poniedziałek, 26 października 2015

Nasz Mały Leksykon Filmowy - Zakochany kundelek jedzący na spółkę ze spanielkiem nudelek.

Rocznice, o których piszemy na blogu są różne - czasami bardzo poważne, czasami trochę mniej. :)
Tym razem, ponieważ obie w Wydziale IB lubimy zwierzęta, postanowiłyśmy uczcić (przypadający na 25 października) Dzień Kundelka

Szczególnie, jeśli w tym roku upływa 60. rocznica premiery "Zakochanego kundla" - filmu animowanego Walta Disneya.



Romantyczną historię kundla i rasowej spanielki znają prawie wszyscy - zarówno duzi, jak i mali. Do klasyki kina przeszła scena, w której dwoje zakochanych łączy w pocałunku nitka makaronu spaghetti. 

Tuż przed nami długie (i często deszczowe) listopadowe wieczory. Zaprośmy na kolana psa lub kota (wszak w filmie występują też dwa baaardzo charakterne syjamy), który będzie nam towarzyszył, umilmy sobie czas seansem "Zakochanego kundla".
Nawet jeśli widzieliśmy już ten film kilka(naście) razy. :)


piątek, 23 października 2015

Człowiek nigdy nie zna swojego serca, czyli opowieści Noblistki o horyzontach człowieczeństwa.

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że tegoroczną Literacką Nagrodę Nobla przyznano Swietłanie Aleksijewicz, białoruskiej dziennikarce, urodzonej w 1948 roku w Stanisławowie. Nieskromnie powiemy, że w Wydziale IB już w ubiegłym roku widziałyśmy w niej najlepszą kandydatkę do „Nobla”. :)

To kolejne międzynarodowe wyróżnienie dla Swietłany. Otrzymała ich wiele, m.in. National Book Critics Circle Award, Pokojową Nagrodę im. Ericha Marii Remarque'a, Nagrodę Szwedzkiego Pen Clubu, Lipską Nagrodę Książkową dla Porozumienia Europejskiego.

Jej styl, nieporównywalny z żadnym innym i chyba nie do podrobienia, a tak piękny, określa się mianem "opowieści głosów". Jeden z reportaży Aleksijewicz mamy w bibliotece. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety powstała w 1983 roku. 


Dwa lata leżała w wydawnictwie. Aż nadeszła pora "pieriestrojki" i wówczas - jednocześnie - ukazała się w Mińsku i w Moskwie. Łączny nakład zamknął się cyfrą prawie 2 milionów egzemplarzy. Zbiór wywiadów z kobietami-żołnierzami Wojny Ojczyźnianej opublikowało u nas Wydawnictwo "Czarne". O tej książce niełatwo pisać. Wzruszenie zbyt wielkie. Może na chwilę oddamy głos jej bohaterkom. Niech same przemówią. Oto kilka cytatów: 
Nie widziałam tych, których zabijałam... Ale... Tak czy owak... teraz wiem, że      zabijałam... Myślę o tym... (...) Przykazałam córce, żeby po śmierci wszystkie moje ordery odesłać nie do muzeum, ale do cerkwi... Przychodzą do mnie we śnie. (...) Zabici przeze mnie... (...) Szukam i szukam wzrokiem, może któryś jest ranny, choćby nawet ciężko ranny, ale można go jeszcze uratować. (...) Ale wszyscy są martwi...

Człowiek nigdy nie zna swojego serca. Zimą koło naszej jednostki prowadzono jeńców niemieckich. Szli przemarznięci (...) A mróz był taki, że ptaki spadały w locie. Zamarzały. W tej kolumnie jeńców szedł jakiś żołnierz. Chłopiec... Na twarzy zamarzały mu łzy. A ja wiozłam na taczkach chleb do stołówki. (...) Biorę jeden bochenek, odłamuję kawałek i daję Niemcowi. On bierze... Bierze i nie wierzy... (...) Byłam szczęśliwa, że nie mogę nienawidzić.

Droga jest tylko jedna - pokochać człowieka. Zrozumieć go miłością.

Pod Stalingradem... Ciągnę dwóch rannych. (...) I nagle, kiedy już odczołgałam się trochę dalej od pola walki i dymu już było mniej, stwierdziłam, że ciągnę jednego naszego czołgistę i jednego Niemca. (...) To był Stalingrad... Najstraszniejsze walki.
(...) Nie można mieć jednego serca do nienawiści, a drugiego - do miłości. Człowiek ma jedno, więc zawsze myślałam o tym, jak to serce ocalić.

To był cytat z ostatniej rozmowy w tej książce. Na szczęście. Bo niesie nadzieję. O próbach pogrzebania i ocalenia człowieczeństwa w czasie nieludzkim są też Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy. Opowieści ludzi, których dzieciństwo przypadło na czas wojny. Przerażenie ogarnia czytelnika po lekturze Ołowianych żołnierzyków. Wstrząsająca jest Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości. Szczególnie - początek i zakończenie: wypowiedź kobiety, która utraciła mężczyznę - miłość swego życia w tragedii z 1986 roku oraz...  reklama turystyki nuklearnej.

Te reportaże nie tylko warto, ale po prostu trzeba przeczytać. By spróbować zrozumieć coś z tej rzeczywistości, w której żyjemy. I aby dojść do konstatacji, iż niewyobrażalne zło i spowodowane nim cierpienia zbolałego świata, ale też każdy błysk dobra i nadