Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lipca 2023

Groch z kapustą, czyli ciekawostki ze starych zbiorów

Przeglądając zbiory - szczególnie starsze - natrafiamy na mnóstwo ciekawostek. To wiedza "niepotrzebna", ale... przyjemnie poczytać. Na przykład...

O małżeństwie

W Denver (stan Colorado) mieszkali małżonkowie Langhofer. Oboje mieli ojców i identycznym imieniu i nazwisku - Godfrey Langhofer, choć nie byli spokrewnieni. Obaj ci mężczyźni mieli też braci o imieniu Rinehardt i po dwie siostry - Kate i Mary.

Źródło: Marian Kozłowski, Lamus ciekawostek, Warszawa 1976 (sygn. 72992).

Z życia miasta, powiedzmy - o... chuliganach?

Wyraz "chuligan" pochodzi z języka angielskiego. Niektórzy twierdzą, że wziął się od rodziny irlandzkich zabijaków - Haulihan, która w 1895 roku rozrabiała w londyńskiej dzielnicy Borough. Inni twierdzą, że ta rodzina zamieszkiwała Southwark i nazywała się Hooligan. Jeszcze inni - że wyraz pochodzi od "Hooley gang" (gang Hooley'a), czyli bandy nastolatków dowodzonych właśnie przez Hooley'a.

Źródło: Cienkowski Witold Paweł, Z tajemnic języka, Warszawa 1963 (sygn. 33665).

O motoryzacji

Informacja z przedwojennej prasy młodzieżowej: "1 sierpnia 1927 r. ilość samochodów w Polsce wynosiła 16.554 (w r. 1924 - było niespełna 8.000), z czego w Warszawie 3.794. Niewielka to liczba w porównaniu z ogólną liczbą samochodów na świecie, a mianowicie 27.507.967. Na początku rb. w Stanach Zjednoczonych było 22.000.000 samochodów, w Wielkiej Brytanii 984.000, we Francji 901.000, w Kanadzie 820.000."

Źródło: Płomykowe kroniki, lata 1922-1939, wybór Maria Kochanowska, Warszawa 1984 (sygn.106906).

Mieszkaniec Londynu, Charlie Crook, wybrał się samochodem do Gloucester, by odwiedzić kuzyna, Johna Barkera. Nie widzieli się przez 8 lat. Tamten wybrał się w zaś tego samego dnia do Londynu, w celu odwiedzenia Charliego. Spotkali się w pół drogi, a konkretnie - ich auta zderzyły się w Amersham (hrabstwo Buckingham).

Motocyklista Frederick Chance zderzył się w brytyjskim Stourbridge z samochodem prowadzonym przez człowieka o takim samym imieniu i nazwisku. A "chance" znaczy "przypadek, traf, zbieg okoliczności"...

Na drodze Martindale-Hinkleton (stan Pensylwania) pewnej nocy zderzyły się trzy samochody. Żaden z kierowców nie odniósł obrażeń. Wszyscy nosili to samo nazwisko - Martin, chociaż nie łączyło ich żadne pokrewieństwo ani wspólne miejsce zamieszkania.

Harrington, farmer ze stanu Delaware, pewnego razu zasnął za kierownicą. Zjechawszy z szosy zatrzymał się między dwoma drzewami. Wyszedł z tej opresji bez szwanku. Trzy lata później w tym samym miejsce przydarzył mu się identyczny wypadek, a protokół spisał ten sam policjant.

Źródło: Marian Kozłowski, Lamus ciekawostek, Warszawa 1976 (sygn. 72992).

O owocach

Wyraz "renkloda" pochodzi od francuskiego "Reine Claude", czyli "królowa Klaudia". Ten gatunek śliwek nazwano na cześć żony króla Francji - Franciszka I (panował w latach 1515-1547).

Źródło: Cienkowski Witold Paweł, Z tajemnic języka, Warszawa 1963 (sygn. 33665).

O literaturze

Wczesnorenesansowy włoski poeta, Francisco Maria Grapaldo, miał podobno jednocześnie pisywać po dwa wiersze. Jeden prawą, drugi lewą ręką.

Źródło: Marian Kozłowski, Lamus ciekawostek, Warszawa 1976 (sygn. 72992).

piątek, 30 listopada 2018

Gastrofizyka, kulisy eksperymentu stanfordzkiego, z przeszłości The Rolling Stones, klacz Marszałka, bufet biosferyczny, wynalazki. Prasówka z aktualnych czasopism

Spence Charles, Z czerwonego talerza zjesz mniej, rozm. przepr. Karolina Rogaska, „Charaktery” 2018, nr 7, s. 29-33

Na to, jak nam coś smakuje, wpływa właściwie wszystko: oświetlenie, zapach, kształt posiłku i dźwięk, jaki wydaje, a także kolor talerza, z którego jemy.

Co to jest gastrofizyka? Czym się zajmuje? Psychologią odżywiania (co z łatwością wydedukowaliśmy z powyższego cytatu). Rozmowa z psychologiem eksperymentalnym, zatrudnionym w University of Oxford, konsultantem wielu firm w dziedzinie projektowania multisensorycznego, znanym z eksperymentu dotyczącego… roli dźwięku w odbiorze chipsów.

Zimbardo Philip, Brzeziński Jerzy, Wagner Ulrich, Baryła Wiesław, Wieczorkowska-Wierzbińska Grażyna, Reicher Stephen, Haslam Alexander, Van Bavel Jay, Co się stało w stanfordzkich podziemiach?, „Charaktery” 2018, nr 9, s. 42-47

Philip Zimbardo przeprowadził swój słynny eksperyment w (…) 1971 roku. W prasie zamieścił ogłoszenie, że poszukuje młodych mężczyzn do badania aspektów życia więziennego. Spośród ochotników wybrał 18 osób. (…) Losowo przydzielił im role więźnia lub strażnika. Pozbawione okien piwnice wydziału psychologii Uniwersytetu Stanforda zamieniono na niby-więzienie. Strażnicy dostali uniformy w kolorze khaki, pałki i kajdanki jako symbol władzy oraz okulary lustrzanki zasłaniające oczy. Poinformowano ich, że nie wolno im używać fizycznej wobec więźniów, ale mogą ich nękać na wszelkie inne sposoby. Więźniów zabierano z domów i skutych kajdankami wieziono do więzienia (…). Odczytywano im regulamin i zamykano w celach. Początkowo role wydawały się umowne. Drugiego dnia więźniowie urządzili bunt. Po jego zdławieniu wypadki potoczyły się szybko. W krótkim czasie strażnicy stawali się coraz bardziej brutalni, a więźniowie tak bezradni, że przewidziane na dwa tygodnie badania trzeba było przerwać już po 6 dniach.

Czego dowiódł eksperyment? Według profesora – istnienia ciemnej strony ludzkiej natury, której ujawnienie ułatwia posiadanie władzy nad drugim człowiekiem. Chyba jednak dowiódł czegoś innego. Jeśli ktoś ujawnił swą naturę, to w dużej mierze uczynił to sam badacz, gdyż - zamiast pozostać bezstronnym obserwatorem - stał się uczestnikiem badania, nadzorcą stworzonego przez siebie więzienia (co sam przyznał). Wymuszał pewne postawy, by otrzymać wynik, który z góry założył. O eksperymencie stanfordzkim wypowiada się grono znanych psychologów. Ps. Jego przebieg opisuje bardzo obszernie Zimbardo w książce Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? (sygnatury w naszych zbiorach: 164917, 167440, 168158, 167816, cz LV-4/35 a).

Sawicki Jacek Zygmunt, Niegrzeczni chłopcy z The Rolling Stones, „Mówią Wieki” 2018, nr 6, s. 12-15

Ten koncert był ważny dla obu stron. Na pewno dla zespołu, ponieważ był to ich pierwszy i bodaj jedyny występ za żelazna kurtyną. Pierwotnie chcieli wystąpić w ZSRR, ale szczęśliwie dla polskich miłośników muzyki rockowej sowieccy decydenci nie wyrazili na to zgody. Decyzję o wyjeździe do Polski przedstawiciele zespołu konsultowali z Rozgłośnią Polską radia Wolna Europa. Chcieli wiedzieć, co ich spotka, czy nad Wisłą ktoś zna ich muzykę.

Kulisy słynnego, „wywrotowego” koncertu zespołu, który odbył się 13 kwietnia 1967 roku w Warszawie.

Karolewski Łukasz, Kasztanka, „Mówią Wieki” 2018, nr 8, s. 60

Kasztanka bardzo zżyła się z Piłsudskim i tylko jemu była posłuszna. Po odzyskaniu niepodległości stacjonowała w Mińsku Mazowieckim w stajniach 7. Pułku Ułanów Lubelskich. Marszałek dosiadał jej podczas uroczystości państwowych, głównie Święta Niepodległości, na które klacz była dowożona koleją. Jak się miało wkrótce okazać, ten środek transportu przyczynił się do jej śmierci. (…)

Losy słynnej klaczy za jej życia… i później.

Ungar Peter S., Co naprawdę jedli nasi przodkowie?, il. Jon Foster, „Świat Nauki” 2018, nr 8, s. 29-35

Kształt zębów rzuca pewne światło na zdolność (…) do radzenia sobie z określonym pożywieniem, niesie też informację na temat szczególnie wymagającej diety, z jaką mieli do czynienia (…) przodkowie. Ale tylko „foodprints" pokazują prawdziwe preferencje, gdy „bufet biosferyczny" jest obficie zaopatrzony.

Czym są „foodprints" i „bufet biosferyczny"? W jaki sposób przodkom człowieka udało się przetrwać w niekorzystnych warunkach? Co z tym wszystkim mają wspólnego zęby?...

Mikulski Kazimierz, Od fonografu do elektrowni - krótka historia ponad 1000 wynalazków Edisona Thomasa Alvy, „Fizyka w Szkole z Astronomią” 2018, nr 4, s. 22-27

Swój pierwszy wynalazek - urządzenie do rejestracji głosu - opatentował w wieku 21 lat, a w ciągu całego życia uzyskał w USA 1093 patenty.

Genialny wynalazca, eksperymentator i wnikliwy badacz zjawisk z otaczającej go rzeczywistości, posiadacz zaszczytnego tytułu „Zasłużony Amerykanin”, nadanego mu przez Kongres USA. Interesujący teks zawiera przegląd jego niesamowitych dokonań.

piątek, 19 października 2018

Co (poza wiedzą) można znaleźć w książkach i czasopismach?

Postaramy się dziś odpowiedzieć na tytułowe pytanie prezentując niektóre znaleziska w naszych zbiorach.

Przede wszystkim – do biblioteki trzeba dotrzeć. Zatem – bilet:

W bibliotece należy wypisać rewers. Ten jest jeszcze z lat 70. ubiegłego wieku, ale świetnie zakonserwowany:

A ten jest od tamtego młodszy, chociaż też leciwy:

Jeśli w zbiorach nie znalazło się kompletu poszukiwanych materiałów – trzeba pojechać do filii. Ich wykaz jest pomocny. Ten jest archiwalny (wszak mamy jubileusz 90.lecia placówki!) – popatrzmy na nazwy ulic i miast. Tak, kiedyś filii było więcej:

Podczas czytania może złapać nagły głód – zatem przydaje się wafelek czy "wafek" (lub wspomnienie po nim, jak w tym przypadku):

Notatki… Szeroki temat. Na przykład takie:

Lub takie:

Czasem – własna (?) twórczość literacka (zainspirowana lekturą?):

i plastyczna. Tu inspiracja jest oczywista – science-fiction:

lub najwybitniejsza twórczość innych. W tym przypadku – Andrieja Rublowa:

Wreszcie to, co zawsze miłe. Świąteczne życzenia. Te jednak nie były adresowane do nas…

Znajdowałyśmy i znajdujemy w książkach i czasopismach prawdziwe cuda. Śliczne rysunki, zakładki, zasuszone kwiaty. Raz nawet zawieruszyło się… 20 złotych (ale sprzed denominacji). Przypominamy, że bułka wówczas kosztowała znacznie więcej. Może kiedyś urządzimy małe biuro rzeczy znalezionych?

poniedziałek, 15 października 2018

(Oszczędny?) królewski dwór

Myślimy o wyborach samorządowych. Zawsze budzą emocje. Jedni twierdzą, że radnych jest za dużo (to samo odnoszą też do posłów w wyborach parlamentarnych), inni, że mogłoby być nawet więcej. Przecież na listach wyborczych nazwisk nie brakuje...

Dzisiaj zaprezentujemy ciekawostkę - wykaz stanowisk na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego i ich skład liczebny. Kto zechce, może sobie w przybliżeniu policzyć, ile osób liczył dwór królewski (te cyfry - jeśli je podano - znajdują się w nawiasach). Dane pochodzą z Kalendarza politycznego Grölla (1784 r.). Oto lista:
źródło
Marszałek Dworu JKMci, Kasjerowie przysięgli (2), Kontraregestranci (4), Departament podkomorski (podkomorzy wielki koronny i podkomorzowie nadworni JKMci), Kaznodzieja nadworny JKMci, Kapelani JKMci (2), Oberhofmistrz paziów JKMci (pułkownik), Archiater JKMci, Leibchirurg JKMci, Aptekarz nadworny JKMci, Dentysta JKMci, Felczer JKMci, Kancelaria JKMci Gabinetowa (pisarz i konsyliarze, sekretarze, tłumacze, decyfranci itp.), Ministrowie, rezydenci i agenci JKMci u dworów cudzoziemskich (Berlin, Londyn, Petersburg, Rzym, Wenecja, Wiedeń), Departament Stajni JKMci (dyrektor – koniuszy wielki koronny i 4 koniuszych: 2 kapitanowie, 1 major i 1 pułkownik), Kuchnia królewska (pod dyrekcją marszałka dworu), Kuchmistrzowie królewscy (2), Podczaszy królewski, Cukiernik królewski, Łowiectwo królewskie (szef – łowczy wielki koronny; łowczy polowy), Architekt JKMci i Rzplitej, Departament Biblioteki JKMci, Wicebibliotekarze (2), Gabinet Numizmatów i Starożytności (1), Gabinet Kopersztychów (1), Gabinet Naturaliów (1 – kapitan), Gabinet Instrumentów Fizycznych i Matematycznych (astronom JKMci, duchowny).
źródło
Źródło: Baczko Bronisław, Hinz Henryk (wybór tekstów, wstęp i oprac.), Kalendarz półstuletni. 1750-1800, Warszawa 1975 (sygnatury: 161650, cz XXIV-5/11)

poniedziałek, 8 października 2018

„… Prędko urosną włosy, chociażby i na dłoni”

Niektórzy twierdzą, że przypada w pierwszej dekadzie października. Inni, że 30 grudnia. Tych pierwszych jest większość, dlatego wspomnimy go dziś. Dzień Fryzjera. Z tej okazji mamy – ponoć sprawdzone jako bardzo skuteczne! – zalecenia dla wszystkich chcących posiadać bujną, piękną czuprynę. Pochodzą z  osiemnastowiecznego kalendarza, a konkretnie - z 1751. Kalendarza Duńczewskiego (mniejszego). Oto te bezcenne rady:

ŁYSĄ GŁOWĘ WŁOSAMI NAPEŁNIĆ. Zółtków z jajec kurzych, wiele chcesz, upiec na blasze żelaznej i sokiem z nich wyciśnionym smarować łysinę; wznijdą na niej włosy naturalne gęste.
Albo: chleb jęczmienny ususzywszy, utrzeć go na proch, do tego przydać soli i sadła niedźwiedziego; tym smaruj łysinę.
Albo: uwarzyć na kleik żyta zielonego jeszcze nie dojrzałego i tym smarować głowę lub przez chustkę przykładać.
Albo: upalić nasienia lnianego, zetrzeć na proch i zmieszawszy z oliwą smarować łysinę; w krótkim czasie włosami porośnie.
Toż czynią: żywo spalone żaby w garnku nowym, zmięszawszy tenże proch z praśnym miodem.
Item: spaliwszy pszczół kilkanaście, zmięszać proch z gnojem myszy polnej i skropić różowym olejkiem; prędko urosną włosy, chociażby i na dłoni, smarując tym.
Albo: pszczoły ususzyć w koszyku przy ogniu, ażeby w proch zetrzeć się mogły; tenże proch rozpuścić oliwą i miejsce, na którym chcesz, aby włosy rosły, nasmarować. Dziwnie skutek uznasz. Nostradamus.

źródło
NIE OSIWIEĆ ALBO SIWIZNY POZBYĆ SIĘ. Mlekiem suczym głowę i włosy namaczaj; rzecz jest doświadczona, że takie włosy nie siwieją. Nostradamus.
Jeżeli siwych włosów chcesz pozbyć, a inszych nabyć młodych, utrzeć suchego gnoju kociego na proch jako najmielszy, przesiać go i z octem mocnym atemperować gęsto, czym namaściwszy włosy, opadną. A gdy już łysina stanie się, to czynić, co głowę łysą włosami napełnia, a urosną włosy nowe. (…)

źródło
WŁOSY OZDOBNE I PIĘKNE. Kto głowę ługiem wymyje, a do inszego ługu albo wina dwie części przyda rabarbarum, a tym często odwilża (…) włosy, przy słońcu albo wolnym ogniu wysuszając, będą włosy jasne, jakoby złote, wolno kędziorawe, jakby ich utrefił, bez zaszkodzenia głowie.

Inne porady z tego kalendarza: włosom pomaga też stosowanie oleju z migdałów gorzkich, pomady z gotowanych w miodzie żółtek (z domieszką szafranu) oraz płukanka z utartego łopianu (Toż samo pamięć umacnia).
źródło
Baczko Bronisław, Hinz Henryk (wybór tekstów, wstęp i oprac.), Kalendarz półstuletni. 1750-1800, Warszawa 1975 (sygnatury: 161650, cz XXIV-5/11)

piątek, 21 września 2018

Rocznice, rocznice, rocznice…

W bieżącym roku przypada wiele rocznic. Można je uczcić wspomnieniem lub akademią. Oto wybrane:
   
475 lat temu… Kopernik opublikował w Norymberdze dzieło swojego życia - De revolutionibus orbium coelestium, wydane w nakładzie 400-500 egzemplarzy. Władysław Broniewski przedstawił moment epokowego odkrycia astronoma w ten sposób:

Sam przeciw gwiazdom! Odwagi potrzeba
temu, kto wnika w krążące miriady
światów i myślą je mierzy z daleka...
O, Słońce! Lęka się serce człowieka.
Kopernik szepce: „Odwagi, odwagi!” (…)
Bledną już gwiazdy. Astronom znużony
przymknął powieki, chwilę – zda się – drzemie.
Nagle wprost w Słońce spojrzał i natchniony
zatrzymał Słońce i poruszył Ziemię
.
źródło
280 lat temu… W Europie pojawił się pierwszy parasol. W „Płomyku” nr 11 (rocznik 1937/38) wspominano:

W rb. przypada 200-lecie parasola, a ściślej mówiąc jego pojawienia się w Europie nowoczesnej. Chińczycy znali parasol od zamierzchłych czasów; znany był podobno również Grekom i Rzymianom. Ale mieszkańcy Paryża ujrzeli go dopiero w r. 1738 w rękach - Woltera. Z początku śmiano się z filozofa i rysowano jego karykatury, ale praktyczna nowość stopniowo się przyjęła.

Cytat wg: Płomykowe kroniki, lata 1922-1939, wybór Maria Kochanowska, Warszawa 1984 (sygnatura: 106906)
źródło
235 lat temu… Bracia Joseph Michel i Jacques Étienne Montgolfier dokonali pierwszej udanej próby lotu balonem na uwięzi. Balon nazywał się Ad Astra, wykonany był z papieru i płótna, a napełniony gorącym powietrzem. Przeleciał 2336 m, unosząc się na wysokość około 1,8 km. Poeta oświecenia napisał odę Balon, którą rozpoczął tymi słowami:

Gdzie tylko bystrym orzeł polotem
Pierzchliwe pogania ptaki,
A gniewny Jowisz ognistym grotem
Powietrzne przeszywa szlaki.

Niezwykłych ludzi zuchwała para,
Zwalczywszy natury prawa,
Wznawia tor klęską sławny Ikara
I na podniebiu już stawa (…)


Autorstwo ody przez jakiś czas przypisywano Stanisławowi Trembeckiemu, jednak Juliusz Wiktor  Gomulicki rozstrzygnął je na rzecz Adama Naruszewicza.
źródło
180 lat temu… Samuel Finley Breese Morse po raz pierwszy zaprezentował swój wynalazek, telegraf, naukowcom z Instytutu Franklina w Filadelfii, a kilka dni później – prezydentowi,  Martinowi van Burenowi. Z czasem telegraf tak się upowszechnił, że trafił nawet do wierszy dla dzieci. Oto fragment Depeszy Jana Brzechwy:

Stuk-stuk-stuk (…)
Układa się z liter depesza:

Kulesza Bema Warszawa
Jest ważna niezmiernie sprawa
Stop
Przekazują depeszę Koluszki
Stop
Przyjeżdżaj do Kielc na racuszki
Bob
 
Całość znajduje się TUTAJ.
165 lat temu… Ignacy Łukasiewicz, farmaceuta i przedsiębiorca, wynalazł lampę naftową. Zygmunt Szeliga w książce Petrochemii pochód przez świat tak napisał:

Jest marzec 1853 r. W oknie wystawy pewnej apteki we Lwowie pojawia się blaszany cylinder ze sporym otworem w górnej części. Wczesny marcowy zmierzch zgromadził przed apteką (…) tłum przechodniów, którzy stali jak urzeczeni. Cylinder bowiem był lampą, ale lampy tak jasno świecącej jeszcze dotychczas żaden człowiek na świecie – nie widział… Tak zapłonęła pierwsza na świecie lampa naftowa. Rozpoczęła się druga młodość ropy naftowej, a zarazem – jej triumfalny pochód przez świat.

Cytat wg: Lwowski aptekarz, w: Nagajowa Maria, Świerczyńska Aniela, W naszej Ojczyźnie. Podręcznik do nauki języka polskiego dla klasy V, wyd. 7, Warszawa 1975 (sygnatury: P 777-8)
źródło
120 lat temu… Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie odkryli polon i rad. Ich córka, Ewa Curie, tak przedstawiała ich żmudną pracę:

Przez pierwszy rok zajmują się wspólnie chemicznym wydzielaniem radu i polonu oraz badaniem promieniotwórczości. Ale rad uparcie chce zachować swą tajemniczość: ani myśli dopomóc ludziom, którzy go szukają. (…) Dni pracy zmieniają się w miesiące, lata… (…) Pozostając sami w swym nędznym królestwie, Piotr i Maria (…) rozmawiają czasem o tym swoim ukochanym radzie (…):
- Ciekawa jestem, jak będzie wyglądał – powiedziała raz Maria z gorączkowym zainteresowaniem dziecka, któremu przyobiecano nową zabawkę. – Ty, Piotrze, jak „go” sobie wyobrażasz?
- Nie wiem – cicho odparł uczony. – Chciałbym, żeby miał jakąś bardzo ładną barwę.
W czterdzieści pięć miesięcy od chwili, gdy małżonkowie Curie ogłosili światu prawdopodobieństwo istnienia radu, Maria odniesie wreszcie w r. 1902 zwycięstwo w tej lichwiarskiej walce (…). Jest dziewiąta wieczór(…). Maria (…) tego wieczoru nie może skupić się na szyciu. Wstaje zdenerwowana:
- Gdybyśmy tam poszli na chwilę? – pyta nagle z akcentem prośby, zupełnie zresztą zbytecznym, gdyż Piotr płonie taką samą, jak ona, chęcią powrotu do szopy, którą opuścili zaledwie przed dwoma godzinami. (…) Przecinają podwórze. Piotr otwiera  drzwi z klucza. Skrzypnęły, jak już skrzypiały tysiące razy: co dzień, od lat czterech (…).
- Nie zapalaj światła – mówi Maria. I dorzuca z uśmiechem:
- Pamiętasz, jak kiedyś powiedziałeś mi: „Chciałbym, żeby rad miał ładną barwę”?
Rzeczywistość, która zachwyca Piotra i Marię,  jest jeszcze (…) piękniejsza od tego naiwnego życzenia. Rad ma cechę znacznie wspanialszą od „ładnej barwy” – jest świecący. I w ciemnej szopie (…) fosforyzujące błękitnawe sylwetki błyszczą, jakby zawieszone w nocnej czerni. (…)
- Patrz… patrz… - szepce Maria.
Robi ostrożnie parę kroków, po omacku znajduje wyplatane kuchenne krzesło. Siada – w mroku i ciszy. Dwie twarze zwracają się w stronę bladych błysków, tajemniczych źródeł promieni – w stronę radu Ich radu.


Cytat wg: Curie Ewe, Maria Curie, tł.  Hanna Szyllerowa, Warszawa 1979 (sygn. 91787). Mamy też inne wydania.
Rad - widmo emisyjne, źródło
90 lat temu… Nastąpiło otwarcie Polskich Linii Lotniczych „LOT” Sp. z o.o. Flota powietrzna składała się wówczas z 21 samolotów pasażerskich. Pierwsze loty realizowano na 6 trasach krajowych i jednej międzynarodowej. Znak graficzny przedsiębiorstwa opracował Tadeusz Lucjan Gronowski (w 1929 r.). Maria Pawlikowska-Jasnorzewska napisała kilka wierszy o lotniku. Na przykład Najpiękniejszy sen. Oto jego początek:

Wczoraj śnił mi się znów, dla odmiany,
najpiękniejszy mój sen – niezrównany! –
o pływaniu w powietrzu jak w wodzie. (…)

źródło
80 lat temu… Otto Hahn i Fritz Straßmann odkryli zjawisko rozszczepienia jądra atomu. Brytyjski fizyk, Ernest Rutherford, powiedział: Rozszczepienie atomu nie znajdzie nigdy praktycznego zastosowania… Jakże boleśnie się mylił!

80 lat temu… Chester Carlson wykonał pierwszą udaną kopię dokumentu na aparacie nazwanym później kserokopiarką (wyprodukowanym przez firmę Haloid pod marką Xerox). W Serwisie Miłośników Poezji znajdujemy wiersz autorki podpisanej jako „promienSlonca”. Oto jego początek:

włożyłeś ten rok do kserokopiarki
leniwie wylatuje kolejny dzień (…)


Całość znajduje się TUTAJ.
źródło
65 lat temu… Edmund P. Hillary i Tenzing Norgay zdobyli Mount Everest. Ten drugi opowiedział o tej chwili w bardzo prosty sposób:

Zatrzymaliśmy się tuż przed szczytem. Spojrzeliśmy w gorę i ruszyliśmy naprzód. Nasza lina miała około 10 metrów długości, lecz dłuższy jej odcinek niosłem zwinięty w ręku, tak że dzieliło nas od siebie zaledwie około dwóch metrów. Szliśmy wolno i równomiernie. Po chwili stanęliśmy na szczycie. Hillary pierwszy, a ja za nim. Jeszcze krok i… jesteśmy. Marzenie spełniło się… Najwyższy szczyt świata został zdobyty.

Cytat wg:  Tenzing, Człowiek Everestu, tł. Maria Skroczyńska, Warszawa 1957 (sygnatura: BS 26783). Książkę przedstawiłyśmy TUTAJ.
źródło
60 lat temu… Zespół pracujący pod kierunkiem (ówczesnego) doc. dr. inż. Leona Łukaszewicza uruchomił pierwszy polski komputer, czyli Uniwersalną Maszynę Cyfrową, nazwaną XYZ. Historia polskich komputerów zaczęła się jednak 10 lat wcześniej, czyli od seminarium w gmachu Instytutu Fizyki Doświadczalnej w Warszawie, zorganizowanego w 1948 roku, dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia. Agnieszka Galica napisała dla dzieci pouczający wierszyk Komputer zachorował. Oto fragmenty:

Nasz komputer zachorował
Nie chce mi się zresetować
Płata figle, żarty stroi
Nawet myszka go się boi. (…)
Choć komputer to nie człowiek
Trzeba dbać o jego zdrowie
Na wirusa mam gotowy
Program antywirusowy.


Całość znajduje się TUTAJ.
XYZ, źródło
Uwaga! W najbliższą środę (godz. 15 )rozpoczynamy spotkania w Kąciku Maturzysty.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Jak „pijakom trunek obrzydzić”? Staropolskie porady na marginesie Dnia Bez Alkoholu

1 czerwca to nie tylko Dzień Dziecka. To również... Dzień Bez Alkoholu, ustanowiony uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w 2006 roku.

O trzeźwość narodu dbano już w minionych wiekach. Oto 1751. Kalendarz Duńczewskiego (mniejszy) i jego fragment, zacytowany według interesującej pozycji z naszych zbiorów, czyli
Kalendarza półstuletniego. 1750-1800, wybór tekstów, wstęp i opracowanie Henryka Baczki i  Henryka Hinza, Warszawa 1975. (Sygnatury: 161650, cz XXIV-5/11).
źródło
PIJAKOM TRUNEK OBRZYDZIĆ. Do gorzałki lub innego trunku wpuścić krwi karpiowej, umięszawszy dobrze, dać wypić.
Albo: rybki śliżyki zwane namoczyć żywo w gorzałce, a wyjąwszy dać wypić. Insi radzą moczyć w trunku, jakim się pijak kontentuje, węgorza albo żabę, albo kroplę, a najwięcej dwie wpuścić w trunek krwi spod gardła węgorza. Lecz to rzecz niebezpieczna dla womitów, osobliwie którzy już mają wnętrzności nadwątlone; inszym boki trzeba dobrze związać.
Kto by pił sok albo wodę z odciętych gałęzi winnych wyciśnioną, wcale do wina apetyt utraci.
PIĆ, A NIE UPIĆ SIĘ ŁATWO. Wycisnąć soku z głąbiów białych i z jabłek granatowych cierpkich, każdego części dwie równe, octu część jednę, warzyć wszystko razem, żeby się stał syrop, którego zażyć uncją, to jest łutów dwa, przed wypiciem wina.
Albo: zjeść na czczo migdałów gorzkich pięć albo sześć.
Toż czyni płuca kozie albo owcze pieczone i przysmażone zjadłszy; nasienie kapuściane, piołun i ametyst noszony od pijaństwa prezerwują.
Albo: wprzódy zjadłszy ze trzy łyżki kapusty kwaśnej surowo. Jaskółek spalonych popiół w winie pity z mirrą, na wieki pijąc, nie da upić się. Toż czyni sok z liścia utłuczonego brzoskwini wyciśniony.
A na prędkie wytrzeźwienie – kto ocet pije, kapustę je kwaśną albo słodkie pierniki.

źródło
A oto jeszcze trzy historyczne ciekawostki, opracowane według  „Mówią Wieki” 2016, nr 12, s. 80, dział Plotki z brodą).

Logika pijaka jest szczególna. Otóż jednemu z nich perswadowano, by zaniechał picia, gdyż w ten sposób traci zdrowie i majątek. Ten odparł: Nieprawda! Jako trzeźwy, mało co w domu widzę, a kiedym pijany, to mi się przecie dwoi.
źródło
Staropolscy pisarze zdawali sobie sprawę z plagi pijaństwa. Na przykład interesujący sposób na profilaktykę alkoholową wśród młodych przytoczył i skomentował Jędrzej Kitowicz: Niektóre matki, jaki trunek same piły, na przykład gorzałkę, takiego i dziecięciu kosztować podawały, mając to uprzedzenie, że gdy tego trunku kosztować będzie z dzieciństwa, potem, gdy dorośnie, brzydzić się nim będzie. Ale to wielka nieprawda; wyrastali z takich dzieci głównie pijacy i pijaczki.
źródło
I jeszcze dawna modlitwa pijaka, czyli fraszka Karola Żery (1743-1799?):
Hej, Boże mój, gdyby
Morze się zmieniło w piwo, a my wszyscy w ryby,
O, jak byśmy rozkosznie używali sobie,
Tam żyli, tam skończyli i tam legli w grobie!

źródło
Mamy nadzieję, iż przytoczenia ostatniego cytatu nikt nie odebrał w kategoriach zachęty, bo nasz cel był wprost przeciwny! :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Samoloty rozpływające się w powietrzu i duchy z przestworzy, czyli kilka niezwykłych historii z dziejów awiacji

Przypadający za kilka dni Międzynarodowy Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki (12 kwietnia) uczcimy trochę nietypowo. Wspomnimy kilka arcyinteresujących przypadków z historii lotnictwa. Napiszemy o widmowych samolotach i o... duchach. Tak, ponoć te ostatnie w statkach powietrznych czasem się pojawiają. Na przykład w październiku 1976 r. w londyńskim "The Evening News" napisano, iż sprzątający na lotnisku Heathrow informują o niewidzialnych siłach, rzucających nimi lub uniemożliwiających poruszanie podczas pracy w pasażerskich odrzutowcach naddźwiękowych. Najsławniejsza opowieść tego typu pochodzi z 1973 r., a znajdujemy ją w The Ghost of Flight 401 Johna G. Fullera. We wspomnianym roku samolot typu TriStar amerykańskich Wschodnich Linii Lotniczych rozbił się w pobliżu Florydy. Zginęło prawie 100 osób, łącznie z kapitanem i mechanikiem pokładowym. Odtąd załogi innych samolotów tego typu zgodnie twierdzą, że w ich maszynach pojawiają się te dwie widmowe postaci. Przyjazne, życzliwe, sprawiają wrażenie próbujących zapobiec kolejnym katastrofom. A oto inne przykłady (z bardzo wielu). Cytaty pochodzą z raportów zamieszczonych w książkach podanych w bibliografii, w których także sporo innych przykładów.
samolot typu TriStar, który rozbił się w 1973 r., źródło
Lot nr 19 pięciu bombowców torpedowych typu Avenger (5.12.1945). Lot nr 19 był planowany jako normalny lot patrolowy (...). Całe wyposażenie, silniki, kompasy i inne instrumenty nawigacyjne były całkowicie sprawne (...). Piloci ich załoga mieli już niemałe doświadczenie lotnicze, pogoda zaś tego dnia była wręcz wyśmienita. W chwili, gdy powinni poprosić o instrukcje do lądowania, padły słowa: "Halo, wieża, jesteśmy w niebezpieczeństwie (...). Chyba zboczyliśmy z kursu. Nie widzimy ziemi..." Zapytani o zajmowaną pozycję, odpowiedzieli: Nie możemy jej określić (...). Nie wiemy, gdzie jesteśmy. Na polecenie, by obrali zachodni kierunek, przestraszony głos odpowiedział: Nie wiemy, gdzie jest zachód. Wszystko jest nie tak... jakoś dziwnie... zupełnie straciliśmy orientację. Nawet morze wygląda nie tak, jak powinno. I samoloty "rozpłynęły się" w powietrzu... Poszukiwania trwały 4 dni. Bez rezultatu. [2, 3]
źródło: L.T.Kusche, Trójkąt Bermudzki... [2]
Amerykański samolot bombowy typu Superforteca (1945) zniknął w tajemniczy sposób w odległości 100 mil od Bermudów. Intensywne poszukiwania nie dały rezultatu, a w komunikacie końcowym eksperci lotniczy wysunęli przypuszczenie, że samolot mógł być rozerwany na strzępy przez potężny prąd wstępujący powietrza w pobliżu (...) chmury burzowej. [2]
źródło: L.T.Kusche, Trójkąt Bermudzki... [2]
Star Tiger (30.01.1948). Brytyjski samolot pasażerski przesłał do wieży kontrolnej lotniska na Bermudach radiogram, w którym przekazywał własną pozycję, stwierdzał, że na pokładzie wszystko w porządku, i zawiadamiał, że przylot nastąpi według rozkładu. Był to (...) jego ostatni komunikat, samolot ten bowiem nie pokazał się nad lotniskiem ani o oznaczonej porze, ani nigdy więcej. [2]

DC-3 (28.12.1948) lecący na trasie San Juan w Puerto Rico do Miami, zaginął w momencie, gdy jego docelowe lotnisko było już w zasięgu wzroku. Pogoda w tym czasie była doskonała, samolot prowadzili sprawni piloci, a maszyna sprawowała się bez zarzutu. (...) Samolot zniknął całkowicie, będąc już niemal u celu swej podróży. [2]

Star Ariel (17.01.1949). Samolot pasażerski Brytyjsko-Południowoamerykańskich Linii Lotniczych. Pogodnym rankiem (...) wystartował z lotniska Kindley Field na Bermudach z siedmioosobową załogą i trzynastoma pasażerami udającymi się na Jamajkę. Mniej więcej po godzinie kapitan (...) nadał rutynowy raport: "Lecimy na wysokości podróżnej, pogoda dobra. Spodziewamy się być w Kingstonie według rozkładu". Od tej chwili słuch po nim zaginął. [2]
Samolot typu Star Tiger/Star Ariel, źródło
KB-50 (01.1962). Wystartował z lotniczej bazy wojskowej w Wirginii w kierunku Azorów i... nagle zniknął. Ostatni przekaz radiowy, bardzo słaby i zniekształcony, mówił (...) o jakichś trudnościach, nie dowiedziano się jednak, o co chodziło, gdyż po nim zaległa cisza. [2]

Piper Apache (04.1962). Pewnego pięknego, słonecznego dnia (...) wieża kontrolna w Nassau odebrała radiowe wezwanie o przejęcia prowadzenia samolotu (...) nadlatującego z północnej strony. Pomimo doskonałych warunków atmosferycznych pilot nie potrafił określić swojej pozycji, a nawet wydawał się nie rozumieć przekazywanych mu instrukcji. (...) Po parominutowych próbach porozumienia łączność radiowa nagle się urwała. Tego samego dnia odnaleziono skrzydło samolotu w odległości mniej więcej 20 mil od Nassau. Najdziwniejsze w tej historii jest to, że pilot miał lotnisko w zasięgu wzroku w chwili, gdy stracił orientację. [2]
Samolot typu Piper Apache, źródło
Cessna (7.06.1964). W nader dziwnych okolicznościach doszło (...) do zniknięcia lekkiego samolotu w drodze z Nassau do Grand Turk na Wyspach Bahama. Samolot prowadziła Amerykanka (...) posiadająca licencję pilota. Leciał wraz z nią jeszcze jeden pasażer. Kiedy Carolyn Cascio znalazła się na pozycji, w której należało się spodziewać, iż będzie to już Grand Turk, zawołała przez radio, że nie może odnaleźć właściwego kierunku, dodając: Nic tam w dole nie ma, i później: Czy jest stąd jakieś wyjście? Podczas gdy pilotka gubiła się w swej pozycji, obserwowany na Grand Turk przez wielu zdziwionych ludzi jej samolot krążył przez ponad pół godziny nad wyspą, po czym oddalił się i zniknął bez śladu. [3]
źródło: L.T.Kusche, Trójkąt Bermudzki... [2]
To tylko kilka przykładów niezwykłych zaginięć samolotów. Załogi niektórych zdołały jeszcze nadać, że "coś" jest ostre jak sztylet..., że niebo wygląda inaczej..., że przed szybą widzą żółte obłoczki lub stwora (?) na kształt meduzy... Tak, samoloty to tajemnicze maszyny. Dlatego tym większym szacunkiem darzymy pilotów (i kosmonautów) w dniu ich święta. A o słynnych widmowych okrętach napiszemy już 1 czerwca! Zapewniamy, że będzie interesująco.
   
Bibliografia (wybór)
1/ Haining Peter, Leksykon duchów, przeł. Tomasz Wyżyński, Krzysztof Zarzecki, Warszawa 1990. ISBN 83-221-0498-7 (sygnatura: cz XXXVI-4/22)
2/ Kusche Lawrence David, Trójkąt Bermudzki. Zagadka rozwiązana, przeł. Robert M. Sadowski, Warszawa 1983. ISBN 83-207-0609-2 (sygnatury: 103936, 104168, 104332, 104866)
3/ Niekrasz Lech, Trójkąt Bermudzki, wyd. 2 popr. i uzup., Warszawa 1981 (sygnatura: 93740)
4/ Znicz Lucjan, Katastrofa tunguska, Trójkąt Bermudzki, Obce ślady, Gdańsk 1982 (sygnatura: 89978/2)

Ps. Bibliografia odnosi się również do wspomnianego artykułu o widmowych okrętach, który ukaże się - jak wspomniano - 1 czerwca b.r.

piątek, 6 kwietnia 2018

Zbyszko nieogarnięty, teleportacja, kompy i dziewczyna w średnim wieku... Kilka migawek z niecodziennej codzienności

O jubileuszu dziewięćdziesięciolecia istnienia naszej placówki będę jeszcze niejednokrotnie pisać. W listopadzie, gdy przypadną "centralne" uroczystości, ale także w ciągu całego roku. Dzisiaj kilka migawek z codziennej pracy. Zacytuję wypowiedzi niektórych Czytelników i Gości. Zapewniam, że będzie wesoło:). Bo też nikt nie wnosi do Wydziału Informacji więcej radości, niż przychodzący do niego Użytkownik.

Gdy przyszłam do ówczesnego IB (pisze jego najstarsza lub - jeśli ktoś woli eufemizm - "najbardziej doświadczona" pracownica, p. Basia), moją Szefową została p. Danusia. Jej wielkim dziełem była przebudowa kartoteki zagadnieniowej oraz stworzenie od podstaw jednego z jej najczęściej wykorzystywanych działów - psychologii. Wspaniała rzecz, przydatna do dziś!
fot. K. Herich
A teraz już kilka moich wspomnień. Zacznę od najnowszych. 16 marca. Wizyta sympatycznych dziewczyn (wraz z trojgiem opiekunów) z Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Zawierciu. Nie sposób zapomnieć tych chwil. I tego, że inteligentne, piękne dziewczyny same poprosiły o wspólne zdjęcie z panią, powiedzmy oględnie, 50+. W jednej chwili straciłam wiele lat. Znowu okazało się, że młodzi wcale nie są (o czym zawsze wiedziałam, ale niektórych osób nie potrafiłam przekonać) z innej galaktyki. Mamy podobne problemy, potrafimy wspólnie śmiać się, żartować, cudownie spędzać czas. Trzeba tylko chcieć! Aha, Pan Dyrektor otrzymał uroczego krasnala.
źródło
Było coś o galaktyce. Zatem teraz inne wspomnienie. Wiadomo, że prowadzimy również zajęcia dydaktyczne. Omawiałam z uczniami szkoły podstawowej Magiczne drzewo (cz. 1, Czerwone krzesło) Andrzeja Maleszki. W pewnej chwili zapytałam, jak zebrani postąpiliby w przypadku zagrożenia. Jeden z chłopców śmiało odpowiedział: Ja bym się teleportował.
źródło
Inna lekcja. Młodzież gimnazjalna. Pytam o najbardziej lubiane, dotychczas przeczytane lektury. W podobnych sytuacjach zawsze słyszę podobne odpowiedzi. Gdy rozmawiam z licealistami, dodają czasem Dżumę Camusa, ale poza nią wymieniają te same, czyli: Chłopców z Placu Broni Molnara, Małego Księcia de Saint-Exupéry'ego, Opowieść wigilijną Dickensa i Kamienie na szaniec Kamińskiego. Czasem jeszcze (głównie chłopcy) Dywizjon 303 Fiedlera. A lektura najbardziej nielubiana? Uczennica z tej grupy wskazała Krzyżaków Sienkiewicza. Zapytałam, dlaczego. Padła interesująca odpowiedź: Bo ten Zbyszko był jakiś taki nieogarnięty...

I powrót do szkoły podstawowej. Zajęcia edukacyjne w oparciu o książki. Po krótkiej przerwie na śniadanie - schodzimy na parter. Na drzwiach napis: "Pracownia Komputerowa". Uczniowie z szerokimi uśmiechami mówią: Proszę pani, a będą kompy?
źródło
Może coś o nauczycielach? Oto młoda wychowawczyni z przedszkola. Przyszła po bibliografię, a przy okazji dostrzegła na stole mnóstwo dziecięcych rysunków, bo właśnie napływały prace na konkurs plastyczny. Było ich prawie 700. Leżały wszędzie. Pani stwierdziła: Myślałam, że praca w bibliotece jest trochę nudna. A tu - co krok, to impreza!
fot. K. Herich
Teraz o innych Użytkownikach. Odebrałam przed laty telefon. W słuchawce usłyszałam nerwowy głos (widać, komuś bardzo się spieszyło): Proszę pani, ile lat Hans był na górze? Pierwszy Hans, o którym pomyślałam, to Kastorp z Czarodziejskiej góry Manna. I naprawdę o niego chodziło! Udzieliłam Panu odpowiedzi, a on wyjaśnił, że bierze udział w jakimś konkursie, więc prędko poszukuje odpowiedzi...
źródło
O studentach? Są naszymi najczęstszymi Gośćmi. Od nich także sporo się uczymy. Przynoszą aktualną wiedzę, którą chcą poszerzyć. Ale bywają też rozmowy na tematy bardziej osobiste. Mile wspominam dwóch przystojniaków z Akademii Wychowania Fizycznego, z którymi rozmawiałam... o ich ulubionych, pięknych aktorkach minionego czasu. Tak, mieli naprawdę dobry gust!
źródło
Wreszcie o tych, którzy swoją obecnością - niezależnie od pory roku - zawsze przynoszą powiew wiosny. Uczniowie klas maturalnych. Iluż ich było! W dobie tworzenia prezentacji - kilkuset rocznie. Obecnie - też niemało. Oto wspomnienie związane ze sympatycznymi chłopakami z Zespołu Szkół Budowlanych w Katowicach. Na pierwsze zajęcia przybyli z cudowną nauczycielką (obecnie emerytowaną). Później przychodzili już sami. I tak pewnego dnia wkroczyło do wydziału kilku wyrośniętych facetów, z których jeden powiedział: Chcielibyśmy panią zaprosić na studniówkę, bo mamy mało  d z i e w c z y n!  Odpowiedziałam, że raczej do "dziewczyn" -  jak chyba dostrzegli - już się nie zaliczam, co chóralnie (i miłosiernie) skomentowali: Nie szkodzi!
źródło
Tak, lubię pracę z maturzystami. Należąc do osób, które raczej wolą wyrzucać niż gromadzić, na ogół nie przechowuję listów. Jednak kilka zatrzymałam. I teraz proszę, by nie uważać, iż to autoreklama, gdyż absolutnie nie taki mam zamiar. Chcę pokazać słowa otrzymane od młodzieży, które zachowałam po to, by stawiały mnie do pionu w najtrudniejszych chwilach. Gdy sobie o nich przypomnę (nie muszę nawet czytać), od razu wraca spokój, radość i przybywa sił, by jeszcze lepiej pracować i służyć pomocą. Bo po to w tym Wydziale jestem. Oczywiście, skasowałam adresy i imiona. To są po prostu dobre słowa. Przechowuję je po to, by uczyły mnie pokory. Bo ten typ pokory bierze się z zaufania, które pokładają w nas inni, a którego nie chcemy zawieść, czyż nie?

Oto piękne podziękowanie. Nieodmiennie mnie wzrusza. Dziś ten uczeń jest przystojnym mężczyzną, wspaniałym artystą, rozpoznawalnym nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

Wreszcie słowa, co do których długo wahałam się, czy je pokazać. Ale jednak zdecydowałam się, gdyż może sprawią jakieś dobro, czyli przekonają narzekających na młodzież (jeśli tacy są wśród czytających), że młodzi naprawdę potrafią być wdzięczni. Umieją dziękować. I skłaniają mnie do jeszcze większego wysiłku, by im pomagać. Zawsze.

Może napiszę kolejne "migawki". Dzisiaj - serdecznie zapraszam do Wydziału. Każdego, kto szuka. Wiedzy. Bibliografii. Książek czy czasopism. Ale także uśmiechu, zwyczajnej rozmowy, życzliwości. Przyjdźcie! Będziemy się nimi nawzajem obdarzać. W tym Wydziale każdy dzień jest niezwykły. Jedyny. Dlatego, że Wy go takim czynicie. 

 Ps. 27 marca poprowadziłam zajęcia nt. przygotowania do pisemnej i ustnej matury z języka polskiego w auli Powiatowego Zespołu Szkół w Lędzinach (dla czterech połączonych klas: jednej licealnej i trzech technikum). Młodzież – jak zwykle – wspaniała (i zainteresowana tematem)! W rozmowie "kuluarowej" padło m.in. bardzo praktyczne pytanie: Proszę pani, co zrobić, by - umiejąc niewiele - dobrze zdać? Z tą przemiłą osobą, która zapytała, chętnie jeszcze porozmawiałabym. Mam nadzieję, że się odezwie!