Szczególnie nas zainteresował podtytuł książki "Wychowanie wychowawcy. Książka mrówcza" CHRISTIANA GOTTHILFA SALZMANNA (1744-1811), pastora i nauczyciela, założyciela zakładu wychowawczego. Należał do Grupa Filantropów (tj. przyjaciół ludzkości), upowszechniającej w Niemczech idee Rousseau. Skąd te mrówki, dowiadujemy się ze wstępu. Kto przeczyta, dowie się. Autor twierdzi, że dużo jest książek o wychowaniu dzieci, ale mało - o przygotowaniu dobrych wychowawców. Tą pozycją nadrabia braki wydawnicze we wspomnianym zakresie.
Malutki format (12 centymetrów), około 160 stron. Zaledwie kilka rozdziałów. Najważniejsze wydają się trzy: "Czem jest wychowanie? Czego wychowawca musi się nauczyć? Plan wychowania wychowawcy."
Punktem wyjścia rozważań Salzmanna jest zasada: „Wychowawca powinien sam w sobie szukać wszystkich wad i błędów ucznia. (...) Jestem najmocniej przekonany, że bardzo często wychowawca jest istotnym powodem wad ucznia”. I jeszcze: „Nauczyciel poczytuje często uczniom za wadę to, co stanowi ich wrodzoną odrębność. (…) Poczytując dzieciom za wadę to, że nie mogą się nagiąć do naszej miary, postępujemy jak ten, kto by chciał nogi przystosować do obuwia.” Każdy doświadczony nauczyciel zapewne się z nim zgodzi. Jak również z arcyprostą definicją wychowania: „jest to rozwijanie i ćwiczenie wszystkich władz dziecka.”
W rozdziale „Czego wychowawca musi się nauczyć?” przedstawia ważną obserwację: „Długoletnie doświadczenie nauczyło mnie, że najwięcej zaciekawiają małe dzieci - zwierzęta. Swemu ciału malcy nie przyglądają się prawie nigdy, lecz zwracają uwagę na przedmioty zewnętrzne. (…) Nawet na obrazku przede wszystkiem zajmą się wizerunkiem żywych stworzeń”. Dlatego radzi, by ćwiczyć zmysły dzieci na konkretnych okazach - podawanych pojedynczo, by łatwiej mogły się skupić. Podobnie radzi uczyć botaniki. Nie tylko w szkolnej ławce, ale głównie poprzez przechadzki, czynienie obserwacji. Dziś nazwalibyśmy to: zajęcia terenowe.
„Ale czem zająć uczniów (...) poza godzinami wykładu? Zwracajcie tylko uwagę na ich życzenia, a sami dadzą wam najlepsze wskazówki”. Tak, mamy podążać za dzieckiem, a nie zmuszać je, by podążało za nami.
A jakie cechy mają wyróżniać wychowawcę? Prawdomówność, pogoda ducha, niepodnoszenie głosu, podawanie dobrych przykładów, budzenie zainteresowań. Jak go zatem "wychować"? Znowu proste rady. Oto niektóre: „Wychowujcie się sami! Nauczcie się mówić i obchodzić się z dziećmi. A więc, przede wszystkiem, poznajcie dziecko! Unikajcie określeń ogólnikowych." Bardzo istotny jest kontakt z rodziną dzieci i przyzwyczajanie uczniów do obowiązku, ale wszystko sprowadza się do zasady: „Postępuj zawsze tak, jak chcesz, by postępowali twoi wychowawcy.”
Mała książeczka, na wskroś przeniknięta miłością do dziecka, co daje się wyczytać z każdego jej fragmentu. Tak, uczmy się uczyć - kochając, a wówczas osiągniemy najlepsze efekty. Poradnik Salzmanna to nie tylko szacowna staroć. To dziełko pełne wartościowych przemyśleń, popartych wieloletnim zawodowym doświadczeniem autora.
C. G. Salzmann, Wychowanie wychowawcy. Książka mrówcza, tł. Zofja Sennewald, Warszawa 1904 (sygn. ZS 32214).
poniedziałek, 3 marca 2025
Nasze Skarby - "Wychowanie wychowawcy. Książka mrówcza" (1904) C.G. Salzmanna
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz