poniedziałek, 25 września 2023

Nasze Skarby - Jan Kuchta, "Książka zakazana jako przedmiot zainteresowań młodzieży w okresie dojrzewania" (1934)

Treści czytane w ukryciu. Stanowiące pokusę. Po co - poza lekturą szkolną - sięgali młodzi sto lat temu?

"Książka zakazana jako przedmiot zainteresowań młodzieży w okresie dojrzewania" Jana Kuchty składa się z czterech rozdziałów. Poprzedza ją wstęp, a kończy załączona literatura przedmiotu. Porządne opracowanie.

W Rozdziale 1 znajdujemy: definicję "książki zakazanej", klasyfikację takiej twórczości, źródła nabywania, wiek rozpoczęcia lektury oraz kierunki zainteresowań dziewcząt i chłopców w tej dziedzinie.

Rozdziały 2 i 3 zawierają już konkretne "zakazane" tytuły. Z kręgu pozycji o treści kryminalnej i sensacyjno-awanturniczej są to np. "Rinaldo Rinaldini", "Jack Texas", powieści Dumasa i Londona (!), "Arsène Lupin" Leblanca (kto pragnie skosztować zakazanego owocu, znajdzie go TUTAJ), wszelkie "książki detektywne". Inne niewskazane tematy, to m. in.: astrologia, grafologia, hipnoza, spirytyzm, telepatia, życie seksualne. Szczególnie szeroki jest wykaz literatury "romansowej", erotycznej i pornograficznej. Znajdujemy tu np. Boccaccia, France'a, Hugo, de Maupassanta, Zolę, ale też "Jaskółkę" Daniłowskiego, "Dzikuskę" Zarzyckiej, "Panią Walewską" Gąsiorowskiego, a nawet "Chłopów" Reymonta! Zakazane dla młodego wieku powinny być niektóre książki o treści religijnej (Darwina, Diderota, Häckla, Marksa, Nietzschego, Renana) i naukowej lub pseudonaukowej. Mamy też kilka pozycji z klasyki ("Annę Kareninę" Tołstoja, "Bez dogmatu" Sienkiewicza), dzieła uznanych filozofów (Spinoza, Kant), a nawet Romana Dmowskiego! A co sama młodzież uznała za nieodpowiednie dla jej wieku? "Ballady i romanse" Mickiewicza, "Przedpiekle" Zapolskiej, "Dzieje grzechu" i "Przedwiośnie" Żeromskiego!

Rozdział 4 ukazuje negatywny i pozytywny (tak!) wpływ tej literatury na czytelników. Szczególnie interesuje nas drugi, zatem go przytoczymy: kształtowanie gustów estetycznych (młodzież sama rozezna, że to jest zła twórczość i w przyszłości będzie jej unikać), rozwijanie czytelnictwa (!), walor informacyjny (np. o życiu płciowym), namiastka realnego (niedoskonałego) życia i uodparnianie się na jego "brudy", szybszy rozwój, przestroga. Nie ze wszystkim byśmy się pewnie zgodzili, ale... któż autorowi zabroni mieć własne zdanie.

Znaczącą część zajmują wnioski pedagogiczne. Jan Kuchta stanowczo odradza zakazywanie takiej lektury. Proponuje zastąpić je ośmieszaniem przy pomocy odpowiedniego doboru cytatów. Uważa, iż po zakazaną książkę uczeń na pewno sięgnie, a ośmieszoną - sam odrzuci.

Wreszcie coś pro domo sua. Takie słowa chciałby uznać za prawdziwe każdy bibliotekarz: "Książkę wiążą (...) w okresie dojrzewania z jej młodocianym czytelnikiem jakieś złociste, serdeczne nici. Jest ona w tym czasie jedynym godnym zaufania powiernikiem (...) posiadaczem tajemnic najgłębszych... skarbem nieocenionym... ". Gdy książka zainteresuje, "dziecko zapomina o jedzeniu i porze obiadowej, o spaniu i porze nocnej, o wycieczce nawet, czy zabawie! Czyta i czyta... Zapomniawszy o całym świecie".

Jan Kuchta, Książka zakazana jako przedmiot zainteresowań młodzieży w okresie dojrzewania, Warszawa, Wydawnictwo M. Arcta, 1934 (sygn. ZS 2226).

piątek, 22 września 2023

Książki (nie)zapomniane - Sceniczny głos w sprawie kryzysu współczesnego człowieka

LUIGI PIRANDELLO (1867-1936). Można by o nim powiedzieć, że to literacki "krewny" Becketta, Ionesco i Pintera. Co ich łączyło? Podobna filozofia. Sceniczny głos w sprawie kryzysu współczesnego człowieka, którego osobowość nie zawsze jest spójna, wewnętrznie zintegrowana.

Dyrektor, grupa Aktorów i pracownicy techniczni spotykają się w teatrze. Za chwilę zaczną kolejną próbę. I oto nieoczekiwanie na scenę wchodzi sześć nieznanych nikomu Postaci. W ten sposób zaczyna się jeden z najoryginalniejszych i wielowymiarowych interpretacyjnie dramatów XX wieku, czyli "Sześć postaci w poszukiwaniu autora" (Sei personaggi in cerca d'autore).

Ojciec - około pięćdziesięcioletni. Matka - uboga kobieta we wdowich szatach i o przeraźliwie smutnej twarzy, zrezygnowana, nieszczęśliwa. Pasierbica - zuchwała dziewczyna, z pogardą odnosząca się do Ojca. Syn - nieco na uboczu, jakby lekceważący wszystkich. Chłopczyk i Dziewczynka - przez cały czas nie powiedzą ani jednego słowa. Ojciec zwraca się do Dyrektora w ich imieniu. Prosi, by je stworzył jako postaci. Narzuca mu się. Sugeruje, że opowie ich historię, a Aktorzy ją zagrają. Pomimo początkowego oporu i jawnej niechęci wobec Postaci, zebrani zaczynają słuchać, a z czasem nawet współczuć. Dopowiadają. Oburzają się. I już nie bardzo wiadomo, kto jest Aktorem, a kto "fikcyjną" Postacią...

Postaci opowiedziały - wymyśliły - naszkicowały (?) swoje dzieje, które chciałyby urzeczywistnić (na scenie). Kobieta była żoną Ojca. Ale - mimo że miał z nią Syna - oddalił ją. Wyszła za innego, urodziwszy mu troje dzieci. Niedawno została wdową. Wróciła do tamtego. Jednak wcześniej podupadła materialnie. Pracowała jako szwaczka dla Pani Pace, która nie była zadowolona z jej wytworów i zasugerowała Pasierbicy, by - w ramach wyrównania strat, które spowodowała matka - podjęła inną pracę... I Pasierbica została ulicznicą. Największe upokorzenie spotkało ją wówczas, gdy - będąc jeszcze w żałobie - została zmuszona do "obsłużenia" kolejnego gościa, czyli Ojca. A ten jej nie rozpoznał. Dziewczyna dyszy żądzą zemsty za swój upadek, Ojcem targają wyrzuty sumienia, Syn traktuje wszystkich z wyższością, dwoje oniemiałych dzieci spogląda bezradnie, a Matka - oniemiała z bólu - musi patrzeć na cierpienie czwórki swoich dzieci...

Aktorzy włączają się do ich rozmów, czy raczej wzajemnych oskarżeń. Dyrektor już nie bardzo panuje nad sytuacją i każe Postaciom opuścić scenę. Nim to uczynią, Dziewczynka wpada do sadzawki i topi się, a Chłopiec strzela (do siebie) z rewolweru. Zapada decyzja o  odłożeniu próby do następnego dnia. Wszyscy oddychają z ulgą, bo sytuacja była już naprawdę groźna. Ale gdy reflektor mimowolnie oświetla pustoszejącą scenę, okazuje się, że Postaci nadal na niej są. Cztery, a nie sześć...

Co się wydarzyło? Czy to tylko fikcja w fikcji? A może „prawdziwa” tragedia? W utworze pojawiają się symbole sugerujące oszałamiającą wielość odczytań. Na przykład opozycja ogrodu, w którym bawi się nieświadoma grzechu Dziewczynka, i ciemnego, mrocznego pokoju Pasierbicy. Ponadto twarze - maski... Ludzie i marionetki. Antynomie prawdy i pozy. Redukcja człowieczeństwa do „gry”… "Sześć postaci w poszukiwaniu autora" - jeden z najważniejszych głosów na temat nie tylko sztuki dramatycznej, ale również kondycji współczesnego człowieka.
 
Luigi Pirandello, Sześć postaci w poszukiwaniu autora, przeł. Zofia Jachimecka, w: tegoż, Wybór dramatów, Wrocław 1978, s. 1-130 (sygn. 176730, cz D IV-4/193).

poniedziałek, 18 września 2023

Nasze Skarby – Michał Wiszniewski, Charaktery rozumów ludzkich (1935)

MICHAŁ WISZNIEWSKI (1794-1865) był filozofem, psychologiem, historykiem literatury. Dzisiaj przedstawimy jego „Charaktery rozumów ludzkich”. W zbiorach posiadamy dwa wydania. Starsze – przedwojenne, do którego zaglądamy, oraz kolejne, pochodzące z 1988 roku.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów oraz wstępu, w którym autor przedstawia „Właściwości rozumu” z podziałem na narody i rasy. A dalej (podajemy wykazy akapitów)…

Rozdział 1 zawiera: „Głupstwo i rozmaite jego odcienie. Głupiuteńki. Gap. Głupiec przesądny. Głupiec sprzeczający się i zapytujący. Głupiec przeuczony. Głupiec dowcipkujący. Głupiec płaczliwy. Głupiec polerowany. Głupiec zarozumiały. Łgarz. Półgłówek. Półgłupiec. Głupiec przemądrzały. Człowiek dobroduszny. Prostaczek. Człowiek ciemny.”

Szczególnie zastanawia nas „głupiec polerowany”. Kto to? Ano, człowiek wyrozumiały, taki, którego niczym nie można obrazić!

Treść Rozdziału 2: „Przywary i niedoskonałości rozumów. Głowa mierna. Pedant. Drobnowidz, karłowaty geniuszek. Rozum płytki i ograniczony. Rozum o jednej myśli. Rozum literacki. Rozum bez pamięci. Rozum z bujną pamięcią. Roztargniony. Rozum bez dna. Dziwak. Rozum krzywy. Rozum wykrętny i przewrotny. Rozum mętny. Rozum leniwy. Ludzie z gustem. Rozum zakochanego.”

Tutaj – dla przykładu – podamy częściową (by nie psuć całościowej lektury :)) - charakterystykę rozum zakochanego: „Miłość sprawując roztargnienie, ścieśnia pojęcie i miesza wyobrażenia; człowiek zakochany żyje sercem tylko, rozum jego w głębokim spoczynku gnuśnieje. Miłość głupiego jeszcze głupszym czyni”.

Rozdział 3 to rozważania na temat rozsądku. Jaki on może być? Kilka przykładów: „zdrowy, rubaszny, gospodarski, przemyślny.” Tu także znajdziemy uwagi na temat roztropności i przezorności.

Rozdział 4 jest poświęcony „dowcipowi”. Szczególnego wyróżnienia – w postaci wyeksponowanych akapitów – doczekali się: „dowcipna panna”, Cervantes i Walter Scott.

W Rozdziale 5 skupiamy się na rozumie, który – znowu jako exemplum – bywa: „systematyczny, samorodny, kobiecy, spekulacyjny”. Jest także „samorodny matematyk”.

Rozdziały 6 i 7 zawierają m.in. uwagi na temat „dusz ognistych, głów zapalonych”, „urojeńca”, geniusza, poety, improwizatora. Osobno omówieni są: geniusz malarski i „geniusz Napoleona Bonapartego”.

Przeglądamy książkę. Czytamy fragmenty. Zastanawiamy się nad jej przydatnością w naukowych dociekaniach…

Michał Wiszniewski, Charaktery rozumów ludzkich, wydał i wstępem zaopatrzył Stefan Szuman, Warszawa, Naukowe Towarzystwo Pedagogiczne, 1935 (sygn. ZS 2860, ZS 4493).



piątek, 15 września 2023

Gdy byli dziećmi...

 "Buduję dom, buduję dwór, a czarna moja cegła, a młot i łom w mój walę mur, w fundament trumna legła. Robotnik trup sam kopie grób..."

Kto stworzył ten koszmarek? Kilku(nasto)letni Julian Tuwim. Nie pamiętał daty jego powstania. Po latach potrafił odtworzyć jedynie fragment. Pisałyśmy już o pierwszych i ostatnich dziełach artystów (TUTAJ). Dzisiaj będzie coś o "utworach" poprzedzających oficjalne debiuty pisarzy.

Najpierw coś o romantykach. Juliusz Słowacki przygodę z poezją zaczął jako ośmiolatek, ale pierwszy zachowany do dziś tekst (i wydawany we wszystkich tomikach!), "Dumka ukraińska", napisał dziewięć lat później.

Józef Ignacy Kraszewski również tworzył już w dzieciństwie. Jak twierdził - drukowanymi literami. Najdawniejsza jest ballada "Klasztor na górze". Później była już głównie proza.

Aleksander Fredro wcześnie wkroczył w dorosłość. Mając szesnaście (!) lat uczestniczył w wyprawie moskiewskiej Napoleona. Po powrocie... zaczął pisać. W jednym z wierszy wyjaśnił, dlaczego:

"Tęskniłem za obozem... nudziłem się przeto,
I żeby coś robić, zostałem poetą".

Literaci epok późniejszych? Eliza Orzeszkowa zaczęła najwcześniej. Napisała pierwszą powieść, "Dzwon pogrzebny", mając siedem lat! Jedenaście lat więcej miał w chwili rozpoczęcia drogi pisarskiej przyszły noblista - Władysław Stanisław Reymont. Stefan Żeromski zaś - będąc w tym samym wieku - obliczał swój "dorobek" na prawie czterdzieści dzieł!

I jeszcze jedna ciekawostka. Leopold Staff - jako sławny literat - napisał szkolne wypracowanie swej przybranej córce. Otrzymała za nie 3+, a pod spodem widniała uwaga: "Zbyt powierzchowne, za krótkie, nie dopracowane".

O tych i innych autorach więcej można przeczytać w książce Marii Nagajowej "Słowo do słowa. Poradnik językowy dla uczniów wyższych klas szkoły podstawowej ", w uroczym rozdziale "Pierwsze próby literackie" (sygn. 984956, 108775, 109359-60, 119376-8, cz XXI-5/57).

poniedziałek, 11 września 2023

Nie tylko Cześnik, Rejent i Podstolina…

Cześnik, Rejent, Podstolina… Niektórzy z nas myśleli w szkole podstawowej, że to imiona lub nazwiska! Podobnie było z lekturą „Pana Tadeusza”. Asesor, Podkomorzy, Wojski… Na marginesie Roku Aleksandra Fredry przypomnimy sobie niektóre urzędy i godności w dawnej Polsce. Było ich wiele: dworskie, grodzkie i sądowe, miejskie i wiejskie, senatorskie, ziemskie. Proponujemy test, w którym trzeba je będzie krótko zdefiniować. Aby nie było ich za wiele, pominiemy urzędy wojskowe (np. hetman, miecznik, oboźny, regimentarz, wojski) i sądowe – jeśli były to kompetencje jedyne (np. asesor, instygator, oprawca, podpisek, rejent, czyli dawny notariusz, sędzia ziemski, woźny trybunału).  

PYTANIA

Czym zajmowali się: cześnik (i podczaszy), hutman, kasztelan, komorzy (i podkomorzy), koniuszy, krajczy, kustosz koronny, lonar, metrykant, ochmistrz, pisarz wielki koronny, podskarbi wielki koronny, podwojewodzi, sekretarz wielki koronny, starosta (i burgrabia), stolnik (i podstoli), tutnar, ważnik, wielkorządca, wojewoda, woźniczy, żupnik?

ODPOWIEDZI

Cześnik – urzędnik dbający o zaopatrzenie piwnicy monarchy w wino. Podczaszy – jego pomocnik. W czasie uczt nalewał wino i dbał o jego wystarczającą ilość na stołach.

Hutman – zajmował się administracją miejską oraz dbał o czystość i bezpieczeństwo w mieście.

Kasztelan – trudnił się administracją gospodarczą (tzn. ściągał daniny na rzecz władcy), obroną i sądownictwem na terenie grodu.

Komorzy – zajmował się dworem, czyli mieszkaniem (komorą) panującego, wraz ze skarbcem i sypialnią. W zachodniej Europie nazywano go szambelanem lub kamerlingiem. Podkomorzy – jego zastępca.

Koniuszy – dbał o stajnię królewską.

Krajczy – kroił i próbował potraw trafiających na królewski stół.

Kustosz koronny
– pilnował skarbca, insygniów królewskich i najważniejszych dokumentów.

Lonar – zarządzał funduszami miasta.

Metrykant - prowadził księgi kancelarii królewskiej.

Ochmistrz – zarządzał dworem królowej.

Pisarz wielki koronny – redagował uchwały i inne dokumenty publiczne; brał udział w  składaniu wizyt władcom; opracowywał sentencje wyroków.

Podskarbi wielki koronny – opiekował się skarbem i mennicą państwa.

Podwojewodzi – troszczył się o rzetelność miar i wag w województwie.

Sekretarz wielki koronny – prowadził tajną kancelarię państwa; podczas obrad sejmu odczytywał dokumenty królewskie i uchwały.

Starosta - reprezentował króla na obszarze większej jednostki terytorialnej i zarządzał grodem. Burgrabia - jego zastępca.

Stolnik - dbał o stół królewski. Podstoli - zastępca stolnika, a z czasem – samodzielny urzędnik dworski.

Szafarz – dostarczał produkty żywnościowe na dwór królewski.

Tutnar – zajmował się handlem i targami w mieście.

Ważnik
– obsługiwał wagę miejską i pilnował, by handel odbywał się uczciwie.

Wielkorządca
- zarządzał dochodami z miast i dóbr panującego.

Wojewoda - najwyższy urzędnik ziemski. Ustalał ceny w mieście; kontrolował w nich miary i wagi; pełnił funkcję sędziego nad ludnością pochodzenia żydowskiego.

Woźniczy – dbał o pojazdy królewskiego dworu.

Żupnik
– zarządzał rejonem górniczym w imieniu posiadacza kopalń; także - dzierżawca kopalni.

Można przeczytać
Zbigniew Góralski, Urzędy i godności w dawnej Polsce, Warszawa 1983. ISBN 8320535328 (sygn. 106534, 106746).
Feliks Koneczny, Dzieje administracji w Polsce w zarysie, Wilno 1924 (sygn. ZS 9348).
Karol Maleczyński, Maria Bielińska, Antoni Gąsiorowski, Dyplomatyka wieków średnich, Warszawa 1971 (sygn. 49778).


 Pomnik Aleksandra Fredry we Wrocławiu - źródło TUTAJ.

piątek, 8 września 2023

Książki (nie)zapomniane – „We własnych oczach jest czysty, niczego sobie nie może zarzucić”

Freetown - stolica Sierra Leone. Trwa II wojna światowa. Inspektorem  policji w kolonialnym mieście od kilkunastu lat jest major Henry Scobie. Mężczyzna w średnim wieku, ceniący spokój i uregulowany tryb życia, który teraz uległ pewnemu zakłóceniu. Pomijany w awansach, przyjmuje ten stan rzeczy ze stoickim spokojem. Z sytuacją nie godzi się zaś Louise, jego żona, której zależy na zażywaniu miejscowej sławy. Czuje się nieco samotna i zaniedbywana. Ich córeczka zmarła, a mąż jest pochłonięty pracą. Oto główni bohaterowie i miejsce akcji "Sedna sprawy" (The Heart of the Matter) GRAHAMA GREENE'A (1904- 1991). Tutaj niebawem rozegra się lokalny dramat.

W mieście zaczyna się coś dziać. Najpierw wszyscy czekają na informację, kto otrzyma awans na komisarza. Oczywiście, znowu nie jest to Scobie. Małżonka jest więcej niż rozczarowana. Prosi męża o umożliwienie jej wyjazdu. W tym samym czasie do Freetown przybywa nowy inspektor - Wilson. Arogant i zarozumialec, głęboko skrywający liryczne skłonności, odkryte przez czujne oko Louise. Tych dwoje coś zaczyna łączyć... Mimo to, kobieta nie rezygnuje z podróży. Mąż musi pożyczyć pieniądze na opłacenie transportu. Gdy bank odmawia kredytu, pomocy udziela Yusef - handlarz i przemytnik, a jak się niebawem okaże, także szantażysta. Louise odpływa.

Scobie zostaje sam. Tego chciał. Może spokojnie zająć się pracą i uszczęśliwianiem innych. Bo we własnych oczach jest czysty. Niczego sobie nie może zarzucić. Żona chciała, by piął się po szczeblach kariery, co jemu było obojętne. Nigdy nie zważał na przyziemne sprawy. I oto pojawia się kolejna okazja, w której może wykazać się wspaniałomyślnością, opiekuńczością, dobrocią. Na morzu widać łódkę z grupką dryfujących od wielu dni rozbitków. Wśród nich jest młodziutka Helen, która nie dość, że niewiele zdążyła w życiu zaznać szczęścia, to od kilkunastu dni jest wdową...

Henry jest szczęśliwy. Pomaga kobiecie, która cudem ocaliła życie. Jego serce zaczyna bić mocniej... Louise - dowiedziawszy się o romansie męża - postanawia wrócić do Freetown i osobiście przekonać się, czy jej informacje są prawdziwe. I przekonuje się. Jak postąpi Scobie? Czy będzie umiał wybrać pomiędzy obowiązkiem (podpowiadanym również przez wyznawaną przez niego religię) a gorącą miłością, którą poczuł... prawdopodobnie pierwszy raz w życiu?

Graham Greene, Sedno sprawy, przeł. Jacek Woźniakowski, Warszawa 1987. ISBN 8321108458 (sygn. 120301, 120461).

poniedziałek, 4 września 2023

Nauczyciele wczoraj i dziś

Dzisiaj znowu napiszemy o nauczycielach. Tym razem - historycznie. Oto kilka interesujących artykułów z naszych zbiorów.

Joanna Krenz, Poeta i? a? kontra? Nauczyciel. Poetyckie wizerunki nauczycieli, „Polonistyka” 2009, nr 7, s. 29-34

"Poetyckie wypowiedzi dotyczące nauczycieli różnią się w zależności od wieku, doświadczeń czy charakteru autora. Jedna cecha jest jednak wspólna niemal wszystkim. Twórcy odchodzą od symbolicznego pojmowania nauczyciela jako autorytetu, wzoru, przewodnika na rzecz spojrzenia osobowego i osobistego, patrzą nań pod kątem prywatnej biografii bohatera lub wspomnieniowo – jako na nieodłączną część biografii podmiotu."

Poetyckie obrazy nauczycieli, namalowane słowem przez Czesława Miłosza (Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, Pan od matematyki), Zbigniewa Herberta (Pan od przyrody), Stanisława Barańczaka (Wrzesień), Wisławy Szymborskiej (Stary profesor), Adama Zagajewskiego (Uniwersytet), Juliana Przybosia (Lipiec), Juliana Tuwima (Nauka), Rafała Wojaczka (Nasza pani, Martwy sezon), Krzysztofa Siwczyka (Wagary, Letnia kolonia – pierwszy prysznic). Wzruszające. Melancholijne. A bywa, że brutalne. Jak życie.

Piotr Skura, Prawie jak w wojsku, „Głos Nauczycielski” 2016, nr 27/28, s. 12-13

„Przedwojenna Karta” dotyczyła nauczycieli szkół państwowych i publicznych oraz nauczycieli publicznych szkół rolniczych. Ale tylko nauczycieli mianowanych – wyłączono z niej nauczycieli kontraktowych pracujących na podstawie umowy."

Współczesne regulacje prawne dotyczące nauczycieli nie należą – jak powszechnie sądzimy – do szczególnie jasnych i czytelnych. Stopień skomplikowania przedwojennych był jednak bez porównania większy. Przepisy z lat 1918-1926 to legislacyjna dżungla! Przekonajmy się!

Paweł Glugla, Dekalog nauczycielstwa galicyjskiego sprzed 130 laty, „Nowa Szkoła” 2017, nr 8, s. 44-48

„Nędza galicyjska” nie była metaforą. Dotykała także nauczycieli. Oto cytat z czasopisma „Szkoły Ludowe: organ nauczycieli ludowych”, r. 5 (1895), nr 2, s. 25: W okręgu grybowskim jest pewien nauczyciel (…), który po ukończeniu niższego gimnazjum, seminarium nauczycielskiego i czterech lat służby na posadzie tymczasowego nauczyciela, otrzymał od 1 września 1895 roku stałą posadę w K. z płacą 300 złr. Z płacy tej wypada miesięcznie 25 złr. Żyłby jeszcze jako tako ten nieszczęśliwy, gdyby mu urząd podatkowy nie ściągał z niej 3 złr. na fundusz emerytalny, a 5 złr., za pobraną naprzód płacę w brzeskim okręgu, czyli razem 8 złr. Nadto chorując od dłuższego czasu na chorobę piersiową, zapożyczył się tak, że jest zmuszony co miesiąc po 5 złr. oddawać. Pozostaje mu zatem – po spłaceniu obsługi w kwocie 3 złr. – 9 złr. na życie, ubranie i lekarstwa, albowiem dotychczas cierpi na piersi i żołądek. Proszę sobie wyobrazić tego nędzarza. Zapach i smak mięsa jest mu od trzech miesięcy obcym, a jest nadzieja, że się z nim bliżej nie zaznajomi czas dłuższy. Żywi się tylko mlekiem, które mu dzieci do szkoły uczęszczające z łaski codziennie przynoszą, kapustą, ziemniakami i grochem bez omasty. Napełniwszy żołądek (…) idzie on do klasy, gdzie go oczekują chciwe pokarmu duchowego dzieci wiejskie w liczbie 173."

Monika Hajkowska, Wchodzenie w związki małżeńskie nauczycieli i nauczycielek domowych w Królestwie Polskim w XIX i na początku XX wieku, „Horyzonty Wychowania” vol. 18, no. 47 (2019), s. 11-22

"Bolesław Prus pisał w Kronikach: W XIX w. na terenie Królestwa Polskiego obserwuje się spadek liczby zawieranych małżeństw. Przyczynę tego stanu rzeczy należy upatrywać w zmieniającej się sytuacji ekonomicznej, ale nie był to jedyny czynnik. W społeczeństwie polskim liczba kobiet była większa niż mężczyzn. Naprzód bowiem kraj nasz posiada około dwieście pięćdziesiąt tysięcy kobiet, które nie wyjdą za mąż po prostu dla braku mężów. Po wtóre zaś, drugie tyle kobiet nie wyjdzie za mąż dlatego, że praca na chleb powszedni jest coraz cięższa, i że ani robotnik, ani subiekt, ani czeladnik, ani technik, ani urzędnik nie może zapracować na utrzymanie kilku osób tworzących rodzinę."

Tytuły podrozdziałów: "Małżeństwo czy wolny stan – wybory kobiet i mężczyzn"; "Flirty, romanse, zabieganie o względy mężczyzn nauczycielek domowych"; "Wybory partnerki i partnera życiowego"; "Stan cywilny nauczycielek i nauczycieli domowych a zatrudnienie w zawodzie".