Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2024

Koń jaki jest….

O zwierzętach można pisać bez końca. W bieżącym roku mija 270 lat od druku poszerzonego wydania dzieła Benedykta Chmielowskiego „Nowe Ateny albo Akademiia wszelkiej sciencyi pełna, na różne tytuły jak na classes podzielona, mądrym dla memoryjału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melankolikom dla rozrywki erygowana (…)”, zaczerpniemy z niej nieco mądrości, czyli… definicji niektórych zwierząt. Cytaty pochodzą z rozdziału „O zwierzętach. Czy wszystkie zwierzęta były w korabiu Noego?” W innym rozdziale autor pisze również o zwierzętach  fantastycznych (np. o  jednorożcu czy sfinksie). Poczytajmy!

ARCHOPITECUS, zwierz Amerykański, nazwany leniwym; a to dla bardzo leniwego chodu swego. Jest miętkim pokryty włosem, na dwie stopy długi. Za dni piętnaście ledwo na rzucenie kamienia zajdzie. (…) Gdy co w swoje porwie łapy, pazury póty trzyma, aż zdechnie owa rzecz. (…)

CHAMELEON jest Zwierzątko Cudzoziemskie, w Afryce się znajduje (…). Nie kąsa, pyska me ma, tylko dziureczkę jak ziarno, którą powietrze w ciebie ciągnie i nim żyje. Jeszcze powolniejszy daleko nad żółwia w chodzeniu, bo ledwo na łokieć przez dzień uczołga się. Kolor na sobie odmienia często, taki na siebie biorąc, do jakiego się zbliża. Czerwonej jednak maści i żółtej nigdy na siebie nie bierze. (…)

KOŃ jaki jest, każdy widzi.

KOZY
, śmierdzący rodzaj zwierząt (…). Według Naturalistów uszyma i nosem oddychają, w nocy widzą jak koty, sowy, puhacze, nietoperze. Wątrobę kozią jedząc, wzrok ludzki naprawuje się, owszem oddala się ślepota. Tygrys zwierz mięsa koziego nigdy nie jada, pierwej na śmierć, niż na tę potrawę rezolwowany. (…)

KRÓLIK dziki, polny (…) od niektórych zającem mniemany. Według dziewiątej Księgi Nierembergiusa w Historii naturalnej (…) chartowi wielkością się równają, głowę mają na kształt kocicy, po całym ciele taranciznę; rączości extraordynaryjnej (…).

LAMPARD (…) zwierz do charta podobny, po sobie czarne mający centki, bardzo człekowi nieprzyjazny, na oczy i twarz się jego porywający, przecież ludzkie lubiący excrementa, które w lesie w jakim wysoko zawiesiwszy naczyniu, zwabisz lamparta, że skacząc do nich, umorduje się, a wtedy złowiony bywa. (…)

LEW Królem jest Zwierząt; z natury swojej bardzo się lęka ognia i koguta piejącego. Do gniewu się animuje ogonem. Człekowi rzucającemu się na ziemię nie czyni wiolencji. (…)

LIS, LISZKA, jest Symbolum chytrości; często rozciągnąwszy się na ziemi, udają się za zdechłe, interim ptactwo jako to Wrony, Kruki, na ścierw appetyczne, zlatują się, chcąc tego w sobie pochować trupa; w tym Liszka je łowi, dusi, pożywa. (…)

MAŁPA (…) zwierz kosmaty, głową i twarzą coś pochodzi na człeka. Bardzo dowcipne Stworzenie, łapkami, jak Człek rękoma wszystko robiące (…).

OSIEŁ pijąc, głęboko pyska nie zanurza w wodę, by sobie wielkich nie zamaczał uszu (…). Jest lenistwa i gnuśności oraz stupiditatis Symbolum. (…)

PIES z wielu cnót swoich notandus, niech też do mego przyjdzie Zwierzyńca. A żeby innych nie straszył Zwierząt, zwyczajnym "nie rusz" terminem, uspokajam go. (…)

RYŚ (…) także ucentkowany, jako Tygrys. (…) Myśliwi łowią go, wino nastawiwszy, którym upiły, idzie im in praedam.

SŁOŃ (…) z Zwierząt największy (…). Przypisują mu docilitatem, pojętość wielką we wszystkim. Pismo nawet pojmuje i swoim nosem długim albo trąbą (…) pisze. (…)

TYGRYS (…) wielkiej srogości Zwierz, wielkością do Charta miernego, formą do Kota podobny, cętki czarne po sobie mający, sam będąc jasno płowy, wiatru najczujniejszcgo między Zwierzętami. Gdy jest głodny, dziwney jest rączości i prędkości, a syty powolny. (…)

WIELBŁĄD (…) jaki jest, żywy jednym, drugim malowany bywa obiectum w oczach. Jest bardzo swojej pamiętny urazy i po długim czasie na swoim pastwiący się Adwersarzu. Nigdy czystej nie pije wody, aż ją pierwej nogą zamęci i pokłóci. (…)

WILK tę ma o sobie mówienia materiam, że jest Zwierz żarłoczny, szkodliwy. (…)

poniedziałek, 25 grudnia 2023

Nie tylko pszczoły - wędrówka do świata zwierząt. Prasówka retro, czyli artykuły z (zawsze) aktualnych czasopism

Dzisiaj będzie prasówka „tematyczna”. O zwierzętach. Najwięcej artykułów posiadamy o pszczole miodnej. Pisałyśmy już o niej np. TUTAJ, więc ją pominiemy. Damy szansę innym zwierzętom.

Caitlin O’Connell, Dlaczego zwierzęta się bawią, „Świat Nauki” 2021, nr 9, s. 42-48

„Było późne popołudnie, gdy w zimowej scenerii porośniętej krzakami pustyni parku narodowego Etoszy w Namibii dostrzegłam rodzinę słoni na południowym skraju rozległej polany. (...) Sądząc z liczby wzniesionych wysoko trąb, jasne było, że grupa ma zamiar jak najszybciej dostać się do wodopoju. (…) Tym razem chodziło też o coś więcej.”

Janusz Plewniak, Ćwierkanie będzie zakazane!, „Śląsk” 2022, nr 7, s. 49

„Przed laty, krótko po przyjeździe do Niemiec, brat zaprowadził mnie do parku miejskiego. (…) Podeszliśmy przed wiekowe drzewo o sporej średnicy. Przed grubym pniem tablica z napisem: Czasy śpiewu ptaków. I dalej mniej więcej tak:
Ptaki najgłośniej ćwierkają około 4 rano. Zależy to też od pory roku. Był też wykaz:
3.00 – Drozd
3.10 – Rudzik
3.15 – Kos
3.20 – Świergotek
3.30 – Kukułka
3.40 – Bogatka
3.50 – Pierwiosnek
4.00 – Zięba
4.20 – Wilga
4.30 – Wróbel
4.40 – Szpak
Z czymś takim spotkałem się po raz pierwszy. (…) Brat odpowiedział sam z siebie. – W Niemczech wszystko jest prawnie uregulowane. (…) To i ptaki musiały się dostosować.”

Piotr Przyłucki, Piotr Tryjanowski, Delfiny wód słodkich, „Biologia w Szkole” 2021, nr 1, s. 6-9

„W utworach pisarzy i doniesieniach historyków znajdujemy wiele anegdot podkreślających przyjazny stosunek tych zwierząt do ludzi. Pisali o nich (…) Ezop i Homer, Plutarch, Pliniusz Starszy i Młodszy, a Herodot przytacza opowieść o śpiewaku Arionie uratowanym przez delfiny oczarowane jego śpiewem. Często uważano je nawet za stworzenia boskie, za dusze odrodzone po śmierci ludzi.”

Marek Stajszczyk, Królik zdobywca, „Biologia w Szkole” 2022, nr 2, s. 13-15

„W Italii i Grecji króliki pojawiły się ok. 230 r. przed Chrystusem, a w ówczesnej Galii (…) w VI w. po Chrystusie. Do Anglii oswojone króliki trafiły w XI w. dzięki Normanom (…). Na obszar dzisiejszej Holandii i Niemiec króliki przywieziono w XII w., a na ziemie polskie trafiły prawdopodobnie w XIII-XIV w.”

Elżbieta Szlęzak-Kawa, Pies na służbę, zdjęcia Piotr Kochański, „Forum Penitencjarne” 2019, nr 4, s. 22-23


„Czy wiesz, że…
•    liczba psów wykorzystywanych w jednostkach organizacyjnych Służby Więziennej (stan na 26 marca 2019 r.) to:
- 32 psy patrolowo-obronne w 13 jednostkach
- 99 psów specjalnych w 86 jednostkach
•    każdy z psów specjalnych ma imię na literę N
•    rasy psów w Służbie Więziennej to:
- duże: owczarek niemiecki, owczarek belgijski, owczarek holenderski
- małe: jagdterier, foksterier, beagle, cocker spaniel
•    nabór psów do służby odbywa się dwa razy w roku: w lutym i w sierpniu; żeby zakwalifikować się do służby, pies musi być zdrowy, szczepiony, mieć 1-2 lata, zdjęcie Rtg z opisem stawów łokciowych i biodrowych
•    w trakcie naboru wszystkich psów ocenia się reakcje na różne elementy środowiska: odgłosy, grupa ludzi, pojedyncze osoby, jasne, ciemne, ciasne pomieszczenia, śliskie, miękkie powierzchnie, schody
•    u psów specjalnych ocenia się aportowanie (wyszukiwanie aportu w terenie i pomieszczeniach)
•    u psów służbowych (patrolowo-obronnych) ocenia się reakcje na pozoranta i gryzienie rękawa (w terenie i w pomieszczeniu) oraz reakcję na strzał
•    psy patrolowo-obronne w Służbie Więziennej
- patrolują teren jednostki w porze nocnej i dziennej
- towarzyszą funkcjonariuszom w czasie otwierania jednostki lub cel w porze nocnej
- uczestniczą w realizacji konwojów
- patrolują okolice oraz wnętrze hal produkcyjnych
- uczestniczą w pościgu za uciekającym i poszukiwaniu ukrywającego się osadzonego, w przeszukaniu terenu i pomieszczeń
- bronią przewodnika
•    psy specjalne w Służbie Więziennej
- kontrolują pod kątem wyszukiwania narkotyków: pojazdy (wjeżdżające na teren jednostek), osoby (wchodzące na teren jednostek i hal produkcyjnych, w tym odwiedzających, osadzonych i funkcjonariuszy), pomieszczenia (cele, miejsca pracy skazanych, sale widzeń, magazyny, szatnie), korespondencję (paczki, listy).”

Ps. O psach także TUTAJ i TUTAJ. 


piątek, 5 października 2018

Wierne, bohaterskie, mądre, czyli nie tylko o psach

Może znowu coś o zwierzątkach? Mamy kilka arcyinteresujących ciekawostek (o psach), więc najpierw one, a potem - wzorem ubiegłego roku (zob. TUTAJ) - test wiedzy. Oczywiście, inny niż rok temu! :)

Na początku bieżącego roku (w lutym) media obiegła wiadomość, że odszedł Rico, owczarek niemiecki, zasłużony "żołnierz" 436. Eskadry Sił Bezpieczeństwa Amerykańskich Sił Powietrznych. Wraz ze swym przewodnikiem, sierż. sztab. Jasonem Spangenbergiem przebywał w Afganistanie i wspólnie wykryli 45 kg materiałów wybuchowych w trakcie ponad 100 misji, otrzymując - także razem - Brązową Gwiazdę. Ciało zwierzęcia pożegnał szpaler salutujących żołnierzy, a departament Obrony Stanów Zjednoczonych umieścił zdjęcie z tej ceremonii na swojej stronie internetowej.


Barry, szwajcarski bernardyn, ma swój pomnik na Sekwanie pod Paryżem. Wyrzeźbiono go z dzieckiem na grzbiecie, a na płycie wyryto słowa: „Barry z Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda uratował życie czterdziestu ludziom. Zabił go czterdziesty pierwszy”. W nocy 1814 roku, pies – podczas zamieci uznany za wilka – został zastrzelony.
Barry na staraj pocztówce, źródło
W Nowej Południowej Walii (Australia) stoi pomnik psa na skrzynce z żywnością („Dog on the Tucker Box”). Podobno pewien pasterz zlecał mu pilnowanie swojego pudła ze śniadaniem. Nim się oddalał, pies wskakiwał na pudło i nikt nie był w stanie zmusić go do zejścia, zanim pan powrócił.
źródło
W Japonii żył pies Hachiko. Jego właściciel, profesor Ueno, codziennie dojeżdżał pociągiem do pracy. Pies towarzyszył  mu na stację, a wieczorem o określonej godzinie oczekiwał na jego powrót. Kiedy profesor zmarł na udar mózgu, pies każdego dnia, przez 11 lat, nadal oczekiwał na stacji.
źródło
Lee Duncan, żołnierz amerykański walczący we Francji podczas I wojny światowej, znalazł na polu bitwy wynędzniałego psa, owczarka niemieckiego. Zlitował się nad nim i zabrał ze sobą, nazywając Rin-Tin-Tin. Ponieważ zwierzę było bardzo pojętne, nauczyło się wielu sztuczek i zostało międzynarodową "gwiazdą", występując w ponad dwudziestu filmach. O jego „karierze” także później nakręcono film.
źródło
 Trwamy w roku jubileuszowym stulecia odzyskania niepodległości. Warto zatem przypomnieć również Baśkę Murmańską, czyli łagodną niedźwiedzicę polarną, „przyjętą” do batalionu Murmańczyków (oddziału I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego). Jej opiekunem był kpr. Smorgoński. Umiała salutować i maszerować. Przeszła z oddziałem cały szlak bojowy, a następnie stacjonowała wraz z nim w  Twierdzy Modlin. Wzięła udział w defiladzie na warszawskim Placu Saskim w 1919 r., podczas której pewien odcinek drogi pokonała na dwóch łapach, zasalutowała przed Naczelnikiem - Józefem Piłsudskim i podała mu na powitanie łapę. Zginęła zimą tego samego roku, z rąk chłopów, gdy (po kąpieli w Wiśle) udała się do wsi.

A teraz już krótki test, który można wykorzystać na lekcji czy w trakcie zabawy.

Pytania.
1.    Jak miała na imię koza, która wykarmiła Zeusa?
2.    Jak miał na imię koń – przodownik pracy w Folwarku Zwierzęcym George’a Orwella?
3.    Jak brzmiało imię psa panny Skowronek w Mary Poppins Pameli L. Travers?
4.    Czyim przyjacielem był pies Ir w Lalce Bolesława Prusa?
5.    Jak brzmiało imię psa tytułowej Anielki Bolesława Prusa?
6.    Kto napisał książkę Życie, miłość i najgorszy pies świata?
7.    Jak nazywał się pies Borynów w Chłopach Władysława St. Reymonta?
8.    Kto napisał wiersz Wół wiosnowaty?
9.  Ile prac Heraklesa (Herkulesa) było bezpośrednio związanych ze zwierzętami? Czy potrafisz je wymienić?
10. Jak miał na imię mądry niedźwiedź z Księgi dżungli Rudyarda Kiplinga, przyjaciel Mowgliego i wilcząt, którym opowiadał o Prawie Dżungli?
źródło
Odpowiedzi.
1.    Amalteja.
2.    Boxer.
3.    Duduś.
4.    Ignacego Rzeckiego.
5.    Karusek.
6.    John Grogan.
7.    Łapa.
8.    Bolesław Leśmian.
9.  Dziesięć. Zabicie lwa nemejskiego i Hydry lernejskiej, schwytanie łani kerynejskiej i dzika erymantejskiego, oczyszczenie stajni Augiasza, przepędzenie ptaków stymfalijskich, schwytanie byka kreteńskiego i klaczy Diomedesa, prowadzenie wołów Geriona, sprowadzenie Cerbera z Hadesu.
10.  Baloo.
Amalteja, źródło

