poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Nasze skarby - William Wetekamp, Samodzielność i radość twórcza w nauce i wychowaniu

Każdy nauczyciel jest zobowiązany do doskonalenia zawodowego. I chyba wszyscy niejednokrotnie słyszeliśmy podczas szkoleń, że najmniej pamiętamy z tego, co nam wyłożono, a najbardziej efektywne jest nauczanie przez działanie. Nie wszystkich przedmiotów w jednakowym stopniu da się uczyć przez "przeżywanie" czy "działanie", ale zawsze przyda się samodzielność - czy to w tworzeniu, czy w myśleniu.

Powróćmy do czasów, gdy te idee były nowością. Oto Samodzielność i radość twórcza w nauce i wychowaniu Williama Wetekampa, wydana w Polsce w 1925 roku.

Wiliam Wetekamp (1859-1945) - jak napisał we wprowadzeniu Józef Mirski, tłumacz - był uczniem Johna Dewey’a i jednym z głównych propagatorów jego idei w Niemczech, wyznawcą idei „nauki czynnej”. Reprezentował niemiecką odmianę amerykańskiej „szkoły pracy”.

Książka składa się z czterech części o nierównej długości. Zaraz na początku autor stwierdza, że:

Tylko garstka ludzi zdaje sobie jasno sprawę z rezultatów pracy wychowawczej, wykonywanej wśród ciężkich zaiste warunków przez zastępy dzielnych naszych nauczycieli.

I dodaje, że wyraźnie widać to u nich, w Bawarii. Właśnie dla nauczycieli i wychowawców jest jego dzieło. Oto układ:

Rozdział 1. Teoria. Jak jest w szkole.
Rozdział 2. Samodzielna praca w wieku przedszkolnym.
Tu następuje szereg podrozdziałów, np. Zabawki; Zajęcia w gospodarstwie domowem; Przejście z domu do szkoły; Pierwsze początki nauki; Kształtowanie plastyczne; Wymawianie głosek; Tabliczki z literami; Nauka czytania; Elementarz; Nauka pisania; Nauka zręczności.
Rozdział 3. Doświadczenia, Sądy rodziców o wartości nauki pracy.
Tutaj także mamy sporo krótkich podrozdziałów.
Wreszcie rozdział 4 z przykładowymi zagadnieniami: Rysowanie i kształtowanie plastyczne na wyższych stopniach; Samodzielna praca w nauce matematyki, przyrody i geografji; Nauka zręczności; Ćwiczenia uczniów w nauce fizyki, chemii i przyrody; Samodzielna praca w dziedzinie czysto umysłowej.
80 stron i wiele treści. Pozycja mająca około sto lat, a nadal warta czytania.

Wetekamp W., Samodzielność i radość twórcza w nauce i wychowaniu, przeł. Józef Mirski, Lwów, Warszawa, Książnica-Atlas, 1925. (Biblioteka Przekładów Dzieł Pedagogicznych ; t. 2). Sygnatura: ZS 2396.

piątek, 30 lipca 2021

Książki (nie)zapomniane - Urzekająca prostota narracji, interesująca obyczajowość wsi oraz piękno przyrody

BJÖRNSTJERNE MARTINUS BJÖRNSON (1832-1910) był jednym z głównych reprezentantów romantycznego realizmu. Epoki, która w Skandynawii przypadła mniej więcej w tym samym czasie, co u nas pozytywizm. Za jego najwybitniejsze dzieło uchodzi Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza (Synnöve Solbakken), które niejednokrotnie było wydawane z krótszym objętościowo Marszem weselnym (Brudeslatten).

Dwa opowiadania o miłości. Synnöve Solbakken, to tytułowa bohaterka Dziewczęcia ze Słonecznego Wzgórza. Wyjątkowo urodziwa panienka pochodzi z bogatego domu obszarników, w którym panują dość surowe zasady moralne. Jej wielbicielem, a zarazem przeciwieństwem charakterologicznym, jest Torbj
örn Granlien - chłopak z cienistej doliny i ubogiej rodziny. Z natury porywczy i skory do awantur, łatwo wpada w tarapaty, ale z trudnością się z nich wydobywa. A jednak tych dwoje lgnie do siebie. Lecz gdy już się - rzadko! - spotykają, są onieśmieleni. Jej rodzice nie pochwalają postępowania młodzieńca. Woleliby odseparować od niego córkę. I wydaje się, że nic się już nie wydarzy, co mogłoby spowodować jakieś szczere wyznanie czy jasną deklarację. Ale taka sytuacja się nadarza. Chłopak zostaje bardzo poważnie ranny w bójce podczas wesela kolegi. To graniczna sytuacja, skutkująca jak katalizator. Synnöve wreszcie uświadamia sobie, że nie chciałaby go utracić. On myśli o niej tak samo. Czy surowi rodzice dziewczyny zobaczą w nim kogoś więcej, niż lokalnego zabijakę? I jaka będzie w tym rola Ingrid - siostry rekonwalescenta?

Zwykła historia, które zaletą jest - właśnie! - ten "magiczny" realizm. Urzekająca prostota narracji, interesująca obyczajowość norweskiej wsi z XIX stulecia oraz piękno wybujałej przyrody, otaczającej swym bogactwem ten niewielki światek, to zalety opowiadania.

Marsz weselny. Kolejna historia o młodych - Mildrid i Janie - usytuowana w górzystym krajobrazie baśniowej urody. Jej bohaterowie - w przeciwieństwie do tamtych - są bardzo do siebie podobni. I świata poza sobą nie widzą. W tle pozostaje historia rodziny założonej przez grajka, Ole Haugena, który sam napisał marsz na dzień swego ślubu. Po prostu bajka. Nie tylko dla koneserów skandynawskich klimatów. Dla wrażliwych. Dla szukających piękna. Po prostu - dla wszystkich.

Björnson Björnstjerne, Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza; Marsz weselny, przeł. Franciszek Mirandola [Franciszek Pik], przejrzał i uzup. Tadeusz Powidzki, wyd. 6, Poznań 1984. ISBN 8321004458 (sygnatura: 107019).

poniedziałek, 26 lipca 2021

„To matnia, sieć, intryga”

Wiesz, po niemiecku szachy - SCHACH - to prawie to samo co walka? (...) A to nie jest żadna walka, tylko uwodzenie. Królowa stara się uwieść króla, wywabić go z jego miejsca, osłabić. To jest cudowna gra, kiedy gra się w ten sposób i nikt w niej tak naprawdę nie wygrywa ani nie przegrywa. Sekret zawiera się w słowach "szach-mat". To matnia, sieć, intryga - a nie śmierć czy niewola. Kiedy tak patrzeć na szachy - są zabawne i łatwe.

To słowa Vance'a z powieści Williama Whartona W księżycową, jasną noc (sygnatury:  126045, 144915). Królewska gra ma swoje miejsce także w tekstach kultury. Może kilka literackich przykładów? Bo filmy łatwiej sobie przypominamy. Siódmą pieczęć Ingmara Bergmana, seriale Don Matteo – Ojciec Mateusz, Gambit królowej… A skąd ten temat? 20 lipca przypadł Międzynarodowy Dzień Szachów.

Najpierw coś z literatury dawnej…

 
Girolamo Vida, Szachy (Scaccia ludus) (1527). Poemat. Chyba najstarszy o tej tematyce. Stał się inspiracją dla utworu przedstawionego poniżej (sygnatura: 105365).

Jan Kochanowski, Szachy (ok. 1565). Poemat znany raczej tylko historykom literatury staropolskiej. Mało dziś czytelny, właściwie zawiły. Jednak w nim także chodzi o "uwodzenie" (sygnatury: ZS 14216/2).

William Szekspir, Burza (1612). Ostatnie dzieło arcymistrza. W jednej ze scen w oddali widać Mirandę i Ferdynanda grających w szachy (sygnatury: ZS 8936/1, 70580, 91568/1, cz D IV-1/12).

A teraz już utwory bliższe naszym czasom…

 
Beckett Samuel, Końcówka. Dramat, którego tytuł jednoznacznie nawiązuje do partii szachów (Endgame, Fin de partie), chociaż tłumaczenie tego sensu nie oddaje. Postapokaliptyczna, klaustrofobiczna rzeczywistość. Sytuacja bez wyjścia. Koszmar degradacji człowieczeństwa… (sygnatura: cz D IV-6/241).

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata. Chyba każdy pamięta Wolanda i jego kota. Czy przypominamy sobie także partię szachów, którą rozgrywali? (sygnatury: 118796, 130518, 144651, 149082, 159059, cz D IV-5/229).

Lewis Carroll, O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra. Szachy są istotnym motywem tej książki. Wystarczy przypomnieć fragment wypowiedzi Alicji skierowanej do Czerwonej Królowej: Rozgrywa się tu ogromna partia szachów... wielka jak świat... Och, cóż to za zabawa! Jakbym chciała być jedna z tych figur! Mogłabym być nawet Pionkiem, gdyby tylko dano mi do nich dołączyć... chociaż oczywiście, najbardziej chciałabym być Królową… (sygnatura: 55844/2).

Agatha Christie, Wielka Czwórka (The Big Four). Cztery wybitne, ale zupełnie amoralne postaci ze świata nauki zamierzają sięgnąć po absolutną władzę nad światem. I z całą bezwzględnością realizują swój morderczy plan. Tylko dwie osoby mogą im w tym przeszkodzić – Herkules Poirot i jego pomocnik, kpt. Hastings… (tej książki, niestety, nie mamy w zbiorach, ale przypominamy, bo stanowi swoistą klasykę).

Thomas Stearns Eliot, Jałowa ziemia. Poemat olśniewający bogactwem skojarzeń i głębią treści. Jeden z jego fragmentów nosi tytuł Gra w szachy (sygnatury: 84595, 127276, cz D IV-5/230).

Ilia Erenburg, Niezwykłe przygody Julia Jurenity i jego uczniów: Monsieur Dęlę, Aleksieja Tiszyna, Karola Schmidta, Ercolego Bambucci, Mister Coola, Ili Erenburga i Negra Ajshy czasu pokoju, wojny i rewolucji w Paryżu, Meksyku, Rzymie, Senegalu, w Kineszmie, Moskwie i innych miejscowościach oraz rozliczne opinie mistrza o fajkach, śmierci, miłości, o wolności, grze w szachy, o plemieniu judzkim, konstrukcji i o wielu innych rzeczach. Powieść satyryczna, której akcja jest osadzona przed i w trakcie pierwszej wojny światowej. Pokazuje ówczesną absurdalną rzeczywistość w trzech krajach - Francji, Niemczech i Rosji (sygnatury: 82856, 83223).

Joanne K. Rowling, Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Szachy są ważne w całym cyklu o czarodzieju. Chyba jednak najbardziej zapada w pamięć scena z rozdziału Przez klapę w podłodze, w której bohaterowie musieli rozegrać partię gigantycznych szachów, a  Ron pozwolił się zbić i pozostał na szachownicy, by Hermiona i Harry mogli iść do dalszych komnat (sygnatura: 153609).

Stefan Zweig, Nowela szachowa (Schachnovelle). Mirko Czentović – pewny siebie, butny arcymistrz szachowy – płynie parowcem ze Stanów Zjednoczonych do Argentyny, najprawdopodobniej po kolejne sportowe laury. Z niechęcią akceptuje propozycję rozegrania partii z jednym z pasażerów. Gdy w pobliżu planszy pojawia sie nieznany nikomu Doktor B. i zaczyna podpowiadać adwersarzowi mistrza, okazuje się, że to geniusz. Jego pojedynek z Czentoviciem dostarczy wszystkim sporo emocji – tym bardziej, że Doktor wcześniej zdradzi przerażające fakty ze swej tragicznej przeszłości… (sygnatura: 57994).

Pominęłyśmy sporo ważnych książek o tematyce szachowej, np. Szachistę Waldemara Łysiaka, Obronę Łużyna Vladimira Nabokova, Pozdrowienia z Rosji Iana Fleminga, Ósemkę Katherine Neville. Nie mamy ich w zbiorach. Posiadamy natomiast sporo poradników dla graczy. Zainteresowanych zapraszamy do lektury!

    źródło il. Pixabay.com

piątek, 23 lipca 2021

Włóczykije, globtroterzy, włóczędzy

23 lipca przypada miłe „święto”, czyli Dzień Włóczykija. Ci sympatyczni osobnicy są reprezentowani także w literaturze. Leśmianowy Bajdała. Zegadłowiczowe Powsinogi beskidzkie. Jaś Wędrowniczek Konopnickiej. I wielu innych. Oto przykłady.

Tove Jansson, cykl o Muminkach. Włóczykij jest przyjacielem Muminka. Pojawia się i znika, kiedy chce, bo najbardziej ceni wolność. Ale wędrówki nauczyły go wielu rzeczy, więc mówi bardzo mądrze, wplatając ponadczasowe sentencje w tok prowadzonych przez siebie dialogów. W bibliotece mamy: W dolinie Muminków (sygn. 96843), Lato Muminków (sygn. 111247), Zimę Muminków (sygn. 127618), Kometę nad Doliną Muminków (sygn. 124614), Tatusia Muminka i morze (sygn. 124277, 174697).

James Oliver Curwood, Włóczęgi Północy (sygn. 128937).

Surowa, mroźna Północ. Na jej tle obserwujemy losy niezwykłych przyjaciół - niedźwiadka Niua i szczeniaka Miki- oraz ludzi, czyli ich sprzymierzeńców lub wrogów.

Wojciech Dworczyk, Pasja włóczęgi (sygn. 74623).

Zbiór barwnych reportaży z Japonii, Nowej Gwinei, Australii, Indonezji i Indii.

Bolesław Gaweł, Lata włóczęgi. Wspomnienia (sygn. 74553).

Autobiografia olsztyńskiego fotografa i malarza amatora. Wspomnienia z dzieciństwa na Białorusi, wczesnego sieroctwa, walk w czasie wojny domowej w Rosji i II wojny światowej (na Wołyniu), licznych wędrówek, aż po znalezienie przystani w malowniczym regionie Warmii i Mazur.

Knut Hamsun, Włóczęgi (sygn. 41871).

Pierwsza część trylogii osadzonej w warunkach mroźnej norweskiej północy na przełomie XIX i XX wieku. Edewart i August. Dwa niespokojne duchy. Żadne zajęcie nie jest im obce, ale też żadnego nie potrafią dłużej wykonywać. Indywidualiści? Dziwacy? Odmieńcy?

Ludwik Stanisław Liciński, Z pamiętnika włóczęgi (sygn. 83940).

Ekspresjonistyczne, subiektywne spojrzenie na rzeczywistość, z którą nie sposób się pogodzić, na „obcy” świat, skory do uniformizowania niekonwencjonalnych jednostek. Przygody pisarza – włóczęgi – nowatora. Bo Liciński, „zakapturzony idealista, nawet romantyk (…) jest w (…) piśmiennictwie polskim samotnym bez towarzyszy rycerzem, który w noc głuchą samowtór z mieczem swoim stanął u głównych wrót – Godności i Dumy Człowieka, ściągając na siebie wszystką wściekłość wroga w czasie, kiedy inni, wzgardziwszy prometejskim trudem, przygrywają zniewieściałym rabom na fletni… w murach bezpiecznych” (J. Kleczyński).

Wydany wraz ze zbiorem Halucynacje.

Edmund Niziurski, Klub włóczykijów czyli Trzynaście przygód stryja Dionizego (sygn. 95406).

Kornel Kiwajłło, jego stryj i przyjaciele wyruszają na wielką letnią eskapadę, a konkretnie – na poszukiwanie skarbu dziadka Hieronima. W ślad za nimi wybierają się Wieńczysław Nieszczególny i Bogumił Kadryll, chcący znaleźć ukryte bogactwa jako pierwsi.

Wiaczesław Szyszkow, Włóczędzy (sygn. 113600).

Realistyczny, nawet naturalistyczny obraz życia bezprizornych, czyli bezdomnych rosyjskich młodocianych sierot w okresie po rewolucji październikowej i wojnie domowej w ZSRR. Aby nie umrzeć z głodu, żebrzą, kradną, wymuszają, narkotyzują się, nawet zabijają. By nie stać się ofiarami grasujących kanibali, nierzadko współpracują z doświadczonymi przestępcami. I chorują, cierpią, umierają. Niestety, barwne, niemal reporterskie opisy psuje ostatnia część, w której propagandowo ukazano "przemianę" dzieciaków w pożytecznych obywateli, dokonaną pod wpływem komunistycznej ideologii.

Żywot łazika z Tormesu.

Anonimowe dzieło epoki renesansu. Łazik to hiszpański „krewny” Sowizdrzała. Sprytny, zaradny. Nie szanuje społecznych konwenansów, gdyż walczy o przetrwanie. Nigdzie nie zagrzewa miejsca. Przez życie idzie nieustannie pod prąd. Ale humor mu dopisuje. Mimo wszystko.

poniedziałek, 19 lipca 2021

Pójdźmy do Betlejem (w środku lata)

Tak, Betlejem jest w Polsce. Jedna wieś znajduje się na Kaszubach (koło Lęborka), dwie - na Podkarpaciu. A kto chce wypoczywać na przykład w Szwajcarii - też nie będzie miał daleko. Jedna stanowi część Suwałk (woj. podlaskie), druga - część miasta... Hiszpania (woj. wielkopolskie). Może nad Nil? Proszę bardzo. Rzeka płynie na Podkarpaciu, między innymi przez Kolbuszową. Można nawet powędrować na Syberię, bo wsi i części wsi o takiej nazwie jest sporo, np. w województwach: łódzkim, mazowieckim, małopolskim, podkarpackim, pomorskim, świętokrzyskim.

Cały świat mamy w Polsce. To nie przesada. Są tu "wyspy"... Azory, czyli osiedle Krakowa (należące do Dzielnicy IV Prądnik Biały); Madera, a właściwie niemało Mader - od części miasta do wsi i ich części - np. w województwach: kujawsko-pomorskim, pomorskim, łódzkim i śląskim (część miasta Czeladź); Malta - część Poznania.

Są znane miasta, chociaż czasem... wsie, czyli np. Berlin (część wsi Harta w woj. podkarpackim); Kłajpeda (część wsi Wrzawy, woj. podkarpackie); Lipsk (miasto w woj. podlaskim); Lizbona (osada w woj. wielkopolskim); Moskwa (wieś w woj. łódzkim); Paryż - sporo wsi i ich przysiółków, np. w województwach: kujawsko-pomorskim, małopolskim, mazowieckim, opolskim, podkarpackim; Praga (dzielnica Warszawy); Ryga (część wsi Wonna w woj. warmińsko-mazurskim); Rzym (wieś w woj. kujawsko-pomorskim); Wenecja (wieś w woj. kujawsko-pomorskim).

Mamy w Polsce... państwa, np. Czechy, czyli sporo wsi i części wsi, np. w województwach: dolnośląskim, łódzkim, małopolskim; Francję (część wsi Targanice  w woj. małopolskim); Hiszpanię (wieś w woj. wielkopolskim); Niemcy (część wsi Raczyn w woj. łódzkim); Rosję (część wsi Wysiołek Luborzycki w woj. małopolskim); Szwecję (wieś, w woj. zachodniopomorskim); Ukrainę, a właściwie wiele części wsi, np. w województwach: łódzkim, małopolskim, mazowieckim, podkarpackim, świętokrzyskim.

Są "państwa", które aktualnie (na świecie, nie w Polsce!) noszą inne nazwy, np. Abisynia, tzn. kilka części wsi w województwach: kujawsko-pomorskim, pomorskim, lubelskim, także część Starachowic (woj. świętokrzyskie) lub Holandia (część wsi Gawłów, woj. łódzkie)... Nawet kontynent(!), czyli Ameryka (osada w woj. warmińsko-mazurskim).

Można by jeszcze dodać inne nazwy, znajdujące swe "translatoryczne" odpowiedniki w innych krajach, np. Święty Krzyż (Santa Cruz).

Jest co zwiedzać podczas wakacji (i nie tylko)! W Polsce jest naprawdę cały świat!

Wszystkie nazwy znaleziono w Urzędowym wykazie nazw miejscowości, czyli TUTAJ.

Jeśli kogoś interesują onomastyczne ciekawostki, można zajrzeć na przykład do tych pozycji:
Henryk Borek, Górny Śląsk w świetle nazw miejscowych, Opole 1988 (sygnatura: cz IB IX-6/4 a).
Henryk Borek, Wśród śląskich nazw, Opole 1986 (sygnatury: 118000, 122248, cz IB IX-1/3 f).
Wanda Decyk-Zięba, Klasyfikacja znaczeniowa polskich nazw miejscowych. Podstawowe problemy i rozstrzygnięcia, "Poradnik Językowy" 2011, nr 7, s. 56-71 (sygnatura: cz M XXII-7/15).
Bolesław Kuźmiński, Polskie nazwy na mapie świata, Warszawa 1967 (sygnatura: 101957).
Stanisław Rospond, Mówią nazwy, Warszawa 1976 (sygnatury: 71186, cz VIII-1/35).
Kazimierz Rymut, Nazwy miast Polski, Wrocław 1980. ISBN 8304007045 (sygnatury: 90747-8).
Kazimierz Rymut, Nazwy miejscowe Polski. Historia, pochodzenie, zmiany. T. 1. Kraków 1996. ISBN 8385579346 (sygnatura: cz VI-7/1 b).
Józef Staszewski, Mały słownik. Pochodzenie i znaczenie nazw geograficznych, Warszawa 1968 (sygnatura: cz IB VIII-6/1).
Jerzy Wrona, Wyrażenia i określenia związane z nazwami państwa i narodów, "Geografia w Szkole" 2009, nr 4, s. 5-14 (sygnatura: cz M XII-5/29).

piątek, 16 lipca 2021

Książki (nie)zapomniane - Opowiadania, które zastanawiają, intrygują i niepokoją

Niektórzy zapewne kojarzą jego Kapitana Fracasse - przygodową powieść w stylu płaszcza i szpady. Tym razem przypominamy "innego" TEOFILA GAUTIERA (1811-1872), czyli autora krótkich utworów fantastycznych, pochodzących z tomu Stopa mumii i inne opowiadania fantastyczne.

Tytułowy tekst to niesamowita historia spotkania narratora z księżniczką Hermontis, żyjącą kilka tysięcy lat temu. Bohater kupił u antykwariusza kobiecą stopę, a jej piękna właścicielka przyszła w nocy do jego snu i odzyskała swoją własność. Mężczyzna po przebudzeniu znalazł figurkę zawieszoną na szyi córki faraona, którą - jak się wydaje - panienka podarowała mu w zamian za stopę.

Motyw oniryczny powraca w Omfali. Oto chłopiec zachwycił się wyhaftowanym na rokokowej tapiserii wizerunkiem ślicznej kobiety. Więcej, pokochał go. I ta ślicznotka zeszła wreszcie - także nocą - do swego wielbiciela, spełniając najskrytsze z jego marzeń.

Najczęściej jednak mamy tu miłość destrukcyjną. Na przykład w Iettaturze. Paul d'Aspremont jest przekonany o niszczycielskiej sile swego wzroku i każda okoliczność zdaje się potwierdzać jego opinię. A on usilnie chce całkowitej destrukcji. Wszelkie wydarzenia interpretuje w fatalistyczny sposób i wreszcie popada w depresję.

Pozostałe opowiadania również wprowadzają elementy niezwykłości. Zastanawiają. Intrygują. Niepokoją. Zjawiska z pogranicza jawy, wizji i halucynacji służą odkrywaniu tajników nie zawsze spójnej psychiki prezentowanych osób. Z romantyzmem łączy te teksty również zamiłowanie autora do ukazywania artystów. Opowiadania Gautiera to nie tylko rozrywka. Także garść uwag na temat ludzkich - nie zawsze uporządkowanych - pragnień. O groźnych skutkach niektórych wyobrażeń. O głębi, w którą nie należy zaglądać.
T. Gautier, źródło
Gautier Teofil, Stopa mumii i inne opowiadania fantastyczne, przeł. Eligia Bąkowska, Krystyna Dolatowska, Jan Parandowski, Warszawa 1980. ISBN 83-06-00353-5 (sygnatura: 91315).
Zawiera: Onufriusz, czyli fantastyczne udręki pewnego wielbiciela Hoffmanna; Omfala; Stopa mumii; Dwóch aktorów do jednej roli; Klub haszyszystów; Iettatura; Powtórne wcielenie.

poniedziałek, 12 lipca 2021

„We wtorek, w dzień Rozesłania Apostołów, piętnastego lipca”

Jan Długosz skrzętnie zanotował, że było to we wtorek, w dzień Rozesłania Apostołów, piętnastego lipca. Oto fragment Legend grunwaldzkich Emilii Biedrawiny-Sukerowej, zawartych w tomie Nowy kiermasz bajek (sygnatury: 70428, 101349, 101577):

Mówiono o nich „krzyżowi brodacze”, albowiem mieli na białych płaszczach naszyte czarne krzyże i nosili długie brody. W owym pamiętnym roku 1410 rycerze Zakonu powitali wiadomość o wojnie z nieopisaną radością. Byli jednak i tacy – choć nieliczni – którzy nie chcieli wojny z polskim królem. Przewidywali niepomyślny koniec.

Zwycięstwo grunwaldzkie przez kolejne stulecia pojawiało się w literaturze, malarstwie, najpóźniej (co oczywiste) w filmie. Dzisiaj przypomnimy kilka literackich ujęć.

Najwartościowszym, obszernym źródłem dla historyków (ale także pisarzy) pozostają Dzieje Polski, Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae (sygnatura: cz K VI-8) oraz Banderia Prutenorum (sygnatura: ZS 122813) Jana Długosza. W bitwie uczestniczyli ojciec i stryj (Zbigniew Oleśnicki) autora, miał więc w rodzinie naocznych świadków zdarzenia.

W dobie staropolskiej temat bitwy był poruszany często. Między innymi przez Jana z Wiślicy (Bellum Prutenum, sygnatura: 111756), Mikołaja z  Błonia (Sermones), Macieja Miechowitę (Chronica Polonorum), Stanisława Sarnickiego (Księgi hetmańskie), Marcina Bielskiego (Kronika, sygnatura: ZS 30983), Marcina Kromera (De origine et rebus gestis Polonorum libri XXX).

Wśród poetów mamy „najsławniejszego” anonima (chociaż nie brakuje głosów za autorstwem Łukasza Górnickiego) - twórcę Staroświeckiej pieśń o pruskiej porażce, która się stała za króla Jagiełła Władysława (sygnatura: 111756). Utwory wcześniejsze – także nieznanych autorów – to np. Anno milleno quadringentesimo deno… Illustris princeps Wladislaus rex Polonorum…

Nie zapomniały o Grunwaldzie wieki następne. W Śpiewach historycznych Juliana Ursyna Niemcewicza (sygnatury: ZS 117346, 156744) znajdujemy utwór Władysław Jagiełło. Wiktorię sławił Juliusz Słowacki w dramacie Zawisza Czarny (sygnatury: 64551/5, cz D III-4/12 (II)):

… Mądrość (Jagiełło) w tej walce pokazał,
A męstwo, mówią ludzie, większe niż człowiecze.
Rano dwa olbrzymie miecze
Przysłali mu Krzyżacy (…)
Myślał Krzyżak, że kiedy królowi zagorą
Te dwa miecze i nagle staną przed oczyma
Rozdąsa się i ducha w piersi nie utrzyma;
Ale król z wielką pokorą
I niby z uszanowaniem
Te miecze przyjął
(…)
Jednak naprawdę unieśmiertelnił go Henryk Sienkiewicz w Krzyżakach (sygnatury: 91855/1-2, 121061/1-2, 123343/1-2, 127944/14-15, 170760, cz D III-1/23-24, cz D V-7/270-1):

W jaskrawym od blasku zorzy i oczyszczonym przez deszcz powietrzu widać było doskonale olbrzymie, dymiące, krwawe pobojowisko, zjeżone ułamkami włóczni, rohatyn, kos, stosami trupów końskich i ludzkich, wśród których sterczały do góry martwe ręce, nogi, kopyta - i ciągnęło się owo żałosne pole śmierci z dziesiątkami tysięcy ciał dalej, niż wzrok mógł sięgnąć. (…) I nie tylko przeniewierczy Zakon krzyżacki leżał oto pokotem u stóp króla, ale cała potęga niemiecka zalewająca dotychczas jak fala nieszczęsne krainy słowiańskie rozbiła się w tym dniu odkupienia o piersi polskie.

Jeszcze baśnie i legendy. Oprócz wspomnianych we wstępie warto przypomnieć np. W cieniu Zamkowej Góry. Zbiór podań ludowych z Mazur Wschodnich Jerzego Marka Łapo oraz Baśnie z Krainy Tysiąca Jezior.