Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2024

Literackie olimpiady

W 2024 roku wspominamy polskich olimpijczyków i Kazimierza Wierzyńskiego, a jednym z priorytetów edukacyjnych jest propagowanie kultury klasycznej. To można połączyć!

Dyscypliny letnich igrzysk są tematem niejednego utworu. Wystarczy wspomnieć "Maratończyka" Williama Goldmana i "Samotność długodystansowca" Alana Sillitoe'a (zob. TUTAJ). Ale akcja tych powieści nie dzieje się na stadionach. Sport docenia się w mitologii greckiej (Atalanta i Hippomenes) i "Odach olimpijskich" Pindara, stworzonych na cześć zwycięzców igrzysk panhelleńskich, uczestników zawodów w Olimpii, Delfach, Nemei i Istmie Korynckim. Oto próbka:

"Kto szczęścia doznaje, czy ze zwycięstwa sławnego
W igrzyskach, czy z potęgi bogactwa, I serce od marnej powstrzymuje dumy,
Ten  słusznie w kraju chwałą się cieszy.
,Zeusie, od ciebie idą ludziom drużbujące cnoty:
trwalsze jest szczęście tych, co je szanują,
Sercom podstępnym nie zawsze tak samo kwitnie."
(Pindar, Oda istmijska trzecia. Na zwycięstwo Melissosa z Teb w wyścigach rydwanów, tłum. Mieczysław Brożek)

Ale dziś chcemy pisać o polskiej literaturze. Laureatami Olimpijskich Konkursów Sztuki i Literatury (towarzyszących zawodom) dwukrotnie byli nasi rodacy. Kazimierz Wierzyński zdobył złoty medal (Amsterdam, 1928 r., tomik "Laur olimpijski" - więcej TUTAJ), Jan Parandowski - brązowy (Berlin, 1936 r., powieść „Dysk olimpijski”, osnuta tematycznie wokół olimpiady z 476 p.n.e.). A teraz kilka poetyckich ujęć dyscyplin letnich...

Tomik Wierzyńskiego był już wspominany. A oto fragment "Dyskobola" Kazimierza  Przerwy-Tetmajera:

"Tłum widzów. On spokojnym wzrokiem metę mierzy - -
Wyprostował się, ramion wiązanie natężył,
Głowę wzniósł, stopy w ziemię wrył, nogi naprężył,
W ręce trzyma dysk krągły - - wstał pierwszy z szermierzy.

Jeszcze chwila - kołysze dysk, zanim uderzy -
Wysunął lewe ramię, biodra, zda się, zwężył,
Na prawej nodze całym ciężarem zaciężył -
Rzuci - i laur zdobędzie znów na skronie świeży." (...)

Mniej znanymi pisarzami są dziś Antoni Madej, autor "Pochwały drużyn sportowych", oraz Kazimierz Jerzy Kączkowski. Ten ostatni stworzył więcej "sportowych" tekstów, m.in. "Training ósemki", "Rzut oszczepem":

„Serce mi się o żebra szaleńczo zatłukło
i wnet ścichło, surowej woli zdławione żeleźcem:
ująłem oszczepu drzewce gibkie i wysmukłe
i kierunek wytknąłem teatralnym gestem - - " (...)

i "Stumetrówkę":

„Krew w żyłach szumi tysiącem strumieni
i mięśnie nóg uskrzydla, spręża i wydłuża –
śpiewa w każdej tkance szaleńczym natchnieniem
i niesie jak wicher, jak powódź i burza!" (…)
(teksty wg: Ludwik Stolarzewicz (wybór), Antologia 120 poetów. Wiersze na obchody i uroczystości, łódź 1938, sygn. 14639)

Wreszcie zabawa. Kilka PYTAŃ o tematyce olimpijskiej:

1. Gdzie leżała Olimpia - miejsce starożytnych igrzysk? 2. Kto to był olimpionik? 3. Kto i kiedy przyjął olimpiadę jako podstawę miary czasu w starożytnej Grecji? 4. Kiedy powstał Międzynarodowy Komitet Olimpijski? 5. Kto był pierwszym prezesem MKOL i jakiej był narodowości? 6. Który Polak - jako pierwszy - zdobył olimpijski medal i w jakiej dyscyplinie? 7. Kto z Polaków - jako pierwszy - zdobył złoty medal i w jakiej dyscyplinie? 8. Kiedy i w jakiej dyscyplinie zdobyto medal dla barw Polski?

ODPOWIEDZI

1. W zachodniej części Peloponezu, w Elidzie, w dolinie u stóp wzgórza Kronosa. 2. Zwycięzca olimpiady. 3. Timajos, historyk grecki, w III w. p.n.e. 4. W czerwcu 1894 r., na zakończenie posiedzenia Międzynarodowego Kongresu dla Wskrzeszenia Igrzysk Olimpijskich, odbywającego się w Sorbonie; decyzję podjęto 23 czerwca. 5. M. Demetrius Vikelas, pisarz, Grek. 6. Jerzy Gajdzik, reprezentant USA (Londyn, 1908 r.); brązowy medal w skokach do wody. 7. Halina Konopacka (Amsterdam, 1928 r.); rzut dyskiem na odległość 39,62 m. 8. W Paryżu (1924 r.):  1/ srebrny medal w czteroosobowym kolarskim wyścigu drużynowym na 4 km na dochodzenie (Józef Lange, Jan Łazarski, Tomasza Stankiewicz, Franciszek Szymczyk); 2/ brązowy medal w skokach przez przeszkody (Adam Królikiewicz - pierwszy polski medalista olimpijski w konkurencji indywidualnej).

Więcej pytań (dotyczących dawniejszych olimpiad) można znaleźć w: Eugeniusz Skrzypek, 500 zagadek olimpijskich, Warszawa 1972 (sygn. 53167).

czwartek, 28 lipca 2016

Giganci, czyli sportowcy sprzed lat

Za kilka dni rozpoczną się XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie w Brazylii. A my wrócimy do ... Olimpiady w  Amsterdamie (1928 r.). W kilku kwestiach była szczególnie ważna w dziejach olimpizmu. W protokole wprowadzono nowy zapis, że na czele kolumny prezentującej uczestników podczas otwarcia imprezy pójdzie ekipa Grecji, a zamykać ją będą gospodarze. Po raz pierwszy w dyscyplinach lekkoatletycznych wystartowały kobiety. Także pierwszy raz od zakończenia I wojny światowej pojawiła się reprezentacja Niemiec. 

W Amsterdamie występowało 66 polskich zawodników (w tej grupie 5 kobiet). Zdobyliśmy złoty medal w rzucie dyskiem (Halina Konopacka), srebrny - w jeździectwie (drużynowo) i trzy brązowe (drużynowo - w szermierce, jeździectwie i wioślarstwie).

To jednak nie są główne powody, dla których przypominamy IX Igrzyska. Statystykę medalową uzupełnił wówczas... jeszcze jeden złoty medal. Otrzymał go poeta, Kazimierz Wierzyński, startujący w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury. Konkurs odbywał się w latach 1912–1948 równolegle ze sportowymi zmaganiami. Obejmował kilka dziedzin, a konkretnie: lirykę, epikę, malarstwo, rzeźbę, architekturę i muzykę. Przeprowadzano go z inicjatywy Pierre'a de Coubertina, a zaprzestano, gdy przewodniczącym MKOL został Johannes Sigfirid Edström. W sumie miał siedem edycji (Sztokholm, Antwerpia, Paryż, Amsterdam, Los Angeles, Berlin, Londyn).

Kazimierz Wierzyński był pierwszym złotym medalistą w tej konkurencji. W Amsterdamie otrzymaliśmy także brąz (Władysław Skoczylas, grafika). W następnych latach złoto przypadło Józefowi Klukowskiemu (1932, rzeźba) i Zbigniewowi Turskiemu (1948, muzyka), srebro - Janinie Konarskiej (1932, grafika) i Józefowi Klukowskiemu (1936, rzeźba), brąz - Janowi Parandowskiemu (1936, epika) oraz Stanisławowi Ostoi-Chrostowskiemu (1936, grafika). 

