Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2020

"Nie zwątpić, zaufać, nie zniechęcić się, nie opuścić rąk (...) to największa mądrość wychowania"

Mamy Rok Kardynała Stefana Wyszyńskiego (Uchwała nr VI/17/2/2020 Sejmiku Województwa Śląskiego z 13 stycznia 2020 r.). Zaczniemy więc kolejny rok szkolny od niektórych refleksji Prymasa na temat edukacji i wychowania. Ta niech będzie mottem:

Nie zwątpić, zaufać, nie zniechęcić się, nie opuścić rąk – i to nie tylko nad nimi, ale i nad sobą samym – to największa mądrość wychowania.

A teraz myśli o wychowaniu szkolnym, które ma być takie:

(…)  jak naród sobie tego życzy, a nie takie czy inne ministerstwo, tacy czy inni referenci i urzędnicy. Oni są na służbie wychowania narodowego, a nie odwrotnie. Oni nie są dyktatorami wychowania.

Szkoła musi być przede wszystkim szkołą miłości, gdzie nawet prawdę skomplikowaną, złożoną, podzieloną na przedmioty i zdania też trzeba czynić z miłości.

O młodzieży, entuzjazmie, pasji szukania i spotkania. O potrzebie marzeń i pragnień:

Bez doskonałych ludzi nie ma doskonałej ekonomii, socjologii ani polityki. Człowiek musi być doskonały.

Gdy wam powiedzą, że już wszystko powiedziano, co człowiek powiedzieć może, że jest już i ustrój najlepszy i światopogląd całkowity i filozofia nienaruszona i ekonomia niewątpliwa, nie wierzcie. Ambicje człowieka są nieograniczone
(…).

(…) człowieczeństwo jest nam zadane. Macie być przede wszystkim ludźmi.

Nieraz mówi się animal sociale, ale jest to pojęcie zbyt zoologiczne, podczas gdy idzie o osobowość, o ens sociale; człowiek ma skierowanie społeczne, dlatego może żyć i rozwijać swoje właściwości tylko dzięki stosunkom z innymi ludźmi.


O błędach młodości i ich edukacyjnym wymiarze:

Trzeba niekiedy wejść w samą nędzę ludzką, w „trędowate” życie współczesnego świata. Trzeba się pobrudzić i powiedzieć sobie nieraz „felix culpa”. Trzeba niekiedy bić się w piersi, aby zmądrzeć i być ostrożnym, aby nie potępiać innych i mieć dla człowieka mądrą wyrozumiałość, współczucie i chęć pomagania wszystkim współczesnym epileptykom.
O nadprzyrodzonym pochodzeniu wychowania:

Tym, który pierwszy położył fundament pod wychowanie człowieka, jest Bóg powołujący człowieka do istnienia i obdarzający go rozumem żądnym prawdy, wolą dążącą ku dobru i sercem spragnionym miłości.

O potrzebie nieustannej pracy nad sobą:

Każdy, kto chce władać państwem, narodem, Kościołem czy rodziną, musi naprzód nauczyć się władać sobą.

(…) dobra, których pragniemy, rodzą się nie gdzie indziej, tylko w nas, w duszy i sercu człowieka, i tylko wtedy mamy prawo stawiać wymagania innym, im bardziej sami je stawiamy sobie.

(…) możesz odziedziczyć po mądrym ojcu bibliotekę (…), ale nigdy nie odziedziczysz jego mądrości. Musisz ja zdobyć sam.


O wychowaniu w rodzinie:

Wychowanie w rodzinie, jeśli będzie tylko kobiece albo tylko męskie, zawiedzie, gdy będzie wychowaniem męskim i kobiecym zarazem, wyda swój owoc, bo każdemu potrzeba wartości męskich i wartości kobiecych, aby być pełnym człowiekiem.

Najgorsze wychowanie w rodzinie jest lepsze niż wychowanie zbiorowe, zwłaszcza w przedszkolach czy domach dziecka
.

(..) dziecku najbardziej potrzebna jest matka i nawet najlepsza przedszkolanka czy pielęgniarka nie może jej zastąpić. Młodemu pokoleniu, przyszłości narodu, potrzebne jest serce matki (…).


Cytaty wg: Rynio Alina, Wychowanie młodzieży w nauczaniu kardynała Stefana Wyszyńskiego, Lublin 1995. ISBN 8322804970 (sygnatura: cz II-3/20).

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wychowanie, jeśli nie jest wzorem i miłością, nie jest wychowaniem

Niebawem zainaugurujemy kolejny rok szkolny. Wraz ze szczerymi życzeniami wielu sił do podjęcia na nowo wysiłku nauczania i uczenia się, które kierujemy do Nauczycieli, Uczniów, Rodziców i Opiekunów, przypomnimy zalecenia wychowawcze jednego z wielkich pedagogów. Głównym powodem jest nie tylko fakt, że w bieżącym roku przypadła 270. rocznica jego urodzin, ale również to, że był człowiekiem o wielkim, dobrym sercu. Mówimy o takich: nauczyciel z powołania.

Johann Heinrich Pestalozzi (1746-1827). Szwajcarski twórca pierwszej na świecie teorii nauczania początkowego, nazywany „ojcem szkoły ludowej”. Studiował najpierw teologię, później prawo. Pedagogiem stał się nieco przypadkowo. Po serii niepowodzeń, został wreszcie doceniony, a jego zakład wychowawczy w Yverdon odwiedził nawet Tadeusz Kościuszko. Był gorącym zwolennikiem poglądowości w nauczaniu. Uważał, że szkoła powinna troszczyć się przede wszystkim o harmonijny rozwój siły moralnej, intelektualnej i fizycznej człowieka. Słynął z wielkiej wrażliwości na los innych ludzi. Jego główne prace: Godzina wieczorna samotnika (czasem tłumaczona jako Wieczory samotnika), Leonard i Gertruda, Jak Gertruda uczy swoje dzieci, Łabędzi śpiew.

A teraz oddajmy głos Pestalozziemu. Oto niektóre jego myśli o nauczaniu, wychowaniu, o sobie samym:

Żeby zmienić człowieka, trzeba go kochać. Nasz wpływ sięga tylko tam, gdzie sięga nasza miłość.

To serce daje kolor wszystkiemu, co człowiek widzi, słyszy i wie.

Wychowanie, jeśli nie jest wzorem i miłością, nie jest wychowaniem.

Miłość wybiera sobie małe miejsce, które rozjaśnia. Wszystko inne jest w jej cieniu.

Trzeba doskonale wiedzieć, czego się zabrania. Nic nie wywołuje u dziecka takiego rozdrażnienia i niezadowolenia, jak to, że za nieświadomość jest karane jak za występek. Kto karze niewinnie, traci miłość.

Bóg jest zawsze w pobliżu ludzi okazujących sobie miłość.


Pamiętaj, że każdy przymus rodzi nieufność i trud twój pójdzie na marne, jeśli nieufność zakorzeni się w dziecku. Dlatego staraj się zawładnąć jego duszą i stać się dla niego niezbędnym. Ono nie powinno mieć przyjaciela bardziej żywego ani milszego od ciebie, nikogo, kogo by bardziej pragnęło widzieć przy sobie w chwilach wesołości. (…) Wskazuj mu zawsze właściwą drogę, a jeśli zejdzie z tej drogi i ugrzęźnie w błocie, wyciągnij je.

Bez wewnętrznego spokoju człowiek błądzi po bezdrożach. Namiętne dążenie w nieosiągalną dal pozbawia go wszelkiej radości z bliskiego szczęścia w teraźniejszości, cierpliwości i zdrowego rozsądku. Jeśli człowieka nie przenika spokój bardziej dogłębny, obezwładniona jest jego dusza i poddawana strasznym męczarniom w te dni, które mędrzec wita z uśmiechem. (… ) Wewnętrzny spokój i ciche radości są najważniejszym celem wychowania człowieka i im powinien on poświęcić więcej uwagi.


Kiedy musicie coś nakazać, czekajcie, jeśli to możliwe, aż naturalny porządek rzeczy uczyni błąd dziecka odczuwalnym, aż będzie ono przygotowane dzięki skutkom swej omyłki do przyjęcia w sposób naturalny koniecznego nakazu.

Przyroda wychowuje nie stosując przymusu. Wychowanie jednakże, którego udziela, cechuje stanowczość i porządek (…). Człowiek, który z łatwością chwyta każdy okruch wiedzy, a nie pogłębia swoich wiadomości na drodze spokojnego, nieustannego ich stosowania, również zbacza z drogi prawdy. Zatraca stanowcze, jasne i uważne spojrzenie, spokojne i ciche odczucie prawdy, wrażliwość na prawdziwą radość.


Dziecko krzyczy, zanim nauczy się czekać, jest niecierpliwe, zanim stanie się posłuszne. Cierpliwość rozwija się przed posłuszeństwem; dziecko jest posłuszne właściwie tylko przez cierpliwość.

Niechaj lepszy kieruje ku lepszemu, dostojniejszy ku dostojniejszemu. Niechaj lepszy i dostojniejszy ogarnie wyższą prawdę i wyższą miłość. Nie pragniemy niczego więcej: błogosławieństwem jest żyć spokojnie i umrzeć niepostrzeżenie. (…) Oby cichy był schyłek moich dni, oby pogodą i łagodnością opromienił ostatnie moje chwile.


Bez cierpliwości i pokory moje dzieło przestałoby istnieć. (…) Odwaga i pokora były od chwili, gdy przystąpiłem do jego tworzenia, moim hasłem. 
 
To, jak bardzo moje serce przywiązane jest do moich dzieci, jak ich radość staje się moją radością, muszą one odnajdować od rana do wieczora na mojej twarzy i w moich słowach.

Źródło

Aneks. W bibliotece posiadamy sporo książek Pestalozziego oraz niemałą bibliografię przedmiotową (książki i kilkanaście artykułów).