postanawia ją porzucić na rzecz aktorstwa, o czym marzył od dzieciństwa. W ten sposób poznaje sztukę hiszpańskiego dramatopisarza, Carla Lucchesiego, więc - zafascynowany jej treścią – wyrusza do Hiszpanii. W Europie poznaje pisarza. Ten zaś, związany z piękna i młodą kobietą, opowiada mu o kobiecie, którą naprawdę kochał. I utracił.

Mało upalne lato (reż. Ryszard Maciej Nyczka, Polska, 2004). Cztery epizody połączone osobą księdza – narratora, czyli historie: dwóch dziewcząt lubiących opalanie nago, niedocenianej pisarki, przybyłego zza morza hrabiego i nabywcy walizkowej bomby.

Ona tańczyła jedno lato (Hon dansade en sommar, reż. Arne Mattsson, Szwecja, 1951). Göran – po zdaniu matury – przybywa na wieś, do wuja, by tu spędzić wakacje. W sąsiedztwie mieszka równie młoda i śliczna Kerstin, którą rodzice niebawem wysyłają do innej wioski. Chłopak podąża za nią. Rozkwita miłość, ale wakacje się kończą. Göran wraca do miasta, ale nie może i nie chce zapomnieć o dziewczynie. Postanawia pojechać do niej. I oto radosna wspólna jazda motocyklem kończy się tragedią. Kerstin ginie. Film posiada ramę kompozycyjną – samotne, gorzkie rozmyślania Görana nad urokliwym jeziorem, nad którym krótko byli szczęśliwi, snute podczas pogrzebu ukochanej.

Ostatni dzień lata (reż. Tadeusz Konwicki, 1958). On (młody) i ona (niemłoda) spotykają się na bezludnej plaży. Spędzą tu sześć godzin… na rozmowie, podczas której okaże się, że to chłopak szukał kontaktu, dyskretnie obserwując ją od jakiegoś czasu. Ale ona nie chce porzucić swej samotności. Ciągnie się za nią długi cień bolesnych wspomnień z minionej wojny, w której straciła kochanego mężczyznę, spotęgowanych warkotem często przelatujących nad tym pustkowiem odrzutowców. A chłopak także niesie jakiś bagaż z przeszłości, którego nie ujawnia. Oboje pragną tego samego – ludzkiej bliskości, obecności, ciepła. I żadne z nich nie potrafi tego ani dać ani przyjąć.

Ostatni sen lata (reż. Bruno Brejt, Polska, 2015). Film fabularny krótkometrażowy, zainspirowany Ostatnim dniem lata Tadeusza Konwickiego.

Pewnego letniego dnia (reż. Jakub Z. Ruciński, Polska, 1985). Krzysztof jest młodym naukowcem, który w czasie wakacji dorabia jako akwizytor. Pewnego dnia poznaje Roberta i jedzie wraz z nim do opuszczonej posiadłości. Niebawem okaże się, że Robert jest dilerem narkotyków, a Krzysztof zostanie zamieszany w zabójstwo…

Pierwszy dzień lata (reż. Krzysztof Liwiński, Polska, 2016). Jan lata balonem i rozbija się nad bezludna wyspą, na której znajduje go Ryta. Od tej chwili oboje muszą znaleźć wyjście z matni, w której się znaleźli. Otaczają ich ciemności nocy i lasu, a także tajemniczy myśliwi. Lecz by przetrwać, muszą sobie zaufać.

W środku lata (reż. Feliks Falk, Polska, 1975). Elżbieta i Adam Grońscy są młodym małżeństwem, spędzającym lato w odludnej leśniczówce. Myślą, że ten pobyt w samotni scementuje ich pękający związek. Udaje im się to do chwili, gdy dowiadują się o tragedii na jeziorze – utonięciu kobiety. Następnego dnia, pod nieobecność męża, Elżbieta poznaje kolejne szczegóły o tamtym nieszczęściu, opowiedziane przez tutejszego weterynarza, Burdę. Zaczyna zastanawiać się, czy to był wypadek. A może morderstwo lub samobójstwo? Więcej, niebawem wokół leśniczówki zaczyna kręcić się Nieznajomy. Adam zaprasza go na kolację. Wreszcie pojawia się milicja poszukująca tajemniczego sprawcy zabójstw młodych kobiet. Adam - domyślając się, że w czasie jego wyjazdu do miasta Nieznajomy spotkał się z Elżbietą – bierze udział w obławie i maltretuje tamtego, myśląc, że jest mordercą. A tymczasem milicjanci prowadzą zatrzymanego sprawcę…

Wspomnienie lata (reż. Adam Guziński, Polska, 2016). Polska prowincja w latach 70. ubiegłego wieku. Piotrek wraz z matka spędzają tu wakacje, które okażą się najważniejsze w życiu nastolatka, bo wówczas pozna smak przyjaźni, miłości i utraty. 

Zeszłego lata w Czulimsku (Proshlym letom v Chulimske, reż. Wiktor Diemient, Rosja, 2014). Adaptacja filmowa sztuki Aleksandra Wampiłowa. Rosyjska prowincja, czyli głusza w tajdze. Wszyscy nieliczni mieszkańcy doskonale się znają. Są to: szefowa bufetu w knajpie i jej nieślubny syn oraz mąż, wolący towarzystwo przyjaciela – przybłędy, lokatorka, młoda pracownica bufetu (Walentyna) oraz dwaj stali goście – śledczy i miejscowy dygnitarz. I nieoczekiwanie w tym niewielkim gronie coś się zmienia. Śledczy, który boi się zeznawać jako świadek w procesie o zabójstwo, nagle nabiera pewności siebie. Za sprawą młodziutkiej, naiwnej Walentyny, która go pokochała. 

Warto też przeczytać artykuł o filmowych wakacjach i urlopach: Dąbrowska Diana, Kilka uwag przed rozpoczęciem podróży, „Kino” 2018, nr 8, s. 40-43.

Ps. Niebawem zaprezentujemy książki z tytułowym „latem”.

piątek, 28 czerwca 2019

Nasz Mały Leksykon Filmowy – Lato na ekranie (część 1)

Lato. Wakacje i urlopy. Kilka lat temu zestawiłyśmy filmy i książki z „wakacjami” w tytule (TUTAJ). Dzisiaj przypomnimy niektóre filmy zawierające w tytule „lato”.

Błysk tamtego lata. Nigdzie nie znalazłam informacji o tym filmie. Pewnie w oryginale (japońskim) jego tytuł brzmiał inaczej. Oglądałam go w latach 80. minionego wieku. To była wzruszająca historia kobiety, która przed laty straciła wzrok w wyniku wybuchu bomby jądrowej w Hiroszimie.

Cudowne lato (reż. Ryszard Brylski, Polska, 2010). Czarna komedia. Rudy i Konrad pracują dla konkurencyjnych firm pogrzebowych i obaj walczą o miłość lokalnej brzyduli, Kitki. Nad wyborem życiowym dziewczyny będzie czuwać „doświadczona” matka…

Dwa tygodnie lata (reż. Wojciech Fiwek, Polska, 1965). Film fabularny, krótkometrażowy, którego akcja rozgrywa się na obozie harcerskim.

Jak spędziłem koniec lata (Kak ja provel etim letom, reż. Aleksiej Popogrebskij, Rosja, 2008). W surowej scenerii rosyjskiej stacji badawczej nad Oceanem Arktycznym pracują dwaj mężczyźni. Wykonują rutynowe czynności: codzienne pomiary itp. Starszy, Sergiej, to człowiek doświadczony, dokładny i obowiązkowy, a Paweł jest młodym praktykantem. Znudzony stale powtarzającymi się czynnościami, umila sobie czas słuchaniem głośnej muzyki oraz nadmiernym użytkowaniem komputera. Konflikt jest nieunikniony…

Kapryśne lato (Rozmarné léto, reż. Jiříego Menzel, Czechosłowacja, 1968). Krokovy Vary,  znane kąpielisko, tego deszczowego lata jest pustawe. Przychodzą tu tylko trzej niemłodzi panowie, by wieść nudne dyskusje o sprawach nader ogólnych. Sytuacja ulega zmianie, gdy do miasteczka przybywa akrobata z piękną asystentką. Mężczyźni bezskutecznie usiłują uwieść dziewczynę. I nie zauważają, że w tym samym czasie żona jednego z nich… uwodzi akrobatę. Ekranizacja opowiadania Vladislava Vančury.

Koniec babiego lata (reż. Ewa Kruk, Polska, 1974). Babie Lato to nazwa wsi. Józek  i jego dziewczyna, Misza, postanowili tu przyjechać na wypoczynek do krewnych chłopaka. Banalne spotkania i rozmowy nieoczekiwanie zakłóca stary Klimek, snując opowieści o niewiernościach i zdradach w rodzinie Józka. Misza zaczyna wątpić w sens związku z mężczyzną…

Koniec lata (Kohayagawa-ke no aki, reż. Yasujirô Ozu, Japonia, 1961). Manbei Kohayagawa pracuje wraz zięciem w wytwórni sake. Ma jeszcze dwie córki, wdowę i niezamężną, które nie mieszkają wraz z nim. Rodzinna zgoda, która dotąd panowała między członkami rodziny, zostanie zburzona w chwili, gdy Manbei zapragnie znaleźć mężów dla dwóch córek, a sam wróci do dawnej kochanki.

Koszmar minionego lata (I Know What You Did Last Summer, reż. Jim Gillespie, USA, 1997). Grupa młodych wraca nocą z potańcówki, podczas której oblewali zakończenie roku szkolnego. Pijani, potrącają samochodem przechodnia. Sprawcy początkowo myślą, że ofiara nie żyje i postanawiają wrzucić ją do morza. Chociaż niebawem zauważają, że mężczyzna się porusza, nie rezygnują z pomysłu. Po roku, gdy grupka już się nie spotyka, bo każdy poszedł swoja drogą, jedna z uczestniczek tamtego zdarzenia otrzymuje informację, że ktoś wie, co zrobiła rok temu. A w okolicy zaczynają ginąć ludzie. „Umarły” wrócił, by się zemścić?

