Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

Żarty sprzed (prawie) stulecia nadal śmieszą

W jednym z czasopism dla dzieci, które niedawno przeczytałam, ujrzałam taki żart:

- Tatusiu, kup mi trąbkę!
- Ależ, moje dziecko, trąbiłbyś mi tak ciągle nad uszami, że nie mógłbym pracować.
- O, nie, tatusiu, ja nie chcę przeszkadzać, będę trąbił tylko wtedy, gdy tatuś będzie spał.


To "znalezisko" stało się inspiracją do przemyśleń nad drogami upowszechniania się w kulturze tych małych form. W przedwojennych numerach "Płomyka", których wybór mamy w zbiorach, znajduje się ten sam dowcip! Z tego samego źródła przytoczymy jeszcze kilka. Może zabrzmią znajomo.

U fotografa:
- Proszę pana, ile kosztuje tuzin fotografii?
- Pierwszy dziesięć złotych, każdy następny po sześć.
- To proszę ten drugi, za sześć.

- Dlaczego siadasz przed lustrem, kiedy jesz ciasteczko? - pyta braciszka Zosia.
- Bo wtenczas zdaje mi się, że jem dwa ciastka - mówi Jaś.

- Ile było w Polsce wojen ze Szwedami?
- Trzy, proszę pani.
- Dobrze, czy potrafisz mi je wyliczyć?
- Potrafię, proszę pani: pierwsza, druga, trzecia.

- Powiedz mi, co widzisz nad sobą w dzień pogodny?
- Błękitne niebo i słońce.
- A w dzień dżdżysty?
- Parasol!

- Co można wziąć w lewą rękę, a nie można w prawą?
- Własny prawy łokieć.

- Czy twój braciszek już zaczyna chodzić?
- Jeszcze nie, ale nóżki już ma!

O j c i e c: … i wiesz, Kaziu, Kolumb, gdy odkrył Amerykę, to wziął ją za Indie Azjatyckie…
O l e k: Żeby mnie się coś podobnego przydarzyło na geografii, toby się pan gniewał! Za to, że Łodzi szukałem na Polesiu, dostałem dwóję, to ile powinien Kolumb dostać?


- Podobno powiedziałeś o mnie, że jestem skarżypyta. Czy to prawda?
- To prawda, ale ja tego nie powiedziałem.

Uwaga! 22 października przypomnimy niektóre przedwojenne zagadki, szarady i metagramy. Zaręczamy, że także współcześnie można je wykorzystać!

Źródło:
Kochanowska Maria (wybór), Płomykowe kroniki, lata 1922-1939, Warszawa 1984 (sygnatura: 106906)

piątek, 11 marca 2016

O wżerach, sensorycznych przyjemnościach i mineralności klimatu. :)

O tym, jak ważna jest odpowiednia, przykuwająca uwagę reklama, wie chyba każdy.
O tym, że język polski jest językiem trudnym, ale pięknym, pisałyśmy wiele razy.
Dzielą nas już tylko godziny od weekendu, zapraszamy więc do nieco luźniejszej, poprawiającej humor lektury. :)

Zawartość gazetek reklamowych to zwykle nie jest obszar naszych zainteresowań ani powód do wnikliwej analizy.
A może szkoda, bo znaleźć w nich można takie perełki, jak poniżej.

Tym razem nie podajemy bezpośredniego źródła, aby nie reklamować konkretnego sklepu.
Prosimy o zaufanie - wszystkie opisane poniżej przykłady naprawdę się tam (w gazetce reklamowej) znalazły. 





Gazetka reklamująca sery (głównie pleśniowe) z popularnego dyskontu:

kilkumiesięczna skórka, pełna pleśniowych wżerów, plamek, nadaje serowi smak i aromat piwnicy 
Taak, to zachęca. Ta piwnica szczególnie. 

bardzo przyjemny sensorycznie, ale też i smakowo 
No cóż: Bardzo przyjemny zmysłowo, ale też zmysłowo (przecież smak jest jednym ze zmysłów...)

skórka jak najdelikatniejszy zamsz
środek jak płynny jedwab
Jednym słowem: przeżuwamy materiał. :) 

biała skórka z prześwitami pomarańczowej pleśni, pachnąca zasobną piwniczką
Czy zasobna piwniczka pachnie (?) inaczej niż aromat piwnicy

środek jak ptasie mleczko owiane słoną, morską bryzą
Hm...

ładna kompozycja, dająca dużo przyjemności
Ser dający przyjemność - może czas na patent? ;)

powoli dojrzewany, nabiera dostojności 
Podawać w todze.

aromat ziół, moc owczego, tłustego mleka, mineralność klimatu
Gdybyśmy tylko wiedziały, czym jest ta mineralność klimatu...

do nosa docierają zapachy starego sadu, opadłych liści, dojrzałych jabłek
Piękna sprawa, rozmarzyłyśmy się. ;) 

owcze mleko, z którego robiony jest ten ser, nadaje mu szlachetności
Widocznie te owce były bardzo rycerskie. :) 

ser ostry przez swoją pikantność
A delikatny przez delikatność.

bogato pachnie, bo zaczepia nutami wędzonymi (...)
Chyba byśmy jednak wolały, żeby ser nas nie zaczepiał. Ani nutami, ani czymkolwiek innym.

miąższ smakuje jak masło doprawiane kandyzowanymi morelami, nieco tylko posolone
Po pierwsze: nigdy nie jadłyśmy kandyzowanych moreli. Świeże tak, suszone tak, a kandyzowanych nie (tak wiele jeszcze przed nami...). Po drugie: masło z morelami? 

mleczna słodkość zamknięta w ramy słonych okruszków
Ojeej.

skórka elastyczna, środek płynący 
Panta rei.

serwatkowa kwaśność, przed nutą słoności do wnętrza o nieco słonych nutach
Trzy razy sprawdzałyśmy, czy ten fragment został dobrze przepisany. Dobrze. Ale nadal go nie "ogarniamy". :)

to ser uzupełniających się przeciwieństw
Serowych!

każdy odnajdzie w nim swoje smaki i zachwyci się tym czymś ekstra
Nie ma mowy o normalnym zjedzeniu tego sera. Należy się zachwycić tym czymś ekstra.

I na finał, nasze ulubione:
zapach babcinego kredensu zapowiada łagodny smak sera.

Drodzy Czytelnicy, czy po tym wszystkim... nie macie ochoty czegoś zjeść? 
Niekoniecznie sera z pleśniowymi wżerami, pachnącego zasobną piwniczką lub kredensem. Babcinym. :)


poniedziałek, 7 marca 2016

Niełatwo jest żyć po śmierci. Czasem trzeba na to stracić całe życie.

Taki napis wyryto na jego grobie. Naprawdę nazywał się Stanisław Jerzy de Tusch-Letz. Miał szlacheckie pochodzenie. Był baronem. Przed II wojną światową i w latach 40. minionego wieku związany ideowo z lewicą, ale od 1950 roku – nieoczekiwanie stał się wrogiem ówczesnych władz. Skomplikowany życiorys. Niełatwe wybory. Jak wielu pisarzom tego okresu, tak i jemu przyszło zetknąć się z ostrzem cenzury i doznać niezrozumienia. 

Iluż widziałem tych Prometeuszy
O wolnym ciele, lecz przykutej duszy.

To fraszka zatytułowana Iluż. Chyba najkrótsza autobiografia tamtego pokolenia. Napisana przez STANISŁAWA JERZEGO LECA (1909-1966), którego kolejna rocznica urodzin przypadła 6 marca.


Był niezrównanym mistrzem krótkiej formy. Ale jego fraszki i sentencje, skrzące się dowcipem, pełne kalamburów i gier słownych, są często gorzkie. I zawsze pełne odniesień do współczesnych mu zjawisk politycznych i społecznych. Stanowią ich najbardziej zwięzły komentarz. Na przykład te: W walce idei giną ludzie albo Głupstwa danej epoki są dla nauki następnych tak cenne, jak jej mądrości. Oto skromny wybór z niektórych tomików. Jest co rozważać!

 Ze zbioru MYŚLI NIEUCZESANE (1957):

Wolę napis „Wstęp wzbroniony” aniżeli „Wyjścia nie ma”.

Do głębokiej myśli trzeba się wspiąć.

Nie podcinaj gałęzi, na której siedzisz, chyba że cię chcą na niej powiesić.

Niejeden, co pchał się na świecznik, zawisł na latarni.

Dialog półinteligentów równa się monologowi ćwierćinteligenta.

„Król jest nagi”, ale pod wspaniałymi szatami.

Sumienie miał czyste. Nie używane.

Karłom trzeba się nisko kłaniać.

By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd.

Nie zgadzam się z matematyką. Uważam, że suma zer daje groźną liczbę.

Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację.

Miał barwne życie. Zmieniał sztandary.

Anonim jest tylko wtedy dopuszczalny, gdy piszący go rzeczywiście jest nikim.

Człowiek ma jeszcze tę wyższość nad maszyną, że umie się sam sprzedać.


Ze zbioru RIPOSTY. Wybór aforyzmów z „Dialogu” 1957-1968

Sztuka zaangażowana? Przez kogo?

Jeden bierze za serce, drugi za mordę.

Niektórzy schodzą ze sceny, gdy skończą im się słowa napisane przez innych.



Ze zbioru Z TYSIĄCA I JEDNEJ FRASZKI (1959)

Niech sobie ten przepis przeczyta elita,
że każda śmietanka na deser jest bita.
(Przepis kucharski)


Cóż zostało z ekstaz i miłości –
suche cyfry przyrostu ludności.
(Nad rocznikiem statystycznym)


Najbezpieczniej na dnie.
Niżej nie upadnie.
(O względności)


Niech się dranie swą czystą przeszłością nie szczycą,
Bo każda dziewka była też dziewicą.
(O czystości)


Zajrzyj w matematyki księgi –
te są zwierciadłem szczerym:
„Zero podniesione do potęgi –
pozostaje zerem”.
(Karierowiczowi)


Dla każdego osła
gdzieś trawka wyrosła.
(Fraszka optymistyczna)



 Ze zbioru FRASZKOBRANIE (1966)

Zwykle ślepym kurom trafiają się ziarnka,
a widzące głodne muszą iść do garnka.
(O widzących)


Łatwiej zmieniać fronty
niźli horyzonty.
(Łatwiej)


Świat ciągle idzie naprzód po słocie, spiekocie,
zostają suche daty po mokrej robocie.
(Naprzód)


Po to człowiek odkrył słowo,
by przemilczeć to i owo.
(Po to)


W końcu wszystko czas ulepsza!
Przykład? W kotlet zmienia wieprza.
(Fraszka optymistyczna)


Często echo milczenia
jest nie do zagłuszenia.
(Często)



BIBLIOGRAFIA
Lec Stanisław Jerzy, Aforyzmy, fraszki, wstęp i wybór Jacka Łukasiewicza, Kraków, Wydawnictwo Literackie, 1977. (Sygnatura: 79226/2).
Lec Stanisław Jerzy, Myśli nieuczesane, Kraków, Wydawnictwo Literackie, 1987. ISBN 83-08-01565-4. (Sygnatura: 122764). Także wydania wcześniejsze (sygnatury: 54978, 62045).

piątek, 15 stycznia 2016

Jego uśmiech był jak spełnione marzenie ortodonty...


Skąd pochodzi to wyszukane porównanie? Z powieści Wspólna tajemnica Sandry Brown. Nie możemy jednak gwarantować, że nazwisko autorki (autora?) podajemy poprawnie, gdyż pewna badaczka literatury tego typu uznała je za pseudonimy. I orzekła, że bywa, iż za kobiecymi imionami mogą ukrywać się mężczyźni. Nie wierzymy tym insynuacjom, chociaż... No, nieważne, kto ją tworzy. Prawdą na pewno zaś jest, że znajduje rzesze czytelniczek - od Ameryki, przez Europę, po Australię i Oceanię. Nie każda amatorka tych książek chce się głośno przyznać, że je czyta, ale... któż na co dzień bierze do poduszki Dantego? Poemat Dantego, żeby powiedzieć precyzyjnie.

Jeśli ktoś odwiedził naszą placówkę, zapewne zauważył, że na półce bookcrossingowej jakaś niewidzialna ręka nierzadko ustawia książki z serii Harlequin. I nie trzeba długo czekać, by zostały zabrane. Czego szukają w nich czytelniczki (może też czytelnicy?). Postanowiłyśmy zajrzeć do pozycji, które jeszcze zostały.

Najpierw cytat. Nie z Harlequina, ale ze wspaniałej powieści Ciała i dusze Maxence'a van der Meerscha (kiedyś bliżej ją przedstawimy!):

Oto, co jest niepojęte! Że można pragnąć złożyć z siebie ofiarę na rzecz innego człowieka. I że zatracając siebie można na tym wygrać. Miłość! Najwyższa tajemnica naszego istnienia! Że można się godzić na zatracenie samego siebie - i na tym zatraceniu zyskać.

I jeszcze słowa wypowiedziane przez szacownego profesora Felice Leonardo „Leo” Buscaglię:

Nie pozwólcie uciec miłości. Jest niewiarygodnym darem. Lubię sobie wyobrazić, że w dniu, w którym urodziliście się, otrzymaliście w darze świat.

Zrobiło się uroczyście i podniośle, prawda? Bo miłość jest esencją życia. A jak się ją pokazuje w Harlequinach? Przykro, ale szczerze trzeba stwierdzić, że jest w nich często głównie tym, co w naszej kartotece gromadzimy w obrębie hasła przedmiotowego (trochę bibliotekarskiej terminologii nie zaszkodzi!) "atrakcyjność interpersonalna". Dość schematyczne opisy urodziwych postaci stanowią w nich element obowiązkowy. Oto przykład kobiecej piękności, widzianej przez pryzmat przyglądającego się jej bohatera. Na co autorka (autor?) zwraca uwagę?:

Anna pochyliła się, żeby rozwinąć gumowy wąż do podlewania ogrodu, a Max omal nie jęknął na widok jej długich, zgrabnych nóg i kształtnej pupy. (Julianna Morris, Pochwycić szczęście)
Wyrazistsze, ale też bardzo jednostronne są portrety "piękności męskiej" (pożyczamy sobie to sformułowanie od Wisławy Szymborskiej). Na przykład:

Był twardym, ale rozsądnym biznesmenem. Przystojniak o ostrych rysach i zdecydowanym charakterze. Mówił treściwie, zawsze szczery do bólu. (Jessica Andersen, Na krawędzi)


Miał gładką, ciemną cerę i kruczoczarne włosy - co było genetyczną spuścizną po dziadku Indianinie - a także seksowny uśmiech i słuszny wzrost oraz muskularne ciało sportowca. (Julianna Morris, Pochwycić szczęście)


Ej, ten ostatni typ został aż nazbyt hojnie obdarowany, prawda? W takiej literaturze najczęściej łączy się opis urody z prezentacją wpływu, jaki ona wywiera na kobietach. A raczej - jak działa na ich zmysły:

Brett pachniał cytryną, świeżością i morskim powietrzem i ta mieszanka okazała się zabójcza dla jej zmysłów. (DeAnna Talcott, Promyczek słońca)


A teraz będzie świetna kwestia:

Mark Wilder uśmiechnął się jeszcze promienniej. Reporterka sprawiała wrażenie, że roztopi się u jego stóp w kałużę hormonów. (Fiona Harper, Szmaragdowy sen)


Nie mogła się skupić, patrząc w otchłań jego piwnych oczu. (Tamże)


To też jest udane:

Patrzył na nią bez słowa, ona zaś nie mogła oderwać wzroku od jego źrenic, które przypominały jej głębokie jeziora. Tak głębokie, że można w nich było utonąć. (Nina Harrington, Słoneczne lato)
Miłosierdzie nakazuje nam nie wspominać nazwisk tłumaczy. Dlatego ze względnie czystym sumieniem możemy zacytować jeszcze fragmencik:

Lorenzo Zanelli rozsiewał subtelną aurę zwierzęcego magnetyzmu, rozpoznawalnego bezbłędnie przez wszystkie kobiety w wieku powyżej czternastu lat. (Jacqueline Baird, Nad jeziorem Garda)


Tak, tytuł mógłby brzmieć: "Subtelność zwierząt". Przeanalizujmy przy okazji również "subtelności" stylistyczne w poniższych fragmentach. Zdradzimy, że nam najbardziej podobają się "sprężynujące włosy":

Jej serce biło jak oszalałe, ciało rozsypywało się w drobne kawałeczki, a w głowie wybuchały gwiazdy. (DeAnna Talcott, Promyczek słońca)
Czyli - kosmiczna katastrofa! A teraz także "świetny" fragment:

Zapadała się w intymną atmosferę, która powstała między nimi podczas tego jednego dnia. (Tamże)


Podeszła bliżej i położyła mu ręce na piersi. Sprężynujące włosy drażniły jej dłonie. (Sandra Brown, Wspólna tajemnica)


Wystarczy. To zdecydowanie nie jest literatura znaczącego formatu. Nikt od twórców Harlequinów tego nie wymaga, ale jednak czegoś żal... Głębi, która jest w miłości, a została tak boleśnie spłycona i sprowadzona jedynie do ciała. Odcieni miłości, których nie próbowano nazwać ani nawet dostrzec. A przecież te książki są reklamowane jako "ogrody miłości"! Czyż w ogrodzie rośnie tylko jeden gatunek kwiatów?! Czytajmy Harlequiny, jeśli czasem mamy potrzebę zajrzenia do czegoś nieskomplikowanego, bo to się zdarza. Ale jeśli ktoś zatęskni za obrazem miłości (nie tylko erotyzmu) w literaturze, nieśmiało dodamy, że w Wydziale informowałyśmy użytkowników także na ten temat. Pomożemy coś znaleźć. Dlatego ostatnie słowo oddamy dziś jednak wybitnemu pisarzowi, Wiesławowi Myśliwskiemu:

Do miłości wiedzie cierniowa droga (...). Miłość to nie poryw. (...) Miłość trzeba wytęsknić, wycierpieć, wypłakać. (Widnokrąg)

No, może przedostatnie. Bo dla tych, którym powyższa opinia wydaje się trochę za smutna, proponujemy alternatywne zakończenie - finalne dwa cytaty:

Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść przez całe życie. (Auguste Bekannte)

To pierwszy przedsmak wieczności - mieć czas na miłość. (Rainer Maria Rilke)