poniedziałek, 16 grudnia 2019

Co działo się w Wydziale w ostatnich tygodniach?

18 października przybyła do nas sympatyczna grupa przyszłorocznych maturzystów z I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Katowicach. Jedna z nas przygotowała zajęcia pt. Przygotowanie do matury z języka polskiego oraz Źródła informacji w Internecie. Młodzież słuchała z wielką uwagą, a na zakończenie pięknie podziękowała za naprawdę mile spędzone „chwile” (2 godziny zegarowe), zapewniła, że będzie się pilnie uczyć do tego ważnego egzaminu i że – zasadniczo -  już się go (tak bardzo) nie boi.
25 października odwiedziły nas studentki I roku edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej wraz z przesympatyczną Opiekunką. Wśród wystąpień i zajęć praktycznych, które przygotowałyśmy, znalazło się nasze: Wspomaganie nauczania przedszkolnego  i wczesnoszkolnego przez Wydział Informacji, Promocji i Współpracy ze Środowiskiem Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. J. Lompy w Katowicach. Wybrane działania. Pokazałyśmy - w formie prezentacji multimedialnej – co robimy dla dzieci. A jest tego wiele!

18 - 24 listopada realizowałyśmy zadania związane z obchodami kolejnego Tygodnia Edukacji Globalnej, m.in. przygotowując informację o naszych działaniach na stronę internetową placówki i do innych portali oświatowych.

22 listopada pojawiła się druga grupa studentek z Uniwersytetu Śląskiego na zajęcia o wspomaganiu. Było równie miło. W styczniu oczekujemy jeszcze trzeciej grupy.

A co ponadto? Codzienność, czyli opracowywanie artykułów z czasopism, prace przy elektronicznej i tradycyjnej kartotece zagadnieniowej, sporządzanie bibliografii i udzielanie porad dla Użytkowników biblioteki. Oto niektóre zagadnienia, o które pytano:

•    dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych,
•    dziecko a pieniądze,
•    edukacja dla bezpieczeństwa,
•    edukacja włączająca,
•    gwara w powieści dawnej i współczesnej,
•    land art,
•    las i środowisko leśne w polskiej literaturze i języku,
•    neologizmy dziecięce,
•    nowe media a dziecko,
•    organizacje młodzieżowe na Śląsku (historia),
•    pedagogika przygody,
•    savoir-vivre w edukacji,
•    sukces w edukacji,
•    uczucia dzieci i młodzieży,
•    wychowanie do wartości,
•    zabawy paluszkowe,
•    zooterapia.

piątek, 13 grudnia 2019

Nasz Mały Leksykon Filmowy – Filmy (nie)zapomniane: Kenji Mizoguchi, „Cesarzowa Jang Kuei-Fei” (1955)

Historyczne źródła o Jang Kuei-Fei (Yang Guifei, 719-756), cesarzowej Chin, podają, że była konkubiną księcia Shouwanga, syna cesarza Xuanzonga z dynastii Tang. Starzejący się, owdowiały cesarz pokochał dziewczynę i uczynił swoją drugą żoną. Jang szybko przejęła realną władzę, wymuszając majątek oraz wysokie stanowiska państwowe dla rodzeństwa i krewnych. Jej bezlitosne działania stały się przyczyną rebelii przeciwko Xuanzongowi, który uciekł ze stolicy. W tych okolicznościach doszło do jeszcze jednego buntu, tym razem gwardii cesarskiej, żądającej od cesarza wydania wyroku śmierci na wszechwładną, mściwą małżonkę. Ten – bojąc się o własne życie – nakłonił ją do samobójstwa.

W filmie Jang Kuei-Fei prezentuje się zupełnie inaczej, niezgodnie z historycznymi faktami. Jest budzącą sympatię, śliczną i szlachetną kobietą. Całość zaczyna się niejako od ostatnich chwil życia cesarza, by wrócić – w retrospekcjach – do początków ich znajomości.

Pałac cesarza. Przybywają tu posłańcy z informacją, że władca musi opuścić posiadłość. Po tej scenie zobaczymy trzy obrazy z przeszłości, w których mężczyzna rozpamiętuje szczęśliwe chwile z ukochaną.

Obraz pierwszy to portret cesarza o artystycznej duszy, odludka nieutulonego w żalu po stracie żony, który woli muzykę od polityki. Nie zwraca też uwagi na urokliwe kobiety, stale podsuwane mu przez dworzan. Jednak pewien ambitny generał postanawia przełamać opór władcy. W pałacowej kuchni dostrzega uroczą Kuei-Fei, służącą, kuzynkę karierowicza Janga. Przebraną w strojne szaty, najpierw edukuje w klasztorze, by wreszcie – jako oczytaną, inteligentną pannę - zaprowadzić przed cesarskie oblicze. 

Obraz drugi to scena w klasztornym ogrodzie, czyli miejscu spotkania tych dwojga. Władca zrazu nie zwraca uwagi na Kuei-Fei, ale dworzanie nie ustępują. Zamykają ją w jego komnatach, a on wreszcie (baczniej przyglądając się dziewczynie cudownie grającej na kin, tradycyjnym chińskim instrumencie strunowym) dostrzega w niej podobieństwo do zmarłej żony. I zakochuje się miłością spontaniczną, radosną, niemal chłopięcą. Wspólnie pozwalają sobie na odrobinę szaleństwa – chwilową ucieczkę z pałacu. Wmieszani w tłum, nie rozpoznani przez nikogo, cieszą się sobą i odkrytą na nowo codziennością.

Obraz trzeci. Kuei-Fei jest już cesarzową. Ale ambicje krewnych są nienasycone. Mimo posiadania wysokich stanowisk, sięgają po coraz więcej, czym budzą wrogość otoczenia. Kuei-Fei dostrzega niebezpieczeństwo, które z powodu jej znienawidzonej osoby grozi cesarzowi. Chcąc chronić męża, postanawia go opuścić. Jednak w sytuacji buntu, który wzniecono, powraca. Wojna domowa się rozszerza. Giną kolejni Jangowie. Zbuntowani żołnierze – po śmierci sióstr i brata Kuei-Fei - żądają głowy samej cesarzowej. A ta, z pokorą i godnością idzie na śmierć. Cesarz, bezsilny wobec wszechogarniającego zagrożenia, mdleje obok ciała martwej żony.

Ostatnie sceny. Stary cesarz błądzi po opustoszałym pałacu. Gdy stłumił rewoltę, syn pozbawił go władzy. Nic go już nie wiąże ze światem. Rozmyśla o utraconej Kuei-Fei, której śmiech rozlega się wreszcie w finale. Ukochana przyszła po małżonka. Już odtąd nikt ich nie rozdzieli.

Film daleko odbiega od faktów, które przekazali historycy. Ale chyba dobrze, że tak się stało. Bo otrzymaliśmy obraz bardzo liryczny, urzekająco piękny, niemal baśniowy. Kolejne arcydzieło Mizoguchiego.

Cesarzowa Jang Kuei-Fei (Yôkihi). Reż. Kenji Mizoguchi. 1955. Japonia. 1 godz. 38 min.
Bibliografia (wszystkie pozycje są dostępne w PBW)
Ireneusz Dembowski, Filmografia Kenji Mizoguchiego, „Film na Świecie”, nr 345-346 (1987), s. 102-128 (Czytelnia)
Jean Douchet, Złudzenie i prawda w filmach Mizoguchiego, tłum. Ireneusz Dembowski, „Film na Świecie”, nr 345-346 (1987), s. 75-93 (Czytelnia)
Helman Alicja, Konkubina. Yang Guifei. Portrety filmowe, „Kino” 2016, nr 3, s. 64-67 (Czytelnia)
Janicki Stanisław, Film japoński. Fakty, dzieła, twórcy, Warszawa 1982, s. 196-199 (sygnatura: 97427)


Uwaga! Kolejny film tego reżysera przypomnimy 10 stycznia 2020 r.

środa, 11 grudnia 2019

Kącik Maturzysty - 118: Spójność tekstu. Precyzja wypowiedzi

Ćwiczenie 1
Podaj główne cechy spójności tekstu.

Ćwiczenie 2
W podanych przykładach zastąp czasownik "zrobić" bardziej precyzyjnym czasownikiem:
zrobić krok, zrobić zebranie, zrobić obiad, zrobić krzywdę, zrobić zadanie domowe, zrobić się na bóstwo, zrobić (komuś) prezent, zrobić niespodziankę, zrobić wrażenie, zrobić przysługę.

Ćwiczenie 3
Podaj różnicę w znaczeniach wyrazów "bynajmniej" i "przynajmniej".

Ćwiczenie 4
Podaj po dwa znaczenia podanych wyrazów (niektóre mają ich więcej!), np. kanapka - 1/ kromka chleba z dodatkami, 2/ mała kanapa.
Wyrazy: babka, bal, kawka, kopytko, kożuch, krówka, muł, norka, orka, rola, żabka.

Ćwiczenie 5
Podaj po kilka synonimów do wyrazów: budynek, kolor, skwer, śmiałek.
 Odpowiedzi

Ćwiczenie 1
Cechy świadczące o spójności tekstu mogą być: znaczeniowe i formalne.

Cechy znaczeniowe. Tekst musi:
•    mieć temat,
•    być sformułowany przez jeden podmiot mówiący (nie musi to być pierwsza osoba! Por. teksty wypowiadane konsekwentnie w liczbie mnogiej),
•    być adresowany do jednego odbiorcy (nie musi to być jedna osoba!) Por. teksty pisane lub mówione do określonej zbiorowości; aby ten warunek został spełniony, wymagany jest typ i zakres wiedzy oraz doświadczeń odbiorcy(-ów), np. dziecko(-i), osoba(-y) dorosła(-e), specjalista(-i) jakiejś dziedziny itp.

Cechy formalne. Wyraża się je przez:
•    pewne cechy zdań, następujące kolejno po sobie w tekście, czyli: ciąg logiczny, przyczynowo-skutkowy, leksykalne (słowne) środki spójności, np. wyliczenia, wyrazy nawiązujące (przejdę do..., po pierwsze..., po drugie, z jednej strony..., z drugiej strony... itd.),
•    powtórzenia dokładne i niedokładne, peryfrazy (np. Adam Mickiewicz przebywał wówczas w Dreźnie. (...) Po upływie roku autor "Dziadów" udał się do...),
•    gramatyczne środki spójności, czyli: spójniki (np. zatem, więc, natomiast, dlatego) i paralelizm składniowy.

Opracowałam według: Brańko Mirosław (red.), Polszczyzna na co dzień, Warszawa 2006, ISBN 13-978-83-01-14793-8, ISBN 10:83-01-14793-8.
 Ćwiczenie 2
Zrobić krok - postawić krok,
zrobić zebranie - zwołać, zorganizować zebranie,
zrobić obiad - ugotować, przyrządzić obiad,
zrobić krzywdę - wyrządzić krzywdę,
zrobić zadanie domowe - odrobić zadanie domowe,
zrobić się na bóstwo - upiększyć się, nałożyć makijaż, wystroić się,
zrobić (komuś) prezent - obdarować (kogoś),
zrobić niespodziankę - sprawić niespodziankę,
zrobić wrażenie - wywrzeć wrażenie,
zrobić przysługę - wyświadczyć przysługę.

Ćwiczenie 3
Bynajmniej (wg Słownika Języka Polskiego): 1/ partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np. Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie. 2/ wykrzyknik będący przeczącą odpowiedzią na pytanie, np. Czy to wszystko? – Bynajmniej.

Przynajmniej:  1/ nie mniej niż, np. Ten worek waży przynajmniej kilogram; co najmniej;
2. chociaż, bodaj, choć, np. Pozwól mi się wyspać przynajmniej w niedzielę.

Ćwiczenie 4
Babka - 1/ babcia, 2/ rodzaj wypieku cukierniczego.
Bal - 1/ zabawa taneczna, 2/ kłoda drewna.
Kawka - 1/ "mała" kawa, 2/ ptak.
Kopytko - 1/ zakończenie kończyny zwierzęcia (zdrobniale), 2/ kluska.
Kożuch - 1/ okrycie wierzchnie, 2/ "skorupka" na mleku.
Krówka - 1/ mała krowa, 2/ cukierek.
Muł - 1/ zwierzę, 2/ nanos rzeczny.
Norka - 1/ mała jama, 2/ zwierzę futerkowe.
Orka - 1/ czynność rolnika, 2/ zwierzę morskie.
Rola - 1/ ziemia, pole, 2/ do zagrania przez aktora.
Żabka - 1/ zwierzątko, 2/ uchwyt do wieszania firanek.
 Ćwiczenie 5
Budynek – np. budowla, chałupa, chata, dom, drapacz chmur, dwór (dworek), gmach, miejsce pobytu, miejsce zamieszkania, obiekt mieszkalny, punktowiec, rezydencja, sadyba, siedlisko, siedziba, apartamentowiec.
Kolor – np. barwa, kolorystyka, koloryt, maść, odcień, tinta, ton(acja), ubarwienie, zabarwienie.
Skwer – np. gazon, zieleniec.
Śmiałek - np. chwat, junak, zuch, chojrak, ryzykant, kozak, odważniak, amator mocnych wrażeń.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Nasze Skarby - Michał Glisczyński, Życie, nauczanie i śmierć Sokratesa

Płócienna, brązowa okładka. Nieefektowna. Tylko 135 stron. Ilustracji – poza jedną tablicą, wyobrażającą Sokratesa, a umieszczoną obok strony tytułowej – brak. A jednak książka posiada niesamowitą wartość, wyrażoną w treści, czyli w pedantycznie dokładnym ukazaniu biografii i poglądów filozofa (według stanu wiedzy naukowców z połowy XIX wieku, bo wówczas powstała).

Pozycja dzieli się na sześć rozdziałów. Pierwszy – życie Sokratesa. Od drugiego do piątego – nauczanie, ujęte w kręgi zagadnień. Konkretnie: Bóg i Opatrzność; Użyteczność; Słuszność; Związki społeczne. Rodzina. Przyjaciele. W ostatnim rozdziale (Sąd i śmierć) autor przedstawia precyzyjnie, chciałoby się powiedzieć „godzina po godzinie”, przebieg procesu i sposób wykonania (zdaniem Glisczyńskiego – niesłusznego) wyroku.

Całość jest poprzedzona piękną dedykacją Leopoldowi Kronenbergowi:

Tyś mi podał myśl do tej pracy, ja ją wykonałem; jesteśmy tedy w niej najzupełniejszymi wspólnikami. Przyjm ją więc jako należącą Ci się słusznie połowę i jako okaz mojej przyjaźni i szacunku dla Ciebie. Autor.

A oto przykład precyzji, z jaką Glisczyński prezentuje życiorys Ateńczyka, starając się o szczegóły, których przecież niewiele pozostało do naszych czasów:

Sokrates urodził się w Atenach dnia szóstego miesiąca Targelion (około połowy maja) na lat 470 przed Narodzeniem Chrystusa. Ojciec jego Sofronisk był rzeźbiarzem, a matka Fenareta akuszerką. (…) Rodzice Sokratesa byli biedni, nie myśleli zapewne, że syn ich aż całemu światu świecić sobą będzie (…).

Podobnie dokładnie przedstawia genezę jego tragicznego końca, zaczynając tak:

Ile tylko było obywateli w Atenach, każdy go znał, i czuł do niego albo niekłamana miłość, albo zawziętą nienawiść. Liczba tych ostatnich była daleko większa (…). Wystąpiło wreszcie publicznie trzech oskarżycieli i nazwiska ich, na wieczną ich hańbę, zapisała historya: Melitus, Lykon i Anytus.


Od edycji dzieła minęło 160 lat. Nadal warto je polecać jako źródło wiedzy oraz przykład rzetelności badawczej. Także - wzór skromności i pokory naukowca (o czym świadczy piękna dedykacja).
Życie, nauczanie i śmierć Sokratesa, napisał Michał Glisczyński, Warszawa, Henryk Natanson, 1858 (sygnatura: ZS 32909).

piątek, 6 grudnia 2019

Książki (nie)zapomniane – Człowiek nie może przestać pragnąć

Człowiek pragnie wiedzieć, poznawać – jeżeli przestanie pragnąć, nie jest godzien miana człowieka. Słowa Fridtjöfa Nansena podsumowują treść tej książki, czyli czternastu rozdziałów z epopei zdobywania bieguna północnego Ziemi. Okrutny biegun ALINY (1907-1993) i CZESŁAWA (1904-1996) CENTKIEWICZÓW.

Najpierw był Willem Barents i jego dzielni towarzysze. Próbowali znaleźć północny szlak do Indii i Chin. Jego samego spotkała śmierć z wycieńczenia, a załogę uratowali syberyjscy łowcy fok.
W. Barents, źródło
Marzenie tragicznie zmarłego podchwycił Henry Hudson – surowy, budzący zawiść i lęk, doskonale znający morze. Właśnie on odkupił od Indian za kilka monet i butelkę whisky wysepkę New Amsterdam – późniejszy New York. Ale okoliczności śmierci okrutnika i ponuraka chyba na zawsze pozostaną tajemnicą. Wysadzony pewnego dnia za burtę przez zbuntowanych marynarzy, odpłynął po lodowatych wodach - wraz z przysposobionym na syna chłopcem - w nieznane…
H. Hudson, źródło
Drogi do bieguna nie znaleźli też Hendrik Kane, Francis Hall, George De Long. Wyprawa tego ostatniego – sfinansowana i niemal narzucona porucznikowi przez miliardera, Jamesa Gordona Bennetta – okazała się szczególnie tragiczna. Zatonięcie statku, wyczerpujący marsz po krze, wreszcie śmierć z głodu. Oto jej najkrótsze streszczenie. Ale pozostał pamiętnik, z którego można wyczytać, ile jej uczestnicy wycierpieli.
G. De Long, źródło
I oto na arenę zmagań o podbój mroźnej Północy wkroczył młody, szlachetny Wiking. Fridtjöf Nansen. Zrazu wyśmiany przez specjalistów, traktowany żartobliwie, stał się bohaterem i ulubieńcem tych samych ludzi, gdy jego „Fram” dzielnie dał odpór zewsząd nacierającym lodom, a on i wierny druh, Hjalmar Johansen, przez 15 miesięcy sforsowali tereny podbiegunowe, by zatrzymać się 300 kilometrów przed jeszcze dla nich nieosiągalnym celem (dziennik z podróży, spisany przez organizatora, przypomniałyśmy TUTAJ).
F. Nansen, źródło
Bezcenne notatki, obserwacje i pomiary poczynione przez tych dwojga zachęciły kolejnych śmiałków. Wielkiej przygody nie odmówił sobie Luigi Amadeo di Savoia, arystokrata, wziąwszy udział w wyprawie kpt. Umberto Cagniego. Wszyscy z trudem zawrócili, nie dotarłszy, gdzie chcieli.
Luigi Amadeo di Savoia, źródło
A potem był słynny lot balonem Szwedów pod wodzą Salomona Augusta Andréego. Dolecieli? Nie dolecieli? Nikt nie widział, nikt nie wie. Nie przeżyli. Ciało dowódcy znaleziono na dnie zamarzniętego strumienia.
S.A. Andree, źródło
I nastał 6 kwietnia 1909 roku. Inżynier Robert Edwin Peary (jego podobizna - na okładce książki) ogłosił światu, że zdobył biegun północny. Zawtórował mu Frederick Albert Cook, lekarz, stwierdzając, że dotarł tam już rok wcześniej. Polemika trwała do śmierci Peary’ego, a Cook nigdy nie znalazł rozstrzygających argumentów, by udowodnić, że na biegunie był, ani tych, że na nim nie był…

Wreszcie na podbój Północy wyruszył kolejny norweski (po Nansenie) twardziel. Roald Amundsen. Jako pierwszy przebył drogę łączącą Oceany Atlantycki i Spokojny tzw. Przejściem Północno-Zachodnim. W kolejną wyprawę w te rejony wybrał się wraz z Włochem, Umberto Nobile, który – gdy udało im się przelecieć sterowcem nad biegunem – sobie przypisał sukces. I usiłował analogicznego czynu dokonać jeszcze raz, ale zlekceważył ostrzeżenia meteorologiczne. Druga wyprawa zakończyła się klęską. Na pomoc wyruszył mu wówczas… Amundsen. Norweg zginął, a Włoch został odnaleziony przez załogę radzieckiego lodołamacza i ewakuował się jako pierwszy… (Tamtą historię przypomniałyśmy TUTAJ).
R. Amundsen, źródło
Były jeszcze inne ekspedycje. Próba przelotu w pobliżu bieguna, czyli zuchwały wyczyn Richarda Byrda i Floyda Bennetta, tragiczna wyprawa porucznika Gieorgija Siedowa, nieudane podejście kapitana Konstantina Badigina, daleka podróż Jewgienija Fiedorowa… I niespełnione marzenie George’a Huberta Wilkinsa, Australijczyka, który – zapewne zainspirowawszy się Verne’owskim bohaterem – zapragnął  przepłynąć „Nautilusem” pod biegunem. Nie zdążył. Następna wyprawa zabrała prochy zmarłego, by je tam rozrzucić.
R. Byrd, źródło
Od 1596 roku, czyli od wyprawy Barentsa, minęły wieki. Świetna pod względem stylistycznym i faktograficznym książka kończy się opisem dokonań śmiałków z połowy XX wieku. I to nie jest koniec epopei mroźnej Północy.

Ps. Równie frapującą książkę Centkiewiczów, Nie prowadziła ich Gwiazda Polarna, omówiłyśmy TUTAJ.

Centkiewiczowie Alina i Czesław, Okrutny biegun, wyd. 4, Warszawa 1979. ISBN 83-207-0014-0 (sygnatura: 85406).

środa, 4 grudnia 2019

Kącik Maturzysty - 117: Komunikacja niewerbalna

Odgrywa istotną rolę w naszym życiu. Stosujemy ją nie zawsze świadomie. Czasem nie w pełni od nas zależy. Jak rumieniec zawstydzenia czy drżenie rąk przed egzaminem (maturalnym?). Ale jest też ta całkiem świadoma komunikacja. Gdy piszemy esemesy, listy elektroniczne, życzenia. Gdy co krok potykamy się o reklamę wizualną czy inne piktogramy. One "mówią". Dlatego dzisiejsze opracowanie będzie dotyczyć tylko jej - komunikacji niewerbalnej.

Ćwiczenie
Omów środki, formy i funkcje komunikatów niewerbalnych, wykorzystując przykłady z własnego doświadczenia.

Odpowiedź

Komunikaty niewerbalne - pozasłowne sposoby komunikowania, które uzupełniają, modyfikują i wspomagają komunikaty słowne, nadając im większą wyrazistość i czytelność (wg B. Jamrożek, J. Sobczak).

Niektóre formy komunikatów niewerbalnych:
1/ Cechy osobowe. Nie zawsze są (w pełni) uświadamiane i kontrolowane przez osoby je wysyłające. Niosą sporo ważnych informacji o cechach, opiniach, stanach fizycznych, psychicznych i stosunkach między rozmówcami.
•    "Mowa ciała", czyli gesty (60% w całym systemie porozumiewania się), mimika, rodzaje spojrzeń, ruchy oczu i kontakt wzrokowy (lub jego brak), intonacja, brzmienie głosu, gestykulacja, np. życzliwy uśmiech w sytuacji, gdy ktoś opowiada o swoich sukcesach; potakiwanie głową na znak, że rozumiemy; opuszczona żuchwa i szeroko otwarte usta jako wyraz zaskoczenia, zdziwienia; rozłożenie rąk na znak, że nic nie możemy w danej sytuacji poradzić; naśladownictwo motoryczne, czyli wyrażanie (kopiowanie) tego, co odczuwa interlokutor, np. skrzywienie ust jako znak bólu; unikanie wzroku rozmówcy, gdy chcemy coś ukryć lub okłamać.
•    Wygląd zewnętrzny - atrakcyjność fizyczna, odzież (styl ubierania się, schludność lub jej brak).

Ciekawostka! "Mowa ciała" to termin z zakresu psychologii społecznej. Jej odczytywaniem zajmuje się synergologia.

"Mowa ciała" to w miarę uniwersalny kod komunikacyjny, łatwiejszy do zrozumienia niż słowa.

Uwaga 1! Znaczna część niewerbalnych komunikatów ma różne znaczenie w zależności od kultury, kręgu geograficznego, narodowości!
Uwaga 2! Niektóre gesty posiadają historyczne lub kulturowe znaczenie i nierzadko wykraczają poza krąg geograficzny (kraj), w którym powstały, np. lekko uniesiona w górę dłoń Chrystusa z wysuniętymi dwoma palcami na wielu obrazach średniowiecznych i renesansowych; ucałowanie ziemi przez papieża Jana Pawła II, jego uniesione dłonie w chwili ogłoszenia wyboru w październiku 1978 r.; "gest Władysława Kozakiewicza" (zgięcie jednej ręki w łokciu i złapanie jej ramienia drugą ręką) po zdobyciu złotego medalu w skoku o tyczce podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 r.; znak „V” uczyniony dwoma palcami – oznaczający zwycięstwo lub dążenie do niego.


2/ Inne formy komunikacji.
•    Cisza, milczenie. Bywa bardzo "wymowna", np. w sytuacji wyrażenia współczucia w wielkim bólu, gdzie nieraz pomaga bardziej od słów; wśród zakonników klauzurowych, którzy dokładnie przestrzegają reguły milczenia, by ćwiczyć się w ascezie i rozwijać duchowo (np. kartuzi).
•    Reklama wizualna.
•    Ilustracje książkowe. Komiksy (częściowo, gdyż zawierają także elementy słowne).
•    Piktogramy i fotografie (zamiast napisów), np. fotografie produktów, dań do nabycia w sieci restauracji McDonald's, zastępujące spis potraw.
•    Schematy i instrukcje graficzne.
•    Komunikacja za pośrednictwem urządzeń teleinformatycznych - emotikony (znaki typograficzne) i emoji (znaki w wersjach obrazkowych). To powszechne formy komunikowania np. stanów emocjonalnych, jednak nie zawsze stosowne. Nie należy ich używać np. w pismach urzędowych, kancelaryjnych, ulotkach zawierających instrukcje, zasady użycia (i innych bardzo sformalizowanych), naukowych. Nie są też na miejscu w kondolencjach.
•    Kody specjalne, np. Alfabet Morse'a, znaki drogowe, kody paskowe.

Ważne! Te ostatnie typy komunikacji są mniej skuteczne niż system językowy, bo mają ograniczony zasięg. Z kolei powszechne i bardziej uniwersalne zastosowanie mają pozostałe wymienione środki komunikacji.

Istotnym, uniwersalnym sposobem porozumiewania się jest również muzyka. Mimo że niektóre kręgi kulturowe wykształciły właściwą sobie muzykę, znaczna część muzycznego dorobku ludzkości jest powszechnie "zrozumiała". Por. np. ogólnoświatowe zainteresowanie "polskimi" kompozycjami (mazurki, polonezy itp.) Fryderyka Chopina. Podobnie - "komunikacja" za pomocą sztuki.

Opracowane wg:
Bartosz Danuta, Usta milczą, ciało mówi, "Przyroda Polska" 2012, nr 12, dodatek: Natura i Zdrowie, s. 5-6.
Jamrożek Bożena, Sobczak Jolanta, Komunikacja interpersonalna. Podręcznik z przedsiębiorczości dla kl. pierwszej liceum technicznego, Poznań 1997.
Licak Tomasz, Komunikacja niewerbalna w kreowaniu wizerunku człowieka, "Wychowawca" 2016, nr 12, s. 21-27.
Mucha Paulina,
Komunikacja niewerbalna w nauczaniu i wychowaniu, "Nowa Szkoła" 2003, nr 8, s. 21-23
Nęcki Zbigniew, Komunikacja międzyludzka, Kraków 2000. ISBN 8387493112.
Salamon Danuta, Rozumiemy się bez słów. Środki komunikacji niewerbalnej we współczesnej przestrzeni społecznej. Scenariusz lekcji dla uczniów szkoły ponadgimnazjalnej, "Biblioteka w Szkole" 2010, nr 7-8, wkładka, s. 13-14.
Wrona Beata, Wizualizacja uczuć, doznań i emocji w cyberprzestrzeni : problem emotikonalizacji, „Język Polski w Gimnazjum” 2009/2010, nr 4, s. 26-34.
Zaradna Izabela, Emotikony i emoji jako forma komunikacji i wyrażania uczuć w wiadomościach tekstowych,  „Meritum” 2019, nr 3, s. 67-74.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Nasze Skarby - Krzysztof Winter z Żegania, Kuźnic śląskich i kopalń opis i oznaczenie krótkie; Ordunek górny; Pieśni górnicze

Grudzień kojarzy się na Śląsku z Dniem Górnika. O motywie górnika w literaturze pięknej pisałyśmy TUTAJ. Dzisiaj przedstawimy trzy szacowne książki z naszych Zbiorów Specjalnych.
Krzysztof Winter z Żegania, Kuźnic śląskich i kopalń opis i oznaczenie krótkie oraz Melchior Severus "Wiersz pochwalny", (tekst łaciński) wraz z przekł. polskim Alfreda Kowalkowskiego wydał krytycznie i oprac. Wincenty Ogrodziński, Katowice 1937 (sygnatura: ZS 15287)

Krzysztof Winter z Żagania tworzył w XVI stuleciu. Wzmianek o nim w ówczesnym (i późniejszym!) piśmiennictwie raczej brak. Pojawiają się naprawdę sporadycznie, czasem zniekształcając postać nazwiska, którą tu podajemy. Tytułowy poemat wydał bezimiennie we Frankfurcie nad Odrą, w 1556 roku. Nakład musiał być dość nikły, gdyż po z górą dwudziestu latach Severus uznał go za rzadkość i postanowił wydać ponownie. Nieoczekiwanie jednak w 1582 roku pojawiła się nowa, wrocławska edycja, która także szybko popadła w zapomnienie.

Pod względem genologicznym utwór należy do literatury dydaktycznej. To geograficzny poemat opisowy. Inwokacja i ekspozycja stanowią uproszczone, niemal naiwne nawiązanie do klasycznych wzorców gatunku, głównie Wergiliusza. Za nimi następują apostrofa do miast bliskich sercu autora oraz charakterystyka ziemi rodzinnej. Dalej - splot przykładów historycznych, biblijnych i mitologicznych, stworzonych w raczej „szkolnym” stylu. Opis samej pracy kuźników oraz – wieńczącej dziełko – plenerowej zabawy wiejskiej, to niewiele ponad 200 wierszy.

Nie sposób mówić o tym utworze z pominięciem najbardziej znaczącego tekstu o śląskich kuźnikach, Officina ferraria, które później (w 1612 roku) opublikował Walenty Roździeński. Wydaje się mało prawdopodobne, by nie znał poematu Wintera. Jednakże jeśli znał, to w żaden sposób się z tym nie zdradził.

Trochę więcej wiemy o Melchiorze Severusie. Żył w latach 1528-1589, był nauczycielem, ale jego biografia także posiada pewne luki. Jako wieloletni mieszkaniec Żagania, przygotowując do edycji dzieło Wintera, nigdzie nie wspomniał jego nazwiska! Dlaczego? Może uznał, że wszyscy wiedzieli, kto je napisał, albo… naniósłszy niejedną poprawkę, uznał tekst za własny.

Oto początek poematu Wintera (w tłumaczeniu):

Niech mi będzie wolno skromne i pracą tętniące kryjówki żelaza i śląskie siedziby kuźników odsłonić na (tych) kartach. Żadna za to nie należy mi się chwała, nie szukam też korzyści z zaszczytnej nagrody, lecz miło będzie ojczyźnie przydać sławy.

Józef Piernikarczyk, Pierwsza polska ustawa górnicza czyli "Ordunek górny". Historyczny dokument Górnego Śląska z roku 1528, Tarnowskie Góry 1928 (sygnatura: ZS 2486)

Klasyczny pomnik polskiego ustawodawstwa górniczego. W taki sposób pisze o nim we Wstępie wydawca. I dodaje bardzo podniośle:

Czterysta lat minęło, od chwili, jak ostatni z Piastów na Opolu, Jan, kładł podwaliny pod wielkie dzieło gospodarcze Górnego Śląska. W prastarym kraju młota i kilofa, w kolebce dzisiejszego wielkiego przemysłu śląskiego w Tarnowskich Górach, rok 1528 rozpoczął nową erę w dziejach górnośląskiego górnictwa i hutnictwa. Na przełomie dziejów, przy schyłku wieków średnich i przejściu do czasów nowożytnych, gdy śmiali żeglarze nowe odkrywali lądy, gdy ginęły stare systemy, a nowy duch wiał po Europie, na ziemi śląskiej zaszły doniosłe wydarzenia polityczne i zmiany w stosunkach, które zadecydowały na całe wieki o losie i szczęściu dzielnicy śląskiej. W tym właśnie czasie odkryto na polach wsi Tarnowice, gdzie obecnie położone jest miasto tarnowskie Góry, bogate złoża kruszców.

Po omówieniu innych historycznych uwarunkowań, Piernikarczyk - górnik, historyk,  nauczyciel i działacz kulturalno-oświatowy – przytacza oryginalny tekst Ordunku, liczący 72 Artikuły.

Pieśni górnicze, Tarnowskie Góry 1938 (sygnatura: ZS 162372)

Malutka, licząca 23 strony książeczka, zawiera 15 pieśni oraz Hasło, brzmiące w całości tak:

Zieleni się jodła,
Pod jodłą skarb rud,
Nas przyjaźń tu wiodła,
Niech święci swój cud.

Kolejne strony zajmują teksty podzielone na trzy części:

•    Pieśni religijne (dwie o św. Barbarze i jedna będąca modlitwą do Boga Ojca).
•    Pieśni górnicze (8 tekstów).
•    Pieśni studenckie (4 teksty).

Piękne, a nierzadko wzruszające są te teksty. Warto przeczytać, wykorzystać podczas akademii, apelu, spotkania z górnikami. Zapytać, czy je znają. Mamy także kilka innych zbiorów górniczych pieśni (najbardziej znany – Adolfa Dygacza). Może je kiedyś porównamy, ale dziś prezentujemy ten najstarszy w zbiorach. Najmniej okazały pod względem graficznym, a tak bliski sercu każdego, kto na Śląsku mieszka.