Kronika jednego lata (Chronique d'un été, reż. Jean Rouch, Edgar Morin, Francja, 1960). Eksperymentalny film – manifest  cinéma vérité. Latem 1960 r. reżyserzy i była więźniarka obozu koncentracyjnego, Marceline, spacerując po ulicach Paryża zadają przypadkowym przechodniom pytanie: „Czy jesteście szczęśliwi?" Odpowiedzi udzielają m.in. pracownik zakładów samochodowych, maszynistka, student filozofii. Nikt niczego nie gra, wszystko jest spontaniczne, autentyczne. Po przeprowadzonych wywiadach Marceline i realizatorzy omawiają ich rezultaty (przed kamerą). Interesujące jest także to, iż na ręce kobiety można dostrzec obozowy numer, który prawie nikogo z rozmówców nie zainteresował. Prawie, bo zwróciło na niego uwagę tylko dwóch kongijskich studentów.

Królowie lata (The Kings of Summer, reż. Jordan Vogt-Roberts, USA, 2013). Trzej zbuntowani chłopcy postanawiają uciec z domów i zamieszkać w lesie. Jak na ogół bywa w filmach o nastolatkach, także tutaj mamy przyjaźń (wystawioną na próbę), młodzieńczą miłość, skomplikowane relacje międzypokoleniowe (wszyscy chcą jak najlepiej, ale nikt nie wie, jak trafić do drugiego człowieka). A wszystko to w aurze humoru, bujnej przyrody i sentymentalnej nutki tęsknoty za młodością.

Lato leśnych ludzi (reż. Władysław Ślesicki, Polska, 1984). Serial. Adaptacja filmowa prozy Marii Rodziewiczówny. Akcja przedwojennej powieści zostaje przeniesiona do lat 80. XX wieku. Kilkunastoletni mieszczuch spędza wakacje w leśniczówce. Poznaje tu przyjaciół i piękno przyrody oraz odkrywa nowe, nieznane mu przedtem wartości.

Lato miłości (reż. Feliks Falk, Białoruś, Polska, 1994). Aleksander, student, przybywa do podupadłego majątku wuja, gdzie wita go Sonia, kuzynka. Obrotna i przedsiębiorcza dziewczyna rychło wprowadza młodzieńca w „dorosłe sprawy”, ale – chcąc zmylić wuja – zapoznaje Aleksandra z przebywającą w dworku Nathalie, pełna wdzięku, ale subtelną i cichą Polką. Ten układ stanie się niebawem przyczyną wewnętrznych konfliktów studenta i coraz większych napięć między trojgiem bohaterów. Adaptacja filmowa opowiadania Nathalie Iwana Bunina.

Lato miłości (My Summer of Love, reż. Paweł Pawlikowski, Wielka Brytania, 2004). Rozwydrzona i bogata Tamsin wyjeżdża na lato do Yorkshire i poznaje mieszkającą tu Monę – dziewczynę zdemoralizowaną, znudzoną, którą pragnie sprowadzić ze złej drogi brat, także kiedyś wiodący niezbyt układne życie. Jednak nie on, ale kapryśna dziewczyna z college’u wywrze na nią naprawdę znaczący wpływ.

Lato na Mazurach (Ein sommer in Masuren, reż. Karola Meeder, Niemcy, 2015). Sabine, chora na zespół Aspergera, trafia na Mazury, gdzie odziedziczyła działkę. Nieufna wobec ludzi, podejrzewa opiekunkę ojca, Dorotę, o pozbawienie go oszczędności. Niebawem okaże się, jak bardzo się myliła.

Lato w mieście (reż. Agnieszka Gomułka, Polska, 2012). Na warszawskim osiedlu pojawia się tajemniczy mężczyzna, który niedawno wyszedł z więzienia. Otoczenie jest wobec niego nieufne. A jednak właśnie on zmieni bardzo wiele w życiu przeżywającej kryzys młodej mężatki oraz skonfliktowanej z matką nastolatki. 

Letni sen (Sommarlek, reż. Ingmar Bergman, Szwecja, 1951). Marie jest tancerką, która z trwogą zauważa, iż otacza ją coraz większe grono młodszych koleżanek. Popada w przygnębienie. Pewnego dnia znajduje pamiętnik swej młodzieńczej miłości, Henrika, tragicznie zmarłego po nieudanym skoku do wody. A ona – zraniona i nieszczęśliwa – szukała wtedy pociechy u znającego się na kobietach Erlanda. Postanawia wrócić na wyspę, na której wówczas przebywali. Rozrachunek z przeszłością przynosi jej ukojenie.

Ps. Dokończenie -  1 lipca.