Nazywano ją La Môme Piaf. Nie, nie tłumaczmy – „smarkaty wróbelek”, choć
i tak można, ale „mały” (rodzaju żeńskiego) „wróbelek”. Édith Giovanna
Gassion, czyli ÉDITH PIAF (19.12.1915
– 10.10.1963). W tym roku przypada stulecie jej urodzin, a jutro –
kolejna rocznica śmierci. Była córką akrobaty cyrkowego i śpiewaczki, podobno
urodzoną na chodniku. Nie wiadomo, czy to prawda. Wiele o niej kłamano, sporo
zmyślała sama. Żyła nieroztropnie, stale wikłała się w przelotne związki, w
żaden sposób nie dbała o siebie. I śpiewała tak, że bywało, iż kto raz ją
usłyszał, przeżywał wstrząs. Pamiętam z dzieciństwa, bo wtedy często ją (i o
niej) można było usłyszeć w radiowych audycjach. Przeżyłam. Zaświadczam.
Powiedzieć, że była pieśniarką, to za mało.
źródło |
Najpierw
wypowiada się ona:
- Jaka jest pani dewiza życiowa?- Kochać i śpiewać. (Z wywiadu udzielonego pod koniec życia)
Chciałabym żeby ci, którzy przeczytają tę moją, być może ostatnią spowiedź, powiedzieli o mnie jak o Marii Magdalenie – wybaczamy jej, bo wiele kochała. (Ze wstępu do autobiografii Ma vie]
Edith – samotny, zagubiony wróbelek! (Podpis pod tekstem, który nazwała „ostatnim listem”)
A
teraz mówią inni:
Spójrzcie na tę drobną osóbkę o rękach jak szczeliny w ruinach i napoleońskim czole, o oczach ślepca, który odzyskał wzrok. (…) Nie ma nic oprócz swej maleńkiej figury, bladych rąk, woskowego czoła i głosu, który rośnie i góruje jak cień nad sceną. Edith staje się znów widoczna, przerasta siebie, swoje piosenki, muzykę, słowo i widzów. Ten głos, który żyje w niej, rozwija się burzliwą falą czarnego aksamitu, zatapiając nas i przenikając do głębi. Wraz z jej piosenką, wchodzi do wszystkich mieszkań ulica, jej szum, świst wiatru, krople deszczu i blask księżyca. (Jean Cocteau, pisarz)
Życie Edith było tak smutne, że aż zbyt piękne, aby w nie uwierzyć. (Sacha Guitry, reżyser, aktor, pisarz)
Zwykle na legendę składają się: bogactwo, uroda, skandale, ekstrawagancje i talent. Czymże więc wytłumaczyć fenomen legendy tej filigranowej (147 cm wzrostu) osóbki, niezgrabnej, w przybrudzonej sukience i starych butach? Co spowodowało, że ten szorstki, nieco zniszczony głos o małej skali, urósł do rangi wielkiej sztuki? Jaka siła tkwi w tym fenomenalnym głosie, że kolejne już pokolenia słuchają piosenek Edith Piaf ze wzruszeniem (…)? (Wiesław Szczotkowski, reżyser teatralny, scenarzysta, autor książek o teatrze)
Edith Piaf była nienasycona życiem, lecz trwoniła je na przelotne miłostki, zawsze niecierpliwa i bez przerwy poszukująca nowych emocji. Żyła krótko, a właściwie przez całe życie umierała: z głodu i nędzy, z tęsknoty i samotności, bólu i rozpaczy. (Wiesław Szczotkowski)
Spektakl to ona – Edith Piaf. Ogromna kurtyna i ona jedna nieskończenie mała. (Wiesław Szczotkowski)
Życie Edith było wielką epicką opowieścią. (Maurice Chevalier, aktor i piosenkarz)
Wiedziałem, że potrzebowała miłości, aby móc śpiewać. (…) Taka kobieta jak Edith nie mogła tylko żyć. Ona musiała czuć, że żyje. (Raymond Asso, autor tekstów i biznesmen)
Człowiek rodzi się, aby pracować, ptak rodzi się, aby fruwać – Edith narodziła się, żeby śpiewać. (Hugues Vassal, fotograf i pisarz)
Edith nauczyła mnie żyć. Była zawsze na granicy życia i śmierci. (Bruno Coquatrix, impresario, reżyser widowisk rewiowych)
Była absolutnie wyjątkowa. Ciągle ją podziwiam. (Marek Niedźwiecki, dziennikarz muzyczny)
Publiczność Piaf składała się z ludzi czekających na spadające gwiazdy, na galaktyki, które pozostawiają za sobą miłosny pył. (Philippe Crocq, Jean Mareska, autorzy biografii pieśniarki)
Bibliografia
Babuchowski
Szymon, Bardzo silny wróbelek, „ Gość
Niedzielny” 2013, nr 41, s. 66-67. (Sygnatura:
cz BS 18321/13/1-51/52).
Crocq
Philippe, Mareska Jean, Niczego nie
żałuję. Życie Edith Piaf, przeł. Hanna Abramowicz, Warszawa, Prószyński i
S-ka, 2008. ISBN 978-83-7469-752-1. (Sygnatura:
164598).
Łapicki
Andrzej, Piaf, „Teatr” 2007, nr 9, s.
47. (Sygnatura: cz M XX-8/17).
Szczotkowski
Wiesław, Edith Piaf. Życie, mit i legenda,
Łódź, „Retour”, 1993. ISBN 83-85127-06-2. (Sygnatura:
170876).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz