Niedługa powieść o "klasycznej" czystości, niemal przejrzystości, łącząca kilka prastarych motywów: miłość, śmierć, samotność. I morze, czyli wyzwanie. "Jak ślady na wodzie" (Sillages) VERCORSA (właśc. Jeana Marcela Brullera, 1902-1991).
"Są ludzie, którzy mają swoje przeznaczenie wypisane na twarzy: nikt się nie dziwi nieszczęściom, które ich spotykają. Czy tak było w jego wypadku? Czy smutek i melancholia stanowiły już jakąś zapowiedź?"
Laurel Hardy, młody Irlandczyk, to oficer mechanik, wypatrzony na frachtowcu "Lewis Carroll" przez narratora - dziennikarza udającego się tuż po wojnie do Ameryki. Jednostka, na której płynął, służyła do repatriacji cywilów, a wśród pasażerów była też żona oficera, Armandine.
Pokładowe życie. Jednostajność, wypełniana rozmowami o minionej wojnie i przyglądaniem się towarzyszom podróży. Bez trudu można było dostrzec, że Hardy, choć młody, jest "rozczarowany i zmęczony życiem" i że żona go nie kocha, choć niedawno się pobrali. W czasie wojny, rozłączeni, czekali na siebie, teraz - nie potrafili być ze sobą blisko. Ona nawiązała romans z przystojnym Jacquebertem, jakby ostentacyjnie dając mężowi do zrozumienia, że oboje czują smak życia, gdy (ze sobą?) walczą. Leniwa atmosfera dnia powszedniego rujnowała ich związek.
A jednak coś się zaczęło dziać, czyli "rzeczy, które miały uczynić z tej podróży przygodę pełną wydarzeń pozornie zupełnie nieszkodliwych, ale przecież stanowiących jakby pewną zapowiedź fatalnych następstw". Najpierw - przymusowy przestój wywołany złą pogodą i złowrogie, brzmiące jak memento słowa pani Hardy: "mam nadzieję, że nic się nie stanie na tym statku". Następne: alarm wywołany sztormem i postój na Azorach, awaria komina i cisza przed kolejną "burzą", tym razem już nie atmosferyczną, czyli "epidemia śmiertelnej nudy".
I wreszcie stało się! Mechanik Hardy nie stawił się na wachtę. Zaginął. Każdy na swój sposób był przekonany, że mężczyzna nie żyje, ale nikt nie odważył się tego powiedzieć głośno przed Armandine. A ona czuła, że ją oszukują, ale odpowiedzi na liczne pytania oczekiwała tylko u narratora...
Tu się jego opowieść urywa...
Retrospekcja. Hardy badał log. Przysnął, gdy statek uczynił gwałtowny skręt. Obudził się pod wodą. Instynkt kazał mu utrzymywać się na niej. Aż dziewięć godzin. Myślał tylko o żonie. Płynął dla niej. Wspominał wspólne chwile. Wiedział, że go szukają. Ale nie wiedział, czy znajdą. Czy zdążą...
Niedługa powieść Vercorsa. Złożona z kilku motywów. Krystalicznie przejrzysta. Jak woda. I jak miłość, która bardzo boli...
Vercors, Jak ślady na wodzie, tł. Jacek Trznadel, Warszawa 1977 (sygn. 75269).
piątek, 23 stycznia 2026
Książki (nie)zapomniane - Człowiek z przeznaczeniem wypisanym na twarzy
piątek, 28 listopada 2025
Książki (nie)zapomniane – Warownia zbudowana z prawd podstawowych
Osobliwa, niezwykła książka. Raczej nie powieść, bo praktycznie nie ma akcji. Prędzej przypowieść. Może traktat. Pojawiają się w niej między innymi (idealny?) władca - przywódca ludu i cesarski syn, czyli narrator. Zatem utopia? „Twierdza” (Citadelle) ANTOINE’A DE SAINT-EXUPÉRY’EGO (1900-1944). Niedokończone opus magnum pisarza.
„Twierdza” to swoiste kompendium filozoficznych uogólnień będących konsekwencją obserwacji życia i osobistych przemyśleń. Ponieważ zawiera niezliczoną ilość sentencji, może należałoby o niej napisać właśnie tak – zestawiając najważniejsze tematy. Są to na przykład…
… Czas, wartość czekania, cierpliwość: „Nie potępiaj błędów tak, jak to robi historyk, który osądza minioną epokę. Kto będzie robił wyrzuty cedrowi, że jest dopiero nasieniem albo łodyżką, pochylonym prętem? Poczekaj. Spośród pomyłek i błędów wyrośnie cedrowy las, z którego w wietrzne dni jak dym kadzidła będą ulatywać ptaki.”
… Bogactwo i ubóstwo, posiadanie, własność: „zamożność sprzyja powstawaniu złudzeń i pogoni za czczym bogactwem. Natomiast mieszkańcy pustyni albo klasztoru, nieposiadający nic, widzą naocznie, skąd się bierze radość i w ten sposób łatwiej chronią źródło swojej żarliwości.”
„A bogactwo polega właśnie na wierceniu studni, czekaniu na dzień odpoczynku, wydobywaniu diamentu z wnętrza ziemi i zdobywaniu miłości. Nie zaś na tym, aby studnie, dni wolne od pracy, diamenty i swobodę miłości - posiadać.”
„Nieważne jest w moich oczach, czy człowiek będzie mniej czy więcej posiadał. Ważne jest, czy będzie mniej czy bardziej człowiekiem.”
… Czyn, wysiłek, trud niezbędny do duchowego postępu: „nie wolno wam unikać wysiłku, chyba po to, żeby podjąć wysiłek jeszcze większy; gdyż zadaniem waszym jest rosnąć.”
„Bo smutek rodzi się zawsze z czasu, który upływa, a nie zostawia owocu.”
„Im cięższa praca, w której się spalasz, tym więcej daje ci radości. Im więcej dajesz, tym bardziej rośniesz. Ale musi być ktoś, kto będzie brał. I nie jest dawaniem tracić na darmo.”
… Ład, harmonia, wolność: „Ale jak wolność nie jest swawolą, tak i ład nie jest brakiem wolności.”
„Nie rozumiem, dlaczego oddzielać przymus od wolności. Im więcej wytyczę dróg, tym większą masz swobodę wyboru. A przecież każda droga jest przymusem, gdyż ogrodziłem ją z obu stron płotem.”
… Bóg, miłość: „Ukaż mi się, Panie, bo wszystko staje się okrutne, kiedy utracona jest obecność Boga.”
„Kiedy pewnego dnia będziesz przyjmował Twoje stworzenie do Twych spichlerzy, otwórz nam szeroko (…) wierzeje, i wpuść nas tam, gdzie nie będzie odpowiedzi, bo i pytań nie będzie, tylko sama szczęśliwość, która jest zwornikiem wszystkich pytań i obliczem, które daje ukojenie.”
… Pokój i wojna: „Pokój nie jest stanem, który można osiągnąć poprzez wojnę. Jeśli wierzę w pokój wywalczony bronią, zginę, rozbroiwszy się. Gdyż pokój można osiągnąć tylko budując pokój.”
… Życie i śmierć: „Bo żyć możesz tylko tym, za co zgodzisz się umrzeć. (…) Choć słowa „śmierć” i „życie” drwią z siebie nawzajem, możesz żyć tylko tym, za co gotów jesteś umierać.”
„ten, co odszedł, jeśli czcimy jego pamięć, jest potężniejszy i bardziej obecny od żywych.”
Czym zatem jest tytułowa twierdza? „Budowlą” powstałą z prawd podstawowych – z elementów najtrwalszych, właściwie niezniszczalnych, bo niematerialnych.
Ps. Edycja, która przedstawiamy, zewnętrznie wygląda jak maleńka twierdza, czy raczej kunsztownie wykonana szkatułka, ozdobiona starannie dobranymi cytatami, rzucającymi pewne światło na wielowymiarową zawartość utworu.
Osoba i dzieła de Saint-Exa na tym blogu: TUTAJ (pisarz), TUTAJ (motywy i cytaty), TUTAJ ("Pilot wojenny"), TUTAJ ("Poczta na Południe")
Antoine de Saint-Exupéry, Twierdza, tł. Aleksandra Olędzka-Frybesowa, Warszawa, Ożarów Mazowiecki, 2023. ISBN 978-83-11-17121-3 (sygn. 183028).
piątek, 31 października 2025
Książki (nie)zapomniane - Pozytywistyczny romantyk i jego (pierwsze) dzieło
Chociaż jest to najwcześniejsze opowiadanie HONORE DE BALZACA (1799-1850), pojawiają się w nim niektóre postaci w późniejszym czasie wielokrotnie przewijające się przez karty monumentalnego cyklu "Komedia ludzka". Na przykład Jan Fryderyk Taillefer i jego córka. Historia z dreszczykiem. Misternie zbudowana (opowiadanie w opowiadaniu - opowiadane przez kolejną osobę), nosząca widoczne ślady narracji romantycznej, z jej tajemniczością i swoistą niezwykłością (nieoczekiwane spotkanie). "Czerwona oberża" (L’Auberge rouge).
Hermann, niemiecki bankier goszczący w Paryżu, zasiada do obiadu w towarzystwie tutejszej elity. Podczas rozmowy pojawia się wątek morderstwa. Bankier wspomina epizod ze swej młodości: pobyt w oberży, której gośćmi - prócz niego samego - byli jeszcze dwaj lekarze wojskowi oraz pewien przemysłowiec. Ten ostatni, choć mężczyźni byli mu nieznani, nierozważnie zwierzył się ze swego stanu posiadania. A miał przy sobie drogocenne kamienie i niemało złota. Tym samym wydał na siebie wyrok śmierci... Jeden z lekarzy zapragnął przywłaszczyć sobie wspomnianą fortunę, jednak w porę się opamiętał. Jednak gdy nastał świt i rozmownego mężczyznę znaleziono martwego, właśnie doktor został pierwszym podejrzanym... bo zabójstwa dokonano narzędziem, które - jako chirurg - miał przy sobie. Odbył się sąd. Nie pomogły zaklęcia, błagania i zapewnienia o niewinności. Został skazany na rozstrzelanie. Wyrok wykonano. Zanim to nastąpiło, zdążył opowiedzieć swoją historię towarzyszowi więziennej niedoli, chwilowo przebywającemu za kratkami z innego powodu, czyli Hermannowi. Jednocześnie wyznał, że jest pewny, iż prawdziwym mordercą był kolega, z którym wspólnie wysłuchali historii przemysłowca. Drugi chirurg właśnie tamtej nocy oddalił się z oberży. I nikt go nie szukał.
Wtem dzieje się coś nieoczekiwanego. Jeden z uczestników wystawnego obiadu, Jan Fryderyk Taillefer, człowiek cieszący się dobrą opinią i przez wszystkich szanowany, zaś prywatnie przyszły teść narratora, doznaje rozstroju nerwowego. Na tyle silnego, że niebawem umiera. Harmann najpierw się domyśla, a później zdobywa pewność, że ojciec ukochanej Wiktoryny był tym, o którym opowiadał mu niesłusznie skazany medyk. Napływ wspomnień i nagłe wyrzuty sumienia uśmierciły go. Jak ma postąpić bankier? Ożenić się z córką zbrodniarza? Nie potrafi samodzielnie zdecydować. Pyta słuchaczy o zdanie. Co mu radzą?
Jak zaznaczono, historia jest niby realistyczna, a jednak nosi wyraźne cechy poetyki romantycznej: wątek tajemniczej zbrodni i stopniowe ujawnianie prawdy, zgromadzenie wszystkich znaczących dla niej osób w tym samym miejscu i czasie, swoiste poczucie sprawiedliwości (ujawniona zbrodnia zostaje niemal natychmiast "ukarana" zgonem jej sprawcy). Ale - w gruncie rzeczy - czy to dziwne? Przecież debiut pisarza przypadł jeszcze "w ramach" tej epoki. I jeszcze jedno. Kto zna biografię pisarza, wie, że jego życie, a szczególnie ostatnie lata (!), to - pomimo na wskroś realistycznej twórczości - historia bardzo romantyczna. Tak, być może Balzac naprawdę nigdy nie przestał być romantykiem...
Honoré de Balzac, Czerwona oberża [online, Project Gutenberg], TUTAJ.
piątek, 8 sierpnia 2025
Książki (nie)zapomniane - Dwie bajki
Te utwory JEANA GIRAUDOUX (1882-1944) dzieli ponad 20 lat. Pierwszy jest debiutancką powieścią z 1921 roku, drugi – słynnym dramatem, wielokrotnie wystawianym na deskach światowych teatrów.
Zuzanna i Pacyfik (Suzanne et le Pacifique). „Jeśli mężczyzna się nudzi, trzeba go rozruszać; jeśli kobieta się nudzi, trzeba ją powstrzymać”. Tak brzmiała zwycięska maksyma w konkursie na hasło dotyczące nudy, ogłoszonym i ufundowanym przez „Sydney Daily”. Nagrodą była podróż dookoła świata. Triumfatorka - tytułowa Zuzanna - udała się więc do Australii, by rozpocząć rejs. Nie przypuszczała, że czeka ją niesamowita, groźna przygoda, a do kraju wróci dopiero po latach...
Do równika podróż przebiegała bez większych problemów. Aż do momentu... buntu załogi. Odtąd wszystko zaczęło toczyć się jak w mało realistycznym śnie. Burza. Tratwa ratunkowa. Brzeg nieznanej wyspy na Oceanie Spokojnym. Tu spędziła rok. W następnych latach były... kolejne wyspy. Na szczęście - hojnie uposażone w krystalicznie czystą wodę i pożywne rośliny. Świetnie sobie radziła w samotności. Wreszcie wróciła do cywilizacji - bogata w doświadczenia, niemal odrodzona po długim kontakcie z naturą. Jeszcze jedna robinsonada, ale "ulepszona" starymi, oświeceniowymi ideami na temat dobroczynnego wpływu dzikiej przyrody na człowieka. Raczej przyjemna bajka, niewiele mająca wspólnego z tym, co jej autor stworzył później, a dzięki czemu przeszedł do historii literatury XX wieku.
Jean Giraudoux, Zuzanna i Pacyfik, tłum. Cezary i Maria Gawryś, Warszawa 1981. ISBN 8306006941 (sygn. 95589, 124038).
Wariatka z Chaillot (La Folle de Chaillot). Kolejna „Bajka” - pisana w cudzysłowie i z dużej litery, bo to zarazem podtytuł dramatu.
Paryska kawiarnia „Chez Francis” jest stałym miejscem spotkań czterech dyrektorów dużej firmy poszukującej ropy naftowej... pod ulicami francuskiej stolicy. Na szczęście, ich haniebne plany poznaje niezupełnie zrównoważona, ale pogodna i dobra hrabina Aurelia. Z pomocą obytego w światowych sprawach przyjaciela przystępuje do działania. Organizuje wokół siebie ludzi ze społecznego marginesu oraz takie jak ona, niezbyt mądre idealistki. Wspólnie postanawiają przepędzić z miasta (do podziemia!) chciwych "biznesmenów". Tak też czynią. Harmonia i ład społeczny - zakłócone przez pazerność, korupcję i urzędniczą bezduszność - zostają przywrócone.
Krytycy zawsze dopatrywali się w dramacie drugiego dna, odczytując go jako satyrę na uległość marionetkowego rządu okupowanej Francji wobec agresora. Spostrzegany w tym kontekście, byłby to może jeszcze jeden utwór z długiej listy tekstów reprezentujących tradycję sowizdrzalską, w której głupi okazywał się mądrym, siła musiała abdykować przed sprytem i "chłopskim rozumem", a władcą zostawał ten, na którego nikt nie liczył. Taka literatura zawsze przynosiła konsolację. W chwilach ucisku dawała nadzieję na zwycięstwo sprawiedliwości. Pomagała żyć pomimo przeciwności. I zawsze będzie potrzebna.
Jean Giraudoux, Wariatka z Chaillot [online]. Zob. TUTAJ.
piątek, 7 marca 2025
Książki (nie)zapomniane: Ku nieznanemu morzu
„Życie większości ludzi jest drogą martwą i nie prowadzi donikąd. Są jednak i tacy, co od dzieciństwa świadomie zmierzają ku nieznanemu morzu.” To motto i zarazem autocytat, bo po raz drugi pojawia się w ostatnich akapitach powieści. „Drogi morza” (Les chemins de la mer) FRANÇOISA MAURIACA (1885-1970). Niezbyt budująca, smutna opowieść o dwóch rodzinach.
Julian, Róża i Denis, Révolou są rodzeństwem. Ich ojciec, Oskar, to właściciel dochodowej (do czasu) kancelarii, w której zatrudnia potulnego Landina. Jest jeszcze Łucja, żona, nieświadoma, że mąż ją zdradza z Reginą Lorati, będącą jednocześnie kochanką Gastona Costadot, najstarszego potomka zaprzyjaźnionej z nimi rodziny.
Właśnie, państwo Costadot. Leonia kiedyś kochała Oskara i zapewne po cichu ucieszy się z każdego niepowodzenia jego małżonki. Drugi syn, Robert, chwiejny i uległy matce we wszystkim, od jakiegoś czasu jest oficjalnym narzeczonym Róży. Najmłodszy chłopak, Piotr, to jeszcze dziecko, a do tego serdeczny kolega Denisa.
I oto pewnego dnia, jak grom z jasnego nieba, rozprzestrzenia się wieść, że Oskar sprzeniewierzył pieniądze Costadotów, uciekł z kochanką, a zorientowawszy się, że nie jest mu wierna, popełnił samobójstwo. Krach finansowy państwa Révolou oznacza koniec narzeczeństwa Róży i Roberta. Zadba o to zapobiegliwa Leonia, która jednocześnie znajdzie sposób, by wyłudzić pozostałości gotówki od Łucji. Wytłumaczy, że należą się jej dzieciom i tylko o nich myśli, pozbawiając przyjaciółkę środków do życia. Jednocześnie poczuje cichą satysfakcję z upokorzenia (dawnej?) rywalki.
W domu Costadotów dochodzi do decydującej rozmowy. Synowie czynią matce zarzuty, że wyłudziła pieniądze od kobiety będącej rzekomo osobą bardzo jej bliską. Piotr rzuca jej nawet w twarz: „Przez ten czas, gdyś ty kupiła jego żonę i dzieci, Gaston, nasz najstarszy brat uwodził mu kochankę…” Ale z czasem opór maleje. Robert kapituluje („wiedział, że matka liczy na jego słabość i wiedział, że nie dozna zawodu”). Oszukuje Różę, która „nie dostrzegała swej porażki, nie wiedziała, że miłość Roberta niespodzianie zmieniła się w litość. A jednocześnie dusił Roberta wstyd z powodu tego, co odczuwał i właśnie z owego wstydu czerpał siłę, by czynić gesty, mówić słowa zdolne uspokoić dziewczynę, gdyby odczuła bodaj cień niepokoju; ale Róża oceniała czułość Roberta miarą własnej czułości”. Ale nie wie, że jego matka obmyśliła skuteczną strategię, wmawiając synowi, iż tamta po rozstaniu „cierpiałaby (…), ale jeszcze bardziej będzie cierpieć przy mężu, który nigdy jej nie przebaczy, że przez nią zmarnował życie”. Wreszcie nastaje ten dzień, gdy tchórzliwy chłopak rzuca dziewczynie brutalnie w twarz: „Nie gniewaj się, już cię nie kocham”.
Róża jest zdruzgotana. Zawsze „umiała tylko cierpieć i kochać”. Bezbronna, nie potrafi porozumieć się nawet z bratem, który dotąd był jej najbliższy („Szukała słowa, mogącego otworzyć drzwi, za którymi cierpiał Denis”). Ale niebawem na jej barki spadają kolejne nieszczęścia: śmierć najstarszego brata i matki, zabójstwo Landina, o którego cichej miłości do siebie nigdy się nie dowiedziała.
Rodzina pani Costadot też się rozpada. Jeden syn rujnuje się na kochankę, drugi (Piotr) zaciąga się do strzelców afrykańskich.
Wreszcie nad pozostałymi przy życiu potomkami Oskara Révolou pojawia się nikły promyk nadziei. Nowe życie. Denis potajemnie żeni się z Ireną, chimeryczną i wybuchową córką sąsiadki. Na świat przychodzi ich syn. Narodziny Pawełka sporo zmieniają w rodzinie. Irena czuje się panią domu. Róża nie chce ustąpić. Kobiety podejmują walkę o dominację na terytorium, które każda uważa za swoje.
Są tacy, którzy świadomie zmierzają ku nieznanemu morzu. I mają wybór: postąpić krok do przodu, albo wrócić do punktu wyjścia. Na co zdecyduje się Róża? Doprowadzi do rozpadu małżeństwa brata czy ustąpi? To drugie oznacza odejście z jedynego miejsca, które było jej bliskie. Oznacza drogę w kierunku Niewiadomego. Nowy, zupełnie inny początek – albo kres wszystkich nadziei…
Ps. "Pustynia miłości" tego autora - TUTAJ.
François Mauriac, Drogi morza, tł. Hanna Olędzka, Warszawa 1958 (sygn. 53998).
piątek, 27 grudnia 2024
Książki (nie)zapomniane - Mgiełka niedopowiedzenia i tajemnicy, czyli człowiek jako fascynująca zagadka
Wydaje się, że we wszystkich swoich książkach pisze wciąż tę samą opowieść. Każda ma narrację pierwszoosobową, a fabuła jest okryta mgiełką niedopowiedzenia i tajemnicy. Wszystko jest w nich do pewnego stopnia nieuchwytne, ulotne. Dalekie, nawet obce. Od pierwszych stron narzuca się hipnotyczna atmosfera i aura odrealnienia. Dużo w nich nocy i cieni. Taka jest - w największym skrócie - twórczość PATRICKA MODIANO (ur. 1945).
Przejechał cyrk (Un cirque passe). Początek przypomina prozę Kafki. Obligado (tak nazywa go przyjaciel ojca) zostaje wezwany na przesłuchanie, bo jego nazwisko „figurowało w czyimś notesie”. Tu spotyka dziewczynę, również przesłuchiwaną w jakiejś sprawie. To wydarzenie ich łączy. Zaprasza ją do siebie. I wchodzi w labirynt kłamstw. Ona ciągle jest w ruchu, jakby się czegoś (kogoś?) bała. Ktoś go telefonicznie przed nią ostrzega. Bo to nie Gisèle (jak się przedstawiła), ale Suzanne Kraay i sporo – pomimo młodego wieku – już przeżyła. Siedziała nawet we więzieniu. Jest Zagadką. Z każdą chwilą coraz większą…
Patrick Modiano, Przejechał cyrk, tł. Katarzyna Skawina, Warszawa 2014. ISBN 978-83-64822-06-3 (sygn. 174147).
Ulica Ciemnych Sklepików (Rue des Boutiques Obscures). Guy Roland (?) pracował w Agencji Detektywistycznej Hutte’a, właśnie przechodzącego na emeryturę i wyjeżdżającego do Nicei. Dostarczał mu „informacji towarzyskich”. Kiedyś stracił pamięć i prosił Huttego o wytropienie swej przeszłości. Teraz odwiedza liczne lokale, uliczki, posiadłości. Szuka ludzi, którzy ponoć mieli z nim coś wspólnego. Ślady prowadzą daleko, aż do ambasady na Dominikanie. Postanawia płynąć. Nie posłuchał rady Huttego, że liczy się teraźniejszość, a nie przeszłość, chociaż sam przyznaje: „Dziwni ludzie, po ich przejściu pozostaje tylko szybko rozpływający się obłok. Często rozmawialiśmy (…) o tych istotach, których ślady nagle się urywają. Pewnego pięknego dnia wyłaniają się z nicości, by powrócić do niej olśniwszy świat paroma błyskotkami. Królowe piękności. Żigolaki. Motyle”. Nie wie, że sam jest jedną z nich…
Patrick Modiano, Ulica Ciemnych Sklepików, tł. Eligia Bąkowska, Warszawa 1981. ISBN 83-07-00468-3 (sygn. 96825).
Zagubiona dzielnica (Quartier perdu). Popularny angielski pisarz, Ambrose Guise, też na problem z tożsamością. Naprawdę nazywa się Jean Dekker, co skrzętnie ukrywa, i przybył do Paryża na spotkanie z Yoko Tatsuke, japońskim wydawcą. Chociaż w Londynie czekają nań żona i dzieci, zanurza się w plątaninę paryskich ulic, usiłując odszukać Carmen, dwukrotnie starszą od siebie kobietę, którą niegdyś tu poznał. Pierwszy raz zobaczyli się, „gdy dzień zamieniał się w noc”. Od tej pory często zastawał ją śpiącą. Gdzie kobieta jest teraz? Czy żyje? Dlaczego nadal go tak pociąga?
Patrick Modiano, Zagubiona dzielnica, tł. Wiktor Dłuski, wyd. 2, Warszawa 2014. ISBN 978-83-64822-07-0 (sygn. 177866).
piątek, 1 listopada 2024
Książki (nie)zapomniane - „Najmilsze chwile są zawsze krótkie”
Niektórzy twierdzą, że pomaganie daje sporo satysfakcji, czyni lepszym i szczęśliwszym. Inni są zdania, że męczy. Kolejni przekonują, iż stanowi złudny rodzaj autopsychterapii, bo altruista rośnie we własnych oczach. A może wyciągający dłoń do innych uważają, że uczynione dobro do nich wróci? Czy takie przypuszczenie byłoby rodzajem pozbawionego bezinteresowności handlu? A jednak… skąd się bierze w tym młodym człowieku rozpierająca radość, jak właśnie nie z tego, że żyje głównie dla innych?
Jeannot - bohater Lęków króla Salomona (L’Angoisse du roi Salomon) ROMAINA GARY’EGO (właśc. Romana Kacewa, pseud. Émile Ajar, 1914-1980) – jest młodym paryskim taksówkarzem. Punktem zwrotnym w jego egzystencji staje się nietypowe spotkanie z panem Salomonem, byłym producentem… męskich spodni. Starzec był kiedyś ze wzajemnością zakochany w Corze, piosenkarce – królowej sceny – obecnie zapomnianej. Coś tych dwoje poróżniło. Ot, zwykła sprzeczka czy nieopatrzna uwaga? Kto wie… Ale oddalili się od siebie – tylko w przestrzeni, bo nadal o sobie pamiętają. Żadne jednak nie chce zrobić pierwszego kroku ku pojednaniu.
Pan Salomon od lat pomaga ludziom. Można by nowocześnie powiedzieć, że w formie „teleporad”. Osamotniona Cora bardzo potrzebuje obok siebie człowieka. Jeannot zgadza się na jego propozycję i zaczyna wspierać byłą gwiazdę rozrywki. Nie potrafi odmówić przysługi. Znajomość przeradza się nawet w romans młodzieńca ze starszą panią. Jeannot wmawia sobie, że postępuje szlachetnie i naprawdę chce tak czynić. Po jakimś czasie odkrywa, jak wiele kobieta znaczyła dla Salomona. I znowu działa w pełni bezinteresownie – zamierza ich ponownie do siebie zbliżyć…
„Najmilsze chwile są zawsze krótkie”. Rozmowy podnoszące na duchu i dające nadzieję. Uśmiechy rzucone w biegu, z których po czasie wyrastają barwne kwiaty radości. Gesty ogromniejące wdzięcznością. Od tamtego ważnego spotkania (kolejnej chwili!) życie Jeannota wypełniło ciche szczęście. Nie czuł „ciężaru” pomagania. Doświadczał tylko zadowolenia. Był przekonany, że warto tak żyć. Zrozumiał, czym jest ciche szczęście. Wydoroślał.
Romain Gary (pseud. Emile Ajar), Lęki króla Salomona, przeł. Maria Braunstein, Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska, Warszawa 1982. ISBN 8307007631 (sygn. 99961, 127218).
piątek, 18 października 2024
Książki (nie)zapomniane - Suchy liść, odrobina czasu i prochu w oceanie wieków
PIERRE BARRET (1936-1988) - dziennikarz prasowy i radiowy, pisarz, historyk, autor piosenek. JEAN-NOËL GURGAND (1936-1988) - historyk i dziennikarz. Wspólnie stworzyli wspaniałą, pełną napięcia trylogię, w której zawarli imponującą wiedzę o czasach krucjat (z okresu 1183-1213), dołączywszy do każdej części wartościowe objaśnienia. Przewijają się tu królowie, rycerze, tajemniczy templariusze, rzesze mieszkańców Europy. Akcja obejmuje m.in. Francję, Anglię, Królestwo Jerozolimskie, Bizancjum. Oto pełne narracyjnego rozmachu "Turnieje Boże" (Les Tournois de Dieu).
Templariusz z Jeruzalem (LeTemplier de Jérusalem). Jest rok 1183. Jerozolimą włada Baldwin IV Trędowaty, ale miastu zagraża potężny Saladyn. Potrzebna jest III krucjata. Królowie Francji i Anglii – młody Filip i porywczy Ryszard Lwie Serce - stają na jej czele...
Wilem d'Encausse porzuca rodzinne Roquelongue, żonę (Awelinę) i dzieci. Wstępuje do zakonu Templariuszy, w którym przywództwo przejmuje Gerard de Ridefort. Rycerz uczestniczy w oblężeniu Akry. Później - wysłany do Jerozolimy przez następcę zaginionego Wielkiego Mistrza z tajną misją - trafia do niewoli, z której wychodzi dzięki pomocy sułtana, by wkrótce ponownie znaleźć się we więzieniu. Tu - w toku dziejowych zawirowań - zostaje zapomniany przez wrogów i swoich...
Grosz ubogich (La part des pauvres). We Francji rozpoczynają się walki o Normandię. W Jerozolimie umiera Saladyn. A w Rzymie papieżem zostaje Innocenty III i wzywa do nowej krucjaty. Pomimo pewnych oporów, idea dochodzi do skutku, chociaż nie daje spodziewanego efektu. Wskutek podstępnych działań weneckiego doży, Henryka Dandolo, rycerze obierają inny cel. Zdobywają i łupią Konstantynopol. Trwa "drugi akt Turniejów Bożych - a w sercu dziejów tkwią templariusze bardziej pobożni niż mnisi, bardziej rycerscy niż rycerze, coraz potężniejsi i coraz bardziej tajemniczy."
Wilem spędził w niewoli siedem lat. Pracował, był niewolnikiem, uciekł. Gdy nowy Wielki Mistrz przypomniał sobie o nim i o wiedzy na temat zakonu, jaką posiadał - z jego nakazu przemieszczał się po Europie, niepotrzebnie starając się nie dopuścić do ujawnienia niewygodnych dla Zgromadzenia spraw (bo sekrety odeszły w zapomnienie wraz ze śmiercią kolejnego zwierzchnika zakonu), by wreszcie zostać z niego wydalonym. Po latach dociera w rodzinne strony. Ale żona, osamotniona i rozgoryczona, ponownie owdowiała (bo jakiś czas temu wyszła za mąż za Jana des Douzes, przyjaciela Wilema). W pewien sposób utraciła też syna. Młodzieniec, naśladując ojca, żądny sławy wyruszył pod Konstantynopol. Nieszczęśliwa, znalazła ukojenie wśród katarów. Nie na długo. Wkrótce rozpoczęły się prześladowania sekty, a kobieta spłonęła na stosie w trakcie jednej z rzezi... Wilem był świadkiem masakry. Przeżywszy wstrząs, postanawia odbyć pokutę: "pójdzie do Composteli, zetrze na proch stopy i znikną pytania na starym szlaku pokrzepienia, odpokutuje, co należy odpokutować, i zrozumie, jeśli Bóg pozwoli, co należy zrozumieć."
I my pójdziemy na kraniec świata (Et nous irons au bout du monde). W Anglii Jan Bez Ziemi wojuje z ojcem – Henrykiem, i bratem - Ryszardem Lwie Serce. Z Rzymu papież nawołuje francuskiego władcę, by strącił Jana z tronu. Ten ostatni tworzy koalicję z Niemcami i Flamandami. Pod Toledo krzyżowcy walczą z Emirem Zielonym. Zaczyna się też krucjata dziecięca...
"W życiu ludzkim nadchodzi chwila, gdy człowiek zna więcej umarłych niż żywych". Wilem z grupą pątników podąża do Composteli. Wędrówka jest niebezpieczna, ale działa oczyszczająco. Tacy mężczyźni jak on "nie wymkną się przeszłości". Znowu ścigają go templariusze i znajdują u młodej Geraldy, z którą zamieszkał. Zostaje zrehabilitowany i może wrócić w ich szeregi. Ale on wybiera Drogę. Porzuca też kolejną kobietę. Wie, że jest już blisko, właściwie - u kresu… On - "suchy liść w tchnieniu Boga, odrobina czasu, odrobina prochu w oceanie wieków - człowiecze życie"…
Pierre Barret, Jean-Noel Gurgand, Turnieje Boże. T. 1, Templariusz z Jeruzalem. Powieść historyczna, tł. Anna Jędrychowska, Kraków; Wrocław 1984. ISBN 8308001867 (sygn. 107018/1, 107236/1).
Pierre Barret, Jean-Noel Gurgand, Turnieje Boże. T. 2, Grosz ubogich. Powieść historyczna, tł. Anna Jędrychowska, Kraków; Wrocław 1986. ISBN 8308012337 (sygn. 107018/2, 107236/2).
Pierre Barret, Jean-Noel Gurgand, Turnieje Boże. T. 3, my pójdziemy na kraniec świata. Powieść historyczna, Kraków; Wrocław 1988. ISBN 8303017428 (sygn. 107018/3, 107236/3).
piątek, 4 października 2024
Książki (nie)zapomniane - Męstwo zawsze pojawia się tam, gdzie jest ugruntowane człowieczeństwo
„Był koniec czerwca. Nazajutrz po spóźnionych deszczach (…) lato wybuchnęło nagle na niebie i nad domami. (…) Fale żaru i światła nieprzerwanie zalewały miasto.”
„Na stromych zboczach wypalonych aż do kości, tu i ówdzie chrzęścił biały oset. Upał (…) huczał niby w palenisku (…). Trzeszczały pnie dębów (…) w kredowym niebie otwierała się przepastna wyrwa (…), skąd ział dech pieca i gorączki.”
„Na wzgórzach nigdy jeszcze nie było podobnego lata. Bo i zresztą tegoż dnia ten sam czarny upał jął zatapiać prowincje południowe falami od pierwszej chwili nadzwyczaj agresywnymi.”
Pierwszy cytat pochodzi z „Dżumy” Alberta Camusa (w tłumaczeniu Joanny Guze, TUTAJ), drugi i trzeci – z „Huzara na dachu” (Le Hussard sur le toit) JEANA GIONO (1895-1970). Oba utwory przedstawiają obraz zarazy. U Giono – cholerę azjatycką, która dotarła do Prowansji i (pod równie jak u Camusa bezlitośnie palącym słońcem) sieje spustoszenie. A jeśli przypomnimy jeszcze inne wielkie utwory ukazujące zarazę, np. „Karła” Pära Lagerkvista (TUTAJ) czy „Narcyza i Złotoustego” Hermanna Hessego (TUTAJ), stworzymy pewien bardzo interesujący ciąg tekstów. Może warto by je ze sobą zestawić? Jeśli to zrobimy, to w innym czasie.
Pierwsza połowa lat trzydziestych XIX stulecia. Angelo Pardi, młody włoski oficer przemierza miasteczka i wioski malowniczego francuskiego Południa. Dopiero z ostatnich rozdziałów dowiemy się, że jest garibaldczykiem o arystokratycznych korzeniach i zabił w pojedynku człowieka, który „sprzedawał republikanów władzom austriackim, a jego ofiary umierały w lochach”. Otrzymał wówczas wybór – więzienie lub ucieczka. Wybrał to drugie, a szpiedzy udali się w ślad za nim. Zbiegł do Aix-en-Provence. Akurat zaczynała się epidemia…
Jeździec zrazu spotyka niewielu ludzi, by z czasem widzieć ich coraz więcej… Martwych… Zagrożenie wzmaga się z każdą chwilą, bo cholera już „kroczyła jak lew przez miasta i lasy (…). Wynoszono bezlitośnie umarłych, bywało nawet, że na chwilę przed prawdziwym zgonem”. Pogoda i przyroda jej sprzyja. Drapieżne słońce atakuje tak samo, jak szponiaste ptaki. Wszechogarniająca śmierć jest tuż przed nim i za nim. I obok niego. Tylko do czasu udaje się omijać kordony sanitarne. W jednym z miasteczek omal nie traci życia, posądzony o zatrucie studni. Chwilowy azyl znajduje w opuszczonym domu, który jednak – jak się wkrótce okazuje – ma mieszkankę. Hrabiankę Paulinę de Théus, córkę lekarza z Rians. Jej mąż - o 45 lat od niej starszy, co chętnie akcentuje – prawdopodobnie został zatrzymany w kwarantannie. Pragnie go odszukać. Rycerski Angelo – po nieudanej próbie odwiedzenia jej od pomysłu niebezpiecznej wyprawy - oferuje pomoc. I tak wędrują do Manosque, nie mogąc liczyć na nikogo, a wręcz przeciwnie – wszędzie napotykając nieufność, wręcz wrogość. I chyba właśnie na przekór temu, co wokół nieludzkie, mężczyzna wykazuje się niesamowitym męstwem, które zawsze wyrasta tam, gdzie jest ugruntowane człowieczeństwo. Wspólnie z odważnym lekarzem i zakonnicą z miejscowego klasztoru odwiedza opuszczone domy, pełne zwłok w popłochu i przerażeniu porzuconych przez członków rodziny i krewnych. Wypuszcza z kwarantanny czekających na śmierć. Wreszcie dokonuje czynu najbardziej heroicznego – ratuje od śmierci Angelę. Tylko ją…
A potem? Wyrusza naprzeciw swojemu przeznaczeniu. Ku nowemu wyzwaniu?
Ps. Tego autora: „Kamień”, „Arkadio…, Arkadio…” – TUTAJ, „Zbieg” – TUTAJ.
Jean Giono, Huzar na dachu, przeł. Julian Rogoziński, Warszawa1974 (sygn. 62774).
piątek, 31 maja 2024
Książki (nie)zapomniane - Wielka Gra o tron
Wielka Gra o tron, czyli…
Tym cyklem zainteresowany był sam George R.R. Martin, twórca literackiego przeboju „Pieśń lodu i ognia”. Co go tak zachwyciło w „Królach przeklętych” (Les Rois maudits) MAURICE’A DRUONA (1918-2009), pisanych przez dwie dekady (od lat 50. do 70. XX wieku)? Kto przeczyta, także będzie pod wrażeniem. Książki prezentują burzliwy i tragiczny, ale nieodmiennie fascynujący fragment dziejów Francji (na tle Europy) - od Filipa IV Pięknego z Kapetyngów do Jana II Dobrego z Walezjuszów.
Król z żelaza (Le Roi de fer). Filip IV Piękny. Niezłomny i wojowniczy. Ale towarzyszą mu też intrygi, władza, zemsta i krzywda. Wydaje się nie do pokonania… aż do marcowego dnia 1314 roku, czyli do tragicznego finału Zakonu Templariuszy. Jakub de Molay odważnie wstępuje na stos, ale z jego wyżyn rzuca ponurą przepowiednię. Za krzywdę Wielkiego Mistrza król i papież niebawem zapłacą życiem, a Francję – w dalszej perspektywie – czekają mroczne lata…
Maurice Druon, Król z żelaza. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/1).
Zamordowana królowa (La Reine étranglée). Na arenę dziejów wkracza Ludwik X Kłótliwy, najstarszy syn Filipa IV. Rządzi krótko, ale zostanie zapamiętany jako słabeusz zajmujący się raczej prywatnymi sprawami (zdradą żony) niż państwem. A w kraju – po wyjątkowo nieurodzajnym roku – nastaje głód, a z nim bieda, zamęt i śmierć…
Maurice Druon, Zamordowana królowa. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/2). Także wyd. 3 (sygn. 170481).
Trucizna królewska (Les Poisons de la couronne). Po śmierci uprzednio uwięzionej niewiernej małżonki, Ludwik X Kłótliwy poślubia śliczną i niewinną Klemencję Węgierską, przybyłą z… Neapolu. A hrabina Mahaut d’Artois, teściowa królewskich braci, nadal sieje w monarchii niezgodę i skłóca wszystkich…
Maurice Druon, Trucizna królewska. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/3).
Prawo mężczyzn (La Loi des mâles). Z czyich rąk ginie Ludwik? Czy otruła go hrabina Mahaut d’Artois? Tron raczej nie przypadnie dziecku, które Klemencja nosi pod sercem, bo ono wkrótce po narodzeniu umrze. Wśród intryg, pomówień, a nawet zbrodni… ster rządów ujmuje Filip, brat otrutego króla. On też niebawem zejdzie ze świata. I nie pozostawi męskiego potomka…
Maurice Druon, Prawo mężczyzn. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/4).
Wilczyca z Francji (La Louve de France). Młody następca tronu - Filip V Długi – umiera nie dożywszy nawet trzydziestki. Władzę przejmuje Karol IV Piękny, jego brat – marionetkowy, chwiejny monarcha, w małostkowy sposób (wykorzystując „broń” podatkową) zwalczający nielubianych poddanych. Wikła się w konflikt pomiędzy swą siostrą, Izabelą, a jej mężem, angielskim władcą (Edwardem II). A gdy kobieta zakocha się bez pamięci w byłym więźniu londyńskiej twierdzy Tower, rozpęta się międzynarodowy konflikt. Zacznie się mroczna opowieść o dwóch państwach…
Maurice Druon, Wilczyca z Francji. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/5).
Lew i lilie (Le Lis et le Lion). Karol IV Piękny odchodzi w osamotnieniu. Ponieważ także – pomimo trzykrotnych ożenków - nie pozostawił syna, dynastia Kapetyngów wygasa. Francję czeka kolejna walka o władzę, z której zwycięsko wychodzi Filip VI Walezjusz, zwany Szczęśliwym. Ponieważ Edward III (syn Izabeli Francuskiej) także rości sobie prawo do tronu, nie będzie to spokojne panowanie. Wkrótce Filip uwikła swój kraj w wojnę stuletnią…
Maurice Druon, Lew i lilie. Powieść historyczna, przeł. Anna Jędrychowska, wyd. 2 przejrz. i popr., Kraków 1977 (sygn. 74826/6).
Ps. Czasem do cyklu zalicza się powieść „Kiedy król gubi kraj” (Quand un Roi perd la France), której nie mamy w zbiorach. W samych książkach widnieje spis pozycji tworzących serię. Zamyka się na sześciu wymienionych tytułach.
piątek, 9 lutego 2024
Książki (nie)zapomniane - W zaułkach Amsterdamu, czyli współczesny Dante i jego Inferno
„Każdy dzień jest dniem sądu bez kary
jak w niepamięć idące pożary
niewidzialny - na ziemi - nisko,
niechwytany przepala wszystko.”
(Krzysztof Kamil Baczyński, Dzień sądu)
Gdyby ALBERT CAMUS (1913-1960) czytał Baczyńskiego, mógłby ten cytat z „Dnia sądu” uczynić mottem do „Upadku” (La Chute).
Jean-Baptiste Clemence był szanowanym paryskim adwokatem. Pomagał słabym, skrzywdzonym, ubogim, wdowom i sierotom. Z tego powodu miał o sobie wysokie mniemanie i bardzo się starał, by inni go podziwiali. Ale oto nastąpiła chwila próby. Wracając od kochanki, w mrokach jesiennego wieczoru dostrzegł na moście sylwetkę kobiety. Minął ją. A po chwili usłyszał plusk wody. Domyślił się przyczyny, ale nie zawrócił, by pomóc samobójczyni. Nie chciał narażać własnego zdrowia czy życia. Po jakimś czasie – również na moście – usłyszał śmiech. Odtąd nie potrafił już go w sobie stłumić. Teraz siedzi w amsterdamskim barze „Mexico City” i opowiada tę historię nieznajomemu (sobie samemu?!). Tak, to najwybitniejszy literacki przykład monologu wypowiedzianego. Noc. Bliskość portu. Co chwila rozlegają się dźwięki okrętowych syren - jak wezwanie do bolesnego rachunku sumienia. Jean-Baptiste wspomina, że podał nieprawdziwe nazwisko. A Clemence (fonetycznie!) kojarzy się z łacińskim „clamans” - „wołając, krzycząc”. Opowieść o moralnym upadku człowieka przypomina strukturę moralitetu: nieustanne napięcie pomiędzy autooskarżeniem i próbami samousprawiedliwienia czynu.
Paryż i Amsterdam. Dwa miasta. Paryż – pełen strzelistych wież i cudownych budowli - „jest prawdziwym złudzeniem optycznym, wspaniałą dekoracją”, zaś Amsterdam, położony poniżej poziomu morza, to „jeden z najpiękniejszych negatywnych pejzaży! (…) Same linie poziome, żadnego blasku, przestrzeń bez koloru, martwe życie”. Więcej, „koncentryczne kanały Amsterdamu przypominają kręgi piekła”, a dzielnica z barem znajduje się w ostatnim. I jeszcze jedna ważna uwaga. Narrator mieszka tu „na miejscu jednej z największych zbrodni w historii” – w dzielnicy, w której w czasie wojny było żydowskie getto.
Nawiązania do Dantego są oczywiste. Tu jednak mamy ruch niejako w odwrotnym kierunku. Bohater „Boskiej Komedii” idzie z Piekła do Raju. Clamence zaczął od „rajskiego” życia w Paryżu, a teraz – w retrospekcjach analizując swój tchórzowski czyn - ukazuje poprzednie kręgi, po których zstępował. Na końcu - spada już nieodwołalnie. Na dno. Śmiech nie do zagłuszenia pochodzi z jego wnętrza. Inferno jest w nim. Rozrasta się. Chce je zagłuszyć… ulegając mu. „Ludzie zaczynają sądzić, żeby sami nie byli sądzeni”. A że jest w nim coś, co można sądzić, więc atakuje. Walczy z wyrzutami, pokazując, że wina jest WSPÓLNA. Pojawia się u niego pogarda dla ludzi. Rośnie nienawiść do nieszczęśliwych i przegranych, którym kiedyś ostentacyjnie pomagał. „Każdy żąda dla siebie niewinności za wszelką cenę, nawet jeśli dla tego miałby oskarżyć rodzaj ludzki i niebo (…) chcemy jednocześnie nie być winni i nie czynić wysiłku, żeby się oczyścić”. Jednak teraz już wie, że był pełnym pychy hipokrytą. A wyrzuty sumienia nie milkną.
Jean-Baptiste to człowiek, którego przeżyciem pokoleniowym była II wojna światowa. Poznał gorzką prawdę, że właśnie ludzie są najbardziej pomysłowi w sądzeniu, więc może powiedzieć: „Niech pan nie czeka na sąd ostateczny. Sąd ostateczny jest co dzień”. I dodać: „Tak, straciliśmy światło, poranki, świętą niewinność człowieka, który wybacza samemu sobie”. Niewinnych na świecie już nie ma. Edenu nie Ziemi nie będzie. Tak kończy się jeszcze jedna spowiedź dziecięcia - tym razem dwudziestego, okrutnego i krwawego - wieku.
Albert Camus, Upadek, w: tegoż, Dżuma; Upadek, przeł. Joanna Guze, wyd. 6, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1992, s. 201-272 (sygn. 137723).
Fot. Amsterdamu - z Pixabay.com
piątek, 29 grudnia 2023
Książki (nie)zapomniane - Wyśnione miejsce pod słońcem
"Czytelnik - mam na myśli prawdziwego czytelnika - prawie zawsze jest przyjacielem. Wybrał sobie książkę, wziął ją pod pachę, zaprosił do siebie. Przeczyta ją w ciszy, siedząc w ulubionym fotelu, w znajomej, domowej scenerii. (...) Nie znaczy to, że książkę polubi (...). Ale pisarza przy tym nie będzie i nigdy się o tym nie dowie".
"Mój dzielny tata" (La gloire de mon père") MARCELA PAGNOLA (1895-1974) jest opowieścią (z) rodzinnego zacisza i przeznaczoną także dla niego. Jest historią o Domu i dla kochających Dom. Nie zawiera skomplikowanej fabuły, nad którą będą trudzić się interpretatorzy. Jest jedynie (czy aż?) skromnym "świadectwem minionej epoki i piosenką synowskiej miłości".
Wspomnienia... Z czasów, gdy świat był pełen małych cudów i domagał się odkrycia, a za każdym zakrętem pojawiało się nowe, nieznane, wyczekiwane z niepewnością i nadzieją. Po prostu: obrazki z dzieciństwa, czyli...
... ojciec i matka - Józef, z zawodu nauczyciel, i Augustyna,
... rodzinne Aubagne, rozłożone u stóp góry, wyglądającej jak "wieża z błękitnych skał",
... kolejne przeprowadzki,
... narodziny brata,
... szkoła, nauka, pierwsze litery i nagłe epifanie, na przykład, że "mężczyźni nie mają dzieci, tylko synów i córki, ale dzieci na pewno mają matki" oraz że dorośli kłamią tak samo jak dzieci,
... ważne lektury: Andersen, Daudet, Curwood - inspirujący do zabawy w Indian,
... wyśnione miejsce pod słońcem, z którym związały się najpiękniejsze pamiątki, czyli miłość na całe życie: wioska La Treille, gdzie "pejzaż wznosił się do nieba, rozdzielone dolinkami czarne lasy sosnowe zamierały jak fale u stóp trzech skalistych wierzchołków"...
Dlaczego tak książeczka jest tak urocza? Bo została napisana (z) sercem. Pełno w niej miłości. I wszystko (pisarza) zachwyca: przyroda, burza, słońce, malutkie i większe zwierzęta. Po prostu Prowansja. Czytając, przypominamy sobie inne literackie ujęcia Domu Rodzinnego i dzieciństwa: Konopnickiej, Staffa, Dąbrowskiej, Nałkowskiej... Tak, prawdą jest, że "dzieciństwo to tajemniczy ląd, z którego każdy wyszedł"...
Ps. Inne urokliwe ujęcia Prowansji - TUTAJ (literackie) i TUTAJ (filmowe).
Marcel Pagnol, Mój dzielny tata, przeł. Maria Ochab, Warszawa 1978 (sygn. 83851).
Marcel Pagnol, La gloire de mon père. Souvenirs d'enfance, Paris 1957 (sygn. 150404).
piątek, 11 sierpnia 2023
Książki (nie)zapomniane – Nieposkromiona Missisipi, Indianie i dawna Ameryka
Piękne opisy dzikiej przyrody. Szum prastarych drzew, słyszalny nawet pomiędzy literami tekstu. Trochę prawdziwych wzruszeń. To główne powody, dla których warto wspomnieć utwory liczące już naprawdę sporo lat. Atala i René FRANÇOISA-RENÉ DE CHATEAUBRIANDA (1768-1848) wywarły niegdyś ogromny wpływ na europejską literaturę. Dzisiaj są traktowane jako szacowne, nawet wybitne przykłady z jej historii.
Atala. XVIII stulecie. Luizjana. Nieposkromiona Missisipi. Indianie. Dawna Ameryka. Tutaj René – młody Francuz - szuka wolności i zapomnienia po przebytych nieszczęściach. Podczas polowania w puszczy spotyka tubylca, Szaktasa. Starzec zaczyna opowieść… O walce pobratymców z obcym plemieniem… O uwolnieniu przez śliczną Atalę… O wspólnej ucieczce… O miłości tych dwojga i pogoni, która za nimi wyruszyła… O pustelniku Aubry… O nieopatrznym ślubowaniu matki, które (jak myślano) wiązało dziewczynę i nie pozwalało jej zaznać pełni szczęścia… O latach mijających bez celu i nadziei… O rozdzierającej tęsknocie za ukochaną…
René. Bohater poprzedniej opowieści osiada wśród Naczezów, ale woli samotność. Po latach decyduje się wyjawić swoją przeszłość. I płynie smutna historia… Utraciwszy rodziców i ukochaną siostrę (wstąpiła do klasztoru i niebawem zmarła, opiekując się chorymi w trakcie epidemii), wyjechał do Nowego Świata. Będąc tysiące kilometrów od dawnej ojczyzny, nawet w puszczy nie znalazł wewnętrznego spokoju. Szaktas mu współczuje, ale dopiero ksiądz Suel otwiera mężczyźnie oczy na prawdziwą przyczynę jego cierpień. Indywidualizm, egoizm, rozpamiętywanie własnych nieszczęść – oto największe choroby. Zubożają duszę. Niszczą życie wewnętrzne. Zatruwają każdą chwilę. Trzeba z nimi zerwać. René słucha. I dale się przekonać. W ten sposób rozpoczyna nową drogę. Ku ludziom, ale także ku męczeństwu…
Francois Rene Chateaubriand, Atala; Rene, przeł. Tadeusz Żeleński (Boy), il. Katarzyna Lubicz-Zaleska, Warszawa 1982. ISBN 8306007093 (sygn. 97241).
piątek, 28 lipca 2023
Książki (nie)zapomniane - "Przechodzić w tłumie, nie zwracając na siebie uwagi"
ALAIN ROBBE-GRILLET (1922- 2008). Jeden z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy "nouveau roman". Utworem tego nurtu jest Dżin. Czerwona wyrwa w bruku ulicznym (Djinn. Un trou rouge entre les pavés disjoints). Dziwna, by nie powiedzieć - dziwaczna historia.
Szymon Lecoeur. Tajemnicza postać. Nieuchwytna. Bez rodowodu (nikt nie znał jego krewnych), narodowości (podawano różne), nawet bez nazwiska (to, którego używał, było jednym z wielu). Pracował jako wykładowca współczesnego języka francuskiego. Tu mówiono do niego "Yann". Nie wiadomo, dlaczego. Pewnego dnia zniknął. Pozostawił w mieszkaniu tekst zatytułowany "Spotkanie", składający się z ośmiu rozdziałów.
Wszystko (czyli co?) zaczęło się, gdy w hangarze spotkał Dżinn. Kobietę? Mężczyznę? Manekina? I otrzymał nieoczekiwane zadanie. "Będzie pan musiał przechodzić w tłumie, nie zwracając na siebie uwagi". Potem pokierowano go na wyższe piętro, gdzie usłyszał nowe polecenie. Tym razem miał udać się na dworzec, by odebrać enigmatycznego przybysza z Amsterdamu. Nie dotarł na miejsce w oznaczonym czasie. Zatrzymał go (zamierzony - przez kogo?) wypadek uliczny, w którym ranny został chłopiec. Odprowadziwszy poszkodowanego do domu, otrzymał od jego siostry kolejne zlecenie. Miał wziąć udział w zebraniu tajnej organizacji, stawiającej sobie za cel wyzwolenie ludzi spod tyranii maszyn. Uczestnikiem mityngu miał(a) być też Dżinn lub tylko jej (jego) kuszący głos...
W następnych rozdziałach przeżywamy zasadniczo tę samą historię, ale z innych punktów widzenia. Pojawiają się nowe elementy układanki. Okazuje się, że praprzyczyną wszystkich nieporozumień był uszkodzony mózg rannego chłopca, dowolnie mieszającego czasy. Szymon za jakiś czas zostanie ojcem małego Janka. Obecnie jest swoim przyszłym "ja". Z każdą stroną jest już tylko bardziej tajemniczo, niezrozumiale, niejasno. Czy Szymon jeszcze żyje? Kim był(a) Dżinn? Kobietą? Przybyszem z egzotycznej baśni? Istotą ze snu? Kto w ogóle był (jest) człowiekiem, a kto manekinem?
Książka nie jest skończoną opowieścią, ale zaproszeniem do wzięcia udziału w jej tworzeniu lub w wyborze optymalnej wersji. To historia na etapie powstawania. Swoisty happening. Mamy do czynienia z utworem autotematycznym. Z pisaniem o pisaniu. O procesie, który się nie kończy. Bo dzieło autorskie jest zaledwie "możliwością", którą dopełni czytelnik. Dekonstruując zamierzone przez pisarza sensy, zbuduje nową rzeczywistość. I kto wie, co ważniejsze - tekst podstawowy czy ten, który każdy odbiorca "stworzy" inaczej. Wzbogaci o kolejne sensy tylokrotnie, ilu będzie czytelników. "Nouveau roman" to zawsze utwór niedokończony, eksperymentalny. Inna rzecz, czy każdy czytelnik lubi (i chce) eksperymentować, dopowiadać, szczególnie w kontekście słów jednej z postaci: "prawdziwa historia z natury rzeczy jest w czasie przeszłym". Czyli jednak jednoznaczna, zamknięta...
Alain Robbe-Grillet, Dżin. Czerwona wyrwa w bruku ulicznym, przeł. Loda Kałuska, Kraków, Wrocław 1984. ISBN 830801254X (sygn. 108694, 109327).
piątek, 2 czerwca 2023
Książki (nie)zapomniane - Złodzieje marzeń
Suma powrotów i pożegnań
Daje w efekcie zero
Niektórym życie jak pociąg
Niektórym życie jak peron
(Jonasz Kofta, Rozmyślania na dworcu)
Pociągi. Złodzieje marzeń. Wiozą w sobie niesprecyzowane obietnice. Tajemnice. Ale uciekają. A ludzie zostają. Okradzeni ze snów. Na kogo (co) czekała pani Steinmetz? Na miłość czy śmierć?
Kobieta z bukietem (La femme au bouquet) ÉRICA-EMMANUELA SCHMITTA (1960-). Każdego ranka przychodziła na peron trzeci w Zurychu z bukietem polnych kwiatów, ustawiała krzesełko, siadała na nim i czekała. Od co najmniej piętnastu lat, bo trochę czasu minęło, zanim ją dostrzeżono. Nie była bezdomna. Miała luksusową willę, w której mieszkała sama z dochodzącą na kilka godzin gosposią. Wieczorem odchodziła. Następnego dnia pojawiała się znowu w tym samym miejscu.
Fascynowała pracowników dworca. I nie tylko ich. Snuli domysły, na kogo czeka. Ale nikomu nie udzieliła odpowiedzi na to intrygujące pytanie. Próbowali więc sami ją znaleźć. Na syna? Córkę? Siostrę lub brata? Męża? Kochanka? Każdy mimowolnie mówił o sobie, o własnym czekaniu. Wyrażał najskrytsze marzenia. „Czy czekając mylimy się, czy mamy rację?”. Sporo czasu zajęło obserwatorom dostrzeżenie oczywistej prawdy, że nie było ważne, d l a c z e g o tam przychodziła, ale – d l a k o g o.
Pewnego dnia STAŁO SIĘ. Wstała z rozmarzonym wzrokiem i skierowała go na mężczyznę wysiadającego z pociągu nadjeżdżającego z niewiadomego kierunku. Potem długo trwała w jego objęciach. Promienna. Szczęśliwa. Nikt nie był w stanie powiedzieć, jak nieznajomy wyglądał. Jedno było jasne – nikt nigdy go tu wcześniej nie widział. Nie sposób było powiedzieć, jak wyglądał. Jego twarz skutecznie osłaniał kapelusz. Nie niósł też bagażu. Jedynie ten bukiet… Poszli do jej willi. Odprawiła gosposię. A potem wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego. Takiego finału wieloletniego czekania nikt się nie spodziewał…
Na co czekała pani Steinmetz? A może na k o g o ś. Kim był tajemniczy nieznajomy? I czy w ogóle był?
Bez miłości czas policzony
Los nam bilet dał w jedną stronę
A na drogę w nieznane - nadzieję...
Że znajdziemy ją, jeśli istnieje...
(Jonasz Kofta, Podróżą każda miłość jest)
Éric-Emmanuel Schmitt, Kobieta z bukietem, w: tegoż: Historie miłosne, przekł. Anna Lisowska, Kraków 2010, s. 175-193 (sygnatura: 167466).
piątek, 21 kwietnia 2023
Książki (nie)zapomniane - W kręgu zła
Ta powieść była kiedyś rozchwytywana przez czytelników wszystkich warstw społecznych, wprowadzając wśród różnorodnej rzeszy egalitaryzm niemożliwy do osiągnięcia przez polityków czy ekonomistów. Dzisiaj stanowi relikt z historii literatury. Nie jest masowo czytana. Czy w ogóle jest czytana? A jednak każdy, kto ma sentyment do powieści tajemnic („krewnej” kryminału), powinien ją znać. Tajemnice Paryża (Les Mystères de Paris) EUGÈNE’A SUE (właśc. Marie-Josepha Sue, 1804-1857).
Rudolf z Gerolstein jest księciem. Niegdyś do szaleństwa zakochany, przeżył osobistą tragedię, gdy okazało się, że wyidealizowana kobieta okazała się podłą uwodzicielką i niewiele brakowało, by przywiodła go na skraj moralnego upadku, skłaniając do zabicia córeczki. Książę tego nie uczynił, ale dziecko – z woli wyrodnej matki – trafiło w szpony bezdusznych paryskich bandziorów. Ci zaś rozpowiedzieli, że Marysia zmarła. Tego wszystkiego dowiemy się z ostatnich stron powieści.
Paryż pierwszej połowy XIX stulecia jawi się jako siedlisko zła, zepsucia i nędzy. Dziewczynka dorasta na jednej z ulic występnego miasta. Po latach przybywa tu Rudolf, targany wyrzutami sumienia i pragnący naprawić błędy z przeszłości. Postanawia odszukać córkę, a jednocześnie – w miarę możliwości – podjąć samotną walkę z krzywdą i poniżeniem mieszkańców francuskiej stolicy. A możliwości ma spore: majątek, determinację, wrażliwość i niesamowitą sprawność, pozwalającą mu wychodzić cało z najbardziej niebezpiecznych opresji. I schodzi w robotniczym przebraniu po niepewnych „schodach” w coraz niższe kręgi wielkomiejskiego półświatka. Odwiedza knajpy, więzienia, piwnice i lochy, duszne sale szpitalne. Wyciąga silne, pomocne dłonie ku najuboższym. Naiwny filantrop? Pokutnik? Nieugięty tępiciel zła?
Książę Rudolf odnajduje córkę. Rozpoznaje ją w ulicznicy Gualezie i wywozi za granicę. Jednocześnie wspiera jej znajomego, Szurynera, w zerwaniu z przestępczością. Wieloletnia trauma, z którą mierzyła się dziewczyna, okazuje się jednak trudna (niemożliwa?) do pokonania…
Finał tej smutnej powieści wcale nie jest optymistyczny. I chyba właśnie to stanowi ważny argument w sporze z czytelnikami uważającymi ją za naiwną. Owszem, Rudolf jest niemal herosem, ale Maria – jakże ludzką, wzruszającą w swym losie istotą. Arcyludzką. Poznała gorycz aresztowania, uprowadzenia, napastowania, prostytucji. Bytowała wśród najgorszych kryminalistów. Dano jej szansę odrodzenia. Zbyt późno?…
piątek, 24 lutego 2023
Książki (nie)zapomniane - Z miłości do ziemi (i kamienia)
Literatura prowansalska jest szczególna. Realistyczna, a jakby baśniowa. Pełno w niej słońca, zapachów i nieuchwytnego piękna. Dlatego, że tworzą ją ludzie kochający ten region. Czarowi Prowansji ulegli nie tylko Francuzi, co poniekąd oczywiste, ale także Polacy. Na przykład Marie Szypowska, by wspomnieć tylko uroczą książeczkę "Provence, Riviera". Dziś jednak wrócimy do JEANA GIONO (1895-1970), którego opowiadanie "Zbieg" przedstawiłyśmy TUTAJ. Przypomnimy dwa opowiadania z tomu „Le Déserteur at autres récits”.
Najpierw utwór "nieprowansalski", czyli "Kamień" (La Pierre). Opowiadanie powstałe z miłości... do kamienia. To uczucie się wyczuwa. Między słowami. Między wierszami. Na przykład:
... w opisie animizowanego akweduktu: "Kroczył ponad sosnami, dębami, zagajnikami, poprzez ogrody warzywne, fermy, posiadłości ziemskie, drogi i kolej żelazną. Wspinał się na pagórki, opuszczał w doliny, przeskakiwał nad kotlinami, ponownie wchodził na wysokości i nagle zniknął",
... w rozważaniach nad architekturą Bramy Słońca w Andach i żaren w Meksyku,
... w "wyprawach" do wnętrza kamienia, czyli jaskiń, grot, kopalń,
... w zachwycie nad wyspami, górami, białymi skałami Dover, nad architekturą miast i konstrukcją wież,
... w sięganiu najwyżej - do odległych galaktyk,
wreszcie w rozważaniach o "życiu" kamieni: "Być może gdzieś we wszechświecie występują granitowe morza i oceany marmuru?"
Niezwykłe, czarowne rozważanie. Niejasne gatunkowo. Piękne.
Jean Giono, Kamień, w: tegoż, Zbieg [i inne opowiadania], przeł. Maria Książek, Kraków 1988, s. 77-128 (sygnatura: 129848).
Wracamy do Prowansji. "Arkadio... Arkadio..." (Arcadie... Arcadie...), czyli zachwyt nad wyjątkowością tej krainy. Krajobrazy "składające się w dziewięciu dziesiątych z nieba i w maleńkiej dziesiątej części z ziemi". Klimat. Ludzie w Alpach Prowansalskich, którzy czasem "oprócz samotności nie mają żadnego urozmaicenia". I ci mieszkający w dolinach - ich wspaniałomyślność i gościnność. Historia (zamki!). Nieduże miasta. Porty. Lazurowe Wybrzeże. Rzemiosło. Roślinność. Winnice. Migdałowce i oliwki: "Gaj oliwny jest jak biblioteka, do której udajemy się, by zapomnieć o życiu lub je lepiej poznać," a zbieranie owoców to "najsmakowitsza w świecie praca". Małe fermy. I trwanie: "Wiatr wieje z południowego zachodu, dokładnie tak samo jak dziesięć tysięcy lat temu"…
Utwory Jeana Giono. (Arcy)dziełka pełne miłości zamkniętej w słowach.
Jean Giono, Arkadio... Arkadio..., w: tegoż, Zbieg [i inne opowiadania], przeł. Maria Książek, Kraków 1988, s. 129-175 (sygnatura: 129848).
piątek, 30 grudnia 2022
Książki (nie)zapomniane - Szybkie tempo, nieoczekiwane zwroty akcji i sporo niespodzianek
Był człowiekiem raczej w średnim wieku, wysportowanym, nieco tajemniczym. Posiadał umiejętność przebierania się w najbardziej oryginalną odzież, skutecznie się maskując. Kradł tylko najwartościowsze klejnoty i dzieła sztuki. Dzisiaj przedstawimy uroczego (niestety!), szarmanckiego, atrakcyjnego dla dam włamywacza – Arsena Lupina, bohatera licznych utworów MAURICE’A LEBLANCA (1864-1941).
„Arsen Lupin” składa się z dwóch powiązanych ze sobą tematycznie opowiadań: „Zbrodnia w zamku” oraz „Tajemnica królowej”.
„Zbrodnia w zamku”. Hrabia de Gesvres mieszka wraz z córką (Zuzanną) oraz przedsiębiorczą siostrzenicą (Rajmundą) w zamku d'Ambrumesy. Pewnej nocy, podczas włamania, ginie jego sekretarz, Jan Daval. Przestępcom udaje się zbiec, pomimo że odważna Rajmunda rani jednego z nich. Policja – wezwana na miejsce zdarzenia – organizuje obławę, ale nie potrafi schwytać sprawców. Gdzie ukryli łupy? Czy Daval był z nimi w zmowie? I jakie łupy, skoro hrabia uparcie twierdzi, że… nic nie zginęło? Pytań jest wiele, odpowiedzi brak. Nikt zapewne nie wiedziałby, jak rozpocząć to dziwne dochodzenie, gdyby w okolicy nie pojawił się błyskotliwy Izydor Beautelet, licealista próbujący sił w detektywistycznym fachu. Właśnie on zwraca uwagę policji na prawdopodobieństwo udziału Arsena Lupina, który podmienił w zamku wartościowe obrazy na umiejętnie sfałszowane…
Głównym bohaterem opowieści staje się teraz inteligentny młodzieniec. Na miejsce przestępstwa przybywa jeszcze jedna znana postać: Herlock Sholmes! To londyński detektyw. Bardzo zdolny, ale nie tak, jak Izydor. Chłopak jako pierwszy trafia na właściwy trop, stając się tym samym najgroźniejszym adwersarzem Lupina. A ślady wiodą na północ Francji.
„Tajemnica królowej”. Beautelet – umiejętnie łącząc fakty z historii sięgającej czasów Wilhelma Zdobywcy – próbuje odnaleźć schronienie włamywacza. Cenną pomocą jest notatka ze starej książki należącej do kolejnych władców. Wreszcie dociera do iglicy na wybrzeżu Normandii, usytuowanej niedaleko Hawru, w Étretat. W jej wnętrzu ukrywa się nie tylko Lupin, ale również piękna Rajmunda, którą tamten zapragnął poślubić i ustabilizować się przybierając nazwisko Valméras. Jednak Sholmes i policja też są już blisko. Wdzierają się do iglicy, znajdują pełen kosztowności skarbiec królów Francji oraz złodzieja. Ten - wraz z ukochaną - podejmuje kolejną próbę ucieczki. Czy udaną?
To tylko jedna z licznych przygód Arsena Lupina. Szybkie tempo, nieoczekiwane zwroty akcji i szereg innych niespodzianek, stanowią na pewno zalety książki. Została przed laty sfilmowana i jej treść stanowi jeden z odcinków atrakcyjnego serialu telewizyjnego „Arsène Lupin”, wyprodukowanego w latach 1971-1974 i pokazywanego także w polskiej telewizji. Film powstał w koprodukcji francusko-austriacko-belgijsko-holendersko-kanadyjsko-szwajcarsko-włosko-niemieckiej (RFN).
Maurice Leblanc, Arsen Lupin. Zbrodnia w zamku, Tajemnica królowej, Wrocław 1989. ISBN 8370230334 (sygn. 126420).
Zdjęcie iglicy - źródło TUTAJ.
piątek, 4 listopada 2022
Książki (nie)zapomniane - Królowie na własnych pustyniach
Filip Cléry. Tchórzliwy i niezdecydowany trzydziestojednolatek. Kiedyś zobaczył nad Sekwaną szamoczącą się parę. Kobieta wzywała pomocy, ale on odszedł, by nie mieć kłopotów. Tamten widok jednak prześladował go, aż wreszcie zyskał pewność, że zawinił. Po kilku miesiącach zobaczył w prasie informację: z rzeki wyłowiono ciało kobiety. Sam się sobie dziwił, że w chwili próby okazał się takim mięczakiem.
Henrietta Cléry. Jego lekkomyślna żona. Nieraz zdarzało jej się gubić w salonie listy kochanka, a małżonek nigdy nie miał odwagi zareagować.
Robert Cléry. Ich dziecko. Na co dzień przebywa w prowincjonalnym internacie. Chłopak "długimi godzinami nudy płacił za to, że przyszedł na świat".
Eliana. Siostra Henrietty. Mieszka z nią i Filipem. Podkochuje się w szwagrze, jednocześnie udając miłość i przywiązanie do siostry. A ta po cichu jest jej wdzięczna, że stoi pomiędzy nią a niekochanym mężem, z którym nigdy nic jej nie łączyło. On dobę po ślubie pożałował, że się ożenił. Ona - mniej więcej w tym samym czasie.
Małe i większe zdrady. Bezbarwna codzienność. Egzystencja pozorna. Urojone problemy i przelotne przyjemności. Nudne, jałowe życie. Bez celu i sensu. Byle zaliczyć kolejny dzień. Byle trwać. I nie wyjść poza egoistyczny krąg samouwielbienia. To są "Manekiny". Marionetki w życiowych rolach, które okazały się dla nich za trudne.
piątek, 26 sierpnia 2022
Książki (nie)zapomniane - Na pole męskich zmagań wkroczyła femme fatale
Wielki historyczny fresk czy kolejna trudna do przebrnięcia pozycja z historii literatury? Powieść imponująca rozmachem scen batalistycznych czy epatująca okrucieństwem? Jej odbiór na przestrzeni lat był tak różnorodny, że warto podjąć trud samodzielnej lektury.
Tytułowa Salambo (Salammbô) z powieści GUSTAVE’A FLAUBERTA (1821-1880) to córka Hamilkara i kapłanka bogini Tanit. Kobieta fatalna. Nieszczęśliwa. Piękna i zła. Jej ojciec dowodził Kartagińczykami w pierwszej wojnie punickiej (III w. p.n.e.). Aby walczyć, władze musiały zatrudnić rzeszę najemników, którym teraz – po zakończeniu działań – nie mają czym zapłacić. Zaczynają się rozruchy. Wśród niezadowolonych prym wiedzie Libijczyk Matho. Wraz ze swym oddziałem wdziera się do ogrodu wodza i dostrzega śliczną dziewczynę…
W wysokich kręgach zapada decyzja o wyrzuceniu najemników poza mury miasta. Tam mają oczekiwać na należne im pieniądze. Żołdu jednak wciąż nie ma, a do zdesperowanych koczowników docierają wieści o zamordowaniu kilkuset ich towarzyszy. Niezadowolenie narasta. Najemnicy zaczynają oblegać miasto, a wśród nich prym wiedzie Spendiusz, Grek, były niewolnik, człowiek o podłym i przewrotnym charakterze. Wraz z Matho forsuje bramy Kartaginy, skąd ten drugi kradnie zaimf - magiczną zasłonę ze świątyni Tanit - przedmiot otoczony szczególną czcią.
Do Kartaginy powraca Hamilkar Barkas, dawny wódz najemników. Mieszkańcy usiłują nakłonić go do objęcia dowództwa w walce z rebeliantami. On nie chce zabijać swych dawnych podwładnych, bo popiera ich dążenia, ale ostatecznie ulega namowom. Zaczyna odnosić małe zwycięstwa. Wówczas na pole męskich zmagań wkracza femme fatale. Świadoma wrażenia, jakie wywiera, uwodzi Matha i wykrada mu zaimf, co podbudowuje morale broniących się Kartagińczyków. Niebawem w mieście pojawia się też Narr Hawas - Numidyjczyk, władca ościennego państwa i dotychczasowy sprzymierzeniec zbuntowanych, których porzucił w zamian za obietnicę małżeństwa z Salambo.
Walki o udręczone i głodujące miasto trwają. Dochodzi do krwawych scen dzieciobójstwa. To ofiary dla mściwego bożka Molocha, który – wedle obleganych – mógłby spojrzeć łaskawszym okiem i dać upragnione zwycięstwo. Kolejne krwawe bitwy nie przynoszą rozstrzygnięcia. Wreszcie udaje się zamknąć wśród skał spory oddział najemników, gdzie konają z głodu i pragnienia. Pojmany Spendiusz ginie śmiercią krzyżową. Podobnie Hannon - wódz kartagiński. Teraz już łatwo dobić resztki buntowników. Jedynie Matho zostaje chwilowo pozostawiony przy życiu, gdyż zwycięzcy planują złożyć go bogom na ofiarę. Upokorzonego, poranionego przez wściekły tłum, prowadzą go przed oblicze Salambo i jej narzeczonego, Narr Hawasa, dla którego musiała (z woli ojca) porzucić posługę kapłanki. Matho wie, że nie jest jej obojętny. Ale kobieta nie wykorzystuje sposobności, by okazać łaskę. Ten, który ją kochał i do którego sama czuła słabość, jednak umiera. A ona obojętnie patrzy…
Czy to już koniec opowieści? Huczny ślub nad ciałami pokonanych? Nie. Bogini Tanit też jest mściwa. Nikt nie przypuszczał, że zainterweniuje natychmiast i w taki sposób…


















