Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Kościuszko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Kościuszko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 marca 2017

Żeglarz i dwaj żołnierze. Bohaterowie nie tylko jednego roku

Co mają wspólnego Joseph Conrad, Józef Piłsudski i Tadeusz Kościuszko? Conrad i Piłsudski noszą to samo imię. Ale nie tylko. Rok bieżący, Uchwałą Sejmu RP, jest im poświęcony. Zaproponujemy trochę migawek z ich życia, ciekawostek, może mniej znanych faktów. Czyli – najprościej mówiąc – przegląd niektórych artykułów z czasopism w naszych zbiorach.
Źródło
Gutt Romuald Wiesław, Legendy i fakty. (Uwagi o chorobie marszałka Józefa Piłsudskiego), „Archiwum Historii i Filozofii Medycyny” 1988, z. 3, s. 407-420

Przyczyną śmierci Marszałka był rak żołądka z przerzutami do wątroby. (…) Marszałek nie lubił i nie dopuszczał do siebie lekarzy, do medycyny nie miał zaufania (…). Nie wykonano badania radiologicznego przewodu pokarmowego, nie mówiąc o innych badaniach, umożliwiających za naszych czasów ustalenie wczesnego rozpoznania. Można jedynie powziąć domniemanie, że gdyby zdołano w porę uchwycić tak dobrze nam znany „nietypowy wrzód krzywizny żołądka” (…), być może w porę wykonana laparotomia – tj. resekcja żołądka – mogła przerwać proces chorobowy i nie dopuścić do przerzutów. (…) Ponieważ choroba do końca przebiegała bez objawów bólowych, mało prawdopodobne, aby lekarzom udało się wyegzekwować dokładne badania.

Józef Piłsudski od wczesnej młodości zapadał na choroby górnych dróg oddechowych, grypy, przebył też zapalenie płuc. Jednak nie oszczędzał się i prowadził antyhigieniczny tryb życia. Mało odpoczywał, nieregularnie sypiał, dużo palił. Nawet stany podgorączkowe, powiększenie wątroby i obrzęki nóg, które pojawiły się w ostatnim stadium śmiertelnej choroby, zwyczajnie lekceważył. W lutym 1935 r. zmarła na białaczkę jego siostra, Zofia. On sam – podczas narady rodzinnej na Wielkanoc tegoż roku – został nakłoniony do wezwania internisty z Wiednia na konsultację. Doktor przybył 24 kwietnia. Zgon marszałka nastąpił 12 maja o godzinie 20:45. Więcej szczegółów – w kwartalniku.
Źródło
Molenda Jarosław, Lekarka u boku marszałka. Józef Piłsudski i Eugenia Lewicka, „Mówią Wieki” 2014, nr 10, s. 64-66 

[Eugenia Lewicka] była wysokiej klasy specjalistką w dziedzinie nowoczesnej medycyny i leczenia niekonwencjonalnymi metodami (…). Dzięki niej powstały w parku zdrojowym [w Druskiennikach] urządzenia sportowe i basen, a na Rotniczance – lecznicze kaskady kąpielowe, dziś znów dostępne dla kuracjuszy.

Pewnej letniej nocy w 1923 r. marszałek poważnie zachorował. Znając jego niechęć do medyków, trzeba zauważyć, że musiała to być naprawdę poważna dolegliwość, skoro zgodził się na wizytę doktor Lewickiej. Nawiasem mówiąc - młodej, niewysokiej, uroczej blondynki. Na jednej wizycie się nie skończyło. Doglądała go też w następnych dniach. I jeszcze później… Pojechali razem do wspomnianych Druskiennik. I na Maderę. Jednakże później Piłsudski odsunął ją od siebie, a kobietę za jakiś czas znaleziono martwą. Zaczęły pojawiać się podejrzenia i plotki, gdyż wydawało się pewne, że została otruta eterem (lub otruła się sama). Do dziś nie wiadomo, co się naprawdę stało. Marszałek komentował ten fakt tajemniczo: Nawet tego mi nie oszczędzono.

Kabiesz Edward, Krwawy biznes, „Gość Niedzielny” 2012, nr 27, s. 56-57

Krwawy biznes króla Leopolda trwał przez 12 lat. Trwałby dłużej, gdyby nie działania kilku osób, które sprawdziły, jak w praktyce wygląda humanitarna misja Leopolda II (…) w Wolnym Państwie Konga z powodu bezwzględnej eksploatacji zmarło około 3 milionów Afrykanów. (…) [Misjonarze] o tym, co dzieje się w Kongu, informowali już wcześniej, ale ich świadectwa nie mogły się przebić. (…) Ogromne wrażenie wywarły dostarczane przez nich zdjęcia wykonane w miejscach zbrodni. Świat zszokowało szczególnie jedno, na którym widać siedzącego przed swoją chatą Afrykanina, przed którym leżą odcięte za karę ręce jego dziecka.

Historyczna prawda o belgijskiej ekspansji w Kongu. Proceder, który trwałby, gdyby nie zainteresował się nim niski rangą urzędnik z Liverpoolu, dorabiający jako dziennikarz, który zauważył, że wyładowane kauczukiem statki przybywające do Belgii z Konga w powrotną drogę zabierają jedynie łańcuchy, działa, karabiny i amunicję. I gdyby nie opowiadanie Conrada…
Wolne Państwo Kongo, źródło
Będkowski, Mateusz, Polak w kongijskim piekle. Jak powstało Jądro ciemności Josepha Conrada, „Mówią Wieki” 2013, nr 10, s. 31-33

Joseph Conrad za młodu marzył o egzotycznych wyprawach. Wspominał, że w szkole: kładąc palec na mapie w samym środku białego wówczas wnętrza Afryki, oświadczyłem, że kiedyś tam się wybiorę. Prześmiewki moich kolegów były najzupełniej usprawiedliwione. Mnie samemu wstyd się zrobiło, że wyszedłem na zwykłego chwalipiętę. A jednak ziściło się – w 1890 roku pojechał do Konga. To, co tam przeżył, opisał w jednym ze swych najpopularniejszych opowiadań – Jądrze ciemności.

Belgowie szukali doświadczonego kapitana władającego językiem francuskim, który zechce dowodzić jednym ze statków parowych na słabo jeszcze wówczas znanej rzece Kongo. Interesował ich ten rejon ze względu na zyskowny handel kością słoniową i gumą. Polecono im Conrada. Zgodził się. Jednak w Afryce zmieniono warunki. Kazano mu odnaleźć chorego na febrę dyrektora stacji przy Wodospadach Stanleya, Georgesa A. Kleina. Chory zmarł trzy dni przed osiągnięciem celu, zaś sam pisarz z trudem uszedł z życiem. Wrócił do Europy wyniszczony psychicznie i fizycznie. Niebawem pożegnał się z marynarką.
Źródło
Zabierowski Stefan, O Conradzie i Piłsudskim, „Teksty Drugie” 2009, nr 3, s. 33-46

Józef Korzeniowski z Berdyczowa i Józef Piłsudski z Zułowa byli przykładami na osobliwe połączenie – w pozornie bardzo odległych od siebie dziedzinach – romantyzmu i realizmu. Pierwszy z nich dokonał tego w sztuce władania słowem, drugi w dziedzinie czynu – w sztuce polityki. (…) Dla Conrada wnioski z polskiej historii prowadziły do afirmacji etosu o znaczeniu ogólnoludzkim, natomiast dla Piłsudskiego stały się zachętą do walki o suwerenność ojczyzny.

Rzetelna, wnikliwa próba przeprowadzenia paraleli pomiędzy Conradem i Piłsudskim. Wśród podobieństw autor wymienia m.in.: pochodzenie z kresowej szlachty polskiej, wychowanie w rodzinie i związki z polską romantyczną tradycją kulturową, samouctwo, wizję niepodległej Polski jako Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Akcentuje także wzajemną sympatię pisarza i Marszałka. Różnice, to głównie stosunek do klęski powstania styczniowego.
Źródło
Leszkowicz Tomasz, Różne twarze Kościuszki, „Pamięć.pl” 2014, nr 10, s. 39-42

Nowego panteonu tworzonego na potrzeby Polski Ludowej nie można było wypełnić samymi działaczami Międzynarodówki, Komunistycznej Partii Polski i Polskiej Partii Robotniczej. Komuniści musieli szukać postaci, które – niczym socrealizm – byłyby „narodowe w formie i socjalistyczne w treści”. Któż nadawał się do tego lepiej niż Naczelnik w sukmanie?

Pracownicy Wydziału Ideologicznego KC PZPR przygotowywali w 1983 r. zestawienie „pomników zasłużonych Polaków” (bez tablic i rzeźb cmentarnych). Wyniki były bardzo interesujące. Okazało się, że Mikołaj Kopernik i Fryderyk Chopin mają ich w Polsce po 13, gen. Karol Świerczewski „Walter” – 14, Adam Mickiewicz – 18, a Tadeusz Kościuszko… aż 35. Wnikliwe opracowanie przedstawia „losy” naczelnika w PRL: od patronatu w wojsku, poprzez wielkie obchody rocznic upamiętniających wydarzenia z nim związane, aż po emisję banknotu o nominale 500 złotych.

Okoń Waldemar, Ikonografia zmitologizowana. Wizerunki Tadeusza Kościuszki, „Warsztaty Polonistyczne” 1994, nr 4, s. 85-92

Misterium narodowe dopełniało się albo w jaskrawym świetle realności, albo też w (…) oparach hagiograficznej legendy. Odwieczna Polskość przybierała (…) pozornie pospolitą lub uduchowioną mistyczną postać, a wizerunek naszego bohatera, jego czyny i śmierć stawały się jedynie pretekstem, aby mogła się ona objawić choćby w błyskawicowych, momentalnych obrazach.

Przegląd ikonograficznych ujęć Kościuszki: obrazów, rycin, medali i medalionów, rysunków.
Źródło
Kubis Barbara, Tadeusz Kościuszko i powstańczy etos w szkolnych podręcznikach historii XXI wieku, „Wiadomości Historyczne” 2008, nr 2, s. 27-37

Co do postaci Tadeusza Kościuszki, tak szczególnie zakodowanej w świadomości narodowej Polaków, ciągle jeszcze oczekuje ona na bardziej wszechstronną i nowoczesną prezentację na kartach szkolnych opracowań do nauczania historii.

Przegląd zawartości podręczników gimnazjalnych i licealnych pod kątem przedstawienia w nich sylwetki Naczelnika. Wyakcentowanie mankamentów, np. rzadkich nawiązań do utworów literackich, pamiętnikarskich przedstawiających jego sylwetkę, a mogących stanowić interesujący kontekst interpretacyjny lub nieczęste odwołania do dokonań współczesnej historiografii.

Ps. Zwierciadło morza Josepha Conrada przedstawiłyśmy TUTAJ, a sylwetkę Tadeusza Kościuszki – TUTAJ.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Miłosierny koń Generała.

Przez Napoleona Bonapartego został nazwany bohaterem północy, Julesa Micheleta - ostatnim rycerzem, ale pierwszym Polakiem z nowoczesnym zrozumieniem braterstwa i równości, a carycę Katarzynę Wielką - bestią. W Stanach Zjednoczonych ma sporo pomników, nawet miasteczko oraz hrabstwo w stanie Indiana nosi miano od jego nazwiska. Upamiętniali go na obrazach malarze, np. Jan Matejko, Juliusz Kossak czy Kazimierz Wojniakowski. Kręcono o nim filmy fabularne (np. Józef Lejtes) i dokumentalne (np. Juliusz Janicki, Ryszard Rogoziński, Lucyna Smolińska, Mieczysław Sroka), czyniono patronem szkół. A jeśli dodamy, że w Krakowie, Olkuszu i Połańcu usypano kopce na jego cześć, zaś Paweł Edmund Strzelecki nazwał od jego nazwiska najwyższy szczyt w Australii, to już wiadomo, o kogo chodzi… O TADEUSZA KOŚCIUSZKĘ. Dziś napiszemy o nim nieco inaczej niż w rocznicowych artykułach.


Urodził się 4 lutego 1746 roku. Miał piękne imiona: Andrzej Tadeusz Bonawentura. Naczelnik w czasie Insurekcji z 1794 roku. Generał polski i amerykański. Wybitny inżynier, zasłużony w dziedzinie fortyfikacji. Kawaler Orderu Orła Białego - najwyższego i  najstarszego odznaczenia państwowego RP. A jednak (jak wielu polskich bohaterów) zmarł na obczyźnie, w szwajcarskiej Solurze (Solothurn), 15 października 1817. Jego biografię – mamy nadzieję! – wszyscy znamy, toteż dziś skupimy się, jako miłośniczki książek, na najbardziej znanych dziełach literackich nawiązujących do jego osoby, zaś bliżej przypomnimy dwa. A jaki to ma związek z tytułowym koniem – niebawem się okaże!

Jako nastolatki zapewne czytaliśmy wspaniałą powieść Juliusza Verne'a 20 000 mil podmorskiej żeglugi. Kto jej nie zna, może ten brak nadrobić. Nie powiem, ile razy ją przeczytałam. Zapewne co najmniej dwadzieścia, a może więcej. To była jedna z mych ukochanych pozycji nie tylko w szkolnych czasach. Niektóre fragmenty mogłabym recytować z pamięci do dziś. Portret Naczelnika wisi w gabinecie tajemniczego kapitana Nemo, czyli księcia Dakkara.

A co w polskiej literaturze? Wśród bardziej znanych tekstów - elegia Smutki Juliana Ursyna Niemcewicza poświęcona klęsce pod Maciejowicami, w której sam autor został ranny. Tę samą bitwę przywołuje Nieznajomy w Kordianie Juliusza Słowackiego, gdy mówi, że właśnie tam ogłuchł od kuli. Wspominać przegraną - jakże to ludzkie! Ale oto strofy radośniejsze - poemat Wacław tegoż autora, ale również Pan Tadeusz Adama Mickiewicza. Już w I Księdze dowiadujemy się, że Tadeusz nosił Kościuszkowskie miano / Na pamiątkę, że w czasie wojny się urodził, a w domu, do którego powrócił, jak dawniej wisiał portret Naczelnika ślubującego na krakowskim rynku.

Nie tylko romantycy czcili Kościuszkę. Pamiętano o nim również później. Wystarczy wymienić Marię Konopnicką (Śpiewnik historyczny), dramat Kościuszko pod Racławicami Władysława Ludwika Anczyca czy Racławice Jana Matejki jako element scenografii Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Pięknie napisała o tym bohaterze Maria Dąbrowska: On ma pomnik ze wszystkiej ziemi polskiej. 

Jednak dziś chcę przypomnieć dwa - w mym subiektywnym odczuciu - najpiękniejsze fragmenty z naszego piśmiennictwa. Aby przytoczyć pierwszy, trzeba się znowu cofnąć do romantyzmu. Juliusz Słowacki nadmienił w liście do Matki, datowanym na 15 marca 1833 roku, wysłanym z Genewy:

Po śmierci Kościuszki jeden z obywateli kupił po nim konia, na którym stary K[ościuszko] często jeździł – lecz koń, poszedłszy do nowego pana, ilekroć zaprzężonym był do woza i wiózł szlachcica drogą, zatrzymywał się i stawał przed każdym żebrakiem, tak go dawny pan przyzwyczaił rozdawaniem jałmużny. Nowy nabywca znudził się takim narowem konia i odsprzedał go (...). Spokojność i dobroczynność w konia nawet się wcieliły... O Matko moja, jakbym ja chciał być dobrym człowiekiem...

Miłosierny koń wyzwolił w poecie pragnienie czynienia dobra. Dał też bezwiedne świadectwo o jednym z rysów osobowości Naczelnika.

I jeszcze ten piękny wiersz Kazimierza Wierzyńskiego. Pamiątka z Solury. Przytaczam w całości. Ot, gorzki los bohatera:

Cicho, dobrze ci było w muszli tego miasta, 
Które czerwony szpaler starych baszt obrasta.
Gdyś schowany wśród wnęków, jak sztandar po chwale,
Letnią nocą zasypiał tutaj, generale.

W przytulnych okiennicach dzień za dniem ci w kółko
Obracał się i dzwonił zegarem z kukułką,
Na którym czas, jak szary popiół pajęczyny,
Powlekał melancholią spóźnione godziny.

Wieczorem po pokoju, wśród mebli w pokrowce
Zasnutych, jak dni twoje w odległe wspomnienia,
Woziły cię światami, jak ongi żaglowce
Przez ocean bezbrzeżny, długie zamyślenia.

A gdyś nazbyt stęskniony ojczyzny twej starej
Do późnych gwiazd wśród szumu zadumał się Aary,
Musiałeś czuć się wtedy nad tą obcą rzeką,

Jak emigrant, gdy wracać mu już za daleko.