Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Bresson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Bresson. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 października 2023

Nasz Mały Leksykon Filmowy. Filmy (nie)zapomniane - Robert Bresson, „Ucieczka skazańca” (1956)

André Devigny w latach II wojny światowej był członkiem francuskiego podziemia. Pojmany i skazany przez hitlerowców na śmierć, zbiegł w 1943 roku z silnie strzeżonego więzienia w Forcie Montluc (znanym też jako Fort de Villeurbanne) w pobliżu Lyonu. Jego wspomnienia stały się podstawą „Ucieczki skazańca” ROBERTA BRESSONA (1901-1999).

W tym filmie niespodzianki nie ma. Tytuł od początku sugeruje, jak wszystko się skończy. Jednak tytuł pełny, szczególnie część, którą w potocznych tłumaczeniach się pomija, skłania do bardziej rozległej, filozoficznej perspektywy interpretacyjnej. Przeczytajmy więc jeszcze raz: „Ucieczka skazańca, czyli duch wieje, gdzie chce” (Un condamné a mort s'est échappé ou Le vent souffle ou il veut).
 
Przez prawie sto minut obserwujemy na ekranie zamknięty, niemal klaustrofobiczny więzienny świat, a większość tego czasu to obrazy z malutkiej celi (o wymiarach 2 na 3 metry). Nie, absolutnie nie można powiedzieć, że nic się tu nie dzieje! Przeciwnie, każda chwila – co już wiemy – przybliża milczącego, nieujawniającego żadnych emocji mężczyznę (w filmie nazywa się porucznik Fontaine) do wolności. Każdy z nielicznych przedmiotów można wykorzystać. Potrzeba tylko cierpliwości, nieustępliwości i pragnienia przetrwania tak silnego, że zburzy zewnętrzne (i wewnętrzne!) zapory.

Z jego twarzy nie wyczytujemy nic, ale trochę o nim wiemy… Że ze wszystkich sił pragnie odzyskać wolność… Że żywi silną nadzieję na uwolnienie… Że jest niezłomny i wytrwały… Mało? Nie, jeżeli przyjmiemy filozoficzną, etyczną perspektywę interpretacji. Bo przecież nie chodzi tu o psychologię, ale  s y t u a c j ę – z pozoru bez wyjścia – którą dzięki nadludzkiej woli da się zmienić. Wkraczamy niemal na grunt walki  d u c h o w e j, a to już temat bliski Bressonowi. Porucznik z godziny na godzinę podporządkowuje sobie materię, a tym samym wzmacnia to, co w nim samym niematerialne. Naturalnym odgłosom towarzyszy – rzadko, ale dostrzegalnie – tylko jeden motyw muzyczny: „Wielka Msza c-moll KV 427” (części: „Kyrie” i „Agnus Dei”) Wolfganga Amadeusza Mozarta. Hymn triumfalny, zwycięski. Pozwolę sobie na osobistą dygresję. Nieżyjący już Janusz Dietrych, uczestnik Kampanii Wrześniowej, później profesor Politechniki Śląskiej, wspominał po latach o swoim internowaniu w Murnau: „nie byliśmy swobodni, ale byliśmy wolni”. To jest właśnie egzystencjalny stan porucznika Fontaine’a.

Wreszcie następuje  wielki  dzień. Najważniejsza  chwila. Przygotowania zakończone. I wówczas do celi trafia nowy skazaniec. Młodziutki. Czyżby ktoś przejrzał plany Fontaine’a i posłał szpicla? Trzeba zaufać… Tak, gdyby nie zaufał, nie zrealizowałby zamiaru. Ucieczka w pojedynkę – mimo czasochłonnych starań - nie byłaby możliwa…

W tym filmie niespodzianki nie ma. Wiemy, jak się zakończy. Ale jest wielka przygoda duchowa. Fascynująca podróż w kierunku odkrywania wciąż nowych pokładów człowieczeństwa. Arcydzieło.

Ps. W cyklu przedstawiono dwa inne, wspaniałe filmy Bressona: „Na los szczęścia, Baltazarze” (TUTAJ) i „Pieniądz” (TUTAJ).

Ucieczka skazańca, czyli duch wieje, gdzie chce (Un condamné a mort s'est échappé ou Le vent souffle ou il veut). Reż. Robert Bresson. Francja, 95 min. Główne role: François Leterrier (aktor niezawodowy), Maurice Beerblock, Roland Monod, Jacques Ertaud,  Jean Paul Delhumeau.

Można przeczytać
Konrad Eberhardt, Bresson, „Film na Świecie”, nr 300 (1983), s. 64-82 (sygn. cz M XX-3/13 b).
Adam Garbicz, Jacek Klinowski, Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego, cz. 2, Podróż druga 1950-1959, Kraków 1987, s. 239-241 (sygn. 119161, cz II A-5/3 f).
Sara Nowicka, Ucieczka skazańca, w: 1000 filmów, które tworzą historię kina, Bielsko-Biała 2020, s. 100 (sygn. cz LXIII-4/6 c).
Jerzy Płażewski, 200 filmów tworzy historię najnowszą kina, Warszawa 1973, s. 97 (sygn. 66961).
Jerzy Płażewski, Historia filmu 1895-2000, Warszawa 2001 (sygn. cz XXVI-8/27).
Bronisława Stolarska, Bresson Robert, w: Marek Lis, Adam Garbicz (red.), Światowa encyklopedia filmu religijnego, Kraków 2007, s. 63-65 (sygn. cz XVIII-1/3 b).

poniedziałek, 14 marca 2022

Nasz Mały Leksykon Filmowy - Filmy (nie)zapomniane - Robert Bresson, "Pieniądz" (1983)

"Pieniądz". Ostatni film Roberta Bressona. Zwieńczenie jego twórczości pełnej wielkich egzystencjalno-etycznych problemów. Jeszcze jedno arcydzieło. Smutne. Gorzkie. Pesymistyczne. I jakże prawdziwe.

Norbert ma kłopoty finansowe. Zadłużył się u szkolnego kolegi i zamierza zwrócić pieniądze z kieszonkowego. Jednak ojciec nie daje odpowiedniej sumy. Chłopakowi nie udaje się przekonać rodzica do zwiększenia kwoty. Radzi więc sobie w inny sposób. Zastawia zegarek, otrzymując w zamian fałszywy banknot o wysokim nominale. Wraz z kolegą udaje się do zakładu fotograficznego, gdzie - dokonując zakupu - puszcza go w obieg i tym samym uruchamia serię wydarzeń prowadzących do kolejnych oszustw, a ostatecznie - krwawych zbrodni.

Ponieważ naiwna ekspedientka przyjmuje 500 franków, naraża się zwierzchnikowi rozpoznającemu fałszywkę. Ten zamierza szybko pozbyć się jej, wręczając ją dostarczycielowi opału, Yvonowi. Oszukany Yvon płaci nią w restauracji, ale - dzięki skutecznej interwencji kelnera - zostaje zatrzymany przez policję. W konsekwencji traci pracę. Tymczasem Norbert zostaje rozpoznany przez pracownicę zakładu fotograficznego, przekupioną później przez matkę chłopaka i składającą kłamliwe zeznania. Drugi z pracowników - także kłamca - oszukuje nie tylko sędziów, lecz również pracodawców. Okrada ich i zostaje aresztowany. W tym samym więzieniu przebywa już Yvon, wmieszany w zaplanowany przez kolegów napad na bank.

Zło rodzi zło. Wszyscy bohaterowie opowieści coraz dotkliwiej odczuwają złowrogą prawdę tej maksymy. Yvon traci żonę, która postanowiła go opuścić. Umiera jego córka. Mężczyzna nie ma już nic. Nie udaje się nawet próba samobójcza. Rezygnuje z proponowanej mu oferty ucieczki. Wreszcie wychodzi z więzienia, ale jako zupełny degenerat. Nikomu nie ufa. Nikogo nie kocha. Nie ma dla kogo żyć. Popełnia morderstwo w hotelu. I gdy wydaje się, że jest już na samym dnie, że niżej upaść się nie da, jego beznadziejną egzystencję rozświetla nagły promień. Kobieta zamieszkująca wraz z rodziną domek w ustronnym miejscu, z dala od policyjnych patroli, proponuje mu schronienie. Może dzięki jej bezinteresownej dobroci znowu zacznie wierzyć w ludzi i wyprostuje swoje kręte ścieżki?

Yvon staje się niemal domownikiem. Dni mijają mu na drobnych pracach, pomocy, rozmowach. Wszyscy go tu polubili. Ale oto pewnej nocy cichą okolicę rozdzierają przeraźliwe krzyki. Yvon dokonuje makabrycznej zbrodni...

To jeszcze nie koniec. Czy sprawiedliwości stanie się zadość i morderca kilku niewinnych istot zostanie ujęty? Jak wielki moralista, jeden z największych reżyserów w historii kina, zamknie tę przypowieść?

Ps. O innej wielkiej paraboli Roberta Bressona, Na los szczęścia, Baltazarze, napisałyśmy TUTAJ.

Pieniądz (L'Argent). Reż. Robert Bresson. 1983. Francja, Szwajcaria. 83 min.

Można przeczytać
Konrad Eberhardt, Bresson, "Film na Świecie", nr 300 (1983), s. 64-82 (sygn. cz M XX-3/13 b).
Bresson Robert, w: Marek Lis, Adam Garbicz (red.), Światowa encyklopedia filmu religijnego, Kraków 2007, s. 63-65 (sygn. cz XVIII-1/3 b).
Robert Bresson (1901-1999), w: Joanna Wojnicka, Olga Katafiasz, Słownik wiedzy o filmie, Bielsko-Biała 2005, s. 240-244 (sygn. cz XLVII-1/21).

piątek, 3 kwietnia 2020

Nasz Mały Leksykon Filmowy – Filmy (nie)zapomniane: „Na los szczęścia, Baltazarze” Roberta Bressona

Baltazar – uroczy osiołek – przyszedł na świat w prowincjonalnym gospodarstwie i natychmiast został pokochany przez tutejsze dzieci: Jacquesa (syna gospodarza) i Marię (córkę nauczyciela). Odtąd reżyser równolegle pokazuje historie zwierzęcia i Marii, dla której zostało nabyte po wyjeździe pierwszego właściciela i przekazaniu zarządzania farmą ojcu dziewczyny.

Maria troskliwie opiekuje się osiołkiem, prowokując tym samym agresywność syna miejscowego piekarza i jego kolegów. Ci brutalnie atakują Baltazara. Tymczasem po latach wraca Jacques, któremu doniesiono o nieuczciwości nauczyciela w zarządzie. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, bo jej nie popełnił. Zraniona zostaje również Maria, która liczyła na małżeństwo z Jacquesem. Gdy ten ponownie wyjeżdża, nieszczęśliwa dziewczyna nie przeciwdziała projektowi sprzedania osła piekarzom.

Odtąd Baltazar kilkakrotnie będzie zmieniał miejsca pobytu, w każdym doznając upokorzeń i krzywd. Gérard, syn piekarza, znęca się nad nim, jednocześnie uwodząc jego dawną właścicielkę. Na leczenie zabierze go Arnold, lokalny pijak. Po kuracji osioł występuje w cyrku, a potem znowu zostaje zaprzęgnięty do ciężkiej pracy.

Maria – wbrew ostrzeżeniom matki – decyduje się na związek z Gérardem, który jednak nieoczekiwanie odtrąca ją. Wówczas jego miejsce zajmuje Jacques, po raz kolejny przybywający do domu. Ona się waha. Idzie na ustronie, by porozmawiać z Gérardem, ale tam czeka na nią grupa jego kolegów. Zostaje zgwałcona i postanawia na zawsze opuścić rodzinne strony. Jej ojciec, nie potrafiąc poradzić sobie z ogromem spadających nań nieszczęść, umiera. Stary Baltazar – znowu trafiwszy do dawnych właścicieli - idzie na czele konduktu pogrzebowego. Ale nie jest mu dane dokonać żywota wśród swoich. Pewnej nocy zostaje wykradziony przez kompanów Gérarda. Objuczony przemycanym przez nich towarem i postrzelony przez celników w przygranicznej szamotaninie, umiera wśród pasących się owiec.

Jeżeli widz prędzej tego nie dostrzegł, ostatnia scena z pewnością przekonuje go, że film słusznie został zaliczony do obrazów pasyjnych. To piękna, przeraźliwie smutna, uniwersalna przypowieść o męczeństwie. Także o złu (każdy z siedmiu epizodów opowieści przedstawia jeden z grzechów głównych), infekującym wszystkie istoty. A kim jest osiołek? Niemym świadkiem ludzkich zmagań? Ich ofiarą? Uczestnikiem? Żertwą - ofiarą złożoną za wszystkich świadomych lub nieświadomych tego, co czynią?

Na los szczęścia, Baltazarze (Au hasard, Balthazar). Reż. Robert Bresson. Francja, Szwecja, 1966, 94 min. Główne role: Anne Wiazemsky (Marie), Walter Green (Jacques), François Lafarge (Gérard), Philippe Asselin (ojciec Marii).

źródło

Można przeczytać
Eberhardt Konrad, Bresson, "Film na Świecie" nr 300 (1983), s. 64-82 (sygnatura: cz M XX-3/9 b).
Jackiewicz Aleksander, Antropologia filmu, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1975, s. 286-302 (sygnatura: cz II A-3/12 a).
Lis Marek, Garbicz Adam (red.), Światowa encyklopedia filmu religijnego, Kraków: Biały Kruk, 2007, s. 339 (sygnatura: cz XVIII-1/3 b).