Wróćmy do Wierzyńskiego. Wysoki, przystojny, wysportowany. Grał w piłkę nożną w „Pogoni" (w Stryju), uprawiał  lekkoatletykę, jeździł na nartach. Jego "złoty" tomik, Laur olimpijski, mamy zbiorach (w wydaniu Dzieł, t. 1). Zawiera 12 wierszy. Inauguruje go - a jakże - Defilada atletów, a kończy Pieśń o Amundsenie. Niektóre liryki są poświęcone konkurencjom sportowym (np. Skok o tyczce), inne - konkretnym sportowcom. Przypomnimy kilka wybitnych postaci sprzed lat. Nie będą to nasi amsterdamscy medaliści. Dlaczego? Proste. Tomik został napisany rok przed igrzyskami.

Źródło
Oto fragment wiersza Match footballowy:

Zamora wsparty w bramce o szczyt Pirenejów,
Piękniejszy niż Don Juan, obciśnięty w swetrze,
Jak dumny król, w chaosie center i wolejów,
Śledzi kulę świetlistą, prującą powietrze.

 
Z Uralu w bój posłaną, jak z lufy moździerza,
Trzyma w oczach i więzi, a gdy kula spada,
Jak pająk się nad dziuplą bramki rozczapierza,
Jak krzak wystrzela w niebo, człowiek-barykada. 

Źródło
Jego bohaterem jest Ricardo Zamora Martínez (1901-1978), El Divino, legendarny hiszpański bramkarz. Grał w najlepszych klubach, FC Barcelona i Real Madryt, odnosząc w nich największe sukcesy. Z karierą zawodnika pożegnał się w wieku 35 lat. W późniejszym okresie był trenerem kilku zespołów (Atlético Madryt, Celty Vigo, Malagi oraz Espanyolu).

A teraz urywek wiersza Paddock i Porritt:

Jeden ma ręce-wiatraki, drugi wiosłuje stopą,
Jeden jest ludzkim kangurem, drugi jest antylopą.

Jeden jak tank się trzeszczący z boku na bok przewala,
Drugi dmuchnięty powiewem sunie lekko, jak fala. (...)

Jeden jest w pędzie maszyną, żywą, silną i młodą,
Drugi jest samą szybkością, prawem ruchu, przyrodą.

Źródło

Charley William Paddock (1900-1943). Amerykański sprinter. Kilkukrotny medalista olimpijski z Antwerpii i Paryża. Dwunastokrotny rekordzista świata na krótkich dystansach. Był uczestnikiem I i II wojny światowej. Zginął w katastrofie lotniczej na Alasce.

Źródło
Arthur Porrit (1900-1994). Nowozelandczyk. Lekkoatleta, lekarz (przez wiele lat - chirurg brytyjskich monarchów), działacz sportowy, polityk. Także - Generalny Gubernator Nowej Zelandii. Był jednym z bohaterów słynnego filmu Chariots of fire (1981, reż. Hugh Hudson, kto go widział, pewnie nigdy nie zapomni wspaniałej muzyki!). Chociaż nie został w nim wspomniany z nazwiska, to jednak losy fikcyjnej postaci, Toma Watsona, są zaczerpnięte z fragmentów biografii tego sportowca.

Tym razem – Fanfara na cześć Karola Hoffa, rekordzisty w skoku o tyczce:

Płyniesz na złotej wieży, na maszt się najwyższy wspinasz,
Co ty tam w górze widzisz, w gnieździe bocianim marynarz? (…)

Niebo w hamaku buja, na dół przekrzywia się księżyc,
Czy ci tego za mało, kogo chcesz jeszcze zwyciężyć?


Źródło
Charles Hoff (1902-1985). Norweski sportowiec, trener, dziennikarz sportowy. Czterokrotny rekordzista świata w skoku o tyczce, startował także w skoku w dal, trójskoku, biegach na krótkich i średnich dystansach. W czasie II wojny światowej organizował norweski sport pod rządami nazistów, za co w 1947 roku został skazany na dziewięć lat pracy przymusowej.

Oto fragment wiersza zatytułowanego Nurmi:

Ruch mój za ruchem nastaje, w ruchome koło się zmienia,
Jestem zegarem wysiłku, jestem rekordem natchnienia.

Skokiem przesadzam trybuny, mijam krzyczące stadiony,
Niesie mnie wiatr moich skrzydeł, wiatr wielki i niezmożony.

Źródło
Paavo Johannes Nurmi (1897-1973). Fiński długodystansowiec, dziewięciokrotny mistrz olimpijski, kilkukrotny wicemistrz. Podczas Olimpiady w Paryżu (1924) zdobył pięć złotych medali w tyluż konkurencjach, ustanawiając jednocześnie dwa rekordy olimpijskie. Wdzięczna legenda opowiada, że potrafił biegać szybciej niż pociągi.

piątek, 1 lipca 2016

Futbol w dawnych wiekach… i w PRL-u. Ciekawostki z czasopism

Przełom czerwca i lipca. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Może zatem dzisiaj coś o futbolu? Przedstawiamy cztery interesujące artykuły z czasopism. Wszystkie mamy w zbiorach (i więcej, jeśli ktoś jest zainteresowany). Warto przeczytać! 

Gawkowski Robert, Czy król Zygmunt kopał piłkę?, „Głos Nauczycielski” 2012, nr 26, s. 15

Pierwszy oficjalny mecz piłki nożnej Polacy rozegrali w
1894 r., a pierwszą futbolówkę przywieziono do kraju cztery lata wcześniej. Jednak sport znali już obywatele Rzeczypospolitej szlacheckiej…

Kto był autorem pierwszego sprawozdania z zawodów sportowych? Podobno Maciej Rywocki, ochmistrz wojewodziców kryńskich, który zrelacjonował występy swoich podopiecznych w Rzymie – w roku 1586. Jeśli zaś chodzi o zmagania z piłką nożną, warto odnotować, że musiały odbywać się jeszcze wcześniej. Słowo „football” po raz pierwszy pojawia się w Europie w dokumencie z 1349 roku, w którym król Edward III zakazuje gry w piłkę na ulicach Londynu. Nieskutecznie! Pojawiały się kolejne zakazy, które także nie przynosiły efektów. Jednak trzeba była czekać aż do połowy XIX stulecia, by zostały opracowane nowoczesne reguły tej gry. Ta i wiele innych sportowych ciekawostek – w artykule.

Ligarski Sebastian, Piłka i polityka. Hiszpański Mundial '82 oczami komisarza wojskowego, „Mówią Wieki” 2012, nr 7, s. 12-17  
 
W latach osiemdziesiątych w strukturach państwa nie istniało ministerstwo sportu – za tę dziedzinę odpowiedzialny był utworzony według sowieckiego wzorca Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu. Od 1978 roku kierował nim zasłużony działacz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Marian Renke, który równocześnie był przewodniczącym Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
 
W maju 1982 roku ustalono, że polska ekipa na Mundial '82 będzie składać się z 44 osób. Konkretnie – z 22 zawodników i… 22 działaczy (!). Ponadto – 22 dziennikarzy. Kierownikiem ekipy został prezes PZPN, Włodzimierz Reczek, zaś jego zastępcą – wiceprezes, płk Henryk Celak, zastępca komendanta Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Tuż przed mistrzostwami, podczas pobytu w Niemczech (w celu rozegrania kilku spotkań sparingowych), od ekipy „odłączył się”, tzn. uciekł (w czym pomógł mu Grzegorz Lato) zdolny bramkarz Śląska Wrocław, Jacek Jarecki. Nie potrafił żyć bez pewnej tenisistki, która już wcześniej znalazła się w Niemczech… A jak toczyły się losy ekipy w Hiszpanii i po powrocie? O tym w artykule.
Nawrocki Karol, Zatrzymać Szarmacha!, „Pamięć.pl” 2013, nr 2, s. 39-41
 
W PRL o tym, kto ma być prezesem PZPN, trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski i czy piłkarze ligowe mogą zmieniać kluby, decydowały partia komunistyczna i „inne czynniki polityczne”. Na przykład o przeniesieniu Stanisława Terleckiego z Gwardii Warszawa do ŁKS Łódź zadecydował tow. Edward Gierek, a o zmianie barw klubowych Romana Koseckiego – minister gen. Czesław Kiszczak. Podobnie było w przypadku Andrzeja Szarmacha.
 
W artykule zaprezentowano metody przeprowadzania transferów klubowych w PRL. Skupiono się na przykładzie utrudnień czynionych gdańskiemu piłkarzowi, Andrzejowi Szarmachowi (później wspaniałemu zawodnikowi kadry narodowej), chcącemu występować w Górniku Zabrze.
Wołk Grzegorz, Kosecki w krainie generałów, „Pamięć.pl” 2014, nr 1, s. 41-44
 
Gdyby Janusz Zaorski kręcił „Piłkarski poker” kilka lat później, a nie w roku 1988, być może oprócz drużyn „Powiśla” i „Czarnych” znalazłby się w nim klub „resortowy”. Jednym z wątków pobocznych mogłaby być historia Romana Koseckiego, o którego sportowej karierze zdecydował gen. Czesław Kiszczak. W tej opowieści znajdziemy zresztą więcej generałów. Między innymi szefa MO i SB w Krakowie, Jerzego Grubę, jego odpowiednika z Warszawy Edwarda Kłosowskiego czy szefa szkolenia bojowego wojska Wojciecha Barańskiego. Wymienieni generałowie wywarli przemożny wpływ na pierwsze lata kariery Koseckiego.

To nie były problemy jedynie tego zawodnika i stanowiły konsekwencję PRL-owskiego modelu uprawiania sportu, np. istnienia klubów resortowych. Gra w nich niosła spore korzyści, ale jednocześnie stanowiła coś wstydliwego. Piłkarski start Koseckiego, wychowanka RKS Mirków, nie był obiecujący, toteż – pod wpływem pewnych nacisków – zdecydował się występować właśnie w klubie resortowym. Jednakże z czasem zawodnika zapragnęła zdobyć Wisła… Co było dalej – zajrzyjmy do artykułu!

 

środa, 2 marca 2016

Wynik 2:2 jest absolutnie remisowy... O sportowych komentarzach (na marginesie pięknej rocznicy).


Przyszedł na świat 2 marca 1921 roku. W tym roku przypada także okrągła, dziesiąta rocznica jego śmierci. KAZIMIERZ KLAUDIUSZ GÓRSKI. Nazwano go trenerem stulecia. W młodości zawodnik (napastnik). Jednak do historii piłki nożnej przeszedł jako trener drużyny narodowej. Zdobył z nią złoty medal olimpijski w Monachium (1972) i srebrny w Montrealu (1976). Pamiętam z dzieciństwa piłkarskie mistrzostwa świata w RFN i Berlinie Zachodnim (1974). Wygraną z Włochami, Argentyną i Haiti (7:0!) w rundzie wstępnej i słynny "mecz na wodzie" z gospodarzami. Ulewny deszcz nie przerwał tego ekscytującego widowiska. Również zwycięstwo nad Brazylią w meczu o trzecie miejsce. Tak, byliśmy potęgą. W zbiorach mamy wspomnieniową książkę Kazimierza Górskiego. Co sam Mistrz uznał za najważniejsze?
Wspominając z sentymentem to, co minęło, chociaż nie wszystko przebiegało po mojej myśli, szczególnie sobie cenię dowody życzliwości, z którymi spotykałem się na każdym kroku. I tak jest po dziś dzień. Nie ukrywam, że to dla mnie ogromna satysfakcja, największa nagroda, jaka trafić się może w życiu: ludzka sympatia, ciepły uśmiech. Czy można coś więcej osiągnąć?

Prawda, że piękne słowa? Ciepły uśmiech. To jest wartość. Niech zatem rocznica jego urodzin będzie dla nas inspiracją do przypomnienia niektórych autentycznych wypowiedzi komentatorów sportowych. Poczytajmy... z uśmiechem. (Oznaczenia po cytatach - por. Bibliografię). 


Piłka ugrzęzła w ciałach warszawskich zawodników. (WD,1)
Smolarek krąży jak elektron wokół jądra Zbigniewa Bońka. (WD,1)
Skacze tam do główki gracz z szóstką na plecach. (PJ)
(...) z boiska schodzi Kłos, dlatego teraz Krzynówek (...) będzie grał defensywnego, (....) drugiego napastnika zagra Krzyształowicz... (PJ)
Biorąc pod uwagę przebieg całego meczu, należy powiedzieć, że wynik 2:2 jest dla obu zespołów absolutnie remisowy. (MGN)
Norwegowie w czerwonych koszulkach i białych spodenkach, Polacy - w strojach odwrotnie pokolorowanych. (MGN)
Spojrzał Peruzziemu prosto w oczy i strzelił w jego lewy róg. (MGN)
Obrońca wybił piłkę na tak zwany przysłowiowy oślep. (MGN)
Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu. (MGN)
Piłkarz polewa sobie wodę głową. (MGN)
Jakaś kontuzja zawodnika leży na boisku. (MGN)
Główka Jarzębowskiego przeleciała na głowami innych zawodników. (MGN)
Bergkamp trafił bramką w słupek. (MGN)
Gra Portugalii nudna jak autostrada z Lizbony do Porto. (MGN)
Ballack ziewa, chyba sie nie wyspał, bo przecież mecz całkiem żywy. (MGN)
Crvena Zvezda to szesnastokrotny mistrz Jugosławii i dziesięciokrotny zdobywca tego kraju. (MGN)
Wraca w asyście gwizdów! (...) Bramkarz poszedł na krótki słupek! Cała ławka smutna! Gdyby Bolf tej piłki nie przeciął, Dembiński oddałby strzał! (P)

A może jeszcze coś "niekomentatorskiego"? Proszę bardzo: 
Żona żali się mężowi:- Ty wcale o mnie nie myślisz. Ciągle tylko sport i sport. Pewnie już nawet nie pamiętasz daty naszego ślubu.- Ależ doskonale pamiętam! To było tego dnia, kiedy Górnik wygrał z Legią 2:1!


Bibliografia
Górski Kazimierz, Pół wieku z piłką, Warszawa 1985. ISBN 83-217-2569-4 (Sygnatury: 111035-6).
Koc Krzysztof, Nogi, nogi uciekły do boku!!! O języku sprawozdawców sportowych, "Polonistyka" 2005, nr 1, dodatek: Matura - egzamin wewnętrzny, s. 20-24 (P).
Miodek Jan, Gdy wynik oscyluje wokół remisu, rozm. przepr. Roman Bielecki, Katarzyna Kolska, "W Drodze" 2012, nr 6, s. 65-75 (WD,1).
Ożdżyński Jan, Mówione warianty wypowiedzi w środowisku sportowym, Wrocław 1979. ISBN 83-04-00211-6 (Sygnatury: 86252-3 oraz Czytelnia).
Wiśnicki Michał, Słownictwo telewizyjnego komentarza sportowego. (Na przykładzie transmisji z meczów piłkarskich), "Poradnik Językowy" 2004, nr 8, s. 49-63 (PJ).
Wpadki komentatorów sportowych, "Mały Gość Niedzielny" 2012, nr 7/8, dodatek: Euro 2012, s. 16 (MGN).
Zimoch Tomasz, Stary, za chwilę tu kojfniesz, rozm. przepr. Anna Sosnowska, "W Drodze" 2012, nr 6, s. 53-63.