Pisałyśmy o symbolach wielkanocnych (TUTAJ). Wypada, by pojawiły się także te, które są związane z Bożym Narodzeniem. Zacytujemy fragmenty z naszych zbiorów. Szczególnie - z najstarszych, do których może rzadziej zaglądamy.
Najpierw Benedykt Chmielowski, Nowe Ateny albo Akademia wszelkiej sciencyi pełna, na różne tytuły iak na Classes podzielona, Mądrym dla memoryału, Idiotom dla Nauki, Politykom dla Praktyki, Melancholikom dla rozrywki erygowana, [wybór i opracowanie tekstu Maria i Jan Józef Lipscy, przedmowa Jan Józef Lipski, projekt graficzny i ilustracje Szymon Kobyliński], Kraków 1966 (sygnatura: 179475). Znajdujemy tu takie „ciekawostki”:
PIELUCHY, w które po narodzeniu od Nayś. Panny uwiniony był, a ta iest w Raguzie, mieście Dalmackim. Iest iey część w Paryżu u Ś. Dionizego.
KOSZULKA Chrystusowa iest w Kościele Lateraneńskim, albo Ś. Iana w Rzymie.
ŻŁOBEK, w którym był złożony Chrystus Pan, gdy się narodził w Betleemskiey szopie (chyba w iaskini), w kamieniu wykowany, iest w Betleem, mieście Iudeyskim, w Kościele ieszcze od Świętey Heleny fundowanym, nadłupany na Relikwie, a drugi żłób drzewiany, w tamten wkładany, iest w Rzymie w Kościele Nayświętszey Panny Majoris (…).
A teraz coś o (nie tylko świątecznym) karpiu. 1769. Kalendarz Duńczewskiego (większy). Jego fragmenty mamy z zbiorze Bronisław Baczko, Henryk Hinz (wybór tekstów, wstęp i oprac.), Kalendarz półstuletni. 1750-1800, Warszawa 1975 (sygnatury: 161650, cz XXIV-5/11).
KARP, ryba różnym wiadoma, do czego tu nie opisuje się. Bywa w rzekach, stawach i jeziorach, liczny swój rodzaj wydaje, wkrótce wody napełnia swym potomstwem na wiosnę. Kamień, który w pysku trzyma, cholerę i gorączkę uśmierza. Angielczykowie i Batawi tuczą karpie, pokrywając ich mchem mokrym, a siatką otoczone, aby tylko głowa wolna była, wieszając w piwnicach, a chlebem żytnim w mleku maczanym przez kilka dni karmiąc. Głowa karpiowa dank ma dla saporu w niej zacności, który tłustością namaściwszy żyły z gorąca bolejące, leczy; żółcią tego natarłszy oczy, mgłę z nich spędza.
Inne kulinaria kojarzące się ze świątecznym stołem – z Compendium ferculorum albo zebrania potrzeb Stanisława Czernieckiego z 1682 r. (w: Kuchnia w dawnej Polsce czyli Starożytności kuchenne ku naszym czasom i potrzebom, przez Zdzisławę Zegadłównę pilnie przysposobione, Kraków 1989, sygnatura: 129812):
O KŁADZENIU RODZYNKÓW DO POTRAW. Rodzynki, tak wielkie jako i drobne, kładzione być mają do tych tylko potraw, które słodzone być mają, a kto inaczej czyni, ten błądzi przeciw terminom kuchmistrzowskim.
Oraz z Kuchmistrza nowego dla łakotnisiów, czyli wybór składający się z najsmaczniejszych mącznych, mlecznych i jajecznych potraw w guście francuskim, angielskim, włoskim, nakładem Wilhelma Bogumiła Korna, z 1815 r. (źródło: jak wyżej):
STRUCLA Z WAŁKOWANEGO CIASTA. Wysyp trzy ćwierci funta mąki na stół i tę rozrób ubitym w garnczku jajem, dwoma łutami rozpuszczonego masła i trzema łyżkami mleka. Jeżeliby zaś ciasto twardym było, naonczas do niego tyle jeszcze wlej ciepłej wody, ile potrzeba. Ciasto zrób lekko i nie gnieć go dłużej nad kilka minut, ażeby było pulchne. Skoro to zrobisz, zgarnij do kupy i nakryj serwetą póki jeszcze ciepłe. Tak przykryte leżeć powinno godzinę, poczym się znowu wyjmuje, rozpościera się nad nim serwetę i dopóty się ciasto rozpłaszcza, dopóki tak nie będzie cienkim jak papierek. Ale do tego koniecznie dwóch osób potrzeba, które by stanąwszy po obu końcach stołu, w środku ciasto rękami obiema uchwyciwszy, do takiej go subtelności wyciągały, jak się wyżej powiedziało. Okroiwszy potem nożem brzegi tego ciasta, kładzie się nań nadziewę, lub też polewa się masą, poczym podnosi się chustka do góry, a natenczas ciasto się samo przez się w trąbkę zwinie. Włóż potem struclę tę w naczynie masłem wysmarowane i wstaw ją do pieca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 grudnia 2021
Boże Narodzenie (nieco inaczej)
piątek, 21 grudnia 2018
Książki (nie)zapomniane - Dzieciątko w marchewce, odchudzony Święty Mikołaj, butelki na palmie, czyli egzotyczne Boże Narodzenie
Dzisiaj będzie inaczej niż zwykle. Ten utwór można opowiedzieć czy zrecenzować, ale straciłby wówczas niepowtarzalny czar, który roztacza. Dlatego - zamiast naszej opinii - zacytujemy jego fragmenty. Myślimy, że i Was urzeknie do tego stopnia, że zechcecie przeczytać całość. Najpiękniejsze przesłanie jest na końcu (którego nie przytaczamy, by pobudzić zainteresowanie). Naprawdę, warto poznać Świąteczne pocztówki WOJCIECHA CEJROWSKIEGO (ur. 1964)!
POCZTÓWKA Z YUKATANU. Wszędzie Świąteczne szopki. Trochę to dziwaczne w temperaturze 30 stopni w cieniu. W dodatku najbardziej popularnym drzewkiem jest tu palma, a nie choinka. I palmy właśnie obwiesza się bombkami, lampkami...
No więc wszędzie te szopki - Jezusik leży w żłobku, jak należy, dookoła Maria i Jose, oraz trzej królowie i zwierzęta. Są jednak pewne nieznane w Polsce dodatki - produkty spożywcze składane w ofierze wokół żłóbka.
Od czasów prekolumbijskich przetrwał tu taki obyczaj, że bogom (obecnie bogowi... Bogu) składa się w ofierze dary w postaci... np. pomarańcz albo melonów, cytryn, cebul...
Taką ofiarę wymienia się codziennie na Świeżą. No i w miejscu, gdzie co rano popijam kawę, wczoraj Jezusek leżał w marchewce, przedwczoraj był w fasolce, a dzisiaj go wyłożono w ananasach.
POCZTÓWKA Z AUSTRALII. Z powodu suszy woda stała się tak cenna, że wyparła tradycyjny śnieg z kolęd. Tam, gdzie Amerykanie śpiewają Let it snow (...), Australijczycy apelują o deszcz i grożą, że jak nie spadnie, to Świąt nie będzie, bo nie będzie podstawowego składnika wigilijnych potraw.
Na dodatek jest recesja i ludziom żyje się biednie. Jedna ze stacji radiowych wylansowała przebój country, opowiadający o wychudłym Świętym Mikołaju - Slim Santa - który z powodu niedożywienia całkowicie opadł z sił i przeprasza dzieci za to, że prezenty będą bardzo małe, ale niestety nie jest w stanie udźwignąć tyle, co zwykle.
POCZTÓWKA Z KOSTARYKI. Na głównym deptaku w San Jose, pod drzewem cytrynowym, rozsiadła się orkiestra ślepców. (...) Śpiewają rzewne serenady, kolumbijskie piosenki portowe w stylu vallenato, chilijskie tanga, kubańskie sones, brazylijskie rumby... (...). Tacy ślepcy są niemożliwi w Polsce, w Europie - zaraz by ktoś do nich przyszedł i zażądał ustawienia pod ich cytrynowym drzewem kasy fiskalnej, a wtedy skończyłyby się Święta.
POCZTÓWKA Z BELIZE. W małej nadmorskiej wiosce (...) wszyscy czekają niecierpliwie na wigilijny prezent od koncernu Shell, czyli na nowy kalendarz rozdawany przez tutejszą stację benzynową.
Słyszałem, jak ludzie śmieją się, że w zeszłym roku w tym kalendarzu nie było marca, za to były dwa lipce. (...) I tak rok w rok, odkąd te kalendarze zaczęły się pojawiać. Jeszcze nigdy nie udało im się nie popełnić jakiegoś zabawnego błędu. (...) Tym razem też wszyscy oczekują na jakąś kolejną wpadkę, która uczyni ich kalendarz NIEPOWTARZALNYM (...). W Polsce wszyscy by narzekali, a tu (...) jest to powód do RADOŚCI.
LIST Z ACAPULCO. Najbardziej rodzinne Święta spędzałem sam. (...) Podzieliłem się opłatkiem sam ze sobą i poszedłem na spacer. (...) I doszedłem do odległej dzielnicy Acapulco, obcej i trochę groźnej - tu mieszkała biedota. (...) Wszędzie w tej biedzie widać było staranność świątecznych porządków. Dziko rosnące palmy ustrojono lampionami zrobionymi z kolorowych butelek; ludzie paradowali w (...) dziurawych ubraniach, ale czyści i uśmiechnięci promiennie (...). Nagle usłyszałem dzwony. (...) Wierni schodzili się powoli na Pasterkę. (...) Po (...) pierwszej pieśni tłum zamilkł i w kompletnej ciszy rozstąpił się. Środkiem kościoła szła dziwaczna procesja: młoda kobieta (...) podtrzymywana z jednej strony przez księdza (...), a z drugiej przez młodego mężczyznę. (...) Słaniała się na nogach, a doprowadzona do stopni ołtarza siadła na nich ciężko, twarzą do nas. Dopiero wtedy zobaczyłem, że chusta, którą ma na sobie, okrywa także jakieś zawiniątko.
To było dziecko! Narodzone zaledwie kilka godzin wcześniej.
Po mszy dowiedziałem się, że to tradycja tej biednej dzielnicy - na Pasterkę przynosi się noworodka (musi to być pierworodny chłopiec). (...) Msza trwała dużo dłużej niż zwykle - była wielokrotnie przerywana kwileniem nowo narodzonego dziecięcia. Wówczas kapłan odkładał liturgię, a wierni intonowali kolejną kołysankę. Tak, jak na wstępie huczeli pełnymi głosami, tak teraz śpiewali szeptem. (...) Najpiękniejsza Pasterka w moim życiu.
Ps. A teraz coś od nas. Ponieważ teksty przywołują egzotykę, ilustracją do nich będzie świąteczna pocztówka, którą jedna z nas otrzymała w ubiegłym roku z Bangladeszu. Ilustracja przypomina nasze obrazki (kartka ponadto jest bardzo wiotka), ale język – już niekoniecznie.
POCZTÓWKA Z YUKATANU. Wszędzie Świąteczne szopki. Trochę to dziwaczne w temperaturze 30 stopni w cieniu. W dodatku najbardziej popularnym drzewkiem jest tu palma, a nie choinka. I palmy właśnie obwiesza się bombkami, lampkami...
No więc wszędzie te szopki - Jezusik leży w żłobku, jak należy, dookoła Maria i Jose, oraz trzej królowie i zwierzęta. Są jednak pewne nieznane w Polsce dodatki - produkty spożywcze składane w ofierze wokół żłóbka.
Od czasów prekolumbijskich przetrwał tu taki obyczaj, że bogom (obecnie bogowi... Bogu) składa się w ofierze dary w postaci... np. pomarańcz albo melonów, cytryn, cebul...
Taką ofiarę wymienia się codziennie na Świeżą. No i w miejscu, gdzie co rano popijam kawę, wczoraj Jezusek leżał w marchewce, przedwczoraj był w fasolce, a dzisiaj go wyłożono w ananasach.
POCZTÓWKA Z AUSTRALII. Z powodu suszy woda stała się tak cenna, że wyparła tradycyjny śnieg z kolęd. Tam, gdzie Amerykanie śpiewają Let it snow (...), Australijczycy apelują o deszcz i grożą, że jak nie spadnie, to Świąt nie będzie, bo nie będzie podstawowego składnika wigilijnych potraw.
Na dodatek jest recesja i ludziom żyje się biednie. Jedna ze stacji radiowych wylansowała przebój country, opowiadający o wychudłym Świętym Mikołaju - Slim Santa - który z powodu niedożywienia całkowicie opadł z sił i przeprasza dzieci za to, że prezenty będą bardzo małe, ale niestety nie jest w stanie udźwignąć tyle, co zwykle.
POCZTÓWKA Z KOSTARYKI. Na głównym deptaku w San Jose, pod drzewem cytrynowym, rozsiadła się orkiestra ślepców. (...) Śpiewają rzewne serenady, kolumbijskie piosenki portowe w stylu vallenato, chilijskie tanga, kubańskie sones, brazylijskie rumby... (...). Tacy ślepcy są niemożliwi w Polsce, w Europie - zaraz by ktoś do nich przyszedł i zażądał ustawienia pod ich cytrynowym drzewem kasy fiskalnej, a wtedy skończyłyby się Święta.
POCZTÓWKA Z BELIZE. W małej nadmorskiej wiosce (...) wszyscy czekają niecierpliwie na wigilijny prezent od koncernu Shell, czyli na nowy kalendarz rozdawany przez tutejszą stację benzynową.
Słyszałem, jak ludzie śmieją się, że w zeszłym roku w tym kalendarzu nie było marca, za to były dwa lipce. (...) I tak rok w rok, odkąd te kalendarze zaczęły się pojawiać. Jeszcze nigdy nie udało im się nie popełnić jakiegoś zabawnego błędu. (...) Tym razem też wszyscy oczekują na jakąś kolejną wpadkę, która uczyni ich kalendarz NIEPOWTARZALNYM (...). W Polsce wszyscy by narzekali, a tu (...) jest to powód do RADOŚCI.
LIST Z ACAPULCO. Najbardziej rodzinne Święta spędzałem sam. (...) Podzieliłem się opłatkiem sam ze sobą i poszedłem na spacer. (...) I doszedłem do odległej dzielnicy Acapulco, obcej i trochę groźnej - tu mieszkała biedota. (...) Wszędzie w tej biedzie widać było staranność świątecznych porządków. Dziko rosnące palmy ustrojono lampionami zrobionymi z kolorowych butelek; ludzie paradowali w (...) dziurawych ubraniach, ale czyści i uśmiechnięci promiennie (...). Nagle usłyszałem dzwony. (...) Wierni schodzili się powoli na Pasterkę. (...) Po (...) pierwszej pieśni tłum zamilkł i w kompletnej ciszy rozstąpił się. Środkiem kościoła szła dziwaczna procesja: młoda kobieta (...) podtrzymywana z jednej strony przez księdza (...), a z drugiej przez młodego mężczyznę. (...) Słaniała się na nogach, a doprowadzona do stopni ołtarza siadła na nich ciężko, twarzą do nas. Dopiero wtedy zobaczyłem, że chusta, którą ma na sobie, okrywa także jakieś zawiniątko.
To było dziecko! Narodzone zaledwie kilka godzin wcześniej.
Po mszy dowiedziałem się, że to tradycja tej biednej dzielnicy - na Pasterkę przynosi się noworodka (musi to być pierworodny chłopiec). (...) Msza trwała dużo dłużej niż zwykle - była wielokrotnie przerywana kwileniem nowo narodzonego dziecięcia. Wówczas kapłan odkładał liturgię, a wierni intonowali kolejną kołysankę. Tak, jak na wstępie huczeli pełnymi głosami, tak teraz śpiewali szeptem. (...) Najpiękniejsza Pasterka w moim życiu.
Ps. A teraz coś od nas. Ponieważ teksty przywołują egzotykę, ilustracją do nich będzie świąteczna pocztówka, którą jedna z nas otrzymała w ubiegłym roku z Bangladeszu. Ilustracja przypomina nasze obrazki (kartka ponadto jest bardzo wiotka), ale język – już niekoniecznie.
Cejrowski Wojciech, Świąteczne pocztówki, w: Nasze polskie Wigilie [w opowiadaniach], Poznań 2006, s. 9-18 (sygnatura: 162443)
poniedziałek, 25 grudnia 2017
Z najlepszymi świątecznymi życzeniami!
Najpierw zapowiedź! Rok 2017 dobiega kresu. Podsumowanie go zajęłoby zbyt wiele czasu, dlatego wspomnimy tylko jedno wydarzenie, o którym nie pisałyśmy, a miało miejsce niedawno. 15 grudnia gościłam (pisze p. Basia) w Zespole Szkół Poligraficzno-Mechanicznych im. Armii Krajowej w Katowicach-Piotrowicach. Zastałam tam gościnnie otwarte drzwi pokoju nauczycielskiego, niezwykle sympatyczne grono pedagogiczne (które przyjęło mnie jak "swoją") oraz życzliwie nastawioną, uważnie słuchającą, bardzo inteligentną młodzież czterech klas maturalnych. Umówiliśmy się, że od 3 stycznia (w każdą środę, około godz. 15) będą publikowane kolejne odcinki Kącika Maturalnego. Prosimy, powiedzcie o tym wszystkim zainteresowanym tematyką. Tegorocznym i przyszłorocznym maturzystom. Każdemu, kto chce ukierunkować (i sprawdzić) swoją polonistyczną wiedzę.
A teraz z przyjemnością przedstawiamy kilka pozycji z naszych zbiorów!
A teraz z przyjemnością przedstawiamy kilka pozycji z naszych zbiorów!
Opowieść wigilijna [Film] = A Christmas Carol, reż. Clive Donner, Łódź [br.] (USA, Wielka Brytania, 1984), 1 dysk optyczny (DVD) (96 min.) (sygnatura: DVD 2207)
Chyba najpiękniejsza, nastrojowa adaptacja filmowa utworu Charlesa Dickensa. Każdy zna historię cudownej przemiany Scrooge’a, więc tutaj – zamiast szczegółów treści – jedynie zachęta do oglądania!
Chyba najpiękniejsza, nastrojowa adaptacja filmowa utworu Charlesa Dickensa. Każdy zna historię cudownej przemiany Scrooge’a, więc tutaj – zamiast szczegółów treści – jedynie zachęta do oglądania!
![]() |
| źródło |
Fryckowski Jerzy, Antologia poezji wigilijnej, Warszawa 1995. ISBN 83-86510-87-0 (sygnatura: 145983)
Antologia stworzona przez znanego poetę i krytyka literackiego. Zawiera nie tylko nastrojowe wiersze i kolędy, ale również utwory patriotyczno-religijne, będące czasem wyznaniem, a niejednokrotnie krzykiem. Rozległa skala emocjonalna. Bardzo dobry zbiór dla szkolnych przedstawień, a także dla prywatnej refleksyjnej lektury.
Antologia stworzona przez znanego poetę i krytyka literackiego. Zawiera nie tylko nastrojowe wiersze i kolędy, ale również utwory patriotyczno-religijne, będące czasem wyznaniem, a niejednokrotnie krzykiem. Rozległa skala emocjonalna. Bardzo dobry zbiór dla szkolnych przedstawień, a także dla prywatnej refleksyjnej lektury.
![]() |
| źródło |
Moore Christopher, Najgłupszy anioł. Podnosząca na duchu opowieść o bożonarodzeniowej grozie. Wersja 2.0, przeł. Jacek Drewnowski, Warszawa 2006. ISBN 83-7480-035-6 (sygnatura: 162083)
Ostatnie przedświąteczne dni w miasteczku Pine Cove (Kalifornia). Podczas gdy dorośli są zajęci przygotowaniami do Bożego Narodzenia, mały Joshua Barker obawia się, że święty Mikołaj nie żyje i ma pragnienie, by stało się coś nadzwyczajnego. Właśnie wówczas pojawia się nad tą okolicą anioł, zesłany na Ziemię w celu poszukiwania dziecka, którego życzenie trzeba spełnić. I ochoczo zabiera się do pracy. A ponieważ nie jest szczególnie inteligentny, wszystko wkrótce okaże nie takie, jakie miało być...
Ostatnie przedświąteczne dni w miasteczku Pine Cove (Kalifornia). Podczas gdy dorośli są zajęci przygotowaniami do Bożego Narodzenia, mały Joshua Barker obawia się, że święty Mikołaj nie żyje i ma pragnienie, by stało się coś nadzwyczajnego. Właśnie wówczas pojawia się nad tą okolicą anioł, zesłany na Ziemię w celu poszukiwania dziecka, którego życzenie trzeba spełnić. I ochoczo zabiera się do pracy. A ponieważ nie jest szczególnie inteligentny, wszystko wkrótce okaże nie takie, jakie miało być...
![]() |
| źródło |
Dumanowska Katarzyna, Dumanowski Jarosław, Wigilia Jana III Sobieskiego, "Wiadomości Historyczne" 2013, nr 6, s. 41-42 (Czytelnia)
Na dworze króla Jana rozróżniano „kolacje” i „wieczerze”. Te pierwsze były postne, drugie – nie. A oto spis potraw, które znalazły się na królewskim stole podczas kolacji spożywanej 24 grudnia 1695 r. Misa łososi, 2 misy i 7 półmisków karpi, 9 półmisków szczupaków, misa okoni, 2 misy leszczy, 5 mis linów, 2 misy bliżej niesprecyzowanych „słonych ryb”, misa suszonego dorsza, 3 misy czeczug, 2 misy śledzi, pół kopy ślimaków, ryż, migdały i sok. Kolację spożywano nie tylko w wieczór wigilijny. Okres staropolski charakteryzował się dużą liczbą dni postnych, a każdy posiłek spożyty w takim dniu nazywano kolacją. Jeśli ktoś zechce skosztować polewki migdałowej lub karpia w piernikach prosto ze stołu króla Jana III Sobieskiego, może je sobie przyrządzić według przepisów podanych w artykule.
Niektóre artykuły na temat obyczajowej i kulinarnej strony Świąt Bożego Narodzenia – także tu: Russak Grzegorz, Polska Wigilia, "Mówią Wieki" 2009, nr 12, s. 19-23; Cios Stanisław, Nie tylko karp. Tradycyjne potrawy wigilijne z ryb, "Mówią Wieki"2014, nr 12, s. 61-63; Kowaliszyn-Konar Ewa, Słodkości nie tylko... na Święta, "Przyroda Polska" 2016, nr 2, wkładka: Natura i Zdrowie, s. 8-9; Kwiecień Ewa, Nasz wigilijny stół, „Przyroda Polska” 2011, nr 12, wkładka; Natura i Zdrowie, s. 2-3
Na dworze króla Jana rozróżniano „kolacje” i „wieczerze”. Te pierwsze były postne, drugie – nie. A oto spis potraw, które znalazły się na królewskim stole podczas kolacji spożywanej 24 grudnia 1695 r. Misa łososi, 2 misy i 7 półmisków karpi, 9 półmisków szczupaków, misa okoni, 2 misy leszczy, 5 mis linów, 2 misy bliżej niesprecyzowanych „słonych ryb”, misa suszonego dorsza, 3 misy czeczug, 2 misy śledzi, pół kopy ślimaków, ryż, migdały i sok. Kolację spożywano nie tylko w wieczór wigilijny. Okres staropolski charakteryzował się dużą liczbą dni postnych, a każdy posiłek spożyty w takim dniu nazywano kolacją. Jeśli ktoś zechce skosztować polewki migdałowej lub karpia w piernikach prosto ze stołu króla Jana III Sobieskiego, może je sobie przyrządzić według przepisów podanych w artykule.
Niektóre artykuły na temat obyczajowej i kulinarnej strony Świąt Bożego Narodzenia – także tu: Russak Grzegorz, Polska Wigilia, "Mówią Wieki" 2009, nr 12, s. 19-23; Cios Stanisław, Nie tylko karp. Tradycyjne potrawy wigilijne z ryb, "Mówią Wieki"2014, nr 12, s. 61-63; Kowaliszyn-Konar Ewa, Słodkości nie tylko... na Święta, "Przyroda Polska" 2016, nr 2, wkładka: Natura i Zdrowie, s. 8-9; Kwiecień Ewa, Nasz wigilijny stół, „Przyroda Polska” 2011, nr 12, wkładka; Natura i Zdrowie, s. 2-3
![]() |
| źródło |
Brózda-Wiśniewska Jolanta, Pili-Pala spotyka Misia, "W Drodze" 2016, nr 12, s. 120-129
Wielka Brytania to światowa kolebka wysyłania kartek z życzeniami. Przeciętny Brytyjczyk kupuje ich ponad 40 rocznie. Najwięcej na świecie. Statystyczny Polak kupuje… mniej niż jedną na rok! Zwyczaj wysyłania obrazków z powinszowaniami – chociaż znany od średniowiecza – w celach komercyjnych po raz pierwszy ustalił sir Henry Cole, dyrektor londyńskiego Victoria and Albert Museum, zamawiając u grafika, Johna Calcotta Horsley’a, rysunek, następnie powielony w 1000 egzemplarzach. Podobno ta pierwsza kartka zachęcała… do pijaństwa. Był 1843 rok. A potem rynek zaczął się powiększać…
![]() |
| źródło |
Górska Joanna, Mrukliwy jak producent choinek, "W Drodze" 2014, nr 12, s. 89-97
Historia choinki, jej polskie losy oraz tradycje strojenia. Przy okazji: czy wszyscy wiedzą, że corocznie we Frankfurcie odbywają się targi świątecznych ozdób? I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ta niemiła komercjalizacja wszystkiego, co pięknie kojarzy się z Bożym Narodzeniem, czyli na przykład produkcja bombek w kształcie samochodów lub bohaterów kreskówek, albo lampek z programem migania…
![]() |
| źródło |
Rybka Małgorzata, Sławek Jolanta, Boże Narodzenie na sprzedaż? O desakralizacji języka religijnego w reklamie, „Roczniki Humanistyczne” t. 63, z. 6, Językoznawstwo (2015), s. 213-239
Właśnie, temat komercjalizacji i desakralizacji Świat pojawił się już wyżej. Na przykład święty Mikołaj w wielu z nich nie jest już „święty”, ale „świetny” lub nawet… „szalony”! I wygląda jak krasnal, a nie jak biskup, którym był. To tylko jeden przykład. Autorka wymienia ich sporo, przeprowadzając wnikliwe studium na przebogatym, różnorodnym materiale. Analizuje więc reklamy dotyczące kulinariów, prezentów, kosmetyków, banków i innych przedmiotów oraz instytucji.
Właśnie, temat komercjalizacji i desakralizacji Świat pojawił się już wyżej. Na przykład święty Mikołaj w wielu z nich nie jest już „święty”, ale „świetny” lub nawet… „szalony”! I wygląda jak krasnal, a nie jak biskup, którym był. To tylko jeden przykład. Autorka wymienia ich sporo, przeprowadzając wnikliwe studium na przebogatym, różnorodnym materiale. Analizuje więc reklamy dotyczące kulinariów, prezentów, kosmetyków, banków i innych przedmiotów oraz instytucji.
![]() |
| źródło |
Wracając do prezentów. Przykłady bardzo – powiedzmy – niezwykłych prezentów (nie tylko świątecznych), które ofiarowały lub otrzymały znane postaci historyczne, przedstawiłyśmy TUTAJ. Tak, to były w istocie prezenty niecodzienne, bo któż z nas otrzymuje w darze… wielbłąda, dwieście wiader wódki albo aparaturę do pędzenia bimbru?!
![]() |
| źródło |
piątek, 25 grudnia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)










