poniedziałek, 19 stycznia 2026

Przydatna? Zbędna? Niebezpieczna? Po prostu sztuczna inteligencja (w literaturze)

Widowiskowo (i groźnie!) prezentuje się w filmie. Pobudza wyobraźnię w literaturze. Ma zagorzałych admiratorów i niemałe grono przeciwników. Stephen Hawking w pośmiertnie opublikowanej książce "Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania" niejako zza grobu przed nią  przestrzegał: "Kuszące jest odrzucenie wizji wysoce inteligentnych maszyn jako czystej science fiction, ale byłby to błąd - i potencjalnie nasz największy błąd w historii". Tak, w gronie znajomych czasem się zastanawiamy, kiedy „Terminator” zostanie uznany za film dokumentalny…

SZTUCZNA INTELIGENCJA. Najstarsze (naukowe) książki o niej w naszych zbiorach to „Sztuczna inteligencja” (1979) i „Maszyny jak ludzie” (1984) Marka Hołyńskiego. W kulturze popularnej pojawiała się nierzadko w  dystopiach i postapokalipsach. Przypomnimy kilku autorów i książki, których jest „bohaterką”. Filmy pominiemy, bo są ogólnie znane.

Początki, czyli Kenneth Folingsby. Prawdopodobnie Szkot, ale niewiele o nim wiadomo. „Meda: A Tale of the Future” (1891?) to najstarsza literacka utopia transhumanizmu. Terminu "robot" po raz pierwszy użył zaś Karel Čapek, chociaż wymyślił go jego brat, Josef. W dramacie Karela „R.U.R.” (Roboty Uniwersalne Rossuma) roboty produkuje się fabrycznie i pewnego dnia dochodzi do ich buntu. Na szczęście - spacyfikowanego. Etyczne relacje pomiędzy człowiekiem a maszyną wybijają się także na pierwszy plan w twórczości Isaaca Asimova (Isaaka Judowicza Ozimowa, TUTAJ), czyli w opowiadaniach z tomu „Ja, robot”, w „Człowieku przyszłości” i „Pozytronowym człowieku” (napisanym we współpracy z Robertem Silverbergiem).

Dwaj przyjaciele - Robert Anson Heinlein i Philip K(indred) Dick - klasycy science fiction. Nie sposób ich pominąć. "Luna to surowa pani” Heinleina ukazuje bunt ziemskiej kolonii na Księżycu wobec rządów na Ziemi oraz Mike'a - znacząco ograniczającego  wolność ludzi (to, oczywiście, superkomputer). Dick natomiast (uchodzący za prekursora weird fiction, którego najważniejszym przedstawicielem został z czasem Howard Phillips Lovecraft, TUTAJ), podejmuje rozważanie o człowieczeństwie w utworze „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”, zapewne bardziej znanym w swej filmowej wersji („Łowca androidów” - "Blade Runner", reż. Ridley Scott). Nie mniej interesujący wątek przedstawia w „Tajemnicy Syriusza”. Tytułowy Syriusz 6B to planeta, na której zbudowano górniczą kolonię, a jej pracownicy walczą z Nowym Ekonomicznym Blokiem, pozyskującym tu śmiertelnie niebezpieczny pierwiastek  mogący zlikwidować kryzys energetyczny na Ziemi.

Arthura C(harlesa) Clarke'a przedstawiać nie trzeba. Opowiadanie “Strażnik” ("The Sentinel") to pierwowzór powstałej później „2001: Odysei kosmicznej”. Na Księżycu zostaje odkryty prehistoryczny Monolit i wysyła tajemnicze sygnały w kierunku księżyca Saturna. Załoga „Disovery One” wyrusza to zbadać. Komputer HAL 9000 usamodzielnia się, a gdy ostatni członek załogi odnajduje na Saturnie drugi Monolit, nieznana siła odrzuca go w odległy rejon Kosmosu. Zostaje sam w bezkresnym Universum.

Może coś o polskich pisarzach? Najpierw ten zdecydowanie mniej znany - Adam Wiśniewski-Snerg. Jego książki to - najogólniej mówiąc - obrazy degradacji człowieczeństwa. „Robot” jest maszyną otrzymującą od Nadistot zadanie obserwowania ludzi, ale ostatecznie podnoszącą bunt i uczłowieczającą się. „Według łotra” wprowadza pomysł stopniowania człowieczeństwa, czyli różnorodność spostrzegania rzeczywistości i uczestnictwa w niej przez bohaterów (manekiny, statystów, aktorów, reżysera), zależnie od stopnia świadomości. Manekin widzi w innych manekinach ludzi, a statysta nie dostrzega, że gra rolę.

Jeszcze za życia zapomniany i przedwcześnie samobójczo zmarły Snerg umieszczał w swych książkach ważkie wątki moralne, ale najpełniej wybrzmiewają one w prozie najwybitniejszego twórcy rodzimego science fiction - Stanisława Lema. Na przykład w „Masce”, w której  automat z czasem coraz bardziej myśli po ludzku (TUTAJ) czy w „Wizji lokalnej”, gdzie komputer-dysputer staje się asystentem człowieka. W „Non Serviam” (z tomu „Doskonała próżnia”) mamy zarys "personetyki", czyli nauki stworzonej przez istniejące w komputerach algorytmy - personoidy - w pełni decyzyjne i skłonne do samoreplikacji. Sztuczna inteligencja ważną (jeśli nie pierwszoplanową!) rolę odgrywa również w „Bajkach robotów”, „Golemie  XIV” i „Cyberiadzie”. W tej ostatniej na uwagę zasługuje "Wyprawa pierwsza A, czyli Elektrybałt Trurla". Tu poznajemy robota piszącego maszynowo poezję, a komputery tworzą książki także w “Wielkości urojonej”. Podsumowaniem rozważań Lema o AI jest z pewnością „Summa Technologiae”, a konkretnie jej rozdział "Intelektronika". Na marginesie zauważmy, że pomysł generowania powieści przez sztuczną inteligencję wykorzystał również kanadyjski futorolog, Karl Schroeder, w „Lady of Mazes".

Sztuczna inteligencja. Przydatna czy nie? „Wyłączająca” myślenie i kreatywność człowieka? Śmiertelnie niebezpieczna? Co wynika z przeglądu niektórych dzieł literackich? Ano to, że pisarze - nie negując jej możliwości - przeważnie woleli przed nią ostrzegać niż bezkrytycznie afirmować. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Zaczniemy ją stosować ze sporą dozą zdrowego rozsądku, czy może popełnimy „największy błąd w historii"?

Prasówka na temat AI - TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz