Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień Górnika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień Górnika. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Nasze Skarby - Krzysztof Winter z Żegania, Kuźnic śląskich i kopalń opis i oznaczenie krótkie; Ordunek górny; Pieśni górnicze

Grudzień kojarzy się na Śląsku z Dniem Górnika. O motywie górnika w literaturze pięknej pisałyśmy TUTAJ. Dzisiaj przedstawimy trzy szacowne książki z naszych Zbiorów Specjalnych.
Krzysztof Winter z Żegania, Kuźnic śląskich i kopalń opis i oznaczenie krótkie oraz Melchior Severus "Wiersz pochwalny", (tekst łaciński) wraz z przekł. polskim Alfreda Kowalkowskiego wydał krytycznie i oprac. Wincenty Ogrodziński, Katowice 1937 (sygnatura: ZS 15287)

Krzysztof Winter z Żagania tworzył w XVI stuleciu. Wzmianek o nim w ówczesnym (i późniejszym!) piśmiennictwie raczej brak. Pojawiają się naprawdę sporadycznie, czasem zniekształcając postać nazwiska, którą tu podajemy. Tytułowy poemat wydał bezimiennie we Frankfurcie nad Odrą, w 1556 roku. Nakład musiał być dość nikły, gdyż po z górą dwudziestu latach Severus uznał go za rzadkość i postanowił wydać ponownie. Nieoczekiwanie jednak w 1582 roku pojawiła się nowa, wrocławska edycja, która także szybko popadła w zapomnienie.

Pod względem genologicznym utwór należy do literatury dydaktycznej. To geograficzny poemat opisowy. Inwokacja i ekspozycja stanowią uproszczone, niemal naiwne nawiązanie do klasycznych wzorców gatunku, głównie Wergiliusza. Za nimi następują apostrofa do miast bliskich sercu autora oraz charakterystyka ziemi rodzinnej. Dalej - splot przykładów historycznych, biblijnych i mitologicznych, stworzonych w raczej „szkolnym” stylu. Opis samej pracy kuźników oraz – wieńczącej dziełko – plenerowej zabawy wiejskiej, to niewiele ponad 200 wierszy.

Nie sposób mówić o tym utworze z pominięciem najbardziej znaczącego tekstu o śląskich kuźnikach, Officina ferraria, które później (w 1612 roku) opublikował Walenty Roździeński. Wydaje się mało prawdopodobne, by nie znał poematu Wintera. Jednakże jeśli znał, to w żaden sposób się z tym nie zdradził.

Trochę więcej wiemy o Melchiorze Severusie. Żył w latach 1528-1589, był nauczycielem, ale jego biografia także posiada pewne luki. Jako wieloletni mieszkaniec Żagania, przygotowując do edycji dzieło Wintera, nigdzie nie wspomniał jego nazwiska! Dlaczego? Może uznał, że wszyscy wiedzieli, kto je napisał, albo… naniósłszy niejedną poprawkę, uznał tekst za własny.

Oto początek poematu Wintera (w tłumaczeniu):

Niech mi będzie wolno skromne i pracą tętniące kryjówki żelaza i śląskie siedziby kuźników odsłonić na (tych) kartach. Żadna za to nie należy mi się chwała, nie szukam też korzyści z zaszczytnej nagrody, lecz miło będzie ojczyźnie przydać sławy.

Józef Piernikarczyk, Pierwsza polska ustawa górnicza czyli "Ordunek górny". Historyczny dokument Górnego Śląska z roku 1528, Tarnowskie Góry 1928 (sygnatura: ZS 2486)

Klasyczny pomnik polskiego ustawodawstwa górniczego. W taki sposób pisze o nim we Wstępie wydawca. I dodaje bardzo podniośle:

Czterysta lat minęło, od chwili, jak ostatni z Piastów na Opolu, Jan, kładł podwaliny pod wielkie dzieło gospodarcze Górnego Śląska. W prastarym kraju młota i kilofa, w kolebce dzisiejszego wielkiego przemysłu śląskiego w Tarnowskich Górach, rok 1528 rozpoczął nową erę w dziejach górnośląskiego górnictwa i hutnictwa. Na przełomie dziejów, przy schyłku wieków średnich i przejściu do czasów nowożytnych, gdy śmiali żeglarze nowe odkrywali lądy, gdy ginęły stare systemy, a nowy duch wiał po Europie, na ziemi śląskiej zaszły doniosłe wydarzenia polityczne i zmiany w stosunkach, które zadecydowały na całe wieki o losie i szczęściu dzielnicy śląskiej. W tym właśnie czasie odkryto na polach wsi Tarnowice, gdzie obecnie położone jest miasto tarnowskie Góry, bogate złoża kruszców.

Po omówieniu innych historycznych uwarunkowań, Piernikarczyk - górnik, historyk,  nauczyciel i działacz kulturalno-oświatowy – przytacza oryginalny tekst Ordunku, liczący 72 Artikuły.

Pieśni górnicze, Tarnowskie Góry 1938 (sygnatura: ZS 162372)

Malutka, licząca 23 strony książeczka, zawiera 15 pieśni oraz Hasło, brzmiące w całości tak:

Zieleni się jodła,
Pod jodłą skarb rud,
Nas przyjaźń tu wiodła,
Niech święci swój cud.

Kolejne strony zajmują teksty podzielone na trzy części:

•    Pieśni religijne (dwie o św. Barbarze i jedna będąca modlitwą do Boga Ojca).
•    Pieśni górnicze (8 tekstów).
•    Pieśni studenckie (4 teksty).

Piękne, a nierzadko wzruszające są te teksty. Warto przeczytać, wykorzystać podczas akademii, apelu, spotkania z górnikami. Zapytać, czy je znają. Mamy także kilka innych zbiorów górniczych pieśni (najbardziej znany – Adolfa Dygacza). Może je kiedyś porównamy, ale dziś prezentujemy ten najstarszy w zbiorach. Najmniej okazały pod względem graficznym, a tak bliski sercu każdego, kto na Śląsku mieszka.

piątek, 4 grudnia 2015

O tych, którzy stąpają pod skrzydłem tumanu.

Znów piętra rusztowań dym zakrył na chwilę,
Stąpamy pod skrzydłem tumanu.
Nad nami, śród dymów, śród pary, w mgły pyle
Unoszą się iskier czerwone motyle,
Grzmi łoskot jak z głębi wulkanu.

To fragment Upiorów kopalni Andrzeja Niemojewskiego (1864-1921), poświęconych pracy górników. A dlaczego zamieszczamy wiersz o tej tematyce, chyba wiadomo. :)
Dziś 4 grudnia


Utworów literackich o tematyce górniczej jest niemało. Wystarczy wspomnieć jeden z najsławniejszych – Germinal Emila Zoli. Ale nie sięgajmy daleko. Pozostańmy w Katowicach, na Koszutce, gdzie ma siedzibę biblioteka pedagogiczna… i niemal pod naszymi stopami zalegają wyrobiska dawnych kopalń. Tak, po sąsiedzku (w Bogucicach) mieliśmy nieczynną już KWK „Katowice”, w Dębie – „Gottwald”, a w XIX stuleciu – kilka kopalń na Wełnowcu. Wystarczy niewiele minut jazdy autobusem i staniemy przy bramie sławnego „Wujka”. Dlatego przedstawimy niektóre polskie utwory literackie o pracy górników na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim.


Liryka

Broniewski Władysław (1897-1962). Średnie i starsze pokolenie z pewnością kojarzy wiersze i poematy tego twórcy – najpierw żołnierza Legionów Polskich, potem uczestnika wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r., z czasem członka partii komunistycznej i twórcy poezji rewolucyjnej, ale także więźnia Łubianki, choć po wojnie zaangażowanego w budowę socjalistycznej rzeczywistości. Postać to zawadiacka i niepokorna. Autor wielu utworów o robotnikach, m.in. Zagłębia Dąbrowskiego.

Niemojewski Andrzej – był już wspomniany. Modernista. Górnikom poświęcił cykl Podziemia w tomie Polonia irredenta, a w nim np. Ludzkie kretowisko, Wieczny ogień, Rabunek. Jak widzimy już z tytułów, autor pokazuje niemal dantejskie wizje. Specyficznie łączy naturalizm z czystym liryzmem (motyle iskier z cytowanego wyżej wiersza!). Ale to właśnie jest modernizm!

Szewczyk Wilhelm (1916-1991). Głównie kojarzymy go z powieścią Ptaki-ptakom, poświęconą obronie Wieży Spadochronowej oraz z innymi utworami prozatorskimi. Ale napisał też poemat zatytułowany Hanys, w którym przedstawia życie górnika, jego rodzinę, otoczenie, zwyczaje. 

Tuwim Julian (1894-1953). Kolejny twórca o trudnym życiorysie. Wdzięczne mu jesteśmy za napisanie utworu o ziemi, na której żyjemy. Śląsk śpiewa.

Dźwigają czarne kamienne plony
Ludzie podziemni, śląskie pierony.
Windy, świdry jeżdżą ze zgrzytem,
Wiercą, rąbią w ziemi rozrytej,
Węgiel, węgiel niosą z głębiny
Na żer spragnionej ruchu maszyny.

Konstruktywistyczny, dynamiczny opis ciężkiej ludzkiej pracy. 

Należy wspomnieć także wiersze o kopalni „Wujek”, bo poniekąd stała się symbolem miasta. Niedawno pytano o nią popularnym teleturnieju. Pytają też rodacy przybywający do Katowic z innych części kraju. Dlatego kilka wymienimy: Bieniasz Maciej (ur. 1938), Idą pancry na Wujek; Kijonka Tadeusz (ur. 1936), Pasterka 1981; Okoń Jacek (ur. 1960), Górnikom z Kopalni „Wujek”; Sworzeń Marian (ur. 1954), Przypomnienie „Wujka”. Powstało też sporo tekstów anonimowych.

I jeszcze dwa liryki. Najpierw Zwiastowanie (z tomu Czas zamarły) Tadeusza Kijonki, poświęcone górnikom kopalń „Piast” i „Ziemowit”, którzy w grudniu 1981 roku przez dwa tygodnie protestowali pod ziemią przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Tę samą tematykę porusza Ostatnia szychta na KWK PIAST Jana Michała Zazuli (pseud. Jakub Broniec, 1953-1977). Osoba Zazuli warta jest przypomnienia, bo był to fizyk, ale także - z zamiłowania – alpinista, który zginął dosłownie zmieciony przez lawinę na Mont Blanc.


Epika

Gojawiczyńska Pola (1896-1963). Ziemia Elżbiety. Napisana w Piekarach Śląskich i o tutejszych mieszkańcach. Nie spodobała się tym ostatnim. 

Gruszecki Artur (1852-1929). Krety. Naturalistyczna powieść o niebezpiecznej pracy w kopalni.

Kaden-Bandrowski Juliusz (1885-1944). Czarne skrzydła. Dziwna powieść. Ekspresjonistyczna pod względem stylu, chociaż zawierająca także elementy reportażu. Przedstawia przedwojenną tragedię w kopalni „Reden” (Dąbrowa Górnicza). Sfilmowana przez Ewę i Czesława Petelskich.

Morcinek Gustaw (1891-1963). Jego na Śląsku przedstawiać nie trzeba. Sportretował – powiedzmy – ten region wszechstronnie. Ukazał kopalnię na setkach, nawet tysiącach stron! Wystarczy wspomnieć Pokład Joanny, Serce za tamą, Wyrąbany chodnik, Wyorane kamienie lub Czarną Julkę. A średnie pokolenie zapewne pamięta lekturę szkolną - Łyska z Pokładu „Idy”. Tak, płakaliśmy czytając o smutnym losie tej szkapy! 

Ścibor-Rylski Aleksander (1928-1983). Pisarz, scenarzysta i reżyser. Dziś interesuje nas jego powieść produkcyjna Węgiel, w której zawarł… najpiękniejsze wyznanie miłosne w prozie socrealistycznej! Oto dyrektor kopalni, utrudzony walką z „elementem reakcyjnym” i sabotażystami pracy dla dobra ludowej Ojczyzny, wraca w domowe zacisze, a żona czyni mu wymówki, że ją zaniedbuje. Wreszcie mężczyzna - patrząc na nią zmęczonym wzrokiem - mówi wzruszające słowa: „Kocham ciebie jak kopalnię!”.

Żeromski Stefan (1864-1925). Ludzi bezdomnych znamy ze szkoły. Pamiętamy opis kopalni. Naturalistyczny, w czym przypomina wiersze Niemojewskiego. Ale brak w nim liryzmu. 


Aneks (tylko dla odważnych!)

Sporo byłoby tych literackich utworów, gdybyśmy chciały je dokładnie wyliczyć. Wspomniałyśmy najważniejsze. Na koniec – straszna (!?), choć nie o górnikach historia z książki Doroty Simonides Śląski horror. O diabłach, skarbnikach, utopcach i innych strachach, którą mamy w zbiorach:

Jedna kobieta musiała iść przez cmentarz. A na cmentarzu w nocy w północ straszy. (…) No i ona (…) miała tam iść wele tego cmentarza. Stoi i boi się iść. No, szedł tam akurat jeden mężczyzna i ona się go spytała, czy on też bez ta droga idzie. 
On jej powiedział, że idzie. No i spytała, czy może iść z nim, bo się bardzo boi.
Powiedział, że może.
Teraz tak idą, a on jej po drodze cały czas śmieszne rzeczy opowiadał. Ona (…) go pyta:
- A pan się tak nic nie boi?
- Jak żyłem, to się też bałem, powiedział jej ten istny.