"Miał być lepszy od zeszłych nasz XX wiek” napisała Wisława Szymborska w „Schyłku wieku”. Niedługo powiemy, że ćwierć XXI stulecia za nami. I tak nieoczekiwanie przypomniał nam się jeden temat z olimpiady polonistycznej sprzed ponad 40 lat: Jak rozumiesz opinię Czesława Miłosza: „Nie, prawdy o naszej epoce nie przekaże żadna epopeja, żadna "Wojna i pokój", żadna socjologiczna analiza. Błyski, używane słowa, krótkie sentencje - to najwyżej”? (XIV Olimpiada – 1983/84, zawody ogólnopolskie). A jak można by przekazać istotną wiedzę o minionym ćwierćwieczu? Też miał być lepszy... Ale już w pierwszym roku nowego tysiąclecia atak na nowojorskie World Trade Center wstrząsnął podstawami świata. Seria zamachów terrorystycznych trwa do dziś...
"Skoczyli z płonących pięter w dół
jeden, dwóch, jeszcze kilku (...)
Jest dosyć czasu,
żeby rozwiały się włosy,
a z kieszeni wypadły
klucze, drobne pieniądze. (...)
Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić -
opisać ten lot
i nie dodawać ostatniego zdania."
(„Fotografia z 11 września” Wisławy Szymborskiej)
W mijającym ćwierćwieczu zmarło też kilku wybitnych pisarzy, m.in. Czesław Miłosz (2004), Sławomir Mrożek (2013), Tadeusz Różewicz (2014) - TUTAJ, Jarosław Marek Rymkiewicz (2022), Wisław Szymborska (2012), Jan Twardowski (2006), Adam Zagajewski (2021) - TUTAJ.
Czesław Miłosz. Ostatni napisany przez niego wiersz to „Dobroć” (z 22 XII 2003), ale swoje życie „podsumował” znacznie wcześniej, w „Tak mało”. I w późno powstałym „Pobycie”:
„Mnie tak naprawdę nic nie obchodziło,
Jak długo słyszałem głos, który dyktował wiersze.
Taki wynalazłem sposób na życie,
I tak spełniało się moje przeznaczenie.”
Sławomir Mrożek. Swoistym kluczem do jego osobowości mogą być „Uwagi osobiste”, w których zawarł sporą wiedzę o sobie samym:
„Kiedy się zestarzał, mój ojciec lubił czytać nekrologi. (…) Nie rozumiałem tej jego skłonności (…) dopóki sam się nie zestarzałem. Teraz wiem, że poprawiają samopoczucie, ale tylko staremu, młody ich nie potrzebuje, nie widzi ich i nie czyta. Przypominają (…), że jeszcze się żyje, choć mogło się już nie żyć.”
Tadeusz Różewicz. Świadek historii. Uczestnik wielu bolesnych zdarzeń. A wreszcie "Stary poeta":
„idzie mówi do siebie
rozmawia z umarłymi
poetami (…)
na stare lata woli
rozmawiać z ludźmi
którzy milczą
(…) przelatuje
kruk
przeciąga czarnym piórem
po jego ustach
zamyka je
i odlatuje”
Jarosław Marek Rymkiewicz. Ostatni jego tomik to „Metempsychoza. Druga księga oktostychów” (2017). Rok później napisał jeszcze szkic historycznoliteracki „Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze” (2018). A wcześniej powstało zamyślenie zatytułowane „Zimowy pogrzeb na cmentarzu w Bolimowie”:
„Kto umiera ten nie wie – co po nim zostanie (…)
Kto umiera ten nie wie co mu się przydarza
I nie wie kto umiera – czy się przyda Bogu”
Wisława Szymborska. Ostatni tomik to „Wystarczy”, zawierający 13 ukończonych wierszy, reszta pozostała we fragmentach. A oto „Bal” z tomu „Chwila”:
„czujmy się gośćmi w tutejszej remizie
osobliwymi i wyróżnionymi,
tańczmy do taktu miejscowej kapeli
i niech się nam wydaje,
że to bal nad bale.
Nie wiem jak komu –
mnie to zupełnie wystarcza
do szczęścia i do nieszczęścia”
Jan Twardowski. Na łożu śmierci napisał pogodny, pełen wiary wiersz „Jezu, ufam Tobie” (18 stycznia 2006):
„Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod Twe stopy
życie moje
jak różaniec”
Adam Zagajewski. Ostatni tomik - „Trzy czwarte” – podejmuje temat śmierci i miłości. 25 wierszy. A oto fragment utworu „W garażu”:
„I nagle stało się oczywiste
jest radość i jest śmierć (…)
tam gdzie jeszcze przed chwilą
siedzieliśmy wszyscy
spokojnie rozmawiając”
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sławomir Mrożek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sławomir Mrożek. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 listopada 2025
„Błyski, używane słowa, krótkie sentencje”...
piątek, 26 kwietnia 2019
Książki (nie)zapomniane - Jednostka doceniona, skromna, koleżeńska, apetyczna...
Elegancko ubrani panowie siedzą na krzesłach usytuowanych na dryfującej tratwie. To trzej rozbitkowie, bohaterowie groteskowej jednoaktówki Na pełnym morzu SŁAWOMIRA MROŻKA (1930-2013).
Gruby, Średni i Mały płyną już od jakiegoś czasu. Gdy poczuli głód i zaczęli szukać żywności, dostrzegli, że nie mają żadnej konserwy. A przecież powinna jeszcze być. Cóż, pozostaje jedno rozwiązanie. Należy skonsumować jednego z nich. Ponieważ żaden dobrowolnie nie chciałby dokonać takiego aktu poświęcenia, a losowanie jest "przejawem ciemnoty", należy - zgodnie z zasadami demokracji - urządzić wybory powszechne, poprzedzone autoprezentacjami kandydatów.
Najpierw Średni proponuje Grubemu wspólny blok wyborczy. Wówczas Mały nieśmiało wtrąca, że "parlamentaryzm się przeżył". Gruby natychmiast replikuje: "Ale nie ma innej drogi. Jeżeli woli pan dyktaturę, chętnie obejmę władzę". W takiej sytuacji Mały przystaje na wybory, ale bez bloków i z obowiązkowym etapem propagandy przedwyborczej. Uzyskuje akceptację Średniego, pewnie już bardzo głodnego: "No to agitujmy, byle szybko!" I oto rozpoczyna się jedyna w swoim rodzaju (anty)kampania wyborcza. Każdy zachwala siebie jako NIEzdatnego do zjedzenia. Potem następuje doniosły akt głosowania. Podczas liczenia głosów okazuje się, że padły... cztery.
Wreszcie któryś podsuwa myśl o nominacji. Gruby natychmiast ochoczo godzi się objąć władzę, ale Średni zgłasza veto: "Demokracja nie wyszła, dyktatura się nie przyjmie". I oto powstaje swoista koalicja Grubego i Średniego, wspólnie wmawiających Małemu, iż pragnie się poświęcić dla ogółu: "Pan tęskni, aby przejść do naszej pamięci jako jednostka doceniona, skromna, koleżeńska, apetyczna...". Gdy Mały wciąż uparcie odmawia, na horyzoncie pojawia się nowy kandydat na przymusowego ochotnika. Listonosz, który rozbitkom wydaje się zupełnie świeży, ale ten - widząc, że sytuacja nie jest bezpieczna - szybko odpływa. W jego miejsce do tratwy dobija Lokaj, demaskujący hrabiego (czyli Grubego), z takim zapałem prawiącego o "sprawiedliwości dziejowej". Koalicja jednak ostatecznie zwycięża. Nieodwołalnie zapada decyzja o zjedzeniu Małego. Gdy ten wygłasza pożegnalną, płomienną mowę o PRAWDZIWEJ wolności, która "jest tylko tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności”, Średni znajduje zagubioną konserwę, cielęcinę z groszkiem, ale Gruby powstrzymuje go przed ujawnieniem znaleziska. Mały bowiem już uwierzył w misję, którą ma do spełnienia wobec społeczeństwa. I już jest na swój sposób szczęśliwy.
Na pełnym morzu. Arcydzieło zwięzłości, skrzące się dowcipem językowym. Ale jego wymowa jest bardzo poważna.
Gruby, Średni i Mały płyną już od jakiegoś czasu. Gdy poczuli głód i zaczęli szukać żywności, dostrzegli, że nie mają żadnej konserwy. A przecież powinna jeszcze być. Cóż, pozostaje jedno rozwiązanie. Należy skonsumować jednego z nich. Ponieważ żaden dobrowolnie nie chciałby dokonać takiego aktu poświęcenia, a losowanie jest "przejawem ciemnoty", należy - zgodnie z zasadami demokracji - urządzić wybory powszechne, poprzedzone autoprezentacjami kandydatów.
Najpierw Średni proponuje Grubemu wspólny blok wyborczy. Wówczas Mały nieśmiało wtrąca, że "parlamentaryzm się przeżył". Gruby natychmiast replikuje: "Ale nie ma innej drogi. Jeżeli woli pan dyktaturę, chętnie obejmę władzę". W takiej sytuacji Mały przystaje na wybory, ale bez bloków i z obowiązkowym etapem propagandy przedwyborczej. Uzyskuje akceptację Średniego, pewnie już bardzo głodnego: "No to agitujmy, byle szybko!" I oto rozpoczyna się jedyna w swoim rodzaju (anty)kampania wyborcza. Każdy zachwala siebie jako NIEzdatnego do zjedzenia. Potem następuje doniosły akt głosowania. Podczas liczenia głosów okazuje się, że padły... cztery.
Wreszcie któryś podsuwa myśl o nominacji. Gruby natychmiast ochoczo godzi się objąć władzę, ale Średni zgłasza veto: "Demokracja nie wyszła, dyktatura się nie przyjmie". I oto powstaje swoista koalicja Grubego i Średniego, wspólnie wmawiających Małemu, iż pragnie się poświęcić dla ogółu: "Pan tęskni, aby przejść do naszej pamięci jako jednostka doceniona, skromna, koleżeńska, apetyczna...". Gdy Mały wciąż uparcie odmawia, na horyzoncie pojawia się nowy kandydat na przymusowego ochotnika. Listonosz, który rozbitkom wydaje się zupełnie świeży, ale ten - widząc, że sytuacja nie jest bezpieczna - szybko odpływa. W jego miejsce do tratwy dobija Lokaj, demaskujący hrabiego (czyli Grubego), z takim zapałem prawiącego o "sprawiedliwości dziejowej". Koalicja jednak ostatecznie zwycięża. Nieodwołalnie zapada decyzja o zjedzeniu Małego. Gdy ten wygłasza pożegnalną, płomienną mowę o PRAWDZIWEJ wolności, która "jest tylko tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności”, Średni znajduje zagubioną konserwę, cielęcinę z groszkiem, ale Gruby powstrzymuje go przed ujawnieniem znaleziska. Mały bowiem już uwierzył w misję, którą ma do spełnienia wobec społeczeństwa. I już jest na swój sposób szczęśliwy.
Na pełnym morzu. Arcydzieło zwięzłości, skrzące się dowcipem językowym. Ale jego wymowa jest bardzo poważna.
Mrożek Sławomir, Na pełnym morzu, "Dialog" 1961, nr 2 (58), s. 53-63 (sygnatura: cz M XIX-1/12)
środa, 14 lutego 2018
Kącik Maturzysty: 67. Lektury. Sławomir Mrożek, Tango
Pierwodruk. 1964 rok.
Idea ogólna. „Tango” to sztuka ukazująca diagnozę rozwoju nowoczesnego społeczeństwa, uwikłanego w tyranię awangardy, która otwiera drogę tyranii politycznej. Rzeczywistość została ukazana w utworze w sposób groteskowy (A. Juszczyk, por. bibliografia na końcu opracowania).
Idea ogólna. „Tango” to sztuka ukazująca diagnozę rozwoju nowoczesnego społeczeństwa, uwikłanego w tyranię awangardy, która otwiera drogę tyranii politycznej. Rzeczywistość została ukazana w utworze w sposób groteskowy (A. Juszczyk, por. bibliografia na końcu opracowania).
| S. Mrożek |
Treść. Bohaterowie. Mieszkanie małżeństwa, Eleonory i Stomila, „dawnych uczestników awangardy kulturowej”. Wraz z nimi przebywają tu: Artur – ich syn, Eugenia – matka Eleonory, Eugeniusz – brat Eugenii, Ala – narzeczona Artura i Edek – prymitywny, prostacki kochanek Eleonory.
Stomil zajmuje się (od młodości) robieniem eksperymentów artystycznych, Eugenia i Edek stale grają w karty, a Eugeniusz stara się wszystkim podporządkować. Rodzina nie przestrzega tradycyjnych reguł, np. mężowi nie przeszkadza kochanek żony, brak dawnej hierarchii. To nie podoba się Arturowi. Chce się (tradycyjnie!) zbuntować, ale nie ma przeciwko czemu, bo żadnych zasad już nie ma:
Brak norm stał się waszą normą. A ja się mogę buntować tylko przeciwko wam, czyli przeciwko waszemu rozpasaniu.
Decyduje, że powróci do zasad, które kiedyś budowały rodzinę. Przy pomocy tradycji chce pokonać nowoczesność (dokonać antyrewolucji obyczajowej), czyli:
- zawrzeć „staroświecki” związek małżeński, a nie żyć w wolnym związku;
- namówić ojca do zabicia kochanka żony (Edka), co mu się nie udaje, bo Stomil wybiera… grę w karty z Edkiem;
- prosić babcię o błogosławieństwo dla swego narzeczeństwa z Alą.
Na wspólnika w tych działaniach wybiera Eugeniusza.
Gdy rodzina jest już „tradycyjnie” ubrana (Stomil nawet zakłada gorset), wchodzi pijany Artur i ogłasza, że ślub się nie odbędzie. Zrozumiał powierzchowność swego buntu i brak przewodniej idei. W tym samym czasie Eugenia kładzie się na katafalk i umiera. Wówczas Artur nagle odnajduje ideę: absolutną władzę nad innymi (rodziną) i wywoływanie w nich strachu przed nią. Usiłując w pełni zapanować nad rozprzężeniem w rodzinie, znajduje nowego sojusznika, Edka, który dysponuje odpowiednią siłą fizyczną. Panują teraz razem – do chwili, gdy Ala - chcąc zniszczyć pewność siebie Artura - informuje go, że zdradziła go z Edkiem. Jej cel zostaje osiągnięty. Artur traci ideę i chce zabić Edka. Jednak ten ostatni sam zabija Artura i – powołując się nadal na argument siły (rewolwer) - zdobywa pełną władzę. Zapowiada „ludzkie” rządy, pod warunkiem, że wszyscy będą mu posłuszni. Na koniec zaprasza do tanga (La Cumparsita) Eugeniusza, teraz swego pokornego sługę.
Stomil zajmuje się (od młodości) robieniem eksperymentów artystycznych, Eugenia i Edek stale grają w karty, a Eugeniusz stara się wszystkim podporządkować. Rodzina nie przestrzega tradycyjnych reguł, np. mężowi nie przeszkadza kochanek żony, brak dawnej hierarchii. To nie podoba się Arturowi. Chce się (tradycyjnie!) zbuntować, ale nie ma przeciwko czemu, bo żadnych zasad już nie ma:
Brak norm stał się waszą normą. A ja się mogę buntować tylko przeciwko wam, czyli przeciwko waszemu rozpasaniu.
Decyduje, że powróci do zasad, które kiedyś budowały rodzinę. Przy pomocy tradycji chce pokonać nowoczesność (dokonać antyrewolucji obyczajowej), czyli:
- zawrzeć „staroświecki” związek małżeński, a nie żyć w wolnym związku;
- namówić ojca do zabicia kochanka żony (Edka), co mu się nie udaje, bo Stomil wybiera… grę w karty z Edkiem;
- prosić babcię o błogosławieństwo dla swego narzeczeństwa z Alą.
Na wspólnika w tych działaniach wybiera Eugeniusza.
Gdy rodzina jest już „tradycyjnie” ubrana (Stomil nawet zakłada gorset), wchodzi pijany Artur i ogłasza, że ślub się nie odbędzie. Zrozumiał powierzchowność swego buntu i brak przewodniej idei. W tym samym czasie Eugenia kładzie się na katafalk i umiera. Wówczas Artur nagle odnajduje ideę: absolutną władzę nad innymi (rodziną) i wywoływanie w nich strachu przed nią. Usiłując w pełni zapanować nad rozprzężeniem w rodzinie, znajduje nowego sojusznika, Edka, który dysponuje odpowiednią siłą fizyczną. Panują teraz razem – do chwili, gdy Ala - chcąc zniszczyć pewność siebie Artura - informuje go, że zdradziła go z Edkiem. Jej cel zostaje osiągnięty. Artur traci ideę i chce zabić Edka. Jednak ten ostatni sam zabija Artura i – powołując się nadal na argument siły (rewolwer) - zdobywa pełną władzę. Zapowiada „ludzkie” rządy, pod warunkiem, że wszyscy będą mu posłuszni. Na koniec zaprasza do tanga (La Cumparsita) Eugeniusza, teraz swego pokornego sługę.
![]() |
| okładka edycji Wydawnictwa Literackiego |
Interpretacja. Alegoria stanu cywilizacji. Awangardowy bunt z początku XX w., dążąc – w imię postępu - do zniesienia tradycji, nadszarpnął fundamenty kultury. Pozostawił chaos (por. zagracone mieszkanie Eleonory i Stomila). Bunt dla buntu nie jest produktywny ani twórczy, prowadzi jedynie do zanegowania wszystkiego, a niczego nie tworzy. „Awangardowość” i „postęp” nie rozwiązują podstawowych problemów ludzkości, np. doświadczenia starzenia się czy śmierci (por. śmierć Eugenii).
Ludzkości pozostają dwie drogi, spośród których musi wybrać tę, którą chce pójść:
1/ powrót do dawnych zasad i idei;
2/ narzucenie siłą jakiejś wizji świata.
Ta pierwsza jest bardzo trudna lub niemożliwa (?) do spełnienia (por. klęska Artura), a druga stanowi największe zagrożenie dla cywilizacji. W imię postępu człowiek doprowadza świat do regresu (zasad, wartości, człowieczeństwa w ogóle). Konflikt między tradycjonalistami (Artur i Eugeniusz) a zwolennikami łamania zasad, wyzwolonymi z obyczajowych norm (małżeństwo Stomilów) nie prowadzi do niczego. Umożliwia tylko dojście do władzy Edkowi, który nie jest zainteresowany jakimikolwiek konfliktami, a jedynie manifestacją brutalnej siły.
Zauważ! Autor dostrzegł istotny związek awangardowych ruchów początków XX stulecia z totalitaryzmem (por. futuryści, faszystowskie utwory Marinettiego).
Inne ważne motywy:
Konflikt pokoleń. Tu – przedstawiony na odwrót, tzn. syn broni tradycji, a rodzice są jej przeciwni. Młode pokolenie musi więc przywrócić tradycyjne normy, by następnie móc się przeciw nim zbuntować.
Kobieta w społeczeństwie. Artur pragnie wymusić na niej małżeństwo nie z miłości, ale po to, by zrealizować swój plan. Traktuje ją więc cynicznie, za co ona mści się na nim informacją o zdradzie. Podobnie przedmiotowo traktuje Stomil swą żonę; nie obchodzi go jej romans, bo jest mu w zasadzie obojętna. Podobnie traktuje ją Edek.
Intelektualista w społeczeństwie. Artur jako intelektualista. Jego dylematy i klęska.
Ludzkości pozostają dwie drogi, spośród których musi wybrać tę, którą chce pójść:
1/ powrót do dawnych zasad i idei;
2/ narzucenie siłą jakiejś wizji świata.
Ta pierwsza jest bardzo trudna lub niemożliwa (?) do spełnienia (por. klęska Artura), a druga stanowi największe zagrożenie dla cywilizacji. W imię postępu człowiek doprowadza świat do regresu (zasad, wartości, człowieczeństwa w ogóle). Konflikt między tradycjonalistami (Artur i Eugeniusz) a zwolennikami łamania zasad, wyzwolonymi z obyczajowych norm (małżeństwo Stomilów) nie prowadzi do niczego. Umożliwia tylko dojście do władzy Edkowi, który nie jest zainteresowany jakimikolwiek konfliktami, a jedynie manifestacją brutalnej siły.
Zauważ! Autor dostrzegł istotny związek awangardowych ruchów początków XX stulecia z totalitaryzmem (por. futuryści, faszystowskie utwory Marinettiego).
Inne ważne motywy:
Konflikt pokoleń. Tu – przedstawiony na odwrót, tzn. syn broni tradycji, a rodzice są jej przeciwni. Młode pokolenie musi więc przywrócić tradycyjne normy, by następnie móc się przeciw nim zbuntować.
Kobieta w społeczeństwie. Artur pragnie wymusić na niej małżeństwo nie z miłości, ale po to, by zrealizować swój plan. Traktuje ją więc cynicznie, za co ona mści się na nim informacją o zdradzie. Podobnie przedmiotowo traktuje Stomil swą żonę; nie obchodzi go jej romans, bo jest mu w zasadzie obojętna. Podobnie traktuje ją Edek.
Intelektualista w społeczeństwie. Artur jako intelektualista. Jego dylematy i klęska.
Pozostałe motywy: bunt, inteligencja (grupa społeczna), małżeństwo, młodość, taniec, totalitaryzm, zdrada małżeńska.
Budowa utworu. Dramat w 3 aktach. Elementy symboliczne (obraz społeczeństwa) i realistyczne (obraz codzienności, zasugerowany w didaskaliach). Humor (paradoks, ironia, groteska, parodia). Formalne pokrewieństwo z teatrem absurdu (np. nakazanie Eugenii, by leżała na katafalku, założenie Eugeniuszowi klatki na głowę).
Dialog z polską tradycją literacką. Nawiązania do:
- Dziadów części III Adama Mickiewicza – Artur walczący o rząd dusz, owładnięty ideą zbawienia świata;
- Wesela Stanisława Wyspiańskiego – motyw tańca;
- Szewców Stanisława Ignacego Witkiewicza – motyw totalitarnej władzy (Edek); budowa utworu, alegoryczność.
Bibliografia (wybór, wszystkie pozycje dostępne w PBW)
Chojka Joanna, Dramaturgia Sławomira Mrożka. Tango, Emigranci, Gdańsk 1994. ISBN 83-85864-38-5
Fręś Jan Andrzej, Prądy i konwencje w dramacie i teatrze, Kraków 1995, s. 110-120
Juszczyk Andrzej, Tango Sławomira Mrożka. Taniec na gruzach, w: Kuziak Michał, Lektury bez tajemnic, [cz.] 2, Kraków 1999, s. 122-128
Rzęsikowski Stanisław, W rytmie tanga, w: Pykosz Wojciech, Bugajski Leszek (red.), Lektury licealisty. Szkice, Wrocław 1986, s. 183-188
Stephan Halina, Mrożek, Kraków 1996. ISBN 83-08-02650-8
Sugiera Małgorzata, Od tanga Stomila do tanga Edka. Historiozoficzna parabola Mrożka, w: Nycz Ryszard, Jarzębski Jerzy, Lektury polonistyczne. Literatura współczesna, t. 1, Kraków 1997, s. 149-162
Dialog z polską tradycją literacką. Nawiązania do:
- Dziadów części III Adama Mickiewicza – Artur walczący o rząd dusz, owładnięty ideą zbawienia świata;
- Wesela Stanisława Wyspiańskiego – motyw tańca;
- Szewców Stanisława Ignacego Witkiewicza – motyw totalitarnej władzy (Edek); budowa utworu, alegoryczność.
Bibliografia (wybór, wszystkie pozycje dostępne w PBW)
Chojka Joanna, Dramaturgia Sławomira Mrożka. Tango, Emigranci, Gdańsk 1994. ISBN 83-85864-38-5
Fręś Jan Andrzej, Prądy i konwencje w dramacie i teatrze, Kraków 1995, s. 110-120
Juszczyk Andrzej, Tango Sławomira Mrożka. Taniec na gruzach, w: Kuziak Michał, Lektury bez tajemnic, [cz.] 2, Kraków 1999, s. 122-128
Rzęsikowski Stanisław, W rytmie tanga, w: Pykosz Wojciech, Bugajski Leszek (red.), Lektury licealisty. Szkice, Wrocław 1986, s. 183-188
Stephan Halina, Mrożek, Kraków 1996. ISBN 83-08-02650-8
Sugiera Małgorzata, Od tanga Stomila do tanga Edka. Historiozoficzna parabola Mrożka, w: Nycz Ryszard, Jarzębski Jerzy, Lektury polonistyczne. Literatura współczesna, t. 1, Kraków 1997, s. 149-162
Subskrybuj:
Posty (Atom)


