Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kucharstwo w literaturze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kucharstwo w literaturze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2022

Agatha Christie od kuchni (2)

Panna Marple też lubiła dobrze zjeść. Między innymi w tym celu odbyła podróż sentymentalną do zapamiętanego z dawnych lat Hotelu Bertram (Bertram’s Hotel):

„Panna Marple zamówiła śniadanie. Herbata, jajka w koszulkach, świeże bułeczki. Pokojówka była tak bystra, że nawet nie wspomniała o soku pomarańczowym ani o płatkach zbożowych.”

“Pięć minut później podano śniadanie. Wygodna taca, z wielkim, brzuchatym czajnikiem do herbaty, mleko jak śmietanka, srebrny dzbanek wrzątku. Dwa śliczne jajka na grzankach, ugotowane jak trzeba, spora, okrągła porcja masła, z wyciśniętym wzorkiem - kwiatem ostu, zamiast małych, twardych kulek kształtowanych metalową foremką. Marmolada, miód, dżem truskawkowy. Apetycznie wyglądające bułeczki nie były twarde, jak z masy papierowej i pachniały świeżym pieczywem (najpiękniejszy zapach na świecie). Podano też jabłko, gruszkę i banana.”

“Panna Marple przecięła jajko delikatnie, ale pewnie. Nie rozczarowała się: wyciekło ciemnozłote żółtko, gęste jak krem. Należycie przyrządzone jajko!”
(Przeł. Krystyna Bockenheim).

Jeszcze dwa fragmenty. Tym razem konsumentami są inne osoby. Najpierw Szmaragd radży (The Rajah's Emerald):

“-Smażoną płastugę z frytkami, poproszę - zdecydował się James.
-Skończyła się - mruknęła kelnerka, wbijając znudzony wzrok w sufit.
- W takim razie wołowinę w sosie curry - powiedział James.
- Wołowina też się skończyła.
- Czy jest coś w tym przeklętym jadłospisie, co się jeszcze nie skończyło? - spytał James.
Kelnerka ze zbolałą mina umieściła bladoszary palec wskazujący na ragoût z baraniny. James pogodził się z nieuchronnym i zamówił ragoût.”
(Z tomu: Tajemnica lorda Listerdale’a, przeł. Adela Drakowska). Sygn. 179135.

Na koniec utwór o „fatalistycznym” tytule I nie było już nikogo (And Then There Were None):

"Rogers stał w drzwiach jadalni. (...)
- Mam nadzieję, że lunch będzie panom smakował. Jest szynka, ozór marynowany, ugotowałem nieco kartofli. Poza tym ser, biszkopty i owoce z puszek."
(Przeł. Roman Chrząstowski). Sygn. 159064.

Zachęcamy do własnych poszukiwań w książkach Christie. Na przykład w tych, które mamy w bibliotece. O pisarce można poczytać także TUTAJ.

piątek, 2 września 2022

Agatha Christie od kuchni (1)

Bohaterowie Agathy Christie lubią ucztować (np. w “Godzinie zero”, “Śmierci lorda Edgware'a”, “Śmierci na Nilu”, “Bożym Narodzeniu Herkulesa Poirot”, „Niedzieli na wsi”). Największym smakoszem jest Herkules Piorot. Kolejne urodziny pisarki (15 września) uczcimy nietypowo - kilkoma „kulinarnymi” fragmentami z jej twórczości. Za miesiąc (20 października) przypadnie też kolejny Międzynarodowy Dzień Kucharza. Połączymy te dwie okazje.

Zaczynamy (co oczywiste) od belgijskiego detektywa. Oto spotkanie Poirota i Entwhistle’a w Po pogrzebie (After the Funeral). Omawiają kryminalną sprawę przy suto zastawionym stole:

“Jedli sole veronique, po których następował escalope de veau milanaise poprzedzony poire flambée z lodami. Pili Pouilly Fuissé, następnie Corton i bardzo dobre porto. Poirot, którego nie interesowało porto, sączył Crème de Cacao".
(Przekład własny).

Teraz wizyta inspektora Spence’a u Poirota i rozmowa o morderstwie z Pani McGinty nie żyje (Mrs McGinty's dead):

"Poirot pytał inspektora o napoje: grenadine? Crème de Menthe? Benedictine? Crème de Cacao?...
W tej chwili George wszedł z tacą, na której stała butelka whisky i syfon. "A może pan woli piwo?" szepnął do gościa.
Czerwona twarz inspetora Spence pojaśniała.
"Piwo dla mnie” - powiedział.”
(Przekład własny).

Ten wyjazd z Hastingsem na prowincję był udany pod względem obserwacji, ale nie należał do takich od strony kulinarnej. Nie wszystko było apetyczne w Niemym świadku (Dumb Witness):

“Jedliśmy wspaniałą baraninę, wielkie kawałki wodnistej kapusty i marnie wyglądające ziemniaki. Po nich następowały nijako smakujące duszone owoce z kremem. Po gorgonzoli i kruchym cieście kelner przyniósł dwa kubki wątpliwego płynu nazwanego kawą.”
(Przekład własny).

W Dwudziestu czterech kosach (Four and Twenty Blackbirds) konsumpcja stała się osią wydarzeń:

"- Panowie pewnie będą się ze mnie śmiać - zarumieniła się Molly - ale jeśli dżentelmen przychodzi tu przez dziesięć lat, musi się znać jego upodobania. Nie znosił puddingu z baranim łojem ani jeżyn i nigdy nie widziałam, żeby brał gęstą zupę, a w ten poniedziałek  zamówił zaciąganą zupę pomidorową, befsztyk, pudding z cynaderek i placek z jeżynami! Wydawało się, że nie obchodzi go to, co zamówił!
- Wie pani - rzekł Herkules Poirot - uważam, że to niezwykle interesujące."
(Z tomu: Tajemnica gwiazdkowego puddingu, tłum. Krystyna Bockenheim).

Śniadanie inspektora Jappa, Hastingsa i Poirota w wiejskiej gospodzie z Tajemnicy Market Basing (The Market Basing Mystery):
 
“Jajka na bekonie smakowały wyśmienicie, kawa była trochę gorsza, ale na szczęście gorąca”.
(Z tomu: Wczesne sprawy Poirota, przeł. Anna Rojkowska, Andrzej Milczarz). Sygn. 178438.

Z tego samego tomu pochodzi opowiadanie Jak rosną kwiatki w pani ogródku? (How Does Your Garden Grow?), a w nim taki przykry fragment:

“Paskudna sprawa. Pytanie, kto podał jej strychninę? Musiała ją zażyć krótko przed śmiercią. Najpierw pomyśleliśmy, że dostała truciznę w trakcie obiadu, ale okazuje się, że nie. Mieli zupę z karczochów podaną w wazie, rybę i jabłecznik”.

Oto jeszcze fragment Morderstwa w Orient Expressie (Murder on the Orient Express):

“Przy małym stoliku, wyprostowana niczym struna, siedziała najbrzydsza leciwa dama, jaką kiedykolwiek widział. (…) Właśnie instruowała kelnera wyraźnym i uprzejmym, lecz nieznoszącym sprzeciwu tonem.
- Niech pan będzie tak uprzejmy i zaniesie do mojego przedziału butelkę wody mineralnej i dużą szklankę soku pomarańczowego. Proszę też dopilnować, abym na dzisiejszą kolację dostała kurczę bez sosu i nieco gotowanej ryby.”
(Przeł. Marta Kisiel-Małecka). Sygn. 178318.

Ciąg dalszy - 5 września (w poniedziałek).

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Wokół stołu. Uczta, biesiada, impreza... (w literaturze)

W drugiej połowie czerwca 1834 roku ukazało się w Paryżu pierwsze wydanie Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Zachwytów nie było. Pojawiły się później. Ze szkolnych lat chyba pamiętamy lekcję o tym, co wyobrażał "serwis nad serwisami". Bez obawy! Nie będziemy tego powtarzać. Zajmiemy się natomiast bardziej apetyczną stroną zagadnienia. Wspomnimy nieco o kulinariach w literaturze. Szczególnie o obrazach ucztowania. Ponieważ temat zasługuje na habilitację, gdyż tak jest rozległy, naszkicujemy jedynie konspekt opracowania. Jeśli ktoś zechce habilitować się z tego tematu, bo go zainspirujemy, prosimy o kontakt. Pomożemy stworzyć bibliografię.
Źródło
Starożytność
Oczywiście, Biblia i mitologia. W tej pierwszej na przykład: uczta Baltazara (Dn 5,1-30), mesjańska uczta zbawionych (
Iz 25,6), uczta u Heroda (Mt 14,6 i nast.=Mk 6,21 i nast.) czy w Betanii (Mt 26, 6-13=Mk 14,3-9=J 12,1-8). I wiele innych. Kana Galilejska i Ostatnia Wieczerza. Obrazy z przypowieści... A mitologia grecka? Uczty bogów na Olimpie, uczta Lapitów, okrutna biesiada Atreusa i Tiestas, wesele Peleusa i Tetydy, nieustające "imprezowanie" zalotników Penelopy. Starożytni Grecy zostawili nam coś jeszcze - Ucztę Platona. Studenci filozofii (i nie tylko) czytają ją po dzień dzisiejszy.

Późniejsi twórcy nawiązywali do tych ujęć w swoich interpretacjach starożytności. Na przykład Henryk Sienkiewicz (Quo vadis), Edward George Bulwer-Lytton (Ostatnie dni Pompejów, przedstawiłyśmy TUTAJ), Robert Graves (Ja, Klaudiusz; Klaudiusz i Messalina), Anatole France (Thais).
Źródło
Od średniowiecza do oświecenia
Jeden z najstarszych polskich zabytków literackich: O chlebowym stole niejakiego S(Z)łoty. Nasz pierwszy literacki savoir-vivre. Anglicy mają wcześniejsze teksty. Legendy arturiańskie. Dzielni rycerze nie tylko wojowali, ale również chętnie zasiadali do stołu. Rodzimy renesans? Wystarczy przyjrzeć się fraszkom i pieśniom Jana Kochanowskiego, opiewającym uroki biesiadowania. A na Zachodzie w tym czasie konsumowali (bez umiaru) hiperżarłoczni Gargantua i Pantagruel Françoisa Rabelais. Barok. literatura ziemiańska (np. Jan Chryzostom Pasek, Wacław Potocki) i dworska (np. Jan Andrzej Morsztyn). Sporo obrazów ucztowania. Wreszcie czasy saskie. Jedzono, pito sporo. Co? Jak? Przeczytajmy Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III (…) Jędrzeja Kitowicza. Pojawiło się także dzieło naukowe: Fizjologia smaku albo Medytacje o gastronomii doskonałej Anthelme'a Brillat-Savarina i pierwsza polska książka kucharska (Compendium ferculorum albo Zebranie potraw Stanisława Czernieckiego).

Wskazane epoki ukazane są także plastycznie i barwnie w literaturze późniejszej. Jako przykłady podajmy Trylogię Henryka Sienkiewicza i historyczne utwory Józefa Ignacego Kraszewskiego. A w Europie Zachodniej – Wesołe przygody Robin Hooda Howarda Pyle'a, powieści Waltera Scotta, obrazy życia dworskiego przedstawione przez Alexandra Dumasa (ojca) lub Paula Févala.
Źródło
Od romantyzm do modernizmu
Kolejne wielkie epoki, pełne obrazów ucztowania. Pan Tadeusz, który stał się inspiracją dla tego szkicu (i Pieśń filaretów). Nieoceniony pod tym względem Klub Pickwicka Charlesa Dickensa, po którego przeczytaniu każdy ponoć głodnieje. Lalka Bolesława Prusa - nie tylko obiad Wokulskiego u Łęckich, podczas którego galanteryjny kupiec zaatakował rybę nożem... Modernistyczne wesela: Lucjana Rydla (Wesele Stanisława Wyspiańskiego) i Boryny (Chłopi Władysława Stanisława Reymonta). Do tego ostatniego później przekornie nawiąże Sławomir Mrożek (Wesele w Atomicach). Balowanie do białego rana młodopolskich artystów: Próchno Wacława Berenta, teksty z kabaretu "Zielony Balonik". A w tym czasie na Zachodzie? A rebours Jorisa-Karla Huysmansa i Portret Doriana Graya Oscara Wilde'a. Nie zapomnijmy o francuskim pisarzu, Julesie Verne'm. Tylko u niego można przeczytać o kulinarnych smakołykach wyczarowanych z okazów flory i fauny... podwodnego świata (20 000 mil podmorskiej żeglugi).
Źródło
Dwudziestolecie międzywojenne i literatura współczesna
Tu już mamy rozmaitość nie do wyliczenia. Wspomnimy "losowo". Niesamowity "kanibalizm werbalny" Biesiady u hrabiny Kotłubaj Witolda Gombrowicza. Dlaczego ten dziwny epitet? Nie powiem. Trzeba przeczytać. Zaproszenie na obiad Luigiego Pirandella. Opowiadanie o człowieku zaproszonym na ucztę przez olbrzymów. Biedak, nie potrafił skonsumować nawet przystawki, bo pękał z przejedzenia. A tamci już podsuwali mu "konkretne" danie. Pierwsze. Po nim miały pojawić się następne. Przecież byli gościnni... Uczta Babette Karen Blixen. Obsługiwałem angielskiego króla Bohumila Hrabala. Smażone zielone pomidory Fannie Flagg (właśc. Patricia Neal). Zupa z granatów Marshy Mehran. Julie i Julia. Rok niebezpiecznego gotowania Julie Powell...

I tak by można wyliczać bez końca, dodając jeszcze baśnie, legendy, podania... Na dzisiaj wystarczy. Niebawem wrócimy do tematu. Przedstawimy rzecz w ujęciu "naukowym". Prosimy o zajrzenie na tę stronę 12 czerwca (w poniedziałek). Zapewniamy, że będzie smacznie.
Źródło