Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lipca 2021

Książki (nie)zapomniane – Kres nadziei czy nowy początek?

Miłość i cierpienie. Niemało ich w powieściach CHARLESA DICKENSA (1812-1870). Także w Wielkich nadziejach, może nawet bardziej znanych z kilku filmowych adaptacji niż z literackiego oryginału. W zbiorach mamy je tylko w angielskojęzycznej skróconej wersji. Mogą stanowić cenną pozycję dla lektoratów. Zważywszy, iż bogaty materiał ilustracyjny zasadniczo także "opowiada" całą historię, śmiało można je polecić nawet uczniom starszych klas szkół podstawowych.

Pip jest sierotą, mieszkającym u siostry i jej męża, kowala. Pewnego dnia pomaga zbiegłemu więźniowi, kradnąc dla niego żywność. To wydarzenie będzie miało ogromne znaczenie dla jego dalszych losów. Jednak na razie nic na to nie wskazuje.

Mijają lata. Chłopak dorasta, terminując jako czeladnik u szwagra. Nieszczęśliwie kocha piękną Estellę, wychowywaną przez bogatą dziwaczkę, pannę Havisham. Ale przepaść społeczna między młodymi jest zbyt wielka.

I oto wszystko się zmienia. Ona opuszcza wieś, zaś Pip otrzymuje od anonimowego ofiarodawcy ogromną sumę pieniędzy. Myśli, że jednak ekscentryczna dama postanowiła po cichu doprowadzić do jego ślubu z podopieczną… Wyjeżdża do Londynu. Odcina się od ubogiej rodziny i od przeszłości. Żyje nadziejami.

Jego szczęście trwa kilka kolejnych lat. I nagle - pewnej burzowej nocy - pojawia się gość z przeszłości. Abel Magwitch, czyli były uciekinier z więzienia. Kiedyś wyjechał do Australii, gdzie dorobił się wielkiej fortuny. Jednak w Anglii nadal jest poszukiwany. Właśnie on sfinansował edukację Pipa, który – rozgoryczony, że były przestępca jest jego dobroczyńcą – postanawia zrzec się fortuny. Popada w długi. Abel umiera podczas nieudanej próby ucieczki z kraju. Ponadto wychodzi na jaw, że był ojcem dumnej, pewnej swego wysokiego pochodzenia Estelli…

Powrót Pipa do domu. Właściwie – nad mogiły. Ostateczny kres wszystkich nadziei czy nowy początek?
Dickens Charles, Great Expectations, adapted by Mitsu Yamamoto, il. by Brendan Lynch, New York, Waldman Publishing Corp., 1983, (Moby Books. Illustrated Classic Editions). ISBN 0-7105-0322-9 (sygnatura: 136172).

piątek, 3 lipca 2020

Książki (nie)zapomniane - Opowieści o duchach. Cz. 1

Pozwolicie sobie zafundować lato z dreszczykiem? Na przykład wakacje z duchami? Tym razem nie chodzi o uroczą powieść Adama Bahdaja (którą także warto ponownie przeczytać). W lipcu i sierpniu przedstawimy niektóre opowiadania z tomu O duchach. Opowieści prawdziwe, zawierającego teksty 25 pisarzy, czyli: R. Akutagawy, F. Ansteya (T.A. Guthriego), A.E. Baconsky'ego, E.F. Bensona, A. Le Braza, A. Bridge (M.D. O'Malley), Ch. Dickensa, R. Hughesa, J.K. Jerome'a, M. Jókaia, R. Kiplinga, L. Klímy, W.S. Maughama, W. Odojewskiego, L. Pertuza, A. Pieyre de Mandiarguesa, E. Allana Poe'a, A. T. Quiller-Coucha, J. Ray'a, A.E.D. Smitha, B. Stokera, G. Suáreza, H. G. Wellsa, H.S. Whiteheada i O. Wilde'a.

Opowieść niesamowita CHARLESA DICKENSA (1812-1870). John Murray zbyt długo polował samotnie na wrzosowiskach. Zaczęło się ściemniać, prószył śnieg, a on zgubił drogę. Gdzieś daleko czekała na niego młodziutka żona. Pewnie truchlała ze strachu. Nagle dostrzegł nieznajomego, który - choć niechętnie - zgodził się zabrać go do domu na odludziu, w którym mieszkał jego srogi pan. Tamten - w istocie dziwny - użyczył mu chwilowo gościny pod dachem, wypytał o nowinki naukowe i wreszcie wskazał drogę, którą przechodził kiedyś szlak pocztowy. Dziewięć lat temu dyliżans stoczył się w pobliską przepaść. Zginęły cztery osoby. Odtąd zaprzestał kursowania. John - nieco zdziwiony, że właśnie dzisiaj wznowiono kursy - chętnie udał się na przystanek. I oto w ciemnościach ukazały się światła reflektorów. Dyliżans naprawdę nadjechał. W środku siedzieli trzej milczący mężczyźni. John bezskutecznie próbował rozpocząć z nimi konwersację. Im uważniej im się przyglądał, tym bardziej przekonywał się, że sam jest... czwartym pasażerem tamtego pojazdu, który uległ wypadkowi przed laty. Czy wyszedł z tego cało?

Dickens Charles, Opowieść niesamowita, tłum. Anna Przedpełska Trzeciakowska, w: O duchach. Opowieści prawdziwe, Warszawa 1977, s. 13-28 (sygnatura: 78888).

Rybak widmo MÓRA JÓKAIA (1825-1904). Trwał rejs statkiem wycieczkowym po Balatonie. Narrator dostrzegł w oddali zapracowanego rybaka. Z czasem pogoda znacząco się pogorszyła. A tamten nadal łowił. Nie zważał na niebezpieczeństwo zagrażające jego łódce. Bo otrzymał taką pokutę. Przed laty - a była to Niedziela Wielkanocna - ujrzał wielką ławicę leszczy. Nie był w stanie odłowić wszystkich. Wywabił ludzi z kościoła, by mu pomogli. Sam dużo ułowił, ale po ustaniu strasznej nawałnicy, która się wówczas rozpętała, ludzie go już nie widzieli. Teraz pojawia się, pokutując. Ale to jeszcze nie koniec... Co się przydarzyło narratorowi następnego dnia?

Jókai Mór, Rybak widmo, tłum. Camilla Mondral..., s. 40-44.

Indianka BRAMA STOKERA (1847-1912). Eliasz P. Hutcheson przybył z Nebraski do Norymbergi w celu turystycznym. Zwiedzając, przyłączył się do młodej pary (narratora i jego żony), będącej w podróży poślubnej. Właśnie zwiedzali zamek. Żar lał się z nieba. W pobliżu kotka leniwie bawiła się z małymi. Eliasz bezmyślnie postanowił przyłączyć się do ich zabawy. Wziął kamyk i delikatnie rzucił w kociątko. Nie przypuszczał, że wyrządzi mu krzywdę. A jednak zabił je. W miotającej się z rozpaczy i pragnienia zemsty kocicy prędko dostrzegł analogię do pewnej Indianki, którą znał. Odtąd kotka już ich nie opuściła. Dyskretnie, ale uparcie podążała za nimi. Dopiero w posępnej Wieży Tortur wydawało się, że ją zgubili. Młodzi małżonkowie czuli się w niej nieswojo, ale Amerykanina dobry humor nie opuszczał. Dobrowolnie postanowił zamknąć się w potrzasku, czyli starym narzędziu do torturowania skazańców, posiadającym długi sznurek trzymany przez dozorcę. Żartował. Śmiał się. Eksperymentował. Gdy już miał opuścić to ponure miejsce, znienacka pojawiła się kocica o zakrwawionej sierści. Skoczyła do dozorcy, a ten, przestraszony i poraniony, puścił trzymany w ręku sznur... Czy zarozumiały turysta zdążył opuścić pułapkę?

Stoker Bram, Indianka, tłum. Ludwika Woźnicka..., s. 79-92.

piątek, 31 stycznia 2020

Książki (nie)zapomniane - Przyjemnie staroświeckie, sentymentalne, żartobliwe, refleksyjne, czyli opowiadania z dreszczykiem

Niektóre są przyjemnie staroświeckie. Inne -  sentymentalne. Jeszcze inne – nieco żartobliwe. Kolejne – bardziej „poważne”, skłaniające do pewnej refleksji. Wszystkie zaś wywołują lekki dreszczyk, tak bardzo oczekiwany podczas letnich, nierzadko upalnych dni. Fantastyczne opowieści, czyli zbiór 24 opowiadań o rozmaitych straszydłach, upiorach, wilkołakach, ożywionych przedmiotach i przygodach jak z koszmarnego snu, napisanych przez sławnych, nierzadko wielkich twórców. Klasyków literatury. Spośród tego bogactwa przedstawimy pięć. Z nadzieją, że wybór zachęci do sięgnięcia po pozostałe.

Narzeczony z zaświatów WASHINGTONA IRVINGA (1783-1859). Górne Niemcy. W zamku barona von Landshorta zebrali się znamienici goście. Oczekują na przyjazd hrabiego - narzeczonego jedynej córki gospodarza. Ale młodzieniec się spóźnia. Nikt jeszcze nie wie, że w drodze spotkał dawnego towarzysza broni, Hermanna von Starkenfausta, nieakceptowanego przez przyszłego teścia, i obaj stali się ofiarami zbójeckiego napadu. Życie ocalił tylko Hermann, obiecując umierającemu hrabiemu, iż powiadomi dziewczynę o tym, co zaszło. I dociera do zamku, ale gadatliwy baron nie pozwala mu dojść do słowa. A panienka docenia wyjątkowość aparycji przybysza. Wreszcie ten ostatni wykorzystuje moment, by zdradzić, iż jest… upiorem zabitego hrabiego. Lecz dziewczyna się go nie boi. Gdy tylko „duch” ukochanego daje jej nocą znaki w ogrodzie, chętnie godzi się na uprowadzenie. I wraca jako mężatka. W tej sytuacji baron musi zrezygnować z zadawnionej animozji wobec von Starkenfausta, bo woli zięcia z niemiłego rodu niż zięcia – upiora.

Dróżnik CHARLESA DICKENSA (1812-1870). Narrator trafia na niegościnne odludzie. W dole stromej skarpy dostrzega dróżnika. Schodzi do niego i znajduje gościnę w brzydkiej, podobnej do kamiennego tunelu służbówce, do której docierają nieliczne promienie słońca. Wkrótce okazuje się, że jej nerwowy lokator skrywa jakąś tajemnicę. Wróciwszy następnego dnia do tego ponurego miejsca, narrator poznaje przyczynę niepokoju dróżnika. Otóż tamten widywał osobę u wylotu tunelu, dającą mu niezrozumiałe znaki, a niebawem w tym miejscu wydarzyła się wielka katastrofa kolejowa, w której zginęło sporo osób. Mija rok od tego zdarzenia, a oto – od tygodnia – widmo przybywa raz po raz. Nawet dzwoni do służbówki, co tylko dróżnik słyszy. I oto nastaje kolejny dzień. Narrator znowu idzie w odwiedziny. Już z daleka dostrzega tłum gapiów. Od razu domyśla się, że nie zastanie tamtego wśród żywych…

Ps. Horror kolejowy to domena znanego przed wojną polskiego pisarza, Stefana Grabińskiego. Jego mroczne utwory przedstawiłyśmy TUTAJ

Kobieta ze snu WILLIAMA WILKIE COLLINSA (1824-1889). Prowincjonalny lekarz chce skorzystać z dyliżansu, lecz woźnica, Izaak Scatchard, śpi i widać, że dręczą go jakieś koszmary. Doktor poznaje historię mężczyzny. Okazuje się, że to niesamowity pechowiec. Mieszkał z matką, ale co i rusz tracił pracę i musiał jej poszukiwać coraz dalej. Pewnej nocy, także jej szukając, zabłądził i trafił do oberży, w której zastał jedynie samotnego właściciela. W nocy obudziły go odgłosy straszliwej wichury, a gdy otworzył oczy, między łóżkiem a zamkniętymi drzwiami zobaczył kobietę z nożem w dłoni, wpatrującą się weń przenikliwie. Po chwili nieznajoma podeszła do łóżka i dwukrotnie próbowała wbić mordercze narzędzie w serce Izaaka. Bezskutecznie. Po kilku latach – idąc po lekarstwo dla matki – mężczyzna spotkał przed apteką Rebekę Murdoch, pragnącą zakupić truciznę. Zakochał się w niedoszłej samobójczyni od pierwszego wejrzenia i wkrótce – niepomny na ostrzeżenia zatroskanej matki, która rozpoznała w niej kobietę z jego snu – pojął za żonę. Idylla trwała krótko. Rebeka okazała się alkoholiczką i – oczywiście – próbowała go zabić. Zabrał jej nóż i uciekł. Nie miał już domu, bo matka zmarła ze strapienia. Odtąd Izaak nie sypia nocami, tylko w dzień, gdyż obawia się, że żona – jak wówczas – zaatakuje go w nocy.

Tajemniczy dwór HONORÉ DE BALZACA (1799-1850). La Grande Breteche to stary dom nad brzegiem Loary, który był kiedyś własnością hrabiostwa de Merretów. Młody narrator,  nieopatrznie próbujący przedostać się na teren opuszczonej posesji, zostaje poinformowany przez notariusza, iż testament hrabiny surowo zabrania śmiałkom forsowania ogrodzenia. Kodycyl dołączony do dokumentu stanowi, iż dopiero po 50 latach od jego sporządzenia można wejść do domu. Zaintrygowany mężczyzna postanawia poznać mroczną tajemnicę. Pani Lepas, gospodyni, znała męża hrabiny, ale niezbyt chętnie o niej mówi. Zdecydowanie więcej wie Rozalia, dawna pokojówka pani de Merret, która – także bez entuzjazmu – wyjawia prawdę. Otóż hrabina miała kochanka, przystojnego jeńca, Hiszpana, z którym spotykała się w alkowie. Pewnego wieczoru małżonek nieoczekiwanie wrócił wcześniej. Podejrzewając kobietę o niewierność, kazał jej przysiąc na krzyż, że jej alkowa jest pusta. Niewierna hrabina przysięgła. A mąż kazał zamurować drzwi do jej sypialni. Przerażona, musiała patrzeć na maleńki otwór, zza którego dały się słyszeć zrazu głośne, z czasem coraz słabsze jęki, podczas gdy pan Merret wygodnie rozsiadł się w buduarze żony i czekał, aż nastąpi zupełna cisza…

Błękitny Pokój PROSPERA MÉRIMÉE (1803- 1870). Dumont to zmyślone nazwisko Leona i jego kochanki, pod którym się ukrywają. Ona właśnie uciekła z domu i wraz z Leonem jedzie pociągiem. W przedziale znajduje się jeszcze nieznajomy Anglik. Gdy trafiają na nocleg do jedynego w okolicy hotelu, okazuje się, iż towarzysz podróży zajął sąsiedni pokój. Wkrótce zjawia się jeszcze bardzo mroczny osobnik – siostrzeniec Anglika. Panowie ewidentnie żyją w niezgodzie. Rano przerażony kochanek dostrzega sączącą się spod drzwi sąsiada czerwoną strugę. Podejrzewając siostrzeńca, usiłuje zabrać stąd kobietę i uciec, by nie zostać zamieszanym w morderstwo, co utrudniłoby im plany i zmusiło do wyjawienia nazwisk. Ale pociąg nie jedzie o tej porze. Napięcie wzrasta. Gospodarz hotelu odkrywa strugę… czerwonego wina z butelki rozbitej przez pijanego Anglika. 

Ps. Opowiadanie Lokis (…), zamieszczone także w tym tomie, przedstawiłyśmy TUTAJ.

Fantastyczne opowieści, wyd. 2, Kraków 1975 (sygnatura: 68048). Tu: Irving Washington, Narzeczony z zaświatów, przeł. Romuald Pitera, s. 163-177, Dickens Charles, Dróżnik, przeł. Maria Traczewska, s. 237-252, Collins William Wilkie, Kobieta ze snu, przeł. Maria Traczewska, s. 284-310, Balzac Honoré, Tajemniczy dwór, przeł. Zofia Krajewska, s. 328-339,  Mérimée Prosper, Błękitny Pokój, przeł. Zofia Krajewska, s. 341-353.

Dla wszystkich zainteresowanych – spis pozostałych opowiadań: Wera, Catalina oraz Duke of Portland Auguste’a de Villiers de l'Isle-Adama, Przyjaciele naszych przyjaciół Henry’ego Jamesa, Panna młoda z krainy snów Theophile’a Gautiera, Płaszcz Józefa Olenina Eugene’a Melchiora de Vogue, Wenus z Ille Prospera Mérimée, Próba Waltera Scotta, Obserwator Josepha Sheridana Le Fanu, Bobok oraz Sen śmiesznego człowieka Fiodora Dostojewskiego, Wierzcie, jeśli chcecie Charlesa Dickensa, Sfinks bez tajemnicy Oscara Wilde’a, Faun Aleksego Tołstoja, Trąbka Waltera de la Mare, Fakty w sprawie pana Valdemara Edgara Allana Poe, Niewydarzony duch Herberta George’a Wellsa, Pan Pigeonneau Anatole’a France’a.

piątek, 19 lutego 2016

Książki (nie)zapomniane – Do czego zdolny jest człowiek (czyli najpiękniejsza postać literacka, jaką stworzono).

Jeśli zapytalibyśmy oczytanego miłośnika literatury o najpiękniejsze dzieła CHARLESA DICKENSA (1812-1870), zapewne wymieniłby uroczą Opowieść wigilijną o duchu. Może też książki ukazujące trudne dzieciństwo bohaterów: Davida Copperfielda oraz Olivera Twista, spopularyzowanego przez adaptację filmową Romana Polańskiego. A ja wskazałabym Opowieść o dwóch miastach. Opowieść wigilijna jest prześliczna, ale pozycja, którą przedstawię, tak bliska mojemu sercu, żadnej wrażliwej istoty nie pozostawi obojętnym. Bo odpowiada na jedno z kluczowych pytań, które sobie stawiamy: „do czego zdolny jest człowiek”? Opowieść o dwóch miastach. O Londynie i ogarniętym rewolucyjną gorączką Paryżu. O miłości i cierpieniu. O heroizmie. Czy zatem pozwolisz zachęcić się do lektury?

Paryż. Burzliwe dni i noce. Oczywiście, w sensie przenośnym. Nędza. Niezadowolenie wśród biedoty narasta. Słychać groźne pomruki zbliżającej się rewolucji. W lochach Bastylii już od osiemnastu lat siedzi niewinny doktor Manette, wtrącony tu przez członków rodziny markiza Évremonde'a, ponieważ był świadkiem popełnionej przez nich zbrodni. Ciężkie warunki bytowania, odosobnienie, mordercza praca zaburzyły jego świadomość. Popadł w chorobę psychiczną i z czasem zapomniał nawet o tym, że w swej celi posiadał dowody winy arystokratów. Udana próba uwolnienia go i dramatyczna podróż - wraz z córką, śliczną Lucie - do bezpiecznej Anglii, to początkowe strony powieści.

A później, już na londyńskim gruncie, rozwija się opowieść o miłości dwóch mężczyzn, Charlesa Darnay'a i łudząco doń podobnego Sydney'a Cartona do tej samej kobiety - córki doktora. Szczęśliwym wybrańcem dziewczyny okazuje się wkrótce Darnay, a Carton, którego uczuć nie jest nawet świadoma, zostaje przyjacielem domu.

