Niech inni się chełpią stronicami, jakie napisali;
mnie dumą napełniają te, które przeczytałem."
Fragment wiersza "Czytelnik". Piękne, pokorne wyznanie wielkiego pisarza, do którego po raz kolejny powracamy, odnajdując wciąż nowe przemyślenia i doznając kolejnych olśnień. Tomik poetycki "Pochwała cienia" JORGE LUISA BORGESA (1899-1986).
O literaturze jest w nim więcej ("Strażnik książek", "Inwokacja do Joyce'a", "James Joyce", "Ricardo Güiraldes"), ale zakres tematyczny zbiorku rozszerza się niemal w kosmiczne Universum. Jak zwykle u Borgesa. Są rozważania filozoficzne (wiersz tytułowy, "Heraklit") i namysł nad największymi, stale inspirującymi tekstami kultury. Etyka, czyli odwieczny problem zła i mocy przebaczenia ("Legenda" - zob. TUTAJ), "Modlitwa" (nawiązująca do tajemnicy inkarnacji), dalekie od ortodoksji "Fragmenty apokryficznej ewangelii" - reinterpretacje pełne małych epifanii, np.:
"Opieraj się złu, ale bez zdziwienia i bez złości. Temu, kto uderzy cię w prawy policzek, możesz nadstawić drugi, o ile się nie zlękniesz."
"Bóg jest bardziej wspaniałomyślny niż ludzie i będzie ich mierzył inną miarą."
"Błogosławiony ubogi bez goryczy i bogaty bez pychy."
Są tu poznane kraje i miasta ("Buenos Aires", "Cambridge"). Nie brakuje kluczowych, wszechobecnych w tej twórczości motywów: labiryntu i lustra. To nie tylko "Mój labirynt", ale też wspomniane "Cambridge":
"jesteśmy tym chimerycznym muzeum niestałych form, tym stosem potłuczonych luster"
oraz "Labirynt":
"Nigdy nie będzie drzwi. Jesteś we wnętrzu
I twierdza obejmuje wszechświat,
I nie ma awersu ani rewersu,
Ni ostatecznej ściany, ni sekretnego centrum.
Nie spodziewaj się, że twa nieubłagana droga,
Która uparcie rozwidla się w inne,
Będzie miała kres."
Jeszcze jeden tomik Borgesa. Nowe przemyślenia. Kolejne olśnienia. Lustro odbijające najwartościowsze osiągnięcia cywilizacji. Labirynt, którego nie trzeba się bać. Labirynt, z którego nie chce się wyjść.
Ps. Niektóre poezje Borgesa omawiamy TUTAJ, opowiadania - TUTAJ i TUTAJ.
Jorge Luis Borges, Pochwała cienia, tł. Andrzej Sobol-Jurczykowski, Warszawa 1977 (sygn. 78643). Tytuł oryg. Elogio de la sombra.
piątek, 14 czerwca 2024
Książki (nie)zapomniane – Nowe przemyślenia, kolejne olśnienia
piątek, 10 lutego 2023
Książki (nie)zapomniane – Fascynujący literacki (Wszech)świat, pełen maleńkich arcydzieł
Oniryczna ontologia. Metafizyczna teoria (nie)istnienia. Zagadka i Tajemnica. Po prostu twórczość JORGE LUISA BORGESA (1899-1986).
„Dzisiaj tam byłem, wczoraj wróciłem”. To fragment artykułu Ireny Bogocz, dotyczącego przestrzeni baśniowej, zamieszczonego w czasopiśmie „Literatura Ludowa” trzydzieści lat temu. Mógłby stać się mottem do interpretacji „Ogrodu o rozwidlających się ścieżkach” (El jardín de senderos que se bifurcan). „Wszyscy jesteśmy snem tego samego świata”. To cytat z „Burzy” Kazimierza Wierzyńskiego. Mógłby zostać mottem do interpretacji „Kolistych ruin” (Las ruinas circulares).
Ps. Wielowymiarową, monumentalną treściowo i niewielką objętościowo „Bibliotekę Babel” z tego samego tomu przedstawiamy TUTAJ.
„Ogród o rozwidlających się ścieżkach”. Trwa I wojna światowa. Ju Tsun to agent, Japończyk. Szpieguje dla Niemiec. Podczas jednej z akcji - tropiony przez kapitana Maddena - wysiada na nieznanej nikomu stacji. Tu zostaje przez obcych skierowany do sinologa, Stephena Alberta, a jednocześnie potomka mędrca Ts’ui Pena. Idąc we wskazanym kierunku, trafia do Labiryntu.
Ts’ui Pen posiadł przed laty wiedzę o sposobie istnienia czasu i zawarł ją w Księdze. Właśnie ona jest niezwykłym Labiryntem, w którym - w przeciwieństwie do świata fizykalnego, opartego na linearności i sekwencjonalności czasu - możliwe jest j e d n o c z e s n e istnienie w kilku (czaso)przestrzeniach. W nich także jest realne spotkanie w jednym miejscu z Maddenem, będącym aktualnie... gdzie indziej. Bo Labirynt to nie lokalizacja, ale Księga. Zawsze niedokończona...
Jorge Luis Borges, Ogród o rozwidlających się ścieżkach, przeł. Andrzej Sobol-Jurczykowski, w: tegoż, Opowiadania, wyd. 2, Kraków 1978, s. 78-90 (sygn. 80583).
„Koliste ruiny”. Świat pomyślany i rzeczywisty (czy na pewno?) przeplatają się też w tym króciutkim opowiadaniu. Twórca staje się w nim obiektem... czyjejś twórczości. Obmyśla, będąc jednocześnie myślanym.
Mężczyzna przybył do wioski nie wiadomo kiedy. Nikt nie dostrzegł owej chwili. Powołany do istnienia przez Ogień, będąc gościem w rzeczywistości, natychmiast zaczął tworzyć, a przynajmniej myślał, że to robi. Świat zewnętrzny i żywioły nie czyniły mu krzywdy. Do momentu, gdy „w śnie człowieka śniącego wyśniony obudził się”. Poszedł w stronę Ognia, swego kreatora. By się odrodzić (por. feniks z popiołów)? By zginąć (por. starotestamentową "Księgę Malachiasza" lub "Vőluspę" z "Eddy starszej" i wizję końcowego pożaru świata w mitologii skandynawskiej)? Przecież "zrozumiał, że sam również jest widmem, które śni ktoś inny"...
Niesamowita, wspaniała twórczość Borgesa. Pełna Zagadek i Tajemnic. Fascynujący literacki (Wszech)świat, pełen maleńkich, olśniewających arcydzieł.
Jorge Luis Borges, Koliste ruiny, przeł. Andrzej Sobol-Jurczykowski, w: tegoż, Opowiadania, wyd. 2, Kraków 1978, s. 47-53 (sygn. 80583).
piątek, 24 września 2021
Książki (nie)zapomniane - Zbiór Słów ocalonych i tych, które ocalają
Hałasy placu pozostają za mną i wchodzę do Biblioteki. W niemal fizyczny sposób odczuwam ciążenie książek, pogodny obszar pewnego porządku, czas rozczłonkowany i zakonserwowany magicznie. - To ze wstępu dedykowanego zmarłemu pisarzowi. Ze wszystkich książek, jakie oddawałem do druku, żadna (...) nie jest tak osobista, jak przeróżna i nieuporządkowana silva wariantów (...) - To z Epilogu. "W sposób fizyczny odczuwam"... JORGE LUIS BORGES (1899-1986) został dyrektorem biblioteki, gdy zaczął ślepnąć. Ale Twórca (El Hacedor) mieni się wszystkimi doświadczeniami świata. Swobodnie pokonuje epoki. Prowadzi dialog z wielowiekową tradycją. Czy trzeba stracić wzrok, żeby lepiej widzieć?
W zbiorku wierszy i poetyckiej prozy odnajdujemy wszystkie motywy Borgesa. Kluczem jest Biblioteka - metafizyczne Universum. Pisana z dużej litery. Świat i Wszechświat. Jak w Bibliotece Babel, o której TUTAJ. Także Lustra, których pisarz od dzieciństwa się bał (Zasłonięte lustra, Zwierciadła, Granice). Nie wiadomo, co można w nich ujrzeć. Może to, co najbardziej tajemnicze, czyli siebie? I oto kolejne słowo-klucz: Sobowtór (Borges i ja). Są jeszcze inne: Labirynt (Raj, XXXI, 108) - prowadzący do Snu (Ragnarök), zaś ten - ku Śmierci (Świadek). I przemijanie oraz trwanie w Czasie (Klepsydra)...
Pisarze. Autor olśniewa erudycją. Sięga do mitologii i Homera (np. Żółta róża), Dantego (Piekło, I, 32), Cervantesa (Przypowieść o Cervantesie i Don Kichocie), Szekspira (Everything and Nothing), Ariosta (Ariosto i Arabowie)...
Wreszcie zwieńczenie tej układanki. Szachy, czyli kosmiczna gra: "Bóg graczem rządzi, ten figurę trzyma". Powracamy do Księgi. I do Słowa, które kreuje rzeczywistość. Buduje Kosmos. Ale działa też w mikroskali, wykonując rzecz trudniejszą od zbudowania Wszechświata - przemieniając ludzkie serce (Łukasz, XXIII). "Poganin czy Hebrajczyk, lub po prostu człowiek" z otchłani bezsilności i nędzy zawołał, a wtedy usłyszał:
Głos niepojęty, który dnia pewnego
osądzi wszystkich i grzeszników złamie,
Przyrzekł mu z krzyża straszliwego Niebo.
Słowo już więcej z żadnych ust nie padło,
aż przyszedł koniec. Ale nie przepadła
pamięć dnia tego, wspólnej śmierci Drzewo.
Księga. Zbiór Słów ocalonych i tych, które ocalają. Nadludzka Biblioteka. Doświadczenia prowadzą do summy, czyli kluczowego wiersza. Ars poetica łączy wszystkie wskazane motywy. Każdy poeta po trochu odkrywa to, co już wcześniej napisał Inny Poeta. Widzi, ile mu dano. Unieśmiertelnia, ile potrafi. I cóż, że wszystko płynie, przemija, zmienia kształty? Czyż już od wieków nie wiadomo, że trwałe są tylko woda, czas, sen? Czyż jest tajemnicą, że trwa tylko zmienność, którą człowiekowi przeznaczono jako ramy istnienia i temat twórczości? I tak się powraca do Początku. Do Domu...
Wpatrzeć się w rzekę, w której czas i woda
płyną, i wspomnieć, że czas też jest rzeką. (...)
Czuć, że bezsenność też jest snu odmianą (...)
Poznać, że dzień lub rok to tylko symbol
człowieczych dni (...)
Ujrzeć, że śmierć jest śnieniem, a zachody słońca
tkają swe smutne złoto i to jest poezja
(...) Poezja
powraca jak jutrzenka i zachody słońca. (...)
Mówiono, że Ulisses, syty wszystkich dziwów,
zapłakał z miłości, gdy ujrzał Itakę
zieloną i ubogą.
Jorge Luis Borges, Twórca, przełożyły Zofia Chądzyńska, Krystyna Rodowska-Wiesiołowska, Warszawa 1974 (sygnatura: 64152).piątek, 12 maja 2017
Książki (nie)zapomniane - Biblioteka, czyli rozmiary Wszechświata
Tak rozpoczyna się jedno z najbardziej oryginalnych opowiadań, jakie powstało w kręgu literatury iberoamerykańskiej. Stanowi wspaniały przykład magicznego realizmu, z którego słynie proza twórców tego obszaru geograficznego. Biblioteka Babel JORGE LUISA BORGESA (1899-1986).
Przedziwny utwór, stanowiący - jeśli tak można powiedzieć - szkic architektoniczny. Rysunek ze słów. Projekt stworzony przez geniusza budownictwa. Zarys biblioteki totalnej. Monumentu o kosmicznych rozmiarach, zajmującego... kilka stron maksymalnie "skondensowanej" treści. Bo owa dwoistość, nawet troistość jest od początku widoczna. Mowa tu jednocześnie o budowie tekstu literackiego, uporządkowanym księgozbiorze jako temacie owego tekstu, ale także o Wszechświecie, również posiadającym swoją "architekturę".
Książki biblioteki totalnej zawierają w sumie wszystkie treści, jakie można wyrazić - niezależnie od języka czy gramatyki. Każdą kombinację ponad dwudziestu liter, znaków interpunkcyjnych i spacji. A nie wszystkie ich mechaniczne zestawienia tworzą sensowne wyrazy. Dlatego zbiór książek niekoniecznie jest skarbnicą wszelkiej wiedzy. Może okazać się lamusem treści nie mających znaczenia. Bezsensownych. Umieszczono tu także dokumenty niejako wtórne względem autorskich dzieł, czyli wszystkie tłumaczenia z każdego języka. Również nie do ogarnięcia przez przeciętnego śmiertelnika. I wszystkie zebrane pozycje pozostają we wzajemnych relacjach. Ten ostatni czynnik stał się podstawą do uznania Borgesa za prekursora hipertekstu.
Biblioteka od strony formalnej, czyli nie treściowej, lecz architektonicznej, to kompleks nieograniczonej liczby sześciobocznych pokoi, z których każdy mieści tyle samo regałów o jednakowej liczbie półek, z identyczną liczbą woluminów na każdej z nich. Wszystkie książki mają identyczną liczbę stron z taką samą ilością znaków. Trochę mi przypomina (wiem, że to bardzo odległe skojarzenie)... Cube Vincenza Nataliego. Z tą różnicą, że w filmie byli ludzie. I wyjście.
W pewnej szafie pewnego sześcioboku (rozumowali ludzie) musi istnieć jakaś księga, która jest doskonałą esencją i kompendium wszystkich pozostałych (...) Nie wydaje mi się nieprawdopodobne, aby w jakiejś szafie wszechświata znajdowała się księga totalna (...)
Wraz z tym cytatem otwiera się przed nami druga perspektywa. Kosmiczna budowla staje się metaforą jak najbardziej dosłownego Universum, w którym istnieje księga totalna, zawierająca odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie zadawano na wszystkich etapach wędrówki Ludzi Księgi przez Ziemię.
A może z zaobserwowanej troistości wysnujemy „metafizyczny” wniosek? Może w "ludzkiej" Bibliotece panuje chaos - wszak nie na darmo nazwano ją Babel! - bo niektóre połączenia znaków nie mają sensu? Bo przecież powtarzalność elementów wcale musi stanowić wyznacznika harmonii i ładu, ale raczej... świadczy o ludzkim braku pomysłowości! Może wreszcie na pozór beznamiętny narrator opowiadania, precyzyjnie opisujący wygląd budowli, właśnie w owym porównaniu do słynnego pomnika ludzkiej pychy zawarł dyskretną kpinę z daremnych usiłowań naszego gatunku, zmierzających do sięgnięcia po wszelką mądrość? Bo chyba jednak nie jesteśmy ludźmi Księgi, w której mogą się znaleźć literówki czy błędnie poskładane strony. Z której można wydrzeć niektóre karty, przez co - okaleczona - utraci część ze swego zamierzonego sensu. Chyba jednak jesteśmy ludźmi Słowa - prymarnego Spiritus movens całej tej układanki, którą możemy nazwać Biblioteką. Albo Wszechświatem.
![]() |
| Źródło |



