Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuły. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 listopada 2018

Muzyka ojczysta, narodowa, nasza

Przez cały rok świętujemy stulecie odzyskania niepodległości. Pojawia się sporo publikacji. Trwają jubileuszowe sympozja, spotkania, imprezy. Nasz wkład do rocznicowych obchodów będzie „muzyczny”. Publikacji na temat muzyki narodowej jest wiele. Dzisiaj zaprezentujemy te:

Finkel Ludwik, O pieśni legionów, Lwów 1894 (sygnatura: ZS 13195)

Okolicznościowy miał charakter marsz Dąbrowskiego, chociaż powstał w chwili górnych nadziei; dopiero późniejsze czasy zrobiły z niego w całem tego słowa znaczeniu śpiew narodowy. Autor sam nie przywiązywał do swej piosenki tej wagi, której w ustach narodu nabrała. Oto niespełna 30 stron opracowania zwięźle przedstawiającego historię naszego hymnu oraz załączniki, czyli trzy najstarsze warianty tekstu i nuty.
źródło
Adrjański Zbigniew, Złota księga pieśni polskich. Pieśni, gawędy, opowieści, Warszawa 2000. ISBN 83-11-08676-1 (sygnatura:153825)

Piosenka ma (…) czasem charakter dokumentu epoki, jest obrazkiem rodzajowym czy wzruszającym świadectwem czasu (z Od autora). W monumentalnym, obszernym – rozmiarowo i treściowo – śpiewniku znalazły się wszystkie najsławniejsze pieśni ojczyste, ale też „lżejsze”, popularne. Oto tytuły niektórych rozdziałów: Jeszcze Polska nie zginęła. Polskie hymny narodowe; Dumy rycerskie, pieśni wojenne, śpiewy historyczne; Witaj majowa jutrzenko! - Pieśni o Konstytucji 3 Maja; Pieśni Insurekcji Kościuszkowskiej; O roku ów! Jeszcze o Napoleonie, polskich Legionach i Mazurku Dąbrowskiego; Pieśni powstania listopadowego; W kręgu Mickiewicza i Chopina; Pan Moniuszko - słynne arie i pieśni ze śpiewników domowych; Pieśni i piosenki powstania styczniowego; Pieśni gniewne; Na ludową nutę; Góralu, czy ci nie żal; Kołysanki i piosenki dla dzieci; Hej kolęda, kolęda!; Pieśni nabożne; Z mansardy i poddasza; Piosenki z kabaretu; Legiony to żołnierska nuta; Piosenka przypomni ci; Po partyzancie dziewczyna płacze; Warszawskie dzieci pójdziemy w bój; Żołnierz drogą maszerował; Jak to miło w wieczór bywa.
źródło
Panek Wacław, Hymny polskie, Warszawa 1997. ISBN 83-02-06521-8 (sygnatura: 147744)

W tysiącletniej historii naszego narodu szczególne znaczenie miały i mają pieśni hymniczne; podniosłe, uroczyste, sławiące ludzi, czyny i zdarzenia, pieśni, przy których odczuwamy dreszcz emocji i wzruszenia. Pieśni hymniczne są naszym znakiem rozpoznawczym i zawołaniem wspólnoty narodowej. Książka zawiera nuty, teksty, biogramy twórców i komentarz historyczny 20 pieśni: Gaude Mater Polonia [aut. tekstu Wincenty z Kielczy], Bogurodzica, Modlitwa za Rzecz Pospolitą naszą i za Króla [A. Trzecieski], Hymn do miłości Ojczyzny [I. Krasicki], Mazurek Dąbrowskiego - hymn narodowy [J. Wybicki], Boże, coś Polskę [A. Feliński], Cześć polskiej ziemi, cześć! [F. Frankowski], Marsz obozowy - hasło Wojska Polskiego [A. Słowaczyński], Witaj, majowa jutrzenko [R. Suchodolski], Warszawianka [C. Delavigne, przeł. K. Sienkiewicz], Chorał [K. Ujejski], Gdy naród do boju [G. Ehrenberg], Marsz, marsz Polonia [aut. nieznany], Rota [M. Konopnicka], Wszystko, co nasze [I. Kozielewski, popr. O. Drohanowska], My, Pierwsza Brygada [T. Biernacki, A. Hałaciński], Piechota [L. Łuskino], Hymn do Bałtyku [S. Rybka], Morze, nasze morze [A. Kowalski], Czerwone maki na Monte Cassino [F. Konarski, pseud. Ref-Ren].
źródło
Prosnak Jan (tekst), Raciborski Leopold (nuty), Siedem wieków pieśni polskiej. Śpiewnik dla młodzieży z komentarzem historycznym, Warszawa 1986. ISBN 83-02-00180-5 (sygnatura: 117987)

Zawarty w książce materiał oparty jest na dokumentach i wiarygodnych zapisach melodii i tekstów sięgających wieku XIV (z Uwag wstępnych). To bardzo ważne – zwłaszcza w odniesieniu do początkowych rozdziałów, obejmujących utwory dawne. W sumie mamy 17 rozdziałów – od Pieśni rycerstwa polskiego (czyli np. Bogurodzicy oraz Gaude Mater Polonia), przez pieśni z okresu Sejmu Czteroletniego, Insurekcji Kościuszkowskiej, powstań narodowych, II wojny światowej, aż do Młodzieżowej pieśni Polski Ludowej.

Dąbrówka Andrzej, Matka pieśni polskich, "Pamiętnik Literacki" 2005, z. 2, s. 51-64

Wszystko w Bogurodzicy jest szczególne: katechetyczna treść, miejsce w czasie liturgicznym, i - chyba najważniejsza - świecka funkcja. I właśnie to wszystko wytyczyło ścieżki rozwoju polskiej pieśni. Obecny stan badań nad Bogurodzicą. Wnikliwe, sumiennie opracowane studium.
źródło
Grajpel Anna, Polskie tańce narodowe - charakterystyka ogólna, "Wychowanie Muzyczne w Szkole" 2003, nr 5, s. 233-236

Rozległy i zróżnicowany obszar Polski charakteryzuje się olbrzymim bogactwem i różnorodnością w zakresie tradycyjnej kultury tanecznej. Każdy z dużych regionów i wchodzących w ich zakres mniejszych obszarów, niemal każda wieś dysponowała swoistym repertuarem tanecznym. Spośród tej ogromnej liczby tańców (…) niektóre zdobyły rangę polskich tańców narodowych. Polskie tańce narodowe to przede wszystkim: polonez, mazurek, krakowiak, kujawiak i oberek. Dlaczego zyskały taką rangę? Autorka wymienia warunki, które stanowią o przyznaniu im szczególnego, zaszczytnego statusu.

Gwizdalanka Danuta, Narodowy, czyli jaki - i dlaczego?, "Wychowanie Muzyczne w Szkole" 2002, nr 3, s. 107-115

Czy istnieje muzyczny styl narodowy? Czym odznacza się w muzyce polskiej? Jakie są jego źródła? Autorka próbuje odpowiedzieć na te pytania, analizując rolę folkloru, dziedzictwa, religii i „charakteru” muzyki.
źródło
Zagził Dawid, "Dosyć już tego Mazurka", czyli jak Bierut chciał orłowi głowę urwać, "Pamięć.pl" 2014, nr 11, s. 38-40

Maj 1952 roku. Na przyjęciu w ambasadzie Czechosłowacji tłum gości. Wśród zaproszonych elita władzy oraz czołowe postaci ówczesnego salonu. Gościem honorowym był sam Bolesław Bierut. Gdy na miejsce dotarli poeta Władysław Broniewski i jego żona Wanda, towarzysz „Tomasz” – jak nazywano Bieruta w kręgach partyjnych – już przy powitaniu wszedł w dysputę z autorem Słowa o Stalinie. Temat okazał się szokujący nawet dla Broniewskiego, aprobującego powojenny ład w Polsce. Żona pisarza po latach wspominała: „Z odległości kilku kroków zauważyłam, że Mąż silnie zmienił się na twarzy. Powiedział mi chwilę potem, że Bierut zwrócił się do niego, żeby napisał nowy hymn narodowy [...]. Mąż odparł, że da odpowiedź za dwa dni. Był wzburzony. Dał odpowiedź negatywną”. Dzieje tej nieudanej próby zastąpienia hymnu narodowego innym utworem – w arcyinteresującym artykule. W całości można go przeczytać również TUTAJ.
źródło

poniedziałek, 15 stycznia 2018

(Jubileuszowy) Rok Kryminału - cz. 2

Dzisiaj przegląd publikacji na temat kryminału literackiego.

Kiślak Elżbieta, Detektyw jako artysta romantyczny, "Teksty Drugie" 2002, nr 6, s. 196-204

Prekursorstwo twórczości Edgara Allana Poe wcześnie dostrzegli czytelnicy, co prawda nie w jego rodzinnej Ameryce, lecz w Europie.

Postać detektywa Cézare Auguste’a Dupina, genialnego analityka zbrodni, bohatera Zabójstwa przy rue Morgue oraz Skradzionego listu, czekająca na obszerne opracowanie ze strony historyków literatury.
E. Allan Poe - źródło:
Chojnacka Monika, Chojnacki Rafał, Fenomen skandynawskiego kryminału, rozm. przepr. Jakub Morawiec, "Śląsk" 2015, nr 3, s. 44-45

Moda na skandynawski kryminał nie ominęła także Polski. (…) Co sprawia, że mamy dziś do czynienia już nie tylko z fenomenem literackim, ale wręcz (pop) kulturowym?

Rozmowa z twórcami portalu deckare.pl Skandynawskie kryminały (dostępny TUTAJ). Co znaczy słówko z adresu? Co można znaleźć na portalu? Co poleciliby osobom chcącym rozpocząć czytelnicza przygodę ze skandynawskimi kryminałami? Co sądzą o ich ekranizacjach? Odpowiedzi na te i kilka innych pytań.
H. Mankell - źródło:
Kondracka-Zielińska Anna, Jak to w kryminale! (Słów kilka o powieściach detektywistycznych Agaty Christie), "Język Polski w Liceum" 2005/2006, nr 1, s. 25-42

W kryminałach Christie mamy do czynienia ze światem tradycyjnych wartości. (…) W tekstach Królowej kryminałów widać szacunek dla codziennych czynności wykonywanych zazwyczaj przez panie domu (…). Jest to świat zamknięty dla politycznych zagadnień i nie ma w nim miejsca na młodych rewolucjonistów (…). Możemy się tylko domyślać, że gdzieś tam coś się jednak dzieje (…). Christie (…) opisywała głównie grupę, którą znała najlepiej.

Analiza tytułów powieści Christie, zarysów fabuł i obecnych w nich fascynacji… światem baśni. W którym kryminale jest nawiązanie do Kopciuszka? Podpowiadamy, że ten tytuł znajduje się w naszych zbiorach!

Kondracka-Zielińska Anna, Kim jest detektyw w kryminałach Agaty Christie? O Monsieur Herkulesie Poirot i Pannie Jane Marple, "Język Polski w Liceum" 2005/2006, nr 2, s. 9-24

(…) sukces powieści A. Christie polega niewątpliwie na zaproszeniu do układania puzzli, a w tym celu autorka powołuje do życia psychologicznie przekonywujących bohaterów.

Jane Marple i Herkules Poirot – ich wygląd fizyczny i portrety psychologiczne. Uwaga! O twórczości Christie obszerniej napisałyśmy TUTAJ.
A. Christie - źródło:
Zizek Slavoj, Logika powieści detektywistycznej, "Pamiętnik Literacki" 1990, z. 3, s. 253-283

W pracach na temat powieści detektywistycznych nadal przeważają sądy utarte, sprowadzają się one do traktowania ich w sposób pobłażliwy i wyniosły jako literatury trywialnej. Na ironię zakrawa fakt, że stereotypowość metody przenosi się na przedmiot badań; zarzuca się oto powieści detektywistycznej, że jest schematyczna.

Oczywiście, nie jest. Analiza linii: powieść klasyczna – czarna powieść – powieść ofiary – powieść sprawcy.

Świetlikowska Jolanta, Zbrodnie, które odzyskują czas. O polskim kryminale retro, "Odra" 2011, nr 11, s. 66-72

Nie jest łatwo wytyczyć interpretacyjne ścieżki w obrębie polskiej powieści kryminalnej. (…) Wśród wielu bardzo interesujących realizacji tego gatunku na pierwszy plan zdecydowanie wybija się kryminał retro (…).

Reprezentują go m.in. Marek Krajewski, Marcin Wroński, Paweł Jaszczuk, Piotr Schmandt, Konrad Lewandowski, Artur Górski, Tadeusz Cegielski, Małgorzata i Michał Kuźmińscy. Akcję kryminałów tego typu najczęściej umieszczają w latach 20. lub 30. minionego stulecia. Dlaczego?
M. Krajewski - źródło:
Lasić Stanko, Poetyka powieści kryminalnej. Próba analizy strukturalnej, przeł. Magdalena Petryńska, Warszawa 1976

Nie istnieje chyba autor powieści kryminalnej, który w pewnej chwili nie zbuntował się (…) przeciw ostrym rygorom związanym (…) z tym typem powieści. Ale jest również prawdą i to, że autor powieści kryminalnej zawsze wraca – nieważne, z pokorą, ironią, czy sarkazmem – do podstawowej struktury tego swoistego rodzaju opowieści.

Warstwowość płaszczyzny fabularno-kompozycyjnej kryminału. Formy i warianty schematu podstawowego: śledztwo, pościg, zagrożenie, akcja. Znaczenie kary. Powieść antykryminalna.

Caillois Roger, Powieść kryminalna, czyli Jak intelekt opuszcza  świat, aby oddać się li tylko grze, i jak społeczeństwo wprowadza z powrotem swe problemy w igraszki umysłu, w tegoż: Odpowiedzialność i styl. Eseje, [przeł. Jan Błoński i inni], Warszawa 1967, s. 165-209

Swoiste, wyjątkowe miejsce powieści kryminalnej w całości literatury powieściowej wynika (…) z odwrócenia chronologii i zastąpienia porządku wydarzeń porządkiem odkrycia. Powieść ta nie jest sprawozdaniem, ale dedukcją: nie opowiada jakiejś historii, ale pracę, która tę historię odtwarza. Już od początku stara się przede wszystkim zadowolić inteligencję.

Polemika z lokowaniem początków kryminału w twórczości… Sofoklesa (Król Edyp) i Woltera. Struktura powieści kryminalnej. Gry intelektualne prowadzone z czytelnikiem. Kryminał jako zadanie dla odbiorcy.
Strój milicjanta z lat 70. XX w. - źródło:
Wilson Edmund, Dlaczego kryminały są poczytne?, w: tegoż: Szkice, przeł. Jerzy Hummel, Warszawa 1973, s. 176-182

Wiele się nasłuchałem w ciągu długich lat o powieściach detektywistycznych (…). Przy każdej okazji dowiaduję się na nowo, że najwybitniejsze osobistości życia publicznego naszych czasów, od Woodrowa Wilsona do W.B. Yeatsa, rozczytywały się namiętnie w beletrystyce tego rodzaju.

No właśnie, skąd ta popularność? Może w swoistej autopsychoterapii, którą aplikują sobie czytelnicy, uświadamiając sobie, że chociaż przestępca zaatakował znienacka i z początku nikt nie wydawał się niewinny ani bezpieczny, winowajca jednak zostaje złapany – i możemy odetchnąć z ulgą, że nie był to nikt z nas.

Wilson Edmund, Kogo obchodzi, kto zamordował Rogera Ackroyda?, w: tegoż: Szkice, przeł. Jerzy Hummel, Warszawa 1973, s. 183-191

Dar opowiadania jest zaletą nieprzeciętną, podobnie jak inne talenty artystyczne, a jedynym autorem (…), który, moim zdaniem, posiada ten dar w jakimś stopniu, jest Raymond Chandler.

Zacięty wróg kryminałów odpowiada na zarzuty, kierowane pod jego adresem przez apologetów gatunku.
źródło:
Kosmala Małgorzata, Kryminalne retroświaty, w: Paczoska Ewa, Szleszyński Bartłomiej, Przerabianie XIX wieku. Studia, Warszawa 2011, s. 223-245

Badacze zgodnie podkreślają, że w Polsce kryminalny boom został zainicjowany przez powieści retro Marka Krajewskiego (…). Można mniemać, że swój sukces zawdzięcza (…) sugestywnej, wyrazistej postaci głównego bohatera Eberharda Mocka oraz umiejętnie skonstruowanemu światowi retro, ożywiającemu wyobrażenia narosłe wokół międzywojennej, widmowej przeszłości miasta Breslau.

Przedwojenna, systematycznie rozrastająca się  kryminalna „mapa” Polski, czyli Warszawa (Konrad T. Lewandowski), Poznań (jak poprzednio), Kraków (Krzysztof Maćkowski), Lublin (Marcin Wroński), Wejherowo (Piotr Schmandt). Triada konstrukcyjna tych powieści: miasto - bohater (detektyw) - historia oraz implikowane przez nią zagadnienia.
Konrad T. Lewandowski - źródło:

piątek, 12 stycznia 2018

Nasz Mały Leksykon Filmowy - (Jubileuszowy) Rok Kryminału - cz. 1

Rok 2018 można chyba nazwać Rokiem Kryminału. Przypadnie w nim sporo rocznic związanych z tym gatunkiem.

Najpierw film. W 1968 r. zawitał na ekranach pierwszy odcinek z serii Columbo (reż. Richard Levinson) I gościł na na nich do 2003 r., stając się niemal domownikiem. Do dziś z sentymentem wspominam sympatycznego porucznika. Pięć lat później pojawił się inny porucznik - Theo Kojak z nowojorskiego Wydziału Zabójstw (reż. Edward M. Abroms i inni), by towarzyszyć nam w każdy czwartek przez pięć lat (1973-1978). Gdy on jeszcze ścigał przestępców, poznaliśmy francuskiego komisarza Valentina z Brygad Tygrysa (reż. Victor Vicas 1974–1983). Mamy też „swoje” popularne seriale, chociaż wyprodukowane na podstawie seriali zagranicznych: Ojciec Mateusz (od 2008, reż. Maciej Dejczer i inni) oraz Komisarz Alex (od 2012, reż. Robert Wichrowski).

Ponadto w bieżącym roku przypadną „okrągłe” rocznice autorów kryminałów:
•    urodzin – np. Gastona Leroux (ur. 1868), Raymonda Chandlera (1888), Dorothy Leigh Sayers (1893), Georgesa Simenona (1903), Alana Bradley’a (1938), Eduardo Mendozy (1943), Henninga Mankela (1948), Jamesa Ellroy’a (Lee Earle’a Ellroy’a, 1948), Christophera Fowlera (1953), Louise Penny (1958);
•    śmierci – np. Joe’a Alexa (Macieja Słomczyńskiego, 1998), Lawrence’a Sandersa (zm. 1998), Erika Otto Larsena (2008), Joanny Chmielewskiej (2013).

Proponujemy dwuczęściowy przegląd publikacji na temat kryminału filmowego i literackiego. Dziś – kryminał filmowy.

Houck Max M., Nie całkiem z życia wzięte, "Świat Nauki" 2006, nr 8, s. 74-79

Seriale detektywistyczne utrudniają pracę prawnikom i organom ścigania, powodując przerost oczekiwań wobec śledczych. Zarazem jednak kreują modę na naukę i mało popularne dotąd kierunki studiów.

Obraz pracy kryminologów i lekarzy sadowych w serialach detektywistycznych i nie tylko. Jeśli chcesz wiedzieć, co to jest tzw. efekt CSI oraz jakie kierunki studiów wybierają młodzi ludzie pod wpływem seriali kryminalnych, to jest artykuł dla Ciebie!
Richard Kiley i Pieter Falk w serialu Columbo - źródło:
Hrapkowicz Błażej, Kino wciąż jest czarne, " Kino" 2015, nr 3, s. 8-11

Film noir, którego korzenie tkwią tyleż w amerykańskiej powieści kryminalnej, co w niemieckim ekspresjonizmie (nie wspominając o francuskim egzystencjalizmie), jest jedną z najbardziej fascynujących hybryd w historii światowego kina. I chyba najbardziej trwałą.

Noir - definicja, cechy gatunkowe, zwięzła historia i najwybitniejsze osiągnięcia gatunku. Neo-noir i jego stylistyka oraz osiągnięcia.

Cegiełkówna Iwona, Płeć i (czarny) charakter, "Kino" 2016, nr 1, s. 32-35

Jeśli jest zbrodnia, musi być i detektyw, próbujący rozwikłać jej zagadkę, a najlepiej – para. Ekranowe duety śledczych, policjantów czy agentów federalnych mają różny charakter.

Demaskatorzy ekranowych zbrodni. Od „klasyków” - Sherlocka Holmesa, Philipa Marlowe’a, Sama Spade’a, Harkulesa Poirota, Julesa Maigreta – po Kurta Wallandera i najwspółcześniejszych.
Telly Savalas w Serialu Kojak - źródło:
Birkholc Robert, Polish psycho. Polskie filmy fabularne o seryjnych mordercach, "Kino" 2016, nr 10, s. 52-54

Filmy o seryjnych mordercach (serial killer movies) stanowią jedną z najbardziej popularnych odmian kina sensacyjnego. Podgatunek ten jest kojarzony przede wszystkim z kinematografią amerykańską, ale doczekał się także wielu innych, europejskich i azjatyckich realizacji, realizowano podobne filmy i u nas.

Te filmy kręcili znani reżyserzy, np. Marcin Koszałka, Maciej Pieprzyca, Tadeusz Chmielewski, Janusz Kidawa-Błoński, Roman Załuski. Ich przegląd i stosunek władz PRL-u do gatunku.