Sydney Carton… Chyba najpiękniejsza postać literacka, jaką kiedykolwiek stworzono. "Nic" w oczach otoczenia i we własnym mniemaniu, ale gigant ducha. Angielski adwokat. Zawsze z boku. Nigdy na pierwszym miejscu. Cierpi w ukryciu, nieodmiennie pokazując otoczeniu pogodną twarz. Ma w swym życiu wiele boleści. Na przykład – nałóg. Od dawna walczy ze skłonnością do alkoholu. Ma też małe radości, które jednocześnie potrafią… ranić. To widok szczęścia ukochanej. I uczy się – dzień po dniu – coraz większego altruizmu. Niepostrzeżenie dla siebie samego i innych - wzrasta.

Ale rewolucyjny terror nawet na Wyspach zaczyna zbierać żniwo. Charles Darnay musi (chce) powrócić do Francji, ponieważ dawny sługa rodziny, z której się wywodzi, znalazł się we więzieniu i oczekuje jego pomocy. Bo Darnay – to przybrane nazwisko. Autentyczne brzmi… Évremonde. Przybywając do paryskiego piekła, gdzie szaleństwo się wzmaga do monstrualnych rozmiarów, a żądza odwetu zdaje się nie mieć granic, sporo ryzykuje. Najwięcej. Życie. Chociaż to skrajnie niebezpieczne, żona z mężem i dzieckiem decydują się mu towarzyszyć. Za nimi podąża wierny Carton… I niebawem – co było do przewidzenia – Darnay-Évremonde zostaje rozpoznany jako przedstawiciel arystokratycznego rodu. Trafia do lochu.

Wieczór. Carton nie śpi. Mąż jego ukochanej czeka w więzieniu na śmierć. Rano ma się spotkać z Gilotyną. Gdy ludność Paryża podlicza ilość strąconych w ciągu dnia głów,  zastanawiając się jednocześnie, ile nazajutrz spadnie, dla Cartona wybija godzina próby. Wreszcie może ujawnić (i udowodnić), jak bardzo kocha Lucie... Trzeba tylko TO zrobić. Łudzące podobieństwo do skazańca może pomóc. Wystarczy uśpić go jakimś specyfikiem, bezpiecznie wydostać z więzienia (zawsze ktoś – w zamian za drobne  korzyści – zgodzi się pomóc) i zająć jego miejsce…

Poranek. Tłum krzyczy. Żąda krwi. Kolejna grupa skazańców zmierza ku swemu przeznaczeniu. Wśród nich Carton. Spokojny. Opanowany. Prawie szczęśliwy. Obok niego dziewczyna, którą także posłano na śmierć. Za niewinność. Nie, raczej nie dziewczyna. Precyzyjniej można powiedzieć – dziewczynka. Filigranowa, drżąca, niemal przejrzysta. Zapewnia towarzysza niedoli, że nie będzie się bała spojrzeć śmierci w oczy. Ale wtedy, gdy będzie ją trzymał za rękę. Jak brat. I oto prześliczny, a tak prosty dialog Sydney’a z „siostrzyczką”:
- If I may ride with you (…) will you let me hold your hand? I am not afraid, but I am little and weak, and it will give me more courage. (…) O you will let me hold your brave hand, stranger?
- Yes, my poor sister; to the last.

Chyba po to jest literatura. By ukazywać piękno w najczystszej postaci. By sprawiać, że człowiek chce być lepszym. Opowieść o dwóch miastach. Moja ukochana książka.

Ps. Cytat pochodzi z pełnotekstowego wydania powieści. W bibliotece posiadamy ją  jedynie w angielskojęzycznej skróconej wersji. Może stanowić cenną pozycję dla lektoratów. Zważywszy, iż bogaty materiał ilustracyjny zasadniczo także "opowiada" całą historię, śmiało można ją polecić nawet gimnazjalistom.

I już całkiem na koniec. Powieść była aż czterokrotnie ekranizowana. Pierwszy film, niemy, powstał w 1911 roku. Ostatni – w 1958. Rolę Cartona zagrał Dirk Bogarde.


Bibliografia

Dickens Charles, A Tale of Two Cities, adapted by Marion Leighton, , il. by Brendan Lynch, New York, Waldman Publishing Corp., 1983. (Moby Books. Illustrated Classic Editions). ISBN 0-7105-0322-9. (Sygnatura: 136169).