Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdoty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2020

Dobrze, że byli

Listopad. Częściej powracamy myślą do tych, którzy nas poprzedzili. Rodziców, nauczycieli i wychowawców, ale także osób powszechnie znanych i szanowanych. Dziś przytoczymy kilka anegdot o takich właśnie osobach (oczywiście, na podstawie naszych zbiorów). Bo przecież dobrze, że byli.

Reżyser na planie udziela aktorowi wskazówek:
- A teraz skoczy pan z mostu w nurt rzeki.
- Ale ja nie umiem pływać!
- Nie szkodzi. To przecież jest ostatnia scena.
Młody i jeszcze nieznany Brahms bezskutecznie szukał wydawcy swych kompozycji, które uważano za zbyt poważne i smutne.
- Niech pan napisze coś wesołego - radził życzliwy wydawca.
- Brahms wysłuchał go, a po pewnym czasie wrócił. Tytuł nowego utworu brzmiał: "Radośnie układam się do grobu".

Po koncercie Paderewskiego młoda wielbicielka zwróciła sie do artysty w uniesieniu:
- Teraz, gdy pana usłyszałam, może pan już umrzeć!
 Jean Philippe Rameau był śmiertelnie chory. Wezwano księdza, by udzielił mu namaszczenia. Widząc agonię chorego, duchowny zaintonował pieśń żałobną. W tym momencie Rameau otworzył oczy i ostatkiem sił powiedział:
- Jak można tak fałszować!
Były to jego ostatnie słowa.
 Żona Władysława Żeleńskiego, kompozytora-symfonika, przeziębiła się i lekarz zalecił jej kilkudniowy pobyt w łóżku. Po wyjściu doktora spostrzegła, że jej mąż czegoś gorączkowo szuka.
- Czego szukasz?
- Kluczy od naszego rodzinnego grobowca.
- A po co ci one w tej chwili?
- Bo też ty i twoja rodzina zawsze wszystko załatwiacie na ostatnią chwilę!

Heinrich Heine miał uczciwą, ale bardzo nieporadną żonę. Gdy pewnego razu miał atak padaczki, zawołała:
- Nie możesz umrzeć! Dziś zdechła moja ulubiona papuga, więc i ty mnie nie zostawiaj!
Cóż zatem miał robić? Musiał żyć!

Opracowano według:
Alina Budzińska, Fakty – plotki anegdotki, Katowice 1987. ISBN 83-03-02105-2 (sygnatura: 121110).
Roman Heising, Plotki z pięciolinii. Anegdoty o muzykach, Kraków 1989. ISBN 83-224-0405-0 (sygnatura: 127149).
Kiejstut Roman Szymański (zebrał i oprac.), Anegdoty, dykteryjki..., Warszawa 1988. ISBN 83-202-0673-1 (sygnatura: 125048).

poniedziałek, 28 września 2020

Muzycy w anegdocie

Przed nami kolejny Międzynarodowy Dzień Muzyki (1 października). Z tej okazji przypomnimy anegdoty o ludziach związanych z tą piękną dziedziną sztuki. Oczywiście, wszystkie pochodzą z pozycji dostępnych w naszych zbiorach.

Magistrat miasteczka Pesaro wysłał delegację do Rossiniego z zawiadomieniem, że postanowił ustawić jego posąg na głównym placu.
- A ile on będzie kosztował? - zapytał muzyk.
- Dwadzieścia tysięcy.
- Czy nie byłoby lepiej, żebyście przekazali mi te pieniądze, a ja chętnie osobiście postoję codziennie w tym miejscu zamiast posągu?
 Richard Wagner i Robert Schumann spędzili kiedyś wspólnie około godziny. Po spotkaniu Wagner powiedział:
- Schumann to wspaniały człowiek, tylko ciągle milczący.
A Schumann:
- Wagner bardzo mi się podoba, ale bez przerwy gada.
Antoni Dworzak, pedantyczny i znany ze sumienności, przeglądał libretto jednej ze swych oper. Doszedłszy do sceny, w której występuje rycerz na koniu, zapytał:
- Czy w tamtych czasach na pewno istniały już konie?

O Teresie Careno, która wykonała koncert Eugene d'Alberta, berliński krytyk napisał: "Na pierwszym symfonicznym wieczorze wykonała drugi koncert swego trzeciego męża".

O tej samej artystce.
- Co tam za wrzaski? - mówił d'Albert, pracujący nad operą w sąsiedztwie pokoju dziecinnego.
- Nie mogę sobie z nimi poradzić! Twoje i moje dzieci biją nasze dzieci!
 Po występie Carusa w operze wiedeńskiej odwiedził go jeden z wielbicieli. Lubiący pochlebstwa śpiewak zaczął opowiadać o swym powodzeniu w życiu zawodowym i prywatnym, wysokich honorariach, o sławie im planach na przyszłość...
- Ale, mój drogi - zakończył - mówimy tylko o mnie. Teraz musisz mi opowiedzieć coś o sobie. Na przykład - jak ci się podobał mój wczorajszy występ?

Wilhelmowi Furtwänglerowi wielkie kłopoty sprawiał na próbie puzonista. Dyrygent długo się z nim męczył, wreszcie powiedział:
- Żeby mi tylko jutro na koncercie zabrzmiało to właśnie tak jak teraz!
- Przekażę koledze, którego dzisiaj zastępuję - odpowiedział puzonista.

Gdy w Paryżu miano po raz pierwszy wystawić oratorium Haydna "Stworzenie świata", dyrektor poprosił wykonawców, by zjawili się w ubiorach stosownych do nastroju uroczystości. Na to odezwała się wykonawczyni partii Ewy:
- Jestem szanującą się artystką i w stroju Ewy śpiewać nie będę!

Pewien magnat z Salzburga miał kłopot ze zwracaniem się do małego Mozarta po jego powrocie z bardzo udanych koncertów we Francji i Anglii. "Ty" brzmiało dlań zbyt poufale, a "pan" - zbyt uroczyście. Powiedział więc:
- A więc byliśmy we Francji i Anglii. Przyjmowano nas na dworze i odnieśliśmy wielki sukces.
Mały artysta spojrzał na niego ze zdziwieniem:
- Ależ ja nigdy pana tam nie widziałem!

Franciszka Schuberta odwiedził przyjaciel, a widząc go smutnego, zapytał o powód.
- Zgubiłem okulary!
- Trzeba je znaleźć - odpowiedział gość.
- Prawda. Ale żeby szukać, muszę mieć okulary, a miał je będę wtedy, gdy je znajdę.

Opracowano według: Roman Heising, Plotki z pięciolinii. Anegdoty o muzykach, Kraków 1989. ISBN 83-224-0405-0 (sygnatura: 127149).
powyższe: Kiejstut Roman Szymański (zebrał i oprac.), Anegdoty, dykteryjki...,  Warszawa 1988. ISBN 83-202-0673-1 (sygnatura: 125048).

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

O sobie. O własnej twórczości. O innych

15 kwietnia przypada Światowy Dzień Sztuki. Przypomnimy więc kilka autentycznych wypowiedzi malarzy. O sobie. O własnej twórczości. O innych. Zaczerpnęłyśmy je - oczywiście! - z naszych zbiorów.

Józef Chełmoński, zapytany, czy lubi życie, powiedział:
- Tak. Bo to, co mi się w życiu podoba, podoba mi się bardziej, niż mi się nie podoba to, co mi się nie podoba.

Znany przemysłowiec polecił pewnemu artyście namalowanie na ścianie biblijnej sceny przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone i pogoni Egipcjan za uciekinierami. Malarz pomalował ścianę na czerwono i orzekł, że skończył pracę.
- A gdzie Izraelici? Gdzie Egipcjanie? - denerwował się przemysłowiec.
- Tamci już przeszli, a ci zatonęli.

Maks Liebermann namalował portret niemłodej żony bankiera. Gdy ta wyraziła kilka krytycznych uwag pod adresem swej podobizny, powiedział groźnie:
- Jeszcze jedno słowo, a namaluję panią tak, jak pani naprawdę wygląda.
źródło
 Pablo Picasso powiedział:
- Ci, którzy starają się zrozumieć obraz, najczęściej idą fałszywą drogą. Gertruda Stein [amerykańska pisarka związana z kubistami] oświadczyła mi niedawno, promieniejąc z radości, że wreszcie zrozumiała, co przedstawia mój obraz: to trzej muzykanci. Była to martwa natura!

Jeszcze raz Picasso:
- Do moich obrazów wprowadzam wszystko, co kocham. Tym gorzej dla przedmiotów tych uczuć, niechaj układają się między sobą.

Aforyzm Georgesa Braque'a:
Nie można żądać od artysty więcej niż może dać; ani od krytyka więcej niż może zobaczyć.

I aforyzm Edgara Degasa:
Malarstwo nie jest trudne, kiedy się nie umie... Ale kiedy się umie... o! wtedy to całkiem co innego.

Castagnary, krytyk sztuki, zapytał Gustave'a Courbeta:
- Jak nauczył się pan malować?
- O, to bardzo proste - odparł. - Nie byłem bogaty, a model dużo kosztował. Zresztą bardzo szybko się przekonałem, że każdy model jest dobry dla tego, kto chce się nauczyć. Pewnego dnia położyłem białą serwetę na moim nocnym stoliku, a na niej - białą wazę. Białe na białym, czyli wszystkie trudności malarstwa. Skoro miałem już model, spróbowałem go namalować. Malowałem pięćdziesiąt razy, a za pięćdziesiątym pierwszym osiągnąłem cel. I nie sądzę - dodał kpiącym tonem - aby pan Ingres potrafił zrobić to samo!
Wykorzystano:
Joanna Guze (wybór i przekład), Malarze mówią. O sobie, o swojej sztuce, o sztuce innych, Kraków 1963 (sygnatura: 33468).
Kiejstut Roman Szymański (zebrał i oprac.), Anegdoty, dykteryjki..., Warszawa 1988. ISBN 83-202-0673-1 (sygnatura: 125048).