środa, 17 lutego 2016

Człowiek z pasją! - Miłośniczka kotów.

Dziś, z okazji Światowego Dnia Kota, chciałybyśmy przedstawić naszym Czytelnikom gościa specjalnego. Kobietę z pasją. :)


CZŁOWIEK: Dominika Płuza
Z PASJĄ: wolontariuszka, miłośniczka zwierząt (szczególnie kotów), pomysłodawczyni projektu "Kot w worku".

rys. Dominika Płuza

1. Czym jest "Kot w worku"?

"Kot w worku" to comiesięczna paczka pełna miłych niespodzianek dla kociarzy i ich kotów, w której zawsze znajduje się minimum 5 rzeczy, wśród nich są gadżety dla ludzi i kocie skarby dla milusińskich. Do dnia dostarczenia paczki w ręce odbiorców jej zawartość jest owiana tajemnicą. To dokładnie przysłowiowy kot w worku, ale tutaj mamy gwarancję, że osoba go przygotowująca stara się z całych sił, aby jego zawartość była satysfakcjonująca. 


fot. Dominika Płuza

2. Skąd wziął się pomysł na "Kota w worku"? Od czego się zaczęło?

Zaczęło się chyba od pracy w schronisku dla zwierząt, bo tam pokochałam koty i całe moje dalsze życie skupia się wokół nich.  Z kolei sam pomysł można powiedzieć, że spadł mi z nieba. Pamiętam, jak siedząc w pociągu jadącym z Włocławka do Torunia czytałam gazetę "Pierwszy Milion". Był tam artykuł o dwóch dziewczynach, które znalazły swoją niszę w jakiejś branży, następny artykuł był o tym, żeby zastanowić się, w czym od zawsze jest się dobrym i co jest naszą pasją. Na te dwa pytania łatwo znalazłam odpowiedź: koty, koty i jeszcze raz koty! Czytałam dalej i nagle wpadł mi do głowy pomysł „GlossyBox* dla zwierząt”! Pierwszy plan dotyczył boxów dla psów i kotów, jednak w przeciągu kilku godzin od wpadnięcia na pomysł, szybko z przyjaciółką stwierdziłyśmy, że lepiej skupić się tylko na kotach. Specjalizując się w jednej dziedzinie, można osiągnąć lepsze efekty i zaproponować fajniejszą ofertę. Kilka dni kolejnych poszukiwań i rozważań przyniosło decyzję, że w paczce znajdzie się też coś dla właścicieli czworonogów. 

*zestawy kosmetyków do testowania, zamawiane na zasadzie subskrypcji z dostawą do domu.


fot. Dominika Płuza


3. Co Pani najbardziej lubi w tej pracy? Jakie było najprzyjemniejsze zdarzenie związane z działaniami kotoworkowymi? 

Najbardziej lubię to, że daję radość. :-) Uskrzydlające jest również nawiązywanie fajnych relacji nie tylko z partnerami "Kota w worku", ale też z obserwatorami i klientami. Kotoworkowicze* nie są zwykłymi klientami, jasne, że zdarzają się osoby, które raz kupią box i już nigdy do mnie nie wrócą. Jest ich pewnie całkiem sporo, ale jest też bardzo dużo osób, z którymi łączą mnie setki wymienionych komentarzy, nocne rozmowy na Facebooku, a czasami nawet i telefony. Wiemy o sobie wiele, uczestniczymy w ważnych momentach swojego życia i wspieramy w trudnych chwilach. Z niektórymi osobami naprawdę się zaprzyjaźniłam. To chyba dość nietypowa sytuacja. Dzięki tym relacjom w chwilach zwątpienia szybko nabieram sił. Praca nad "Kotem w worku" pochłania bardzo dużo energii, a ciepłe słowa i wsparcie Kotoworkowiczów wynagradzają wszystko. ;-) 

*subskrybenci "Kota w worku"


fot. Dominika Płuza

4. Co jest trudne w prowadzeniu takiego przedsięwzięcia? Czy zdarzają się sytuacje nieprzyjemne? Jak Pani sobie z nimi radzi? 

Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bardzo się staram, aby każdy aspekt działalności funkcjonował na najwyższym poziomie. Z kolei za każdy poziom funkcjonowania "Kota w worku" jestem odpowiedzialna tylko ja, więc tych kłód pod nogi bywa wiele. Być może właśnie najtrudniejsze jest to, że nie mam do pomocy osób, które byłyby decyzyjne i mogły mnie odciążyć w pewnych funkcjach, jednak na obecnym etapie działalności muszę jeszcze radzić sobie z pewnymi rzeczami sama. Bycie odpowiedzialnym za komunikację w social mediach, stworzenie treści, promocję, sprzedaż, obsługę klienta, skompletowanie składu boxów, pilnowanie terminów, spraw księgowych i prawnych, spakowanie i przygotowanie boxów do wysłania [w tych dwóch ostatnich etapach, na szczęście, może pomóc mi rodzina] przez jedną osobę jest dosyć trudne (choć w tym przypadku "dosyć trudne", to zbyt łagodny zwrot ;-) ). Czasami któreś ogniwo psuje się w najmniej odpowiednim momencie. Właściwie, jak się psuje, to tylko w najmniej odpowiednim momencie, wtedy przychodzi 5 minut płaczu, a potem staram się jakoś z tym poradzić, bo przecież nic innego nie mogę zrobić, jak tylko sobie poradzić. 
"Kot w worku" ma już prawie rok, ten czas nauczył mnie, że jeśli nie mam na coś wpływu, to pozostaje mi nadzieja, że dam radę to przezwyciężyć i wszystko potoczy się tak, aby było dobrze. Z problemami trzeba sobie radzić pozytywnym nastawieniem, bez niego wszyscy zwariujemy. ;-)


fot. Dominika Płuza

5. Co Pani myśli o modnym ostatnio określeniu "crazy cat lady"? Czy uważa je Pani dobre zastępstwo nieco negatywnie nacechowanego słowa "kociara"?

Ani jedno, ani drugie określenie mi nie przeszkadza. Myślę, że prawdziwa kociara nigdy nie odbierze takiego słowa negatywnie, tak jak jej koty, tak i ona zna swoją wartość. :-) Crazy cat lady odbieram bardziej żartobliwie, kojarzy mi się z zagranicznymi komiksami. Koty to bardzo inteligentne i psotne istoty, aby żyć pod jednym dachem z taką osobowością, trzeba być bardzo cierpliwym, a niekiedy nawet zdolnym do wielu wyrzeczeń i dopasowania się do kocich wymagań… Może dlatego jesteśmy postrzegane jako osoby szalone, choć dla nas to coś zupełnie naturalnego? 


fot. Dominika Płuza

6. Czy może nam Pani opowiedzieć kilka słów o swoich zwierzętach?

W moim domu zawsze były zwierzęta, nie wyobrażam sobie bez nich życia. Miałam różne robaki [według babci patyczak, straszyk, żaba a nawet traszka były po prostu robakami], wszystkie gatunki gryzoni i zawsze psa. Niezależnie od pogody, dzielnie pędziłam na spacer z Maksiem albo Baxterem, w weekend sprzątałam klatki i codziennie przyrządzałam posiłki. Pewnie przez to moja mama nigdy nie była asertywna i miałyśmy w domu małe zoo. Miłość do kotów pojawiła się dopiero na studiach. 
Obecnie mam trzy koty i dwa psy, bywało, że kotów było dwa razy więcej, lecz teraz, niestety, nie mogę sobie na to pozwolić. 
Najstarszym z moich zwierząt jest Tori, sznaucer miniaturowy o dość mocnym charakterze jak na tak małego psa. Mama kupiła go razem ze mną, gdy byłam na drugim roku studiów. Torek czekał na nas w centrum handlowym. Zrobiłyśmy to trochę nieświadomie, pod wpływem impulsu, był osowiały i siedział sam w klatce, więc jak miałyśmy nie ulec jego urokowi? ;-) Jeszcze wtedy nie byłam dobrze zorientowana w tym, co dzieje się w hodowlach, jak odróżnić hodowlę od pseudohodowli i skąd pochodzą psy dostępne w centrach handlowych. Nie wiedziałam też wtedy, jak wygląda sytuacja w polskich schroniskach. To było około 7 lat temu, a poziom mojej wiedzy, niestety, był znikomy. Nie mogę nazwać tego błędem, bo nie żałuję, że Tori jest przy mnie, ale wiem, że kolejne psy zawsze będą adoptowane. Kiedy Tori, był szczeniakiem poszłam pierwszy raz na wolontariat do schroniska dla zwierząt i ta decyzja ukształtowała całą resztę mojego życia. Zmieniło się wszystko, również mój sposób myślenia i system wartości. Pracując w schronisku wzięłam na tymczas* srebrnego kundelka, zmutowanego charta szkockiego, o bardzo niskim podwoziu, który po pierwszej nieudanej adopcji został z nami na zawsze. Dzisiaj Mafina ma około 3 lata, jest bardzo urocza i  kochana, to nasza domowa przylepa, która nie zna granic w okazywaniu swojego przywiązania. Poza psami są też koty: Batik, Wini i Szalom. Batik, jeszcze jako mała kuleczka trafiła do schroniska, była w ciężkim stanie, potrzebowała stałej opieki. Oddałam ją do fundacji współpracującej ze schroniskiem, a po kilku miesiącach zbiegiem okoliczności wróciła do mnie do domu tymczasowego. Ciągle była zasmarkana i przez ten stan bardzo rozkoszna, ciągle mruczała, barankowała i ugniatała, tak ujęła tym mojego chłopaka, że zgodził się, aby została z nami na stałe. Dziś jest zdrowa i bardzo lubi rozrabiać. Batik się zmieniła i wiem, że przez nią szybciej osiwiejemy, ale i tak kocham ją bezgranicznie. Drugi kot to Wini. Winiego usłyszałam jak wył pod śmietnikiem. Okazało się, że tego małego smarkacza przywiozła pewna pani pod maską samochodu. Kota zostawiła i odjechała. Wini miał wtedy niecałe 2 miesiące, odgryzione ucho i był małym dzikusem, na szczęście kwestią zaledwie tygodnia było, aby się oswoił. Mieszka ze mną już ponad 2 lata, jest kochany, łakomy i kocha aportować. Mój chłopak jeszcze chyba tego nie wie, ale ja już od dawna nie traktuję Winiego jak tymczasowicza. ;-) Ostatnim kotem jest Szalom, trafiłam na niego zimą, gdy wracałam do domu. Nagle usłyszałam donośne miauczenie pod blokiem, zakiciałam, a kocur przyszedł za mną do samych drzwi. Wszedł, otarł się o psy i usiadł. Był zasmarkany w środku zimy, musiałam go przyjąć i wyleczyć z pomocą fundacji. Dzisiaj Szali jest zdrowy, ale ciężko mi znaleźć dla niego dom. To jedyny kot, u którego widzę ogromną potrzebę bycia na zewnątrz, a znaleźć dobry, odpowiedzialny dom, który da kotu bezpieczeństwo i swobodę, jakiej Szalom potrzebuje, jest bardzo ciężko. Nie pędzę do tego dnia, wiem że teraz Szali ma dobrze, a do pełni szczęścia brakuje mu tylko własnej wsi. Ale i ten czas nadejdzie, a jak nie, to będzie dalej szczęśliwy u mojego boku. 

*dom tymczasowy to miejsce, gdzie zwierzak oczekuje na swojego nowego właściciela, na swój docelowy, stały dom - do tego momentu jest wychowywany, ma zapewnioną opiekę i uczestniczy w życiu domu tymczasowego.


 
fot. Dominika Płuza

fot. Dominika Płuza

7. Gdyby mogła Pani przeprowadzić zajęcia dla dzieci (przedszkolnych i tych, które już uczęszczają do szkoły podstawowej), jakie zagadnienia by Pani na nich poruszała?

Na pewno byłyby to zajęcia kreatywne, przygotowalibyśmy kocie zabawki, być może budki i legowiska. Podczas zajęć poruszałabym kocie zagadnienia, przemyciłabym do nich trochę tego, co to znaczy być odpowiedzialnym opiekunem, zahaczyłabym o temat bezdomności zwierząt i ich uczucia. Z pewnością często porównywałabym koty do dzieci, mają podobne potrzeby, a bazując na tym, łatwiej byłoby nam się wzajemnie zrozumieć. :-)


fot. Dominika Płuza

8. Czy - oprócz "Kota w worku" - wystarcza Pani czasu też na inne pasje? 

Nie wystarcza mi czasu na sen i odpoczynek, ale na pasje staram się znaleźć choć drobną lukę w grafiku pomiędzy obowiązkami. Staram się, to odpowiednie słowo, bo nie zawsze mi to wychodzi. Poproszona, zawsze znajduję czas, żeby pomóc znajomym i bliskim mi fundacjom, które opiekują się bezdomnymi zwierzętami. W wolniejszych chwilach  próbuję malować, lubię fotografować i oglądać filmy, w ciepłe dni uciekam  z psami do lasu, nad wodę, na rower. Lubię też odwiedzać nowe miejsca i przeszukiwać lokalny targ staroci, aby otaczać się rzeczami z duszą. 



rys. Dominika Płuza

9. Czy lubi Pani czytać? Czy ma Pani ulubioną książkę/pisarza?

Lubię czytać, ale od zawsze narzekałam, że mam na to za mało czasu, a ostatnio mam go tyle, że piętnaście minut z książką w wannie jest prawdziwym luksusem. Ulubionej książki i pisarza nie mam, to, co czytam, często zależy od tego, co aktualnie ktoś mi pożyczy, da lub co odkopię w biblioteczce mamy. Mając tak mało czasu na czytanie, chyba nie da się mieć ulubionej książki.


fot. Dominika Płuza

10. Zdradzi nam Pani swoje plany na przyszłość? :)

Tak, na pewno będę dalej robić to, co mi sprawia przyjemność. "Kota w worku" nie porzucę, tak samo jak wolontariatu, ale chciałabym w końcu przestać narzekać na brak czasu, bo plotę o nim jak zdarta płyta. Pragnę lepiej się zorganizować, pogodzić pracę, pasje, marzenia i rodzinę. Znaleźć czas dla siebie i bliskich, nadrobić wszystkie zaległości, po czym w końcu gdzieś wyjechać i odpocząć. To są moje plany. Nie lubię kreślić ich szczegółowo, zbyt często życie je weryfikuje po swojemu. Staram się pamiętać o tym, co jest ważne i do tego dążyć, ale bez zawieszenia tego konkretnie w czasie. 


fot. Dominika Płuza

Dziękujemy za rozmowę, życzymy wielu sukcesów i... chociaż odrobiny czasu na odpoczynek i tak zwaną "chwilę dla siebie". :)


fot. Dominika Płuza

środa, 1 kwietnia 2015

Awifauna.

1 kwietnia to nie tylko Prima Aprilis, ale również Międzynarodowy Dzień Ptaków, obchodzony na pamiątkę pierwszej na świecie międzynarodowej konwencji o ochronie tej grupy zwierząt. 

Informacja pochodzi ze strony Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.


 Wiosną ptaki nie wymagają od nas już tak dużej uwagi, jak zimą, nadal jednak możemy im pomóc:
- wieszając budki lęgowe (w ogrodzie, przy budynku, w którym mieści się nasza Biblioteka już pojawiły się nowe budki dla ptaków :) ),
- dbając o stały dostęp ptaków do świeżej wody (nie tylko latem).

A w jaki sposób możemy uczcić Międzynarodowy Dzień Ptaków?
- obserwując wyjątkowe ptaki - bociany, które już wróciły z ciepłych krajów - link do bocianów online,
- czytając i oglądając czasopisma dostępne w naszej Bibliotece, takie jak: Przyroda Polska, Biologia w Szkole, Aura,
- przygotowując wraz z dziećmi lekcję o ich ornitologicznych zainteresowaniach (poniżej przykładowe materiały metodyczne do zajęć).


Zachęcamy również, do skorzystania z naszej oferty zajęć - na przykład lekcji o wierszu Juliana Tuwima "Ptasie radio". Gotowy scenariusz i materiały do lekcji czekają na młodych pasjonatów ornitologii. :)

wtorek, 3 marca 2015

Pomagamy zwierzętom - zakończenie akcji.

Dzisiaj, razem z p. Kasią z Miejskiego Przedszkola nr 16 w Katowicach, zawiozłyśmy jedzenie, koce, ręczniki i wykładziny do Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach.


(na zdjęciu widać tylko małą część wszystkich darów)

Dzieciom z ligockiego przedszkola oraz nam - nauczycielom bibliotekarzom (z PBW w Katowicach i jej filii) udało się zebrać dużo suchej karmy dla psów i kotów, puszek i saszetek z karmą mokrą, a także materiałów potrzebnych schroniskowym podopiecznym.

Wszystkim Ofiarodawcom bardzo dziękujemy za udział, dary i rozpropagowanie naszej akcji!

wtorek, 17 lutego 2015

=^..^=

Międzynarodowy Dzień Kota
 

Święto wszystkich mruczków, obchodzone corocznie 17 lutego (w Polsce od 2006 roku), mające na celu podkreślenie znaczenia kotów w życiu człowieka, niesienie pomocy wolno żyjącym i bezdomnym zwierzętom, a także uwrażliwienie ludzi na ich trudny los.


Powyżej tylko część dostępnej w naszej Bibliotece bibliografii na temat tych miłych zwierząt futerkowych. Zachęcamy do skorzystania z obszernych opracowań, takich jak liczne artykuły - szczególnie tematyczny numer „Guliwera” (3/2009) o książkach dla dzieci i młodzieży, których bohaterami są koty - w czasopismach oraz książki na temat:
- kotów w literaturze,
- felinoterapii,
- hodowli kotów domowych.

 
Przy okazji zachęcamy do skorzystania z literatury, w której głównym bohaterem jest kot. Przypominamy, że w Bibliotece można wypożyczyć (lub skorzystać na miejscu) z książek, takich jak:
- bajki Stanisława Jachowicza (np. Chory kotek),
- bajki Ezopa,
- opowiadania Edgara Allana Poe’a (Czarny kot),
- Śniadanie u Tiffany'ego Trumana Capote'a,
- Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa,
- Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla,
- tomiki poezji, w których można znaleźć wiersze o kotach Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (Siedem kotów), Marii Konopnickiej (poemat Szkolne przygody Pimpusia Sadełko), Charlesa Baudelaire’a (Koty) czy Wisławy Szymborskiej (Kot w pustym mieszkaniu).

Przypominamy również, że w bazie motywów literackich i filmowych (dostępnej TUTAJ) można znaleźć przykłady utworów, których bohaterami są koty (rozdział: Zwierzęta).

poniedziałek, 9 lutego 2015

Podsumowanie konkursu "Narysuj mi baranka".

Spełniając prośbę nauczycieli bibliotekarzy i nauczycieli nauczania początkowego, którzy przygotowywali uczniów do udziału w konkursie "Narysuj mi baranka" - opracowałyśmy relację z przygotowań i realizacji naszego konkursu plastycznego.

Zaczęło się od pomysłu na tytuł konkursu - decyzja o zainspirowaniu się cytatem z jednej z naszych ulubionych książek była trafna. „Narysuj mi baranka” - poprosił Mały Książę Lotnika w książce Antoine’a de Saint-Exupery’ego, a my poprosiłyśmy uczniów klas początkowych w województwie śląskim o przygotowanie pracy plastycznej - ilustracji ze swojej ulubionej książki o zwierzętach czytanej w domu, z opiekunem. Zależało nam, żeby zrealizować główne cele konkursu, to znaczy: rozbudzanie zainteresowań literackich i plastycznych, wyobraźni twórczej, motywacji czytania, a przede wszystkim: więzi międzypokoleniowej w rodzinie i popularyzacji idei „Październik - miesiącem dobroci dla zwierząt”.

Przygotowałyśmy regulamin, plakat i ulotki, a także informację na stronę internetową biblioteki. Stworzyłyśmy bazę adresów szkół podstawowych w województwie śląskim, do których wysłałyśmy informację o konkursie. Dzięki uprzejmości pani metodyk do spraw bibliotek - informacja ta dotarła do jeszcze większej liczby osób. Do zaprzyjaźnionych szkół i kilku bibliotek osobiście zaniosłyśmy ulotki i plakaty.



Kolejnym krokiem było opracowanie mejli do sponsorów z prośbą o ufundowanie nagród na nasz konkurs. Wybrałyśmy wydawnictwa książek dla dzieci, firmy papiernicze i spożywcze. Pozytywnie odpowiedziały nam: Wydawnictwo Bis, Wydawnictwo Zakamarki oraz Wydawnictwo Literatura - otrzymałyśmy od nich po kilka egzemplarzy książek o zwierzętach, które mogłyśmy przeznaczyć na nagrody. Firma produkująca słodycze dla dzieci - „Mamba” ufundowała pluszowe zabawki przedstawiające poszczególne owoce z gum rozpuszczalnych.


Zaczęło się oczekiwanie na prace. :)
Nauczyciele bibliotekarze i nauczyciele nauczania początkowego, a także rodzice dzieci, które przygotowały prace zaczęli odwiedzać nasz Wydział; sporo prac nadeszło pocztą.
Niezbędne okazało się stworzenie bazy uczestników konkursu. Kiedy nadeszła dwusetna praca, uznałyśmy, że odzew na konkurs przerósł nasze oczekiwania.


Pozyskałyśmy jeszcze dwóch sponsorów prywatnych - większość nagród jednak ufundowałyśmy same. Dobrym pomysłem okazała się wyprawa na Targi Książki w Krakowie, gdzie udało mi się kupić książki na nagrody w atrakcyjnych cenach (wcześniej negocjowanych telefonicznie z poszczególnymi wydawnictwami).

Kiedy termin składania prac upłynął, podsumowałyśmy całość i okazało się, że na konkurs plastyczny „Narysuj mi baranka” wpłynęły 593 prace.



Kolejnym krokiem było powołanie jury, które podjęłoby się oceny niemal sześciuset prac plastycznych. Zebrałyśmy trzyosobowe jury składające się z profesjonalistek skłonnych ocenić taki ogrom prac.



Wspólnie ustaliłyśmy, że uczestnicy zostaną nagrodzeni w dwóch kategoriach - kolaż i rysunek oraz że nagrodzimy pierwsze trzy miejsca w poszczególnych klasach nauczania początkowego. Brzmi skomplikowanie, ale chciałyśmy nagrodzić większą liczbę osób, niż zwyczajowe trzy, ze względu na tak dużą ilość prac.



Listę wszystkich nagrodzonych osób w konkursie „Narysuj mi baranka” można zobaczyć tutaj.

Dzięki „pluszakom” Mamby mogłyśmy też przyznać 32 wyróżnienia (w tym dwa specjalne, za nieszablonowe podejście do tematu). 18 nagrodzonych uczestników konkursu w sumie (w zależności od wieku i zajętego miejsca) otrzymało: książki o zwierzętach, książeczki z naklejkami, teczki z motywami zwierzęcymi, bloki do kolorowania, zestawy piaskowych obrazków, długopisy, mazaki, słodycze oraz zakładki do książek.

Nagrody zostały wręczone w czasie uroczystości, na którą zaprosiłyśmy nagrodzonych i wyróżnionych uczestników oraz ich opiekunów.
Zdjęcia z uroczystości można zobaczyć na profilu naszej biblioteki w portalu Facebook.

Konkurs plastyczny okazał się dla nas dużym wyzwaniem (któremu podołałyśmy :) ), ale również dużą przyjemnością, ponieważ w pracach przygotowanych na konkurs wyraźnie było widać zaangażowanie dzieci, ich rodziców i opiekunów. Zyskałyśmy też świadomość, że dzieci w klasach początkowych lubią i z chęcią czytają książki (nie tylko o zwierzętach), a na tym zależało nam najbardziej. :)




niedziela, 8 lutego 2015

Pomagamy zwierzętom.

Już od jutra, dzieci z zaprzyjaźnionego Miejskiego Przedszkola nr 16 w Katowicach, rozpoczynają akcję "Przedszkolaki pomagają zwierzętom". 
Od 9.02.2015 r. do 27.02.2015 r. będą zbierane:

- karma dla psów i kotów,
- koce, ręczniki.

Otrzymane dary zostaną przekazane podopiecznym Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach.

Serdecznie zachęcamy do wzięcia udziału w akcji - wymienione wyżej rzeczy przyjmujemy w Wydziale IB (zobacz zakładka: KONTAKT).
Po zakończeniu akcji, wspólnie z przedszkolakami, zawieziemy je do schroniska.