Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Roth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Roth. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 listopada 2023

Książki (nie)zapomniane - Ten nie powstanie, kto nigdy nie upadł

"Żył w ziemi Us człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła. (…) Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu" (Hi 1, 1-3).

Żył w Zuchnowie, prowincjonalnym ukraińskim miasteczku, Mendel Singer. Skromny i  pobożny nauczyciel. Człowiek o czystym sumieniu. Każdego dnia uważnie słuchał, co Bóg ma mu do powiedzenia. Nawet nie przypuszczał, jak bardzo podobny jest do swojego pobratymca sprzed tysięcy lat.

Pierwsze wydanie Hioba. Powieści o człowieku prostym JOSEPHA ROTHA (1894-1939) pochodzi z 1930 roku. Nosi znamiona szczególnego proroctwa. Nie minie wiele lat, a naród żydowski zostanie naznaczony wielkim cierpieniem. Jak Hiob i Mendel.

W dziejach Mendla zawiera się skrócony zarys historii jednostki (ewentualnie rodziny), ale także całego Narodu. To mężczyzna niepozorny i cichy. Mąż i ojciec. Zawsze restrykcyjnie przestrzegał postów, wielbił Pana, nie buntował się. Wiódł życie na marginesie wielkich wydarzeń, gdyż taką drogę wybrał. A Przedwieczny patrzył na jego ciche życie i wkroczył w nie w sposób nieoczekiwany, a bolesny. Zaczął w niego uderzać kolejnymi doświadczeniami. Napełnił smutkiem serce Debory - żony Singera. Poraził chorobą najmłodszego syna. Oddalił córkę od rodziny i rzucił w objęcia przypadkowego mężczyzny. Wreszcie – po wybuchu Wielkiej Wojny - wykorzenił wszystkich z ojczystej ziemi i rzucił za Ocean. Na emigrację.

I oto prawy upadł. Osłabła jego wiara. Ostygło serce. Nowy Świat nie okazał się Ziemią Obiecaną. Mendel wreszcie zbuntował się przeciw Bogu. Trwał jakiś czas w tym stanie, aż zaczął pojmować, że wszystko, co go spotyka, nie jest jedynie serią doświadczeń ze strony Nadprzyrodzonego, ale także konsekwencją jego osobistych wyborów. Niekoniecznie właściwych. Bo czymże były te wyrzuty sumienia po pozostawieniu na Ukrainie kalekiego syna? Skutkiem jakże ludzkiej decyzji…

Hiob dwudziestego, mrocznego stulecia, to także człowiek zdeterminowany Historią, brutalnie osaczającą jednostki i narody. Leży w pyle ziemi, ale powstaje. Nie tyle o własnych siłach, ile z pomocą bliskich oraz Tego, który nieodwołalnie Jest. Jeśli w Niego wierzy. Mendel – przeorany cierpieniem, skatowany złymi wyborami – wycisza się. Uspokaja. Już wie, że gdy grzeszył, "Bóg zamykał oczy", a gdy bluźnił – "zatykał uszy. On jest tak wielki, że wszystka nasza złość staje się całkiem maleńka." Spojrzał na życie własne i najbliższych z zupełnie innej perspektywy. Przezwyciężył pokusę, by skupić się na doświadczonych nieszczęściach. Wyszedł poza nie. Ku światłu. Bo ten nie może powstać, kto nigdy nie upadł. I gdy zasnął, błogo "odpoczywał od ciężaru szczęścia i od ogromu cudów."

Ps. Legenda o świętym pijaku Rotha - TUTAJ.

Józef Roth, Hiob. Powieść o człowieku prostym, przeł. Józef Wittlin, Kraków 1996. ISBN 8308025986 (sygnatura: 144207).

piątek, 24 kwietnia 2020

Książki (nie)zapomniane - Melancholijna parabola o ludzkiej naturze

Bo ludzie do niczego się tak łatwo nie przyzwyczajają jak do cudów, jeśli im się zdarzą raz, dwa albo trzy razy. Wiedział o tym bohater niezwykłej opowieści-przypowieści Legenda o świętym pijaku (Die Legende vom heiligen Trinker) JOSEPHA ROTHA (Mosesa Josepha Rotha, 1894-1939).

Andrzej Kartak pojechał ze śląskich Olszowic do Francji, bo wyczytał w gazecie, że tam chętnie zatrudniają górników. Popracował trochę w zawodzie, ale wnet rozpoczął niefortunny romans z Karoliną, u której zamieszkał. Gdy małżonek kobiety dowiedział się o tym, Andrzej go zabił i niebawem trafił do więzienia. Po wyjściu na wolność zasilił szeregi paryskich bezdomnych. I gdy znalazł się na dnie, a konkretnie - pod mostem Sekwany, stała się rzecz niezwykła. Obcy człowiek pożyczył mu 200 franków, sporą sumę, zobowiązując Kartaka do oddania pieniędzy w konkretnym miejscu - przed wizerunkiem swej ulubionej świętej, Teresy z Lisieux, w kaplicy Sainte-Marie des Batignolles.

W ten sposób rozpoczęła się swoista odyseja bezdomnego. Pieniądze przepił, ale wkrótce zreflektował się i podjął pracę, bo pamiętał o obietnicy. Wreszcie zarobił trochę grosza. Kupił portfel, w którym... znalazł pieniądze. I znowu słaba wola przeszkodziła mu w spełnieniu zobowiązania. W knajpie zobaczył zdjęcie piłkarza - szkolnego kolegi. Od niego też otrzymał gotówkę. Policjant wręczył mu portfel, którego nie zgubił. Kolejny napływ kapitału. Powtórnie jego drogi skrzyżowały się z nieznajomym i z Karoliną. Na chwilę.

A okoliczności losu nieustannie oddalały go od kaplicy. W końcu poznał dziewczynkę, Tereskę, której "w zastępstwie" postanowił oddać pieniądze, gdyż nosiła imię świętej. Ale ona ich nie wzięła. I wówczas serce pijaka nie wytrzymało. Przewrócił się i nagle zmarł. Przeniesiono go do kaplicy. Wcześniej jeszcze wskazał gestem na kieszeń, w której było 200 franków.

Jednak trafił do świętej. Przez całe życie doświadczał niezmiernej łaski, bo pieniądze, które przepijał, stale dostawał z powrotem. Łaską była także pokorna śmierć. Oto melancholijna parabola o ludzkiej naturze. Słabej, niestałej, kruchej. I o tym, że w życiu jesteśmy obdarowani ponad miarę, czego na ogół nie potrafimy dostrzec i docenić, bo przecież ludzie do niczego się tak łatwo nie przyzwyczajają jak do cudów...
Roth Joseph, Legenda o świętym pijaku, w: tegoż, Legenda o świętym pijaku i inne opowiadania, Warszawa 1984, s. 31-64 (sygnatury: 107837, 106710).