Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Barańczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Barańczak. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2019

Kącik Maturzysty - 104: Interpretacja wiersza - ogólne zasady. Stanisław Barańczak, Te słowa

Pochylmy się nad zagadnieniem analizy i interpretacji utworu poetyckiego.

Nie istnieje jeden schemat, gdyż każdy utwór ma swą specyfikę, a każdy interpretator - swoją koncepcję jego odbioru. Interpretacja powinna uwzględniać takie elementy tekstu:

•   Temat utworu. Można go określić, analizując tytuł, problem, motyw(y), źródło nawiązania (jeśli istnieje), np. Biblia, antyk, inny tekst kultury. Tytuł nie musi wskazywać na główny motyw wiersza. Najważniejsze jest sformułowanie hipotezy interpretacyjnej, odkrycie dominanty kompozycyjnej.
•    Podmiot liryczny. Jawny lub ukryty.
Sytuacja liryczna (okoliczności wypowiedzi podmiotu), np. opis, scenka sytuacyjna, wyznanie.
•    Adresat. Nie zawsze jest jasno określony.
•  Kompozycja. Można omawiać kolejne wersy, zwrotki lub fragmenty, które chcemy wyeksponować. Trzeba dostrzec dominantę kompozycyjną, bo ona wyznacza inne elementy kompozycji.
•   Analiza języka, czyli m.in. środków stylistycznych i wersyfikacji. Trzeba zwrócić uwagę na warstwy: fonetyczną (dźwiękową), leksykalną (czyli słownictwo, np. archaizmy, neologizmy, zdrobnienia itp.), składniową (np. powtórzenia, refren, inwersje, apostrofy), przekształcenia znaczeniowe (tzw. tropy, np. metafory), rytm i rymy.
•  Konteksty interpretacyjne (pozatekstowe), jeśli są niezbędne, np. nawiązanie do twórczości autora, rzeczywistości społecznej, prądów artystycznych, gatunku, konwencji, tradycji, innych tekstów kultury. Ważne! Nie omawiamy całej biografii twórcy lub założeń jakiegoś kierunku w sztuce!
•   Inne składniki utworu, tzn. np. nastrój, typ obrazowania (realistyczne, fantastyczne). Określenie gatunku lub rodzaju wypowiedzi ze względu na podmiot liryczny (bezpośrednia, pośrednia), formę (monolog, dialog, opis, apostrofa), tematykę (miłosna, patriotyczna, filozoficzno-refleksyjna itp.).
•    Własne wnioski i refleksje.
 
Dziś zinterpretujemy wiersz Te słowa Stanisława Barańczaka:

Te słowa z mównic i te w rozmównicach,
te grubą nicią głosu zaszywane
w granatowy worek garnituru, i
tamte, rozbierane do naga z drelichu
przed osobistą zniewagą rewizji;
te, znane ze zbyt częstego słyszenia, i tamte
z trudem przypominane na zawsze zbyt rzadkich
widzeniach; te słowa, które łatwo
dają się cedzić przez sitko mikrofonu.
i tamte, które muszą przebić się przez kratę
z trudem o wiele większym; te,
wygłaszane z nieustraszonym bezwstydem, i tamte,
wyciszane ze wstydliwej obawy przed uchem
strażnika; te, mówione prosto
w suche oko kamery, i tamte, które mówiąc,
spuszcza się wzrok, bo trudno znieść kobiece łzy:
te słowa, które przerywane są na salach obrad
przez burzliwe, długo nie milknące owacje,
i tamte, w salach widzeń przerywane
interwencją czujnego zegara; te słowa,
te słowa znów zbyt długich i zbyt krótkich rozmów


są - wiem, że to niepojęte - słowami
jednego i tego samego języka

Wiersz składa się z dwóch nierównych strof. Pierwsza stanowi prawie cały tekst, druga - dwa ostatnie wersy. Układ "dwójkowy" istnieje także w warstwie tematycznej: w skontrastowaniu - w strofie pierwszej - przeciwstawnych sytuacji: ideologicznych przemówień polityków PRL (zob. datę powstania tomiku na końcu opracowania) oraz rozmów z więziennych widzeń osób represjonowanych. Podmiot wykazuje zainteresowanie słowami wypowiadanymi w każdej z tych sytuacji, co nieustannie podkreśla używaniem zaimków wskazujących te oraz tamte. W strofie drugiej dokonuje podsumowania swoich spostrzeżeń i wyraża zdziwienie, że tak skrajnie różne słowa stanowią elementy jednego systemu (jednego i tego samego języka). Właśnie to zdziwienie, ta obserwacja może stanowić tezę interpretacyjną.

Podmiot liryczny snuje refleksję nad językiem, ściślej - nad słowem, będącym istotą języka i stanowiącym podstawę porozumienia (por. tytuł: Te słowa, czyli już bez podziału na "te" i "tamte"). Ujawnia się w strofie drugiej (wiem) i zaznacza swój emocjonalny stosunek do zagadnienia, nad którym prowadzi rozważania (wiem, że to niepojęte).

Jednak emocje piszącego ujawniają się już w strofie pierwszej, będącej tylko z pozoru beznamiętnym zestawieniem różnic między mową partyjnych dygnitarzy a więźniów (politycznych?). Gdzie je widzimy? Właśnie w konsekwentnym stosowaniu zasady kontrastu. Także w "oceniającej" metaforyce (o czym dokładniej za chwilę). Oto nacechowane uczuciowo kontrasty: suche oko - łzy; "zbyt częste słyszenie" - "rzadkie widzenia"; łatwo dają się cedzić - muszą przebić się (...) z trudem o wiele większym (samo słowo "trud" jest nacechowane semantycznie, a tu jeszcze zostało wzmocnione przez określenie "o wiele większym");  przerywane (...) przez owacje - przerywane interwencją (...) zegara (rzeczownik "interwencja" kojarzy się ponadto z dodatkowym rygorem, także z niespodziewanym wkroczeniem, przystąpieniem do "siłowego" działania!); zbyt długich i zbyt krótkich rozmów.

A co z metaforyką? Wypiszmy określenia związane z mową płynącą z partyjnych mównic i więziennych rozmównic. Najłatwiej byłoby skontrastować je w tabelce, ale ponieważ w pracy egzaminacyjnej tak postąpić nie możemy, także postaram się ująć je opisowo. Oto przykłady:

Mównica. (Słowa) grubą nicią głosu zaszywane / w (...) worek garnituru. Pierwsze skojarzenie to związek frazeologiczny "grubymi nićmi szyte", czyli "naciągane", nie w pełni prawdziwe, nieszczere. Zaś worek garnituru sugeruje bezkształtność, zatracenie cech szczególnych; jeśli człowieka ubierzemy w worek, zatraci zarys sylwetki. Podobnie - słowo: stanie się zimne, "urzędowe" (garnitur!), nieczułe.

Rozmównica. (Słowa) rozbierane do naga (...) przed osobistą zniewagą rewizji. To personifikacja. "Rozbieranie słów" może sugerować jednak więcej: rozbiór semantyczny (znaczeniowy), czyli powrót do podstawowych znaczeń, nie zniekształconych przez propagandę czy nowomowę. Pełne prawdy słowa (skazanego) mogą stanowić "osobistą zniewagę" rewidujących, przyzwyczajonych do "bezkształtnych" słów.

Mównica. (Słowa) które łatwo / dają się cedzić przez sitko mikrofonu. "Cedzić", czyli wypowiadać "wybiórczo", z intencją pomijania niektórych sensów. "Cedzić", więc - logicznie - pojawia się "sitko", ale mikrofon też je posiada, zatem nieszczerość mówców, ich swoistą słowną grę podmiot obnaża (także!) przy pomocy... gry słów, odkrywania ich wieloznaczności oraz nadawania nowych sensów związkom frazeologicznym.

(Słowa) wygłaszane z nieustraszonym bezwstydem - znowu personifikacja. Dlaczego "nieustraszony" bezwstyd? Może dlatego, że stale ponawiany, z pełną świadomością, iż się oszukuje, wprowadza w błąd?

(Słowa) mówione prosto / w suche oko kamery, czyli nie "prosto w oczy" człowieka, ale z pośrednictwem nieczułej, niezruszonej maszyny (suche oko, więc nie reagujące po ludzku, np. nie potrafiące rozpłakać się - co zaś umie osoba przybyła na widzenie, por. kobiece łzy).

Ważny argument w obronie naszej tezy stanowią epitety. Kilka już wymieniliśmy. Popatrzmy też na ich zwielokrotnienie w stwierdzeniu burzliwe, długo nie milknące owacje zgotowane mówcy - w skontrastowaniu z "interweniującym czujnym zegarem", przerywającym i tak zbyt krótkie widzenie w rozmównicy.

Kolejnym elementem wzmacniającym tezę jest wersyfikacja tekstu. Zestawmy pierwszy wers utworu z ostatnią strofą. Co otrzymamy?

Te słowa z mównic i te w rozmównicach (...)
są (...) słowami
jednego i tego samego języka


Cała reszta jest argumentowaniem - przy pomocy kontrastów i środków stylistycznych, z których niektóre omówiliśmy, także poprzez "rozbijanie" utartych znaczeń w związkach frazeologicznych - że to niepojęte. W tym wypadku argumenty (element "opisowy", tzn. prezentujący słowa wypowiadane w dwu różnych miejscach) poprzedzają tezę, zawartą w drugiej strofie.

I jeszcze jeden argument wersyfikacyjny: przerzutnie. Jest ich pełno, a najbardziej rzuca się w oczy ta: zaszywane / w granatowy worek garnituru, i / tamte. Ileż razy uczono nas, że spójnika "i" nie zostawia się na końcu linijki? Właśnie! Spójnik łączący... najwyraźniej uwydatnia jedność języka w dwóch diametralnie różnych sytuacjach! Mnogość przerzutni upodabnia tekst - gdy czytamy go na głos - do prozy, sugerując opisowość. I tym większe stanowi oskarżenie - choć nie wprost wyrażone - wobec twórców tej absurdalnej rzeczywistości, w której język dzieli, choć powinien łączyć. Rzeczywistość, w której żyjemy, wyraża się w języku, więc demaskowanie go jest równoznaczne z demaskowaniem tej rzeczywistości. W ten sposób także język - mimowolnie - "osądza" ją.

Wiersz pochodzi z tomu Ja wiem, że to niesłuszne (1977). Tekst wg: Stanisław Barańczak, 159 wierszy. 1968-1988, Kraków 1991, s. 55

poniedziałek, 5 marca 2018

Mirek Ł. Jajo, Marian Deszczuwa, S. L. Superbawoł, J. Kuluarek …, czyli najsławniejsi pisarze polscy

Czy wiesz, co to jest ONANAGRAM onomastyczny? Termin wymyślony przez Stanisława Barańczaka, oznaczający, według jego definicji:

takie przestawienie liter czyjegoś imienia i nazwiska (bez opuszczenia i bez dodania ani jednej litery), aby w efekcie powstało nowe imię i nazwisko.

Autor terminu (i definicji) pokusił się o stworzenie onanagramów od imion i nazwisk znanych polskich literatów.

Dlaczego o tym piszemy? Dlatego, że 3 marca przypadł Międzynarodowy Dzień Pisarzy. Powróćmy zatem do onanagramów Barańczaka. Poniżej przytaczamy tylko niektóre, aby zachęcić do własnej inwencji. Radzimy, by owoce tej ostatniej - szczególnie, jeśli chodzi o współczesnych twórców - pozostawić do własnego użytku, bo nigdy nie wiadomo, jakie poczucie humoru mają pisarze. Stworzone zaś przez wzmiankowanego autora przytaczamy za: Pegaz
zdębiał. Poezja nonsensu a życie codzienne. Wprowadzenie w prywatną teorię gatunków (sygnatura: 164594). Kto jest bardziej oczytany, zapewne dostrzeże w tym tytule aluzję literacką (i nawiązanie) do klasycznej pozycji Juliana Tuwima Pegaz dęba, zawierającej także mnóstwo zabaw i gier językowo-literackich, świadczących o ogromnej wiedzy autora. Czyta się, jak Barańczaka, z wielką przyjemnością i uśmiechem. Tę książkę także mamy w zbiorach (sygnatura: 130234).

Oto już wspomniane (wybrane) onanagramy:

Gall Anonim – Malina Galon
Mikołaj Rej – Mirek Ł. Jajo
Mikołaj Rey – I. Miłoryjek
Andrzej Frycz Modrzewski – Jan Skrzywdzicz-Deformer
Jan Kochanowski – S. Nocnik-Hawajko, N. Kicha-Swojanko, N.N. Wahaj-Kocisko, Noah K. Nawciskaj (i inne),
Szymon Szymonowic – Sz. S. Monowymionycz
Adam Naruszewicz – Marian Deszczuwa
Juliusz Słowacki – Łucja Lizusowski
Bolesław Prus – S. L. Superbawoł
Gabriela Zapolska – Pelagia Zaskrobal
Wacław Berent – E. Wart-Bencwał
Julian Tuwim – Iwan M. Ulituj
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska – Wasil „Skrwawiona Japa” Koszmarek
Tadeusz Peiper – Pieter Zadupes
Aleksander Wat – Ewald T. Sarenka
Jalu Kurek – J. Kuluarek
Teodor Parnicki – Dorota C. Piernik
Jerzy Harasymowicz-Broniuszyc – Imbecy Horroracjusz Zyz-Sinawy.

Ps. Pierwotnie zamierzałyśmy podać te nazwiska w formie testu wiedzy. Jednak zdecydowałyśmy, że mogłoby to być naprawdę trudne zadanie :).