Śmiałowski Piotr, Powikłane tropy. O polskim filmie kryminalnym, "Kino" 2011, nr 6, s. 52-57
Próby mechanicznego przeniesienia kryminału na nasz teren wyglądają mniej lub bardziej żałośnie – pisał (…) Zygmunt Kałużyński. – Zamiast Sherlocka Holmesa i Humphreya Bogarta występuje kapitan Mikrut z MO o poborach nie przekraczających odpowiedniej grupy uposażeniowej, który przeprowadza śledztwo w sprawie kompletu sztućców zabytkowych, przywłaszczonych z magazynu Desy, a przeznaczonych dla muzeum w Mielęcinie. Zbrodnia zaś polega na wepchnięciu do jeziora panny Kazi ze Zjednoczenia Handlowego przez pana Józka z rachunkowości na Mazurach w trakcie wczasów pracowniczych.

Tak pisał krytyk filmowy w okresie PRL-u. Później sytuacja też nie zaczęła się znacząco zmieniać. Powstało jednak kilka(naście)? Dobrych kryminałów. Autor przedstawia dziesiątkę – jego zdaniem – najlepszych.

Żurawiecki Bartosz, Stara kobieta morduje. Filmy hagsploitation, "Kino" 2017, nr 8, s. 34-37

Głośny thriller Roberta Aldricha “Co się zdarzyło Baby Jane?” (1962) to nie tylko pierwsze i jedyne spotkanie przed kamerą dwóch gwiazd starego Hollywood: Joan Crawford I Bette Davis. Film zapoczątkował nieco dziś zapomniany podgatunek filmowy. W filmach hagsploitation niedawne ekranowe diwy przeistaczały się w złe macochy z najgorszych koszmarów…


Role kobiet – potworów, grane przez wielkie gwiazdy. Tak, ten gatunek miał wielkie powodzenie u widzów. Czy znasz np. “Kto leży w moim grobie?” (reż. Paul Henreid, 1964), “Sublokatora” (reż. Janusz Majewski, 1966), “Co się zdarzyło ciotce Alicji?” (reż. Lee H. Katzin, 1969), “Co się dzieje z Helen?“ (reż. Curtis Harrington, 1971)? Jeśli nie, może poczytasz o “klasykach” gatunku?
Plakat do filmu Co się zdarzyło Baby Jane? - źródło:
Ćwikiel Agnieszka, U nas na komendzie, w: Miczka Tadeusz (red. nauk.), Madej Alina (współred.), Syndrom konformizmu? Kino polskie lat sześćdziesiątych, Katowice 1994, s. 84-100

Każdy z niewielkiej liczby filmów kryminalnych, zrealizowanych w PRL w latach sześćdziesiątych, budził żywe zainteresowanie. Miał też wiele recenzji, omówień, doniesień z planu filmowego. Wywoływał (…) dyskusje na temat społecznej potrzeby stworzenia polskiego kryminału i zanalizowania przyczyn niepowodzeń kolejnych przedsięwzięć. „Demokratyczny thriller” – bo i tak określano polski film kryminalny – miał w zamierzeniu decydentów i twórców pełnić funkcje rozliczne i rozmaitymi się cechować właściwościami.

Oczywiście, miał pokazywać prawdę o ówczesnym społeczeństwie, prezentować osiągnięcia służby bezpieczeństwa. Miał też być formą profilaktyki społecznej oraz – oczywiście – rozrywki. Czy i jak ówczesny kryminał realizował te postulaty?
Logo serialu 07 zgłoś się - źródło:
Wajda Katarzyna, Nasze kino milicyjne, czyli peerelowskie kryminały widziane po latach, "Kino" 2002, nr 10, s. 51-54

Życie bandyty lat 60. nie było łatwe, bo pracował od 8 do 16 i gdy przed końcem pracy planowany był napad, musiał się zwalniać.

Kryminały doby PRL-u są podobne – jak pisze autorka – do ówczesnego „wyrobu czekoladopodobnego”, stworzonego po to, by zastąpić prawie niedostępną w sprzedaży czekoladę. Są imitacją, ale rodzimą. I dlatego wspominamy je z pewną nostalgią.
Pistolet z serialu 07 zgłoś się - źródło:
Ciąg dalszy - tym razem o kryminale literackim - nastąpi 15 stycznia (w poniedziałek).

piątek, 29 grudnia 2017

Hipermnezja, hipertymezja, otępienie semantyczne i inne pułapki pamięci

Zbliża się koniec roku. Życzymy radosnych chwil, ale również tego, by w tych ostatnich dniach nikomu niebezpiecznie nie "urwał się film". Dlatego dzisiaj porozmawiamy o pamięci. Najpierw krótko przypomnimy niektóre teksty kultury jej dotyczące, a dalej zaprezentujemy wybór artykułów z naszych zbiorów o tajemnicach pamięci.
źródło
Gdy byłam dzieckiem, słyszałam piosenkę: Niezapominajki są to kwiatki z bajki / Rosną nad potokiem i zerkają okiem. Tekst niewyszukany pod względem artystycznym, ale posłuży nam do rozwinięcia wstęgi skojarzeń... To na przykład Memory (Pamięć lub Wspomnienie) - słynna partia Grizabelli z musicalu Koty (muz. Andrew Lloyd Weber, tekst Trevor Nunn), której inspiracją był wiersz Rhapsody on a Windy Night Thomasa Stearnsa Eliota. Śpiewali ją np. Elaine Paige (prawykonanie), Barbra Streisand, Céline Dion, Petula Clark, w Polsce - Zdzisława Sośnicka (piękne tłumaczenie).

Pamięć to oczywiście... pamiętniki. Wielu młodszych Czytelników kojarzy z niedawnej edukacji szkolnej Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego. W stronę filozofii i historii prowadzi nas Pamięć i tożsamość św. Jana Pawła II. Prozę powieściową z tym motywem reprezentuje potężne rozmiarami W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. Nieco "lżejsze" w odbiorze (chociaż kryminały!) są Pamiętaj o Róży Ewy Ostrowskiej czy „klasyki”Agathy Christie: Rosemary znaczy pamięć (Sparkling Cyanide lub Remembered Death) oraz Słonie mają długą pamięć (Elephants can remember). O tej autorce pisałyśmy TUTAJ. Nie pomińmy też mitologicznej Mnemozyne! Amnezja jest natomiast tematem dwóch popularnych powieści: Znachor Tadeusza Dołęgi-Mostowicza i Tożsamość Bourne'a Roberta Ludluma.
źródło
Poezja? Motyw jest w niej obecny od antyku (Exegi monumentum Horacego, Biblia), przez kolejne epoki (np. Treny Jana Kochanowskiego), aż po współczesność, czyli np. Pokolenie [Wiatr drzewa spienia...] Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Ocalony Tadeusza Różewicza (i literatura martyrologiczna), Przesłanie Pana Cogito Zbigniewa Herberta, Gdyby Janusza Stanisława Pasierba, Pamiętajcie o ogrodach Jonasza Kofty. Słabą pamięcią odznaczał się natomiast Słoń Trąbalski Juliana Tuwima.

Pamięć jest częstym tematem filmów. Wystarczy wspomnieć ekranizację wspomnianej powieści Ludluma. Jednak szczególnie przeżyłam film, który obowiązkowo oglądaliśmy w szkole podstawowej. Wstrząsający, oparty na autentycznej biografii obraz Zapamiętaj imię swoje (reż. Siergiej Kołosow, 1974). Jego bohater - obecnie już bardzo wiekowy - żyje do dziś i 29 lipca 2016 r. witał papieża Franciszka, gdy spotkał się z byłymi więźniami KL Auschwitz.

A teraz już artykuły...
źródło
Zimbardo Philip G., Johnson Robert L., Mccann Vivian, 7 grzechów pamięci, [tłum. Małgorzata Guzowska-Dąbrowska, Józef Radzicki, Ewa Czerniawska], "Charaktery" 2010, nr 11, s. 34-38

Dlaczego przypominamy sobie to, o czym chcielibyśmy zapomnieć, a zapominamy to, co chcielibyśmy pamiętać?

Siedem grzechów pamięci (według Daniela Schactera): nietrwałość, roztargnienie, blokowanie, błędna atrybucja, podatność na sugestię, tendencyjność i uporczywość.

Ich szersze omówienie znajdziemy w: Schacter  Daniel L., Siedem grzechów pamięci. Jak zapominamy i zapamiętujemy, przeł. Ewa Haman, Joanna Rączaszek, Warszawa 2003. ISBN 83-06-02903-8
źródło
Pąchalska Maria, Słowa bez znaczenia, "Charaktery" 2011, nr 6, s. 64-68

Język jest naszym przewodnikiem po świecie. Kiedy słowa tracą znaczenie, świat staje się dla nas nierozpoznawalny, wręcz nierealny. Pojawiają się halucynacje i urojenia.

Otępienie semantyczne, koproalalia, omamy, prozopagnozja, pamięć epizodyczna… Co to takiego? W artykule omówiono wymienione zjawiska na autentycznych przykładach. Interesująca, przerażająca lektura.
źródło
Bonenberg Krystyna, Błądząc w zakamarkach pamięci, "Aura" 2012, nr 4, s. 34-35

Pamięć węchowa w znacznie większym stopniu opiera się czasowi i różni się znacznie od pamięci wzrokowej i słuchowej. Psychologowie przyjęli – z czym nie wszyscy badacze się zgadzają, że wzrok i słuch są głównymi dostarczycielami informacji o świecie wokół nas.

Dlaczego nie ma zgody naukowców w tej kwestii? Jak funkcjonuje pamięć węchowa? Jak odbieramy sygnały węchowe ze środowiska? Interesujący artykuł z literackim zakończeniem.
źródło
Zeibig Daniela, Pamięć absolutna, tłum. Magdalena Nowakowska, "Charaktery" 2013, nr 5, s. 74-78

Zaledwie garstka ludzi na świecie może pochwalić się pamięcią doskonałą. Osoby te świetnie pamiętają każdy szczegół ze swojego życia. Wydawałoby się, że taka superpamięć jest godna pozazdroszczenia. A jednak jest ciężarem.

Jill Price z USA pamięta dosłownie każdy dzień ze swojego życia od czasu, gdy miała pięć lat. Obrazy pojawiają się mimowolnie i bardzo utrudniają jej życie. Zwróciła się z tym problemem do doktora. Czy da się „wyleczyć” z hipertymezji?
źródło
Rożek Tomasz, Pamiętać wszystko?, "Gość Niedzielny" 2016, nr 27, s. 9
[Amerykanin, Brad Williams]. Potrafi przypomnieć sobie każdy szczegół swojego życia. Gdy w jednym z wywiadów prasowych dziennikarz zapytał, co (…) robił 18 sierpnia 1965 roku, ten odpowiedział: „To była środa. Podróżując po Michigan, ja i moja rodzina zatrzymaliśmy się, by zjeść obiad. Dostałem hamburgera. Później, w miasteczku Clare, zatrzymaliśmy się na noc – motel był raczej obskurny”. Te informacje, które udało się sprawdzić, okazywały się prawdziwe.

Hipermnezja, czyli wybitna pamięć autobiograficzna. Niektórzy twierdzą, że to coś innego niż wspomniana wyżej hipertymezja. Czym się różnią? Kto przeczyta oba artykuły, zapewne się dowie. Po przeczytaniu obu na pewno nasunie się konkluzja: jak dobrze, że potrafimy zapominać!

Na ten sam temat także: McGaugh James L., LePort Aurora, Jakby to było wczoraj, "Świat Nauki" 2014, nr 3, s. 45-49
źródło
Iskierka-Kasperek Ewa, W rytmie Mozarta, "Charaktery" 2009, nr 11, s. 84-86

Muzyka to nie tylko rozrywka. Dźwięki mają cudowną moc: leczą, zmniejszają ból, stymulują mózgi pacjentów w śpiączce, ale i pomagają w nauce.

Fragment „pomocnika maturalnego”, który przyda się także studentom i wszystkim chcącym skuteczniej zapamiętywać. Rzecz o wpływie muzyki na zapamiętywanie.
źródło
Maruszewski Tomasz, Zwodniczy urok wspomnień, "Charaktery" 2014, nr 9, s. 19-27

Cali jesteśmy utkani ze wspomnień. Czy to możliwe, że niektóre z nich są fałszywe?

Trzy główne kategorie zdarzeń - składników pamięci autobiograficznej, wyodrębnione przez naukowców: 1/ związane z życiem osobistym i rodzinnym, 2/ odnoszące się do nauki szkolnej i życia zawodowego oraz 3/ odnoszące się do aktywności społecznej i towarzyskiej. Jednak granice między nimi nie są ostre. Zdarzenia z jednej grupy mogą prowadzić do znaczących konsekwencji w pozostałych obszarach…
źródło
Grelewska Anna, Co robić, by zachować dobrą pamięć, "Przyroda Polska" 2011, nr 7, wkładka: Natura i Zdrowie, s. 2-3

Pytania dotyczące pamięci można mnożyć, jednak mimo rozwoju badań nad ludzkim mózgiem nie na wszystkie znaleziono odpowiedź.

Rodzaje pamięci. Czy pamięć można ćwiczyć? Jak powstają wspomnienia? Jak można wyjaśnić fakt, że pamięć u różnych ludzi jest różna? Dlaczego z wiekiem zaczyna słabnąć? Jak ja chronić? Choroby otępienne.
źródło
Stanisławiak Ewa, Zapamiętać na zawsze, czyli o specyfice wspomnień fleszowych, "Przegląd Psychologiczny" 2002, nr 3, s. 317-329

Wspomnienia fleszowe, zwane też efektem lampy błyskowej, to pojawiające się, jak w świetle blasku tej lampy, niezwykle szczegółowe i żywe obrazy myślowe okoliczności otrzymania zaskakującej i ważnej wiadomości.

Ludzie potrafią opisać ze szczegółami te chwile. Co robili, w jakim byli towarzystwie itp., czyli to, czego nie umieliby podać w odniesieniu do zwykłych zdarzeń. Zatem mechanizm ich zapamiętywania także powinien być specyficzny. Czy jest?
źródło
Silva Alcino J., Misterna sieć pamięci, „Świat Nauki” 2017, nr 8, s. 22-29

Rewolucja techniczna pozwala na wgląd w to, w jaki sposób mózg wiąże ze sobą wspomnienia – w proces, który ma kluczowe znaczenie dla rozumienia i organizowania świata, który nas otacza.

Założeniem przedstawionej hipotezy badawczej było to, że poszczególne wspomnienia, powstające w niewielkich odstępach czasu, są „przechwytywane” w tej samej części mózgu, w nakładających się na siebie populacjach neuronów. Brzmi to tajemniczo?

Ps. 15 maja będziemy świętować Dzień Niezapominajki. Pamiętajmy o święcie tego niepozornego, ale ślicznego kwiatuszka. A za tydzień - Książka (nie)zapomniana. Czy na temat pamięci, to się okaże...
źródło 

poniedziałek, 6 listopada 2017

... stanąłem na początku ... i stanę na końcu (Edward Stachura). O słowach ostatnich

Dzisiaj jeszcze raz podejmiemy poważny temat. Nie należy go unikać, bo też należy do życia. Może nawet - przede wszystkim. Każdy musi (lub będzie musiał) zmierzyć się z nim. Również w odniesieniu do bliskich, których kocha. A za kilka dni napiszemy już coś  weselszego :).
źródło
Et tu Brute contra me (Juliusz Cezar)... Qualis artifex pereo! (Neron)... To chyba jedne z najbardziej sławnych słów, którymi żegnali się ze światem ludzie powszechnie znani z historii. Często cytowana jest również prośba Johanna Wolfganga Goethego o rozproszenie narastających ciemności (Więcej światła!) oraz - przeciwna znaczeniowo względem tamtej - Theodore'a Roosevelta (Proszę, zgaście światło). "Patriotycznie i rodzinnie" żegnał się ze światem Dwight Eisenhower (Zawsze kochałem moją żonę, moje dzieci, moich wnuków i zawsze kochałem swój kraj. Chcę odejść. Boże, zabierz mnie). Do Boga odwołał się też Michael Faraday (Będę z Chrystusem i to wystarczy), którego szlachetną sylwetkę przedstawiłyśmy TUTAJ. Podobne przeświadczenie przebija z ostatnich listów skazanego na karę śmierci (wyrok wykonano) Jacques'a Fescha (Za pięć godzin zobaczę Jezusa) oraz z ostatniego zdania Christophe'a Lebretona OCSO, które zanotował w pamiętniku przed uprowadzeniem i tragiczną śmiercią (Idę z sercem doskonale gotowym...)... Edward Stachura. Przed samobójstwem napisał Listo do pozostałych, a w nim zawarł taką treść:

Już tylko krok i niech
Żyje Życie
bo stanąłem na początku, bo pociągnął mnie Ojciec
i stanę na końcu i nie skosztuję śmierci.


Pewność, nawet swoista zuchwałość pobrzmiewa w słowach Heinricha Heinego (Bóg mi wybaczy. To Jego fach), podczas gdy u Jerzego Kosińskiego - wątpliwości (Kładę się teraz spać na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością). Tak napisał w liście tuż przed popełnieniem samobójstwa. Odwieczną metaforę śmierci jako snu przywołał George Gordon Byron (No to teraz idę spać. Dobranoc). Cyprian Kamil Norwid pokornie prosił: Przykryjcie mnie lepiej… Ludwig van Beethoven nawiązał do częstego cytatu kończącego dramaty: Oklaski, przyjaciele! Komedia skończona. Eugene O’Neill był na tyle przytomny, że dostrzegł paralelę pomiędzy swym przyjściem na świat i odejściem z niego: Ja wiedziałem. Wiedziałem to. Urodziłem się w pokoju hotelowym i umieram w pokoju hotelowym...

Ostatnie słowa. Czasem podsumowanie życia. Nierzadko wyznanie. Bywa, że prośba. Są nimi testamenty, o których pisałyśmy TUTAJ. Interesujące są jednak nie tylko przedśmiertne wypowiedzi sławnych osób, artystów, mężów stanu, ale również tych, których życie połamało lub którzy innym je przekreślili. Proponujemy chwilę refleksji nad tym trudnym tematem. A kto zechce, może zajrzy do pozycji, które poniżej przypominamy. Warto.
Ward Janelle, Ostatnie słowa potępionych, tłum. Agnieszka Chrzanowska, Aleksander Król, "Charaktery" 2010, nr 9, s. 40-43 (czytelnia)

Kocham was wszystkich, uważajcie na siebie. Tak mi przykro (William Kitchens, stracony 9 maja 2000 r.). Proszę, byście poszli do kościoła i pomodlili się o wybaczenie. Popełniacie morderstwo. Nigdy nikogo nie zabiłem (William Chappel, stracony 20 listopada 2002 r.). Chcę przeprosić rodzinę ofiary za ból, który jej sprawiłem (Richard Cartwright, stracony 19 maja 2005 r.).

Ostatnie słowa osób skazanych na karę śmierci. Niejednokrotnie bardzo młodych. Czy często żałują? Przepraszają? Do kogo i co mówią (lub piszą)? Przykłady wypowiedzi skazańców z amerykańskich więzień, przede wszystkim - z Teksasu.



Eareckson Tada Joni, Kiedy można umrzeć? Samobójstwo, eutanazja, cierpienie, litość, przekł. i red. Andrzej Gandecki, Lublin 1993. ISBN 83-85646-11-6 (sygnatura: cz II-4/63)

„Kiedy można umrzeć?” (…) Joni mówi głosem kogoś, kto doświadczył tego problemu, kto ciągle go doświadcza. Zna dobrze niepewność, strach, przytłaczającą prawdę, rozpacz i niekończący się ciężar trwałego kalectwa. (…) My, którzy nie siedzimy w jej wózku inwalidzkim, nigdy nie będziemy w stanie zobaczyć tych problemów tak, jak widzi je ona, ale po przeczytaniu tej książki będziemy widzieli je wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. (…) Niech ci, którzy szukają godności w chwili śmierci, strzegą się, aby przez to dążenie nie utracili godności życia. (C. Everett Koop, lekarz, z Przedsłowia)

Autorka (ur. 1949) - piękna, atrakcyjna kobieta - jako siedemnastolatka złamała kręgosłup skacząc do wody. Od tamtej chwili jest sparaliżowana. Doskonale wie, co to depresja i myśli samobójcze. Walcząc z nimi, znalazła cel. Nauczyła się malować i pisać trzymając pędzel czy pióro w ustach. Wyszła za mąż. Otrzymuje mnóstwo listów od ludzi w sytuacjach kryzysu. Niejeden z nich tu zacytowano. Jej głos w sprawach, o których powszechnie dyskutuje się, czasem tylko teoretycznie, jest szczególnie ważny. Ona wie, co mówi, bo sama była na granicy życia i śmierci.



Rodak Mateusz, Zawód, którego już nie ma, "Forum Penitencjarne" 2010, nr 9, s. 26 (czytelnia)

Zapewne trudno w to uwierzyć, ale jednym z warszawskich celebrytów okresu  międzywojennego był niejaki Stanisław Maciejewski... kat z więzienia na Mokotowie. W ciągu kilku pierwszych lat istnienia II Rzeczpospolitej obywano się bez katów. Wyroki śmierci (…) wykonywano przez rozstrzelanie. Do  wykonania wyroku był więc potrzebny co najmniej pluton żołnierzy. Dopiero w połowie lat 20. stworzono odrębne, urzędnicze, stanowisko kata, który rezydował przy więzieniu mokotowskim w Warszawie i na polecenia władz zwierzchnich, tj. Ministerstwa Sprawiedliwości, podróżował po Polsce sumiennie wykonując swoją pracę.

Przed wojną zatrudniono na tym stanowisku kolejno trzy osoby, jednak Maciejewski był… najsławniejszy. Lubił znajdować się w centrum uwagi. Słynął z hulanek i systematycznych petycji o podwyżkę (za wykonanie jednego wyroku dostawał 100 zł). Także ze zdradzania tajemnic zawodowych, np. przedśmiertnych wypowiedzi skazańców. Jego barwna biografia – w artykule.

Na zakończenie dzisiejszej niełatwej refleksji proponujemy cytat z wiersza W prawdzie Anny Kamieńskiej:

kiedy opadną słowa jak niepotrzebne liście
kiedy kończy się człowiek przedłuża go miłość
źródło

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kulinarne podróże przez stulecia. Kuchnia, gościnność, ucztowanie w artykułach z czasopism

Pamiętamy Misia Stanisława Barei, prawda? I scenę w barze mlecznym, w którym sztućce były połączone łańcuchami, a talerze - przykręcone do stołów. Taka prewencja przed ewentualną kradzieżą. Pamiętam coś podobnego ze studenckich czasów. Łyżkę przywiązaną sznurkiem, zawieszonym na haczyku w bufetowym okienku. Obok niej - w polu widzenia sprzedającej - stała "cukierniczka". Studenci mogli wsypać cukier do podanej herbaty tylko tą jedną łyżką. Niektórzy - odruchowo - oblizali ją po zamieszaniu w szklance. Naprawdę! Około południa była oblepiona cukrem jak okrągły brzuszek pandy. Poniżej zaproponujemy do przeczytania artykuł o kuchni w PRL-u. Ale nie tylko. Ułożyłyśmy przegląd w miarę chronologicznie. Zatem... udajmy się w podróż.
Źródło
Węcowski Marek, Kyliks i kulawka, czyli pijaństwo sportowe starożytnych Greków, "Mówią Wieki" 2010, nr 10, s. 10-13

Sympozjon (dosł. Wspólne picie) to całonocna alkoholowa biesiada greckich arystokratów epoki archaicznej i klasycznej. Niemal zawsze pili oni wino mocno rozcieńczone wodą, ale pili go naraz bardzo dużo.
Skoro już wiemy, co to było (jest?) sympozjum (nie mylić ze współczesnym znaczeniem!), warto przeczytać o „drugim dnie” nieumiarkowanej popijawy, którą niezwykle trudno pogodzić z klasycznym ideałem równowagi ducha.
Źródło
Kowalewski Krzysztof, Słodko-kwaśne średniowiecze, "Mówią Wieki" 2009, nr 12, s. 30-35

Dla jednych kuchnia średniowieczna pozostaje synonimem niezdrowego prostactwa, dla drugich stanowi prefigurację organic foods. W rzeczywistości średniowieczne dania trafiające na pańskie – monarsze, możnowładcze i patrycjuszowskie – stoły dziś najprędzej polubiliby amatorzy ulicznych garkuchni prowadzonych przez wietnamskich emigrantów.

Najnowsze badania nad kuchnią ludzi bogatych tamtej epoki wskazują na nikły udział tłuszczów i czerwonego mięsa (i to raczej gotowanego lub duszonego, a nie smażonego), za to sporo świeżych ryb, podawanych ze względu na liczne posty. W tej kuchni ponadto dużo było nabiału, gotowanych jarzyn i roślin strączkowych oraz polnych i leśnych ziół. Jednak to, co dziś budzi uznanie, stanowi dominacja produktów zbożowych: prosa, żyta, jęczmienia, owsa, pszenicy, orkiszu, a od XIV wieku – także gryki. Po prostu: zdrowa żywność!
Źródło
Sadurska Bożena, Sklepy cynamonowe, apteki marcepanowe, „Mówią Wieki” 2014, nr 2, s. 44-45

W dawnych aptekach można było znaleźć produkty, których dzisiaj szukamy na półkach w sklepach spożywczych. Wśród nich honorowe miejsce zajmował pachnący smakołyk – marcepan.

Już w starożytnej Grecji pojawiły się terminy pharmakopoles (sprzedający leki), pokrewny dzisiejszemu farmaceucie, oraz apotheke. To drugie oznaczało miejsce przechowywania, spiżarnię i… skład wina. W średniowieczu „apteka” była równoznaczna ze „sklepem”, ponieważ składniki leków były jednocześnie produktami kuchennymi. A jak doszło do rozdzielenia ich funkcji? O tym przeczytamy w artykule.
Źródło
Bikont Piotr, Makłowicz Robert, Co nam zostało z tamtych wieków, "rozm. przepr. Bogdan Borucki, "Mówią Wieki" 2009, nr 12, s. 10-13

Kuchnia jest elementem kultury i zainteresowanie nią jest zainteresowaniem kulturą w szerszym kontekście (P. Bikont). Kuchnia odróżnia człowieka od wszystkich innych istot, które muszą jeść, żeby przeżyć. Nie jest to wyłącznie zaspokajanie głodu. Człowiek uczynił z jedzenia swego rodzaju przeżycie i doświadczenie (R. Makłowicz).

Piotr Bikont (reżyser teatralny, autor filmów dokumentalnych, performer, publicysta, koneser kulinarny) i Robert Makłowicz (z wykształcenia historyk, także dziennikarz, publicysta, krytyk kulinarny) rozmawiają o kuchni staropolskiej. Kto czytał lub słuchał tych panów, ten wie, że także tu będzie mnóstwo interesujących faktów, sporo ciekawostek i trochę humoru.
Meyzie Philippe, Między ustami a brzegiem talerza, przeł. Ewa Kucińska, " Mówią Wieki" 2012, nr 9, s. 32-37

W przestrzeni miejskiej czasów nowożytnych istnieje wiele miejsc oferujących pokarmy w zależności od okazji bądź możliwości finansowych.

Gospody, zajazdy, oberże, jadłodajnie, bary, punkty gastronomiczne… Ich usytuowanie, oferta, społeczne funkcje oraz rola w przemianach europejskich zwyczajów żywieniowych i wymianie kulturowej między narodami.
Źródło
Laloux Ludovic, Czy historia może być smaczna?, tł. i red. Beata Wiśniewska, Joanna Orzeł, "Wiadomości Historyczne" 2011, nr 1, s. 5-10

I pomyśleć, że są takie kraje, w których historia po prostu smakuje…

A w którym państwie smakuje szczególnie? Spójrzmy na nazwisko autora! Oczywiście, mowa w nim przede wszystkim o Francji. Na przykład: w jaki sposób rewolucja przemysłowa wpłynęła na sektor rolno-spożywczy? Kto chce się dowiedzieć, z pewnością przeczyta.
Źródło
Kochanowski Jerzy, Żółte firanki, "Pamięć.pl" 2014, nr 1, s. 50-51

Nie wiadomo, czy wszystkie istniejące w latach 1945-1956 „sklepy specjalne” miały w witrynach rzeczywiście żółte firanki. Taka nazwa jednak skutecznie do nich przylgnęła i przyjęła się zarówno w potocznej, jak i literackiej polszczyźnie. Z pewnością były to zasłony gęste, dobrze chroniące przed wzrokiem ludzi ulicy.

Niektórzy wysocy rangą funkcjonariusze ówczesnej Polski mieli własne kanały zaopatrzenia. Nazywały się „konsumy”. W ich skład wchodziły nie tylko sklepy, lecz także zakłady produkcyjne i majątki rolne. Początkowo dostarczały materiałów podstawowych, i to po niskich cenach urzędowych. Z czasem można było w nich nabyć głównie materiały luksusowe. One same były podzielone na kilka kategorii. Jeden z nich, chociaż już nie elitarny, istnieje do dziś…
Źródło
Garlicki Andrzej, Przygody kulinarne w PRL, " Mówią Wieki" 2012, nr 11, s. 46-51

Wszystkie [bary mleczne] były zorganizowane wedle tych samych zasad. Najpierw w kasie płaciło się za zamówione potrawy, potem kwitek wręczało się przez kuchenne okienko i otrzymywało posiłek. Samoobsługa znacznie obniżała koszty. W barach mlecznych można było zjeść pierogi, naleśniki, kluski, kopytka i różnego rodzaju warzywa. Było zawsze kilka zup do wyboru, a na deser kompot lub budyń. Mięsa początkowo nie było w żadnej postaci, później, już za Gomułki, pojawiły się podroby, a nawet kotlety mielone i zrazy.

Bary mleczne to niejako „wizytówka” kulinarnego oblicza PRL. Ale nie wymysł tej epoki. Tradycja spożywania śniadań w mleczarniach sięgała jeszcze XIX wieku. Jadał w nich na przykład twórca Proletariatu, Ludwik Waryński. Pewnego dnia zapomniał w nich… paczki z „wywrotowymi” ulotkami. Właściciel ją rozpakował, powiadomił policję, a konspirator niebawem trafił za kratki. Świetnie napisany artykuł. „Kopalnia” informacji. Sporo ciekawostek.
Źródło
Grelewska Anna, Jak balowano, jak balujemy, "Przyroda Polska" 2012, nr 1, dodatek: Natura i Zdrowie, s. 2-3

Karnawał to tradycja stara, inaczej jest z sylwestrem. Jeszcze w XIX wieku sylwestrowych balów nie urządzano, wieczór i noc sylwestrową spędzano na ogół w wąskim gronie rodzinnym, bądź najbliższych przyjaciół i sąsiadów. Przygotowywano kolację, grano w karty.

Chociaż za oknem pora roku już inna, powróćmy do karnawału, gdyż o nim tu mowa. Zwięźle i interesująco przedstawiono związane z tym czasem zwyczaje (także kulinarne) – od średniowiecza po współczesność.
Źródło
 

wtorek, 10 maja 2016

Niezwykłe, interesujące, niecodzienne – prasówka z aktualnych czasopism


Kapuśniak dla Roosevelta, a dla Stalina barszcz / Edyta Kruk // Mówią Wieki. - 2016, nr 2, s. 37-41

Rosół z sucharami, brak łazienek oraz pluskwy w posłaniach wysokich rangą wojskowych. W takich warunkach przyszło obradować Wielkiej Trójce w Jałcie, malowniczym kurorcie na Półwyspie Krymskim.
W artykule przedstawiono mniej formalną stronę konferencji z 1944 roku. Autorka skupiła się na warunkach zakwaterowania, a nade wszystko – na kulinariach.
Zakwaterowanie – we wspomnieniach sekretarza angielskiego premiera wyglądało tak:
W całym pałacu była tylko jedna wanna i trzy umywalki, rano czekało się do nich w kolejce ze zniecierpliwionymi generałami i zażenowanymi admirałami, wszyscy mieli przy sobie przybory do golenia i stali zakłopotani w szlafrokach odsłaniających kostki.
A jak to wydarzenie prezentowało się – dosłownie! – od kuchni? „Kelnerki” (czyli naprawdę pielęgniarki ze szpitala polowego), poruszające się w pantoflach podbitych watą, roznosiły dania. Jakie? O tym w artykule! Jedno tylko zdradzimy: Amerykanie z niektórych zrezygnowali i prosili o omlety z jajek w proszku, które sami przywieźli. A w kuchni śmiano się, że ci zza Oceanu przyjechali w własnymi jajkami…


Ubranie cię uratuje / Tomasz Rożek // Gość Niedzielny. - 2016, nr 10, s. 60-61

Bielizna nie tylko monitorująca na bieżąco stan naszego zdrowia, ale nawet ratująca życie, to nie fantazja. Takie rzeczy już istnieją.
Co więcej, istnieją nie tylko w najbardziej rozwiniętych krajach świata. Także w Polsce. Na przykład w Łodzi testuje się kamizelki z wszytym zestawem czujników reagujących na problemy z sercem. Gdy system wykryje migotanie komór, natychmiast uruchamiają się elektrody defibrylatora. Kamizelka potrafi też wykryć arytmię. Oczywiście, nadal jest w stadium testowania, ale w swym obecnym stanie uratowała już życie jednego człowieka.


Czy na Wyspach Owczych są owce? / Witold Stawski // Geografia w Szkole. – 2016, nr 2, s. 26-28

Jest ich tam 75-78 tysięcy, czyli zdecydowanie więcej, niż mieszkańców (ok. 48 tysięcy). A skąd znamy ich liczbę? Z monitoringu. Wszystkie zwierzęta są tu starannie kontrolowane.
Reguły wypasu zostały określone już w XIII wieku (List Owczy) i do dzisiaj podlegają prawnym regulacjom. Ciekawostką jest stosowanie jedynej na świecie jednostki powierzchni: mørk – czyli obszaru, na którym można wykarmić 32 owce.
A co to w ogóle są za wyspy? Ile ich liczy cały archipelag? Dlaczego uznaje się je za niezwykłe? Przeczytajmy!


Wielki Mur Chiński / Jerzy Wrona // Geografia w Szkole. – 2016, nr 1, s. 14-16

Wydaje się, że wiemy o nim sporo, a nawet – prawie wszystko. Bo też niemało się o nim pisze. Jednak ten artykuł zbiera wszystkie wiadomości w spójną całość. Prezentuje dzieje powstania, usytuowanie przestrzenne, znaczenie w historii. Oto tylko jedna ciekawostka (bo po więcej trzeba sięgnąć do tekstu!):
Chińskie doniesienia prasowe z 2009 r. informujące o najnowszych pomiarach znacznie wydłużyły Wielki Mur. Łączna długość tej budowli ma wynosić 8851,8 km i składać się odpowiednio: z 6259,6 km – murów wzniesionych ludzką ręką, 2232,5 km – barier naturalnych, takich jak rzeki i grzbiety górskie oraz 359,7 km rowów.


Lisbeth Salander : portrety filmowe / Alicja Helman // Kino. - 2016, nr 2, s. 60-63

W 2008 roku był drugim na świecie autorem najlepiej sprzedających się książek. Nie dożył tego sukcesu, zmarł na zawał w 2004 roku. (…) Powieści pisał dla relaksu.

Wielbiciele Millennium Stiega Larssona znają postać Lisbeth Salander, hakerki z fotograficzną pamięcią. Dziewczyna ubiera się i czesze w stylu punk. W nosie i uszach ma kolczyki. Włosy zasłaniają jej sporą część twarzy. To osoba nietypowa, niejednoznaczna, w przeciwieństwie do Mikaela Blomkvista, dziennikarza, z którym współpracuje - trudna do polubienia. Artykuł przedstawia jej ujęcia filmowe.