Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 września 2024

2190 dni

2190 dni i nocy. Tyle w zaokrągleniu trwała II wojna światowa. Minęła kolejna rocznica jej wybuchu. Przedstawiamy okolicznościową „wojenną” prasówkę - kilka interesujących artykułów z naszych zbiorów.

Janusz Odziemkowski, Pierwszy dzień wojny, „Mówią Wieki” 2019, nr 9, s. 8-11

"Mira Zimińska, gwiazda scen warszawskich, przywitała wybuch wojny z lokówkami na głowie – była wówczas u fryzjera w hotelu Bristol. Kiedy eksplodowały pierwsze bomby, natychmiast wróciła do domu swoim czerwonym kabrioletem Bugatti. Zajęło jej to więcej czasu, bo na ulicach chwilowo zapanował rozgardiasz. Zimińska była zaskoczona, ale pełna wiary w zwycięstwo. Kiedy dowiedziała się, że obok, w gimnazjum im. Staszica, jest organizowany szpital, zawsze energiczna i pełna inicjatywy zaczęła zbierać ochotniczki do pomocy. Zgłosiło się wiele sąsiadek, prostych kobiet. Na poczekaniu zorganizowano szpitalną kuchnię, przyjechał lekarz z opatrunkami, kilka sanitariuszek i po południu prowizoryczny szpital był gotów."

Viktor Grotowicz, Żony potworów, czyli kobiety nazizmu. Hitler? Mój Boże, jaki on seksowny!, „Odra” 2011, nr 12, s. 37-41

"Kobiety pomagały Hitlerowi nawiązywać kontakty w sferze biznesu, wprowadzały go na salony, opiekowały się nim – pełniły rolę sponsorów i przewodników. Wymienić tu można Elsę Bruckmann, żonę znanego wydawcy, i Helenę Bechstein, żonę właściciela słynnej fabryki fortepianów. Obie załatwiły Hitlerowi ważne kontakty w sferach gospodarczych i militarnych. Elisabeth Főrster-Nietzsche, siostra wielkiego filozofa, była autorką fundamentu ideologii nazistowskiej: to dzięki jej opracowaniom i interpretacji dzieł Nietzschego stały się one jednym z najważniejszych elementów tej ideologii. Na rzecz Hitlera i jego ruchu występowała słynna wówczas pianistka Elly Ney, a także architektka Gerdy Troost (…). Wiele przedstawicielek płci pięknej miało również bezpośrednie wpływy w najwyższych sferach władzy ówczesnych Niemiec. Chodzi tu przede wszystkim o żony i kochanki wysokich dostojników państwowych i partyjnych."

Błażej Brzostek, Entele-pentele. Zabawy naszych dziadków, „Mówią Wieki” 2014, nr 12, s. 36-40


"Groza i brutalność powszedniego życia, ale i wiedza o podziemnym oporze, były widoczne w dziecięcych zabawach. Tomasz Szarota pisał o zabawach w odbijanie więźniów, ale i „w gestapo”, co polegało na biciu się po twarzach. Zauważa także wzrost popularności zabawek militarnych, przede wszystkim ołowianych żołnierzyków. W 1944 roku żołnierzyki stopiły się w ogniu. (…) Jedna z ewakuowanych z Warszawy dziewczynek (…) zapamiętała zazdrość, jaką odczuwała na widok zabaw dzieci wiejskich. (…) Jej rówieśniczka, wyzwolona z obozu koncentracyjnego, bawiła się z gromadą dzieci w kopanie grobów ptaszkom, motylom i myszom. Stawiali krzyżyki."

Nasza uwaga! Tę tematykę porusza również wartościowy, wstrząsający film fabularny "Zakazane zabawy" René Clémenta, o którym pisałyśmy TUTAJ.

Jadwiga Kulasza, Trudu będzie z tym nie mało, by zrozumieć bajkę całą..., czyli jak doszło do wydania bajek w KL Auschwitz, „Guliwer” 2009, nr 1, s. 68-75

"Prace związane z napisaniem i wydaniem bajek odbywały się w całkowitej konspiracji, a wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia któryś z więźniów zatrudnionych w Zentralbauleitungu (Centralny Zarząd Budowlany) znalazł prawdopodobnie w pobliżu magazynów „Kanady", w których gromadzono rzeczy po zamordowanych w obozie, kolorowe książeczki dla dzieci. Przyniósł je do Baubüro (biuro budowlane), by pokazać je kolegom. Widok tych książeczek przywołał wspomnienia związane z pozostawionymi w domach dziećmi, których więźniowie często nie znali, o zabawach z nimi i wspólnych spacerach. A świadomość tego, że należały do dzieci, które zginęły w komorze gazowej, tak mocno nimi wstrząsnęła, że zadecydowali o napisaniu bajki dla własnych dzieci."

Katarzyna Kącka, "Mapa pamięci". Jak upamiętnia się w Polsce II wojnę światową?, „Wiadomości Historyczne z Wiedzą o Społeczeństwie” 2017, nr 3, s. 4-10

"Organizacja przestrzeni publicznej jest jedną z najstarszych i najskuteczniejszych metod komunikowania w procesie zarządzania przeszłością przez państwo. Pamięć o ważnych dla wspólnoty wydarzeniach sygnalizowana jest przez swoiste etykietowanie związanych z nimi miejsc. Przestrzeń stanowi więc zapis kolejnych toczących się w jej ramach wydarzeń. Jest także miejscem - areną - na której odbywają się konkretne rytuały pamięci,  np.  obchody  kolejnych  historycznych rocznic. Zadanie to może być realizowane na trzy sposoby. Pierwszym z nich jest stawianie pomników, obelisków, sadzenie drzew, oznaczanie tablicami istotnych historycznie miejsc. Kolejnym jest opieka i  odpowiednie  zagospodarowanie  takich  miejsc  jak cmentarze, zbiorowe mogiły, miejsca kaźni lub pola walk.  Trzecim  sposobem  jest  wreszcie nazywanie obiektów, ulic, parków, placów, skwerów, mostów, instytucji publicznych na cześć historycznych wydarzeń oraz ich uczestników. W ten sposób przestrzeń publiczna może doskonale służyć promowaniu określonych wartości i postaw społecznych."

Emilia Denkiewicz-Szczepaniak, Wspomnienia polskiego robotnika z pobytu za kołem podbiegunowym w Norwegii w latach 1943-1944, „Studia Polonijne”, t. 30 (2009), s. 341-355

"Bronisław Jagodziński urodził się (…) w małej wiosce Chorodnica koło Skałatu, we wschodniej części przedwojennej polskiej Galicji. Jego ojciec Jan, z zawodu cieśla, znany był w okolicy z budowy drewnianych domów. Wraz z niewielkim gospodarstwem prowadził mały tartak, co stanowiło dodatkowe źródło utrzymania dla wielodzietnej rodziny. Żona Jana (…) zajmowała się gospodarstwem. Osierociła ośmioro dzieci: sześciu chłopców i dwie dziewczynki w wieku od 1 roku do14 lat. Wkrótce Jan Jagodziński ożenił się powtórnie ze starszą już panną - Ukrainką, z którą miał jeszcze dwie córki. Tuż przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do Galicji Jagodzińscy, tak samo jak wiele innych rodzin w tamtym rejonie, otrzymali rozkaz wyjazdu na Syberię, a ich sześciomorgowe gospodarstwo miało być przekazane sowieckiemu kołchozowi. Od wykonania tego rozkazu „uratowały” ich wojska niemieckie."


piątek, 13 maja 2022

Zanim ucichły ostatnie wystrzały (2)

 El-Alamein (II bitwa, 23 X - 4 XI 1942)

"Przychodzą dni pełne napięcia. (…) Przez kilka nocy ułani oczekują z godziny na godzinę rozkazów przenoszących pułk na linie walki. Wreszcie kulminacyjna data – 23 października – silne przeciwuderzenie 8 Armii. W nocy, gdy ciemność ogarnia płaszczyznę pustynną, od zachodu dochodzi nieustający odgłos setek dział. Huk wystrzałów chwilami zlewa się w jeden przedłużający się grzmot i wypiera ciszę od wieków panującą nad jałowymi bezdrożami Egiptu. Nareszcie pierwsze zwiastuny zwycięstwa. Wiadomości o wyłomie w linii obronnej nieprzyjaciela. 2 listopada bitwa dochodzi do szczytu. Obie strony rzucają rezerwy pancerne. Olbrzymia bitwa czołgów. Załamanie wojsk niemiecko-włoskich i ich odwrót, początkowo spokojny, zmieniać się zaczyna w ucieczkę."
(Adam Majewski, Zaczęło się w Tobruku, Lublin 1974, sygn. 61076)

Kursk (5 VII - 23 VIII 1943) 

"Już w początkach kwietnia 1943 r. było wiadomo, że nieprzyjaciel podciąga duże siły do rejonu łuku kurskiego celem przejścia do natarcia w okresie letnim. (…) Rozbicie wojsk niemieckich pod Kurskiem miało w istniejącej sytuacji zasadnicze znaczenie, bowiem w rejonie tym nieprzyjaciel zgrupował swoje główne siły uderzeniowe, tworzące potencjalnie dwie groźby: głębokie obejście Moskwy lub zwrot na południe i rozbicie radzieckich frontów południowych."
(G. Kołtunow, B. Sołowjow, Bitwa pod Kurskiem, przeł. Henryk Rapacewicz, Warszawa 1971, sygn. 52169)

Lenino (historycznie Romanowo, 12-13 X 1943)

"Lenino. Pół tysiąca zabitych Polaków. Przegrana bitwa. Krwawe wydarzenie bez militarnego uzasadnienia: na tym odcinku frontu wówczas w gruncie rzeczy nic się nie działo. A jednak Stalin był zadowolony: polityczny cel został osiągnięty. Innego przecież nie było."
(Maciej Korkuć, Sowiecka polityka, nasza krew, „Pamięć.pl” 2013, nr 11, s. 33-37, Czytelnia)

Także:
Daniel Bargiełowski (i inni), Mit Lenino, „Karta” nr 84 (2015), s. 83-107 (Czytelnia).


Monte Cassino (17 I - 19 V 1944)

"Kyj z początku 1942 roku gyn. Władysław Anders wykludziył ze Rusyje do Persje Poloków ze sowieckich łagrów na Syberii, Ludkowie to byli fest bolawi i wygłodniali. A po kole roku ze tych ponad sto tysiyncy chopów, babów i bajtli dziynki brytyjskiemu zaopatrzyniu Anders stworzył 2 Korpus Polski. I tu się zaczyno historia bera Wojtka kiery łostoł wojokym."

(Robert Garcarzyk, O berze Wojtku, kiery łostoł wojokym, „Wychowawca” 2021, nr 7/8, s. 38-39, Czytelnia)

Najważniejsze są reportaże Melchiora Wańkowicza – TUTAJ, TUTAJ. Ponadto – w wyborze:
Teodor Gąsiorowski, ...Oto dziś dzień krwi i chwały... Bitwa o masyw Monte Cassino, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2017, nr 5, s. 122-133 (Czytelnia).
Matthew Parker, Ta bitwa nie powinna była się odbyć, rozm. przepr. Andrzej Brzozowski, Maciej Foks, „Pamięć.pl” 2014, nr 5, s. 21-25 (Czytelnia).
Adam Siwek, Nie tylko Monte Cassino. Polskie miejsca pamięci we Włoszech, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2018, nr 9, s. 104-123 (Czytelnia).
Zbigniew Wawer, Polacy pod Monte Cassino, „Mówią Wieki” 2019, nr 5, s. 53-56 (Czytelnia).

Normandia (6 VI 1944)

"Do godziny 11 przed południem w kanale La Manche panował silny sztorm. Na zamkniętych obszarach nadbrzeżnych Brytanii, odizolowanych od reszty kraju, wojska inwazyjne czekały niecierpliwie. Ich światem stały się obecnie rejony koncentracji, lotniska i okręty. Było to prawie tak, jak gdyby fizycznie oddzielono ich od lądu i jakoś osobliwie umieszczono między znanym im światem Anglii a nieznanym światem Normandii. Od świata, jaki znali, oddzielała ich szczelna kurtyna względów bezpieczeństwa. Po drugiej stronie tej kurtyny życie toczyło się zwykłym torem. Ludzie zajmowali się swymi codziennymi sprawami, nie zdając sobie sprawy, że setki tysięcy żołnierzy czekało na rozkaz, który miał oznaczać początek końca II wojny światowej."

(Cornelius Ryan, Najdłuższy dzień (6 czerwca 1944),  przeł. Tadeusz Wójcik, wyd. z lat 1987-1990, sygnatury: 121702, 129343, 144119). Omówiona TUTAJ.

Falaise (7 VIII - 21 VIII 1944)

"Głównym akcentem całej operacji było koncentryczne skierowanie na odcinek Falaise – Argentan, jednocześnie od północy i od południa, dwóch zgrupowań, niejako dwóch szczęk okrążenia, mających zadanie zamknięcia (…) drogi odwrotu niemieckiego na północny wschód."

(Franciszek Skibiński, Falaise, Warszawa 1971, sygn. 48774)

Arnhem (17 IX - 26 IX 1944)

"Huk potężnych formacji lotniczych był ogłuszający. Wokół baz szybowców brytyjskich (...) konie i bydło wpadły w panikę i na oślep gnały po polach. W południowej i wschodniej Anglii tysiące ludzi spoglądało w zdumieniu. W niektórych wsiach i miasteczkach potworzyły się korki na drogach (...). Najpotężniejsza siła powietrznodesantowa w historii oderwała się od ziemi i zmierzała do swych celów."

(Cornelius Ryan, O jeden most za daleko, przeł. Tadeusz Wójcik, wyd. 2, Warszawa 1986. ISBN 83-07-01316-X, sygnatury: 115388, 115743). Omówiona TUTAJ.

Krzysztof Drozdowski, Brygada spod Arnhem, Warszawa 1988. ISBN 8303022695 (sygn. 124569-70).
R. E. Urquhart, Arnhem, przeł. Ignacy Bukowski, Warszawa 1974 (sygn. 61595).


Okinawa (1 IV 1945 - 22 VI 1945)

"Obrona żołnierzy 32 armii japońskiej była wprost fanatyczna. Prowadzono ją na zawczasu przygotowanych pozycjach, opartych na wzgórzach i miejscowościach, dysponujących podziemnymi pomieszczeniami i tunelami, wykorzystywanymi przez obrońców do wypoczynku oraz w charakterze dróg manewru na odcinki zagrożone przełamaniem. W walkach tych Japończycy masowo używali lotnictwa; pilotowane przez samobójców samoloty atakowały amerykańskie okręty wojenne. Straty zadane przez kamikadze okrętom 3 i 5 Floty Stanów Zjednoczonych w czasie walk na Okinawie okazały się wyższe od poniesionych przez Flotę Pacyfiku w grudniu 1941 r. w czasie nalotu japońskiego na bazę morską w Pearl Harbor na Hawajach."

(Antoni Wolny, Okinawa 1945, Warszawa 1983. ISBN 831106864X, sygn. cz XXIII-1/4 a)


Wstrząsające Pamiętniki kamikadze – TUTAJ.


Berlin (16 IV - 9 V 1945)

"Drugiego maja 1945 roku świt wstawał szary i mglisty. Nad Berlinem wisiała gruba powłoka dymu. Powietrze było przesycone czadem pogorzelisk i gryzącym ceglanym pyłem. Łuny pożarów, przed chwilą jeszcze tak jaskrawe, bladły teraz stopniowo i stawały się coraz bardziej pastelowe. Trzaski dobywające się z domów trawionych płomieniami, łomot zapadających się sklepień, wybuchy artyleryjskich pocisków i krótkie, warkliwe serie karabinów maszynowych tworzyły tę charakterystyczną kakofonię dźwięków, z której starzy żołnierze odczytywali nieomylnie melodię zamierającego boju."

(Stanisław Komornicki, Polacy w szturmie Berlina 1945, 1971, sygn. 51301)

Andrzej Gierczak, Berlin. Maj 1945, Warszawa 1970 (sygn. 48467, 103336).
Zdzisław Stąpor, Berlin 1945, Warszawa 1980. ISBN 8311065004 (sygn. cz XXIII-1/2 a).


poniedziałek, 9 maja 2022

Zanim ucichły ostatnie wystrzały (1)

9 maja 1945 roku. Pierwszy dzień pokoju, ale nie dla wszystkich. Na dalekim Wschodzie wojna trwała. A gdy już ostatecznie ucichły ostatnie wystrzały, zaczęły się mnożyć opracowania naukowe, wspomnieniowe (np. pamiętnik gen. Pattona - TUTAJ). Coraz więcej było opowiadań, powieści i filmów. Pomińmy na razie beletrystykę o tematyce wojennej. Pisałyśmy o niej wielokrotnie (np. TUTAJ). Dzisiaj zaproponujemy migawki z tamtego straszliwego czasu w ujęciach świadków i badaczy oraz wartościową bibliografię w wyborze. Można je wykorzystać podczas zajęć edukacyjnych. Mogą też służyć – po prostu – refleksji. I stanowić przestrogę. Szczególnie teraz.

                                                               źródło: Pixabay.com

Kampania wrześniowa - od Westerplatte do Kocka (1 IX - 6 X 1939)

"O świcie dnia 1 września oddziały niemieckie przekroczyły granicę Polski na całej jej szerokości, nawiązując walki z oddziałami polskimi. Równocześnie lotnictwo dokonało nalotów na lotniska, węzły kolejowe oraz obiekty wojskowe i otwarte miasta. Najazdem na Polskę Hitler rozpętał II wojnę światową. Wiadomość o najeździe Niemców na Polskę lotem błyskawicy obleciała kulę ziemską. W zachodnich stolicach europejskich wiedziano o wybuchu wojny już w godzinach rannych."
(Wincenty Iwanowski, Wysiłek zbrojny narodu polskiego w czasie II wojny światowej. T. 1, Kampania wrześniowa 1939, Warszawa 1961, sygn. cz M XXVIII-1/28)

 
Karol Chwastek, Westerplatte - walka na symbole, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2020, nr 11, s. 128-131 (Czytelnia).
Bogusław Kubisz, Waleczni 1939, „Mówią Wieki” 2019, nr 9, s. 16-19 (Czytelnia).
Bogusław Kubisz, Westerplatte. Siedem dni walki, 77 lat mitu, „Mówią Wieki” 2016, nr 9, s. 38-43 (Czytelnia).
Bogusław Kubisz, Załoga Westerplatte, „Mówią Wieki” 2019, nr 8, s. 17 (Czytelnia).
Włodzimierz Wójcikowski, Śladami ostatniej bitwy generała Kleeberga, wyd. 2, Lublin 1985. ISBN 8303011022 (sygn. 112856).


Narvik (9 IV - 8 VI 1940)

"Do 1939 roku o Narwiku – małym norweskim miasteczku i porcie położonym na północno-zachodnim brzegu Norwegii (…), na skraju półwyspu oddzielającego fiordy Beis i Rombaks, mało kto wiedział na świecie, z wyjątkiem agencji turystycznych organizujących coroczne wycieczki na fiordy norweskie oraz wąskiego grona sztabowców, i ekspertów zatrudnionych w ciężkim przemyśle metalowym. O ile specjalistów od międzynarodowej turystyki obchodziło tylko piękno norweskich wybrzeży, ci drudzy mieli zgoła inne i o wiele ważniejsze powody, aby interesować się Narwikiem."
(Jan Meysztowicz, Z walk Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich Narwik 1940, Warszawa 1972, sygn. 53197)

Dunkierka (27 V - 4 VI 1940)

"Nolan nie tylko stara się zszyć fabułę z kilku pozornie niepowiązanych ze sobą równoległych opowieści, ale również bawi się czasem. Tydzień na plaży, dzień na morzu i godzina w powietrzu są pokazane jednocześnie – zupełnie jakby trwały tyle samo. To pomysł niezwykle ciekawy, mający za cel pokazanie, że głównym antagonistą w filmie nie są czyhający wszędzie Niemcy, ale właśnie kanał dzielący setki tysięcy żołnierzy od bezpieczeństwa białych klifów Brytanii."
(Maciej Krawczyk, Porwane koronki, „Mówią Wieki” 2017, nr 9, s. 64-65, Czytelnia). – Recenzja filmu: Christopher Nolan (reż.), Dunkierka, Warszawa 2017 (sygn. AV F DVD 51)

Bitwa o Anglię (10 VII - 31 X 1940)

"Wszyscy to wiedzieliśmy, wszyscy to przeżywaliśmy, a jednak trzeba to było sobie wyraźnie i jeszcze raz uprzytomnić: lato 1940 roku było straszne. Straszne dla wszystkich ludzi dobrej woli. Wtedy, w owym lipcu, nie śpiewały im ptaki, nie pieściło ich słońce, nie dla nich był nawet spokojny chleb, w pocie czoła zdobyty. (…) Zwycięstwo w bitwie o Brytanię nie tylko uchroniło od zagłady całe Imperium, lecz uwolniło ludzkość od złego czaru (...) ludzie się przekonali, że hitlerowców można bić, że nie są niezwyciężeni (...). W lipcu 1940 roku lotnictwo ich było jeszcze upiorem, grożącym całemu światu. Dwa miesiące później urok prysł: ludziom dobrej woli słońce zaczęło znów świecić, a chleb codzienny znów smakować."
(Arkady Fiedler, Dywizjon 303, wyd. z lat 1971-1983, sygn. 50270, 89696, 102597, 127334, 129387)

Jan Jokiel, Udział Polaków w bitwie o Anglię. Album fotografii z komentarzem, Warszawa 1972 (sygn. 57844).
Lynne Olson, Stanley Cloud, Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski. Zapomniani bohaterowie II wojny światowej, przeł. Małgorzata i Andrzej Grabowscy, przedmowa Norman Davies, Warszawa 2004. ISBN 8392140117 (sygn. 160015).

Tobruk (10 IV - 27 XI 1941)

"Tobruk leży w Cyrenajce w odległości ponad stu kilometrów od granicy egipskiej (…). Podobnie jak na całym tym wybrzeżu, Pustynia zachodnia sięga tutaj do morza. Obok malutkiego miasteczka, położonego nad wygodną zatoką, Włosi zbudowali na długo przed wojną nowoczesną twierdzę, lotniska i port morski."
(Olgierd Terlecki, Bojowe szlaki pustynne, Kraków 1982. ISBN 8303002295, sygn. 108540)

Janusz Jasieńczyk, Po Narviku był Tobruk..., Warszawa 1947 (sygn. 5851).
Adam Majewski, Zaczęło się w Tobruku, Lublin 1974 (sygn. 61076).
Jiří Plachý, Za naszą i waszą wolność. Czesi i Słowacy oraz Polacy w bitwie o Tobruk, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2021, nr 4, s. 100-111 (Czytelnia).

Leningrad (obecnie Petersburg, Sankt Petersburg, 8 IX 1941 - 27 I 1944)

"Przeżyłam (…) blokadę (…) leningradzką… Całe miasto umierało wtedy z głodu (…). Nasz tato umarł, mama ocaliła dzieci (…). W Leningradzie umierali tatusiowie, a mamy zostawały. Pewnie dlatego, że nie mogły. Bo z kim byśmy wtedy zostali? (…) W czasie blokady poznałam wszystkie jadalne trawy; w mieście ludzie zjadali wszystko, co było zielonego. W parkach i w ogrodzie botanicznym już od wiosny nie było liści. (…) W domu dziecka, do którego trafiłam [po ewakuacji], zebrano same dzieci z Leningradu. Nie mieliśmy nigdy dosyć jedzenia. Jeszcze długo nie byli w stanie nas nasycić. Podczas lekcji zjadaliśmy papier."
(Swietłana Aleksijewicz, Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy, przeł. Jerzy Czech, Wołowiec 2013. ISBN 9788375365146, sygn. 176279)

Pearl Harbor (7 XII 1941)

 
"Na lotnisku grzano silniki samolotów, gdy spod chmur poczęło spływać (…) dwanaście japońskich bombowców. Charakterystyczne, że ich w ogóle nie usłyszano – fala przybojowa grzmiała tak silnie, że ujrzano napastników na kilkanaście sekund przed pierwszymi wybuchami bomb."
(Zbigniew Flisowski, Burza nad Pacyfikiem. T. 1, Poznań 1986. ISBN 8321004121, sygn. 116979, cz XXIV-10/2)

Także:

Robert Guillain, Od Pearl Harbour do Hirosimy. Japonia w latach wojny, tł. Adam Galica, wyd. 2, Warszawa 1988. ISBN 8305117316 (sygn. 123293).

Midway (2 - 7 VI 1942)

 
"Zdobycie baz na Aleutach i umieszczenie flagi ze Wschodzącym Słońcem na Midway miało w perspektywie uniemożliwić Amerykanom dokonywanie rajdów powietrznych na wyspy macierzyste Japonii i utrudnić działalność amerykańskich okrętów podwodnych, które w bazie Midway zaopatrywały się w paliwo. (…) Celując w Midway Yamamoto miał wszakże na myśli nie tylko bazę umożliwiającą patrolowanie ważnych z punktu widzenia strategii obszarów oceanu, ale i pozycję niesłychanie ważną… dla Amerykanów. Atak na Midway miał, według jego oceny, „wywabić w pole” to, co pozostało Amerykanom z morskich sił na Pacyfiku, a następnie umożliwić pobicie ich."
(Zbigniew Flisowski, Burza nad Pacyfikiem. T. 1, Poznań 1986. ISBN 8321004121, sygn. 116979, cz XXIV-10/2)

Guadalcanal (7 VIII 1942 - 9 II 1943)

"Wyspy, którym nadano nazwę od imienia króla Salomona, wkroczyły do świadomości Europy i Ameryki – jak się wydaje – dzięki utworom Londona i poczęły się kojarzyć w umysłach euroamerykańskich z wilgotnym upałem, kokosami, lianami, jadowitymi wężami, rekinami i trudnym do wyobrażenia ludożerstwem. (…) Do roku 1939 ludności na wyspach było niewiele (i dziś jest jej niewiele więcej); w samym środku Floridy była jakaś mała uliczka chińskich sklepów, na Guadalcanalu ze dwie misje i faktoria handlowa. Rdzenni mieszkańcy zabawiali się napadami na faktorię i misje oraz mordowaniem kogo popadnie. (…) Teren interioru nie został właściwie zbadany i stan wiedzy geograficznej był prawie żaden – malowano na mapach esy-floresy dla określenia biegu rzek, których nikt na dobrą sprawę nie poznał dokładnie."
(Zbigniew Flisowski, Na wodach Guadalcanalu, Poznań 1978, sygn. 81298)

Także:
Zbigniew Flisowski, Burza nad Pacyfikiem. T. 1, Poznań 1986. ISBN 8321004121 (sygn. 116979, cz XXIV-10/2).


Stalingrad (obecnie Wołgograd, 23 VIII 1942 - 2 II 1943)

"Pod Stalingradem. Ciągnę dwóch rannych… Jednego wlokę i zostawiam, potem drugiego. I tak dźwigam ich kolejno, bo to bardzo ciężko ranni i nie wolno ich zostawiać, obaj mieli (…) rany wysoko na nogach, ociekali krwią. (…) I nagle, kiedy już odczołgałam się trochę dalej od pola walki i dymu było już mniej, stwierdziłam, że ciągnę jednego naszego czołgistę i jednego Niemca… Przeraziłam się: tam nasi giną, a ja ratuję Niemca. (…) Ciągnę naszego rannego i myślę: „Wrócić po Niemca czy nie?”. Rozumiałam, że jeśli go zostawię, to prędko umrze. Z upływu krwi… No i poczołgałam się po tamtego. Nadal obu dźwigałam… To przecież Stalingrad. Najstraszniejsze walki. (…) Nie można mieć jednego serca do nienawiści, a drugiego – do miłości. Człowiek ma jedno, więc zawsze myślałam o tym, jak to serce ocalić."
(Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, przeł. Jerzy Czech, Wołowiec 2010. ISBN 9788375362251, sygn. 173743)

Kazimierz Kaczmarek, Stalingrad 1942-1943, Warszawa 1985. ISBN 8311072035 (sygn. cz XXIII-1/7 a).
Helmut Welz, Zdradzeni grenadierzy, przeł. Józef Dubiel, Warszawa 1968 (sygn. 44948).