piątek, 23 lutego 2024

Książki (nie)zapomniane - Ostatnia (?) podróż Odyseusza

"Nazywam się Nikt" - tymi słowami nazwał siebie Odyseusz zapytany przez Polifema o imię. "Nikt" JERZEGO ANDRZEJEWSKIEGO (1909-1983). Jeszcze jedna reinterpretacja mitu, a może raczej jego "dokończenie".

"Odyseusz (...) jest już jak gdyby zapowiedzią Kolumba, w poszukiwaniu wiedzy przekracza groźną granicę i płynie poprzez rozległe, lecz nieznane wody." Za życia stał się legendą. Opiewano jego czyny i wychwalano go jako przemyślnego. Istniał niemal jako posągowa postać, a przecież był śmiertelnikiem. O człowieczeństwie żywego pomnika zapomniano w eposie i peanach...

Odys powrócił do Itaki. Zastał podstarzałą Penelopę, ucztujących zalotników (z którymi prędko się rozprawił), wiernego Eumajosa i zbuntowanego syna. Nie zaznał jednego - radości z powrotu. Żona wkrótce zmarła, syn odpłynął na Ajaję, w poszukiwaniu Kirke, a bohater spod Troi wylądował w ramionach oddanej mu, ale także już wiekowej Euryklei. I myślał o morzu... O dalekich krajach... O pozostawionej Kirke i ich synu, Teleogonosie, którego zapewne Telemach popłynął odszukać. Niespokojny duch nie poczuł ukojenia na lądzie, w swoim królestwie.

I ponownie - zebrawszy kilkunastu najwierniejszych towarzyszy, a wśród nich błazna, Klausigelosa (co się tłumaczy Śmieszek Płaczek)  - opuścił ojczyznę. Pozostał wierny przeznaczeniu żeglarza. Pozostał wierny snom, w których czuł się pewniej niż na jawie. Dopłynął do wyspy czarodziejki Kirke, lecz Telemach zdążył już ją opuścić. A czarodziejka po trochu zaczęła przypominać zgorzkniałą czarownicę. I Teleogonos okazał się wrogiem ojca. Kres złudzeń? Raczej powód, by wymyślić sobie kolejny cel i za nim podążać jak za wiecznie uciekającym cieniem...

Pora znowu wyruszyć w drogę. "Nawet jeśli tak, nie będzie to powrót, lecz wędrowanie od poprzedniego całkiem inne, więc jakby nowa podróż."

"Muzo, męża wyśpiewaj, co święty gród Troi
Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej
Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów
Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów!"

... Wracamy do początku. Do Inwokacji. Czy to na pewno była o s t a t n i a  podróż Odyseusza? Przecież po tej - zdawałoby się - finalnej, każdego czeka jeszcze jedna. Najważniejsza...

Ps. Książki Andrzejewskiego omówione w tym cyklu - "Ład serca" (TUTAJ) i "Prometeusz" (TUTAJ).

Jerzy Andrzejewski, Nikt, Warszawa 1983 (sygn. 103883, 104514). 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz