piątek, 23 stycznia 2026

Książki (nie)zapomniane - Człowiek z przeznaczeniem wypisanym na twarzy

Niedługa powieść o "klasycznej" czystości, niemal przejrzystości, łącząca kilka prastarych motywów: miłość, śmierć, samotność. I morze, czyli wyzwanie. "Jak ślady na wodzie" (Sillages) VERCORSA (właśc. Jeana Marcela Brullera, 1902-1991).

"Są ludzie, którzy mają swoje przeznaczenie wypisane na twarzy: nikt się nie dziwi nieszczęściom, które ich spotykają. Czy tak było w jego wypadku? Czy smutek i melancholia stanowiły już jakąś zapowiedź?"

Laurel Hardy, młody Irlandczyk, to oficer mechanik, wypatrzony na frachtowcu "Lewis Carroll" przez narratora - dziennikarza udającego się tuż po wojnie do Ameryki. Jednostka, na której płynął, służyła do repatriacji cywilów, a wśród pasażerów była też żona oficera, Armandine.

Pokładowe życie. Jednostajność, wypełniana rozmowami o minionej wojnie i przyglądaniem się towarzyszom podróży. Bez trudu można było dostrzec, że Hardy, choć młody, jest "rozczarowany i zmęczony życiem" i że żona go nie kocha, choć niedawno się pobrali. W czasie wojny, rozłączeni, czekali na siebie, teraz - nie potrafili być ze sobą blisko. Ona nawiązała romans z przystojnym Jacquebertem, jakby ostentacyjnie dając mężowi do zrozumienia, że oboje czują smak życia, gdy (ze sobą?) walczą. Leniwa atmosfera dnia powszedniego rujnowała ich związek.

A jednak coś się zaczęło dziać, czyli "rzeczy, które miały uczynić z tej podróży przygodę pełną wydarzeń pozornie zupełnie nieszkodliwych, ale przecież stanowiących jakby pewną zapowiedź fatalnych następstw". Najpierw - przymusowy przestój wywołany złą pogodą i złowrogie, brzmiące jak memento słowa pani Hardy: "mam nadzieję, że nic się nie stanie na tym statku". Następne: alarm wywołany sztormem i postój na Azorach, awaria komina i cisza przed kolejną "burzą", tym razem już nie atmosferyczną, czyli "epidemia śmiertelnej nudy".

I wreszcie stało się! Mechanik Hardy nie stawił się na wachtę. Zaginął. Każdy na swój sposób był przekonany, że mężczyzna nie żyje, ale nikt nie odważył się tego powiedzieć głośno przed Armandine. A ona czuła, że ją oszukują, ale odpowiedzi na liczne pytania oczekiwała tylko u narratora...

Tu się jego opowieść urywa...

Retrospekcja. Hardy badał log. Przysnął, gdy statek uczynił gwałtowny skręt. Obudził się pod wodą. Instynkt kazał mu utrzymywać się na niej. Aż dziewięć godzin. Myślał tylko o żonie. Płynął dla niej. Wspominał wspólne chwile. Wiedział, że go szukają. Ale nie wiedział, czy znajdą. Czy zdążą...

Niedługa powieść Vercorsa. Złożona z kilku motywów. Krystalicznie przejrzysta. Jak woda. I jak miłość, która bardzo boli...

Vercors, Jak ślady na wodzie, tł. Jacek Trznadel, Warszawa 1977 (sygn. 75269).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz