piątek, 12 lutego 2021

Książki (nie)zapomniane - Madame Bovary z Nowego Orleanu

Przebudzenie (The Awakening). Najsławniejsza powieść KATE CHOPIN (1851-1904). Narobiła swego czasu sporo szumu w literackim (i nie tylko) światku. Niektórzy zachwycali się nią, inni radzi by jej zakazać. Czytana po latach stanowi – jak się wydaje – jedynie dość subtelny portret psychologiczny kobiety (przedwcześnie czy od początku) znużonej małżeństwem i nie odnajdującej się w macierzyństwie. Huczne recenzje o „sile miłości łamiącej zakazy” czy „walce o prawo do szczęścia” gdzieś przeminęły. Zwietrzały.

Nie było w Ednie przygnębienia, gdy zasnęła owej nocy: nie było też nadziei, gdy obudziła się rankiem następnego dnia. To zdanie z bodaj przedostatniego rozdziału. Apatia Obojętność. Ale jej stan duchowy jakoś nie bardzo wzrusza. Tak, widzieliśmy (i czytaliśmy) już znacznie więcej na podobny temat. Po Pani Bovary Flauberta był wspaniały Thomas Hardy. I David Herbert Lawrence, który pisał ze zdecydowanie większą pasją niż Chopin.

Edna, żona Léonce’a Pontelliera, biznesmena, i matka dwóch synów (Etienne’a i Raoula), wypoczywa wraz z rodziną na Grand Isle w Zatoce Meksykańskiej. Jest tu także Adele Ratignolle – przyjaciółka Edny oraz młody, przystojny, bardzo szczery Robert Lebrun, syn właścicielki pensjonatu, w którym rezydują. Edna, niezadowolona ze swego życia rodzinnego, natychmiast dostrzega zainteresowanie, które budzi w młodzieńcu. Zakochują się w sobie. On jednak wie, że romans nie ma przyszłości. Pod wymyślonym pretekstem ucieka do Meksyku.

Letni wypoczynek państwa Pontellier dobiega końca. Wracają do Nowego Orleanu. Edna –rozpamiętując wakacyjną miłość – separuje się od miejskiego towarzystwa. Mąż jest zaniepokojony stanem jej psychiki. Zasięga nawet lekarskiej porady. Medyk zapewnia go, że wszystko niebawem wróci do normy.

Ale nie wraca. Tymczasem interesy wzywają Léonce’a do Nowego Jorku. Przezornie wysyła synów do matki. Osamotniona Edna przenosi się do pobliskiego domku i rozpoczyna romans z Alcée Arobinem, bawidamkiem niefrasobliwie traktującym kobiety. Przygoda nie przynosi jej spokoju ani szczęścia. Wręcz przeciwnie. Powraca myślami do Roberta. Zbliża się do niezależnej w poglądach pianistki, panny Reisz, utrzymującej stały kontakt listowny z Robertem, i wyprasza u niej ujawnienie treści ich korespondencji. Dowiaduje się, że młody człowiek nadal o niej myśli. I żyje nadzieją, że się spotkają.

Pobyt męża w Nowym Jorku przedłuża się, a Robert – nie mogąc znieść oddalenia od ukochanej – przybywa do Nowego Orleanu. Zapewnia ją o dozgonnej miłości, ale – właśnie ze względu na to, co czuje i nie chcąc narazić wybranki na zniesławienie – postanawia odejść na zawsze. Zostawia pożegnalny list. Edna podąża do miejsca, w którym się poznali. I wybiera… Co? Nie zdradzę. Ale chyba tak to musiało się skończyć, skoro porównujemy Ednę do Madame Bovary…

Chopin Kate, Przebudzenie, tłum. Ariadna Demkowska-Bohdziewicz, Warszawa 1980 (sygnatura: 92507)

poniedziałek, 8 lutego 2021

Banknoty, banknoty

Papierowe pieniądze po raz pierwszy wprowadzili do obiegu Chińczycy w X stuleciu. W Europie banknot pojawił się w 1661 roku w Szwecji (w Polsce – w roku 1794). Tak więc mamy okrągłą rocznicę i z tej okazji przypomnimy dzieje wyrazu w najważniejszych polskich słownikach, bo przeszedł pewną ewolucję. I jeszcze zaprosimy do lektury trzech bardzo interesujących książek.

Najpierw szacowny Słownik języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego, Warszawa 1807–1814. Tutaj brak interesującego nas wyrazu.

Kolejne dzieło, to Słownik języka polskiego, obejmujący: oprócz zbioru właściwie polskich, znaczną liczbę wyrazów z obcych języków polskiemu przyswojonych; nomenklatury tak dawne, jak też nowo w użycie wprowadzone różnych nauk, umiejętności, sztuk i rzemiosł; nazwania monet, miar i wag główniejszych krajów i prowincij; mitologję plemion słowiańskich i innych ważniejszych, tudzież oddzielną tablicę słów polskich nieforemnych z ich odmianą; do podręcznego użytku wypracowany przez Aleksandra Zdanowicza, Michała Bohusza Szyszkę, Januarego Filipowicza, Walerjana Tomaszewicza, Florjana Czepielińskiego i Wincentego Korotyńskiego, z udziałem Bronisława Trentowskiego. Wydany staraniem i kosztem Maurycego Orgelbranda. Wilno 1861.


W nim, na s. 48 czytamy:

Banknot, (Bank-assygnacja) v. kassowy bilet, u. lm. y, m. bilet bankowy, han. obligacja na pewne summy, wydana przez publiczny bank lub rząd, za którą czasowemu posiadaczowi, summa w niej wyrażona gotowemi pieniędzmi wypłaca się, lub powinna być wypłacona.

Przełom stuleci, czyli Słownik języka polskiego Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego, Władysława Niedźwiedzkiego, t. 1, A-G, Warszawa 1900. Na s. 95 mamy zapis:


Banknot, Bankocetel – bilet bankowy, pieniądz papierowy, papierek, asygnata.

Tutaj znajduje się też informacja, że wyraz pochodzi z niemieckiego Banknote.

W M[ichała] Arcta Słowniku ilustrowanym języka polskiego. Warszawa 1916 zaś:

Banknot, Bankocetel, nm., pieniądz papierowy, asygnata, bilet bankowy.

Słownik etymologiczny języka polskiego Aleksandra Brücknera. Kraków 1927 nie zawiera tego hasła (jest tylko „bank”).

W Słowniku języka polskiego, red. Witold Doroszewski, Warszawa 1958-1969 hasło brzmi:

Banknot – pieniądz papierowy opatrzony odpowiednią klauzulą, datą, numerem kolejnym emisji i podpisami władzy emitującej, mający pokrycie bądź w złocie, bądź w całym majątku narodowym, bądź – jak w państwach socjalistycznych – przede wszystkim w towarach.

Słownik języka polskiego, t. 1, A-K, red. nauk. Mieczysław Szymczak, Warszawa 1978 na s. 121 odnotowuje:

Banknot - pieniądz papierowy.

Tak samo Słownik współczesnego języka polskiego, t. 1, A – ówdzie, red. nauk. Bogusław Dunaj, wyd. 2 Warszawa 2000.


Podobnie: Słownik języka polskiego (TUTAJ):

Banknot - pieniądz w formie papierowej.

I jeszcze trzy książki, które warto poznać:

Marian Kowalski, Vademecum kolekcjonera monet i banknotów, wyd. 2 popr. i uzup., Wrocław 1988. ISBN 8304025981 (sygnatura: 123415).
Józef Andrzej Szwagrzyk, Portrety na monetach i banknotach polskich, Wrocław 1980 (sygnatura: cz LIV-5/3).
Grzegorz Wójtowicz, Anna Wójtowicz, Historia monetarna Polski, Warszawa 2003. ISBN 8388904299 (sygnatura: 177243).


Ps. O pieniądzach (i cenach) w dawnej Polsce pisałyśmy TUTAJ.

piątek, 5 lutego 2021

Nasze Skarby: Stanisław Samostrzelnik, „Miniatury”

Stanisława Samostrzelnika (ok. 1480-1541) albo Stanisława z Mogiły, bo tak go czasem zwano, chyba nie trzeba specjalnie „przedstawiać”. Ten cysterski zakonnik był jednym z najwybitniejszych malarzy i iluminatorów renesansu.

Ilustrował i ozdabiał między innymi Modlitewnik królowej Jadwigi, Modlitewnik królowej Bony, Katalog arcybiskupów gnieźnieńskich, chorągiew złożoną Zygmuntowi Staremu przez Albrechta Hohenzollerna w trakcie hołdu pruskiego, polichromię w opactwie cystersów w Mogile i sporo innych obiektów oraz przedmiotów.

Jego miniatury reprezentują styl zwany gotykiem międzynarodowym, kosmopolitycznym, miękkim, dworskim lub pięknym, który znamionował się głównie dbałością o precyzję wyrazu, kapryśnością form, bogatą kolorystyką i ornamentyką, licznymi formami przyrodniczymi, a w kreowaniu postaci - miękko spływającymi szatami i delikatnością gestów.

Albumowa książka Barbary Miodońskiej przedstawia miniatury Samostrzelnika. Pozycja liczy 140 stron. Ma format 23 cm. Cenna dla koneserów sztuki. Przydatna również nauczycielom wiedzy o kulturze, plastyki, historii, polonistom. Każdemu, kto kocha piękno.

Miodońska Barbara, Miniatury Stanisława Samostrzelnika, Warszawa 1983. ISBN 83-221-0190-2 (sygnatura: ZS 104870).

poniedziałek, 1 lutego 2021

Jakby chciał w swych utworach namalować całe bogactwo świata

W styczniu minęła setna urodzin Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Lubimy jego twórczość. Wzrusza nas jego los. Zachwyca obrazowanie wierszy. Dużo w nich kolorów. Jakby chciał w swych utworach namalować całe bogactwo świata. Tak, namalować. Przecież pięknie rysował. Marzył o Akademii Sztuk Pięknych, ale te plany pokrzyżowała okrutna wojna. O barwach w tej twórczości niemało już napisano. Dorzucamy kolejny fragment do mozaiki.

Biały, mleczny

To idzie święty w czerni przynosząc biel palców. –
(Św. Franciszek)

Brązowy, rdzawy, rudy

Haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
(Elegia o... [chłopcu polskim])

Czarny, hebanowy, kary

zetrzyj  z  włosów   pył  bitewny,
tych  lat  gniewnych
czarny   pył.

(Niebo  złote  ci  otworzę...)

Czerwony, krwawy, purpurowy, rubinowy

Kto  z  was  wierzy,  że  oto  po  polanie czerwonych  obłoków
przebiegł  koń  apokalipsy  i  znikł?

(Wyzwanie)

Fioletowy, liliowy

Czy zobaczę te oczy fioletem głębokie,
w których niebo ojczyste chmur rośnie natłokiem
pod lukiem triumfalnym napiętym w brwi czerni?…

(L'Esclave, tłum. z J. M. d'Hérédia)

Niebieski, błękitny, chabrowy, granatowy, lazurowy, modry, siny, turkusowy

dzień  przyjedzie lazurowym   pociągiem  westchnienia.
Zaczniemy
niebo  w  błękitne   plamy  na  łąkach  zamieniać

(Mistyka)

Różowy

Modry ptaku, przynieś
pogłos o zwierzynie,
zarzuć tropu nić
na różowe kły.

(Łowy. Ballada)

Srebrny  

Więc ma Barbara srebrne
ciało.

(Biała magia)

Szary, bury

W  mocnych  fontannach  bezgranicznych barw
szarość uwiędła.

(Kantylena)

Zielony, malachitowy

Wisło (…)
Rzeko  snów  o zielonym   wodniku,

(Wisła)

Złoty, pozłacany

A  oto  mamy  niebios złoty  namiot,
(Dzieło dla rąk)

Żółty

malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
(Elegia o… [chłopcu polskim])

Poezja Baczyńskiego – pełna kolorów. Poczytasz jego wiersze zwracając uwagę na opalizację barw?

Warto poczytać
Anna Kister, Kolor w poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, „Pamiętnik Literacki” 1986, z. 2, s. 193-222 (sygn. cz M XVIII-4/9).
Monika Klukas, Dobre Smoki Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica” 2001, z. 4, s. 149-171 (TUTAJ).
Paweł Paziak, A pełno było krwi na ziemi i w obłokach - konotacje semantyczne krwi w poezji K.K. Baczyńskiego, „Poradnik Językowy” 2005, nr 4, s. 59-73 (sygn. cz M XXII-7/9).
Marta Potaś, O znaczeniu bieli. Od oznaczania do symbolizowania. Pomysł lekcji w klasie piątej, „Ojczyzna-Polszczyzna” 1996, nr 3, s. 35-36 (sygn. cz M XIV-8 a).
Stanisław Stabro, Chwila bez imienia. O poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, wyd. 2, Kraków 2003. ISBN 8324202013 (sygn. 167658).
Jerzy Święch, Poeci i wojna. Rozprawy i szkice, Warszawa 2000. ISBN 8301132418 (sygn. 153032, 154214, 161281)
Kazimierz Wyka, Krzysztof Baczyński 1921-1944, Kraków 1961 (sygn. cz VI-6/31).

piątek, 29 stycznia 2021

Książki (nie)zapomniane - Światowy kataklizm wyrwał ich z bezpiecznych domów, ograbił z planów i marzeń

Życie jak rana. Okrutna, brutalna codzienność. Brak heroizmu. Przeważnie tylko strach. I śmierć - nierzadko nieheroiczna, powiększająca statystykę anonimowych poległych. Ot, kolejny chłopak nie powrócił do tych, którzy na niego czekali. A czasem nikt nie czekał... Oto jedna ze szczególnie wartościowych i wzruszających książek na temat II wojny światowej. Młode lwy IRWINA SHAWA (właśc. Irwina Gilberta Shamforoffa, 1913-1984).

Główni bohaterowie to niemiecki oficer, Christian Diestl oraz Noe Ackerman, amerykański Żyd. Losy tych dwóch młodych ludzi - walczących po przeciwnych stronach frontu - są przedstawiane równolegle. Potężny mechanizm wojny sukcesywnie wciąga w swoje tryby kolejne postaci, np. wymienionego z imienia i nazwiska Michaela Whiteacre'a, przyjaciela Noego, kapitana Greena, ale również nieznanych, bezimiennych żołnierzy, często wystraszonych, nie śniących o bohaterstwie. Wydaje się, że ich jedynym pragnieniem jest przetrwanie w tym piekle. Ocalenie życia. Wszyscy z czasem ujawnią swoje prawdziwe oblicza. I pokażą, na co ich stać. Niektórzy - może mimowolnie - zostaną bohaterami. Światowy kataklizm wyrwał ich z bezpiecznych domów, ograbił z planów i marzeń, rzucił na dalekie fronty. Nawet za ocean. Są młodzi, ale już niosą ogromny, przytłaczający ciężar życiowych doświadczeń, zdobyty w rzeczywistości ziejącej obcością. Surowej i złowrogiej. 

W tym ujęciu nie ma lepszych ani gorszych. Po obu stronach barykady walczą i giną ludzie myślący i reagujący bardzo podobnie. Kazano im nienawidzić, więc zabijają. A woleliby kochać. Owszem, nawet w wojennych warunkach dostrzegają słodką buzię tej czy innej dziewczyny. Ale nie umieją ofiarować jej miłości, tylko chwilę wspólnego zapomnienia - na szybko, byle jak i bez dalszego ciągu. Bez przyszłości.

Diestl i Ackerman spotykają się w chwili, gdy godziny dzielą świat od zawieszenia broni... Zakończenie książki, w której totalnie odarto wojenne zmagania z patosu, nie powinno być szokiem. A jednak jest. Nie sposób go zapomnieć.

Ps. Młode lwy zostały zekranizowane przez 1958 roku przez Edwarda Dmytryka. W głównych rolach wystąpili Marlon Brando (Christian Diestl) i Montgomery Clift (Noe Ackerman).

Shaw Irwin, Młode lwy, t. 1-2, przeł. Tadeusz Jan Dehnel, Katowice 1992. ISBN 83-85348-47-6 (sygnatury: 135409-10).
Shaw Irwin, Młode lwy, t. 1-2, przeł. Tadeusz Jan Dehnel, wyd. 5, Warszawa 1974 (sygnatura: 61148/1-2).

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Czas historyczny, twórcy Batmana (w tym jeden zapomniany), fascynująca fizyka… Prasówka z aktualnych czasopism

Dzisiaj proponujemy kolejny przegląd prasy. Niektóre czasopisma docierają do naszego wydziału z opóźnieniem, więc przedstawiamy teksty z końcówki minionego roku. Na pewno nie zdezaktualizowały się!

Karol Sanojca, Symbolika minut, „Wiadomości Historyczne z Wiedzą o Społeczeństwie” 2020, nr 5, s. 35-38

Poznawanie przeszłości trudno sobie wyobrazić bez osadzenia w tzw. czasie historycznym. (…) Do okresu nowożytnego najczęściej wystarczało osadzenie wydarzeń w skali roku, później coraz większe znaczenie zaczęły odgrywać daty dzienne, stając się niekiedy słupami milowymi historycznych zmian (3 maja, 4 lipca, 14 lipca). Natomiast dla niektórych wydarzeń z wieku XX nawet taka dokładność przestała wystarczać. Zwłaszcza jeśli z czasem nabierały one znaczenia symbolicznego.

W historii ważne są nie tylko dni, ale również godziny, minut, nawet sekundy. Na przykład – ważne momenty związane z II wojną światową: 4.40 – bombardowanie Wielunia, 4.45 –rozpoczęcie ostrzału Półwyspu Westerplatte, godzina „W” czyli 17 – moment rozpoczęcia powstania warszawskiego… Z innymi wydarzeniami, np. 23.40 – zderzenie „Titanica” z górą lodową, 9.59 i 10.28 – zawalenie wieżowców World Trade Center… Z osobami: 20.45 – śmierć marszałka Józefa Piłsudskiego, 21.37 – odejście św. Jana Pawła II… Czas historyczny – działa na wyobraźnię, ,, buduje zainteresowanie przeszłością, jest ważnym elementem zbiorowej pamięci".

Tomasz Grodecki, Pisarz-widmo, czyli amerykańskie prawo autorskie w świecie Batmana, „Guliwer” 2020, nr 4, s. 16-25

Spotkali się na jednej z nowojorskich imprez. Bob Kane pracował już wówczas jako rysownik dla National Comics, wydawnictwa, które z czasem przekształciło się w imperium znane nam dziś pod skrótem DC. Bill Finger pod względem statusu społecznego stanowił jego przeciwieństwo – zajmował się sprzedażą obuwia, choć niczym Kane, ukończył prestiżowe DeWitt Clinton High School. To, wydawać by się mogło, przelotne spotkanie odcisnęło swoje piętno nie tylko na życiu obydwu twórców, ale i przede wszystkim – na dziejach amerykańskiej popkultury.

Bez tego spotkania nie byłoby Batmana. Ale dlaczego na okładkach popularnych komiksów przez ponad 75 lat widniało nazwisko tylko jednego z twórców? Dlaczego zniknął z nich Finger? Historia warta poznania. Na pewno zaś lektura obowiązkowa dla sympatyków Batmana.

Ewa Michałowska-Walkiewicz, Historia kominka. Przy nim powstawały najpiękniejsze dzieła, „Help. Jesteśmy razem” nr 57 (2020), s. 39-40

Kominek, nazywany przez Włochów camino, symbolizuje ciepło domowego ogniska. Ten sposób ogrzewania mieszkań ludzkich ma swoje długie tradycje.

Tak zaczyna się CIEPŁA (kominek!) opowieść o roli tego mebla w historii, szczególnie – o funkcji łączącej pokolenia. Przy kominku dzieci słyszały najpiękniejsze bajki i legendy opowiadane przez babcie. Sam także trafił na karty literatury (cały tekst TUTAJ).

Tomasz Grad, Jak zachować sprawność fizyczną w dobie totalnego bezruchu?,  "Forum Nauczycieli” 2020, nr 3, s. 18-20

Telefony komórkowe, smartfony, które oprócz funkcji komunikacyjnej stanowią narzędzie do odszukiwania, gromadzenia, wymiany danych. Zegarki, smartwatche, opaski, które monitorują dzienną aktywność i codzienne czynności. Dostępność portali, stron internetowych, aplikacji i narzędzi medialnych – wszystko to może być wsparciem wychowania fizycznego prowadzonego zdalnie.

W minionym czasie wszystko było (i nadal w wielu przypadkach jest) „zdalne”. Wymuszony bezruch nie wpływa korzystnie na zdrowie. Jak je chronić? I jak zadbać o zdrowie uczniów pozbawionych gimnastyki szkolnej? (Pełny tekst TUTAJ).

I jeszcze dwa artykuły, których przeczytanie sprawi, że nawet ci, którzy nie czują pociągu do nauk ścisłych, mogą je polubić…

Tomasz Kubiak, Fizyka w pożarnictwie, „Fizyka w Szkole z Astronomią” 2020, nr 6, s. 10-17

Obiegowa opinia głosi, że prawie każdy chłopiec na pewnym etapie życia chciał zostać strażakiem. Wiele osób niekoniecznie zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że dobry strażak nie tylko musi być sprawny ruchowo, ale również posiadać ugruntowaną wiedzę z fizyki, a w szczególności z termodynamiki, mechaniki płynów czy statyki.

Andrzej Wasiak, Fizyka latania, „Fizyka w Szkole z Astronomią” 2020, nr 6, s. 18-21

Dziś, kiedy o lotach międzyplanetarnych mówi się bez większego przejęcia, jak o rzeczy zupełnie naturalnej, nie zawsze pamięta się o drogach, które do lotów tych prowadziły i ogromnym wkładzie talentu, zapału, pra¬cy i poświęcenia setek i tysięcy ludzi, którzy mimo trudności i niepowodzeń doprowadzili współczesny stan wiedzy lotniczej do tak wysokiego poziomu.



piątek, 22 stycznia 2021

Nasz Mały Leksykon Filmowy - Filmy (nie)zapomniane: Jerry Schatzberg, Strach na wróble (1973)

Strach na wróble Jerry'ego Schatzberga. Smutny, "mocny", ale piękny film.

Max Millan wyszedł z więzienia, w którym udało mu się odłożyć nieco pieniędzy, i podąża z Kalifornii do Pittsburga. Chce otworzyć myjnię samochodową. Przypadkiem na drodze spotyka Francisa Lionela "Liona" Delbuchiego, byłego marynarza. Dalej idą już razem. Mało zaradny "Lion" pragnie odwiedzić w Detroit żonę i syna, którego nigdy nie widział, ale dla którego wysyłał to, co zarobił na morzu. Godzi się też pomóc w prowadzeniu myjni niedawno poznanego towarzysza drogi.

Mężczyźni niedługo cieszą się wolnością. Niebawem znowu trafiają do więzienia, w którym agresywny i hardy Max wchodzi w rolę swoistego opiekuna rozchwianego emocjonalnie Francisa. Po opuszczeniu tego niegościnnego miejsca ponownie wyruszają w drogę. Długą. Daleką. Wydającą się nie mieć końca. Wreszcie jednak docierają do Detroit. Tu okazuje się, iż żona Francisa ponownie wyszła za mąż. Wciąż nie może wybaczyć byłemu, że ją opuścił. W gniewnej rozmowie telefonicznej kłamie, że nie ochrzciła ich dziecka, czym powoduje załamanie u mężczyzny. Bo to jest dla "Liona" - jako katolika - ważne. Szok jednak znacząco uszkodził jego system nerwowy. Dostaje się do szpitala psychiatrycznego. Max obiecuje, że mu pomoże i w tej sytuacji. Pojedzie do Pittsburga. Ale wróci po przyjaciela.

Właśnie, przyjaciela. Podczas długiej wędrówki, schodząc w kolejne kręgi upokorzeń, mężczyźni coraz bardziej stają się sobie bliscy. Drobniutki i słaby psychicznie Francis zdaje się być przeciwieństwem dobrze zbudowanego i porywczego Maxa. Ale coraz wyraźniej czują, że w gruncie rzeczy są podobni. Pokonują kolejne kilometry pieszo, autostopem, a nierzadko w zimnych pociągach towarowych. Po szarych dniach zanurzają się w noce, unosząc w sercach bolesną tęsknotę za stabilizacją. Za domem. A świat ciągle odwraca się od nich. Ciągle mówi "nie".

Smutny, "mocny", ale piękny film. O tym, co takie proste, ale dla wielu nieosiągalne. O potrzebach elementarnych, a jakże niełatwych do spełnienia. O życiu, które boli.

Strach na wróble (Scarecrow). Reż. Jerry Schatzberg. 1973. Stany Zjednoczone. 112 min. Główne role: Gene Hackman (Max Millan) i Al Pacino (Francis Lionel "Lion" Delbuchi).
Film otrzymał Złotą Palmę dla najlepszego filmu i Nagrodę Katolickiego Biura Filmowego w Cannes (1973) oraz Nagrodę Syrenki Warszawskiej w kategorii Najlepszy film zagraniczny podczas Lubuskiego Lata Filmowego (1975).

źródło
Można przeczytać
Jopkiewicz Tomasz, Większy niż życie, "Kino" 2015, nr 7, s. 26-29 (Czytelnia). Artykuł o Alu Pacino.
Ledóchowski Aleksander, W cholernym miejscu fajnej Ameryki, „Kino” 1973, nr 93, s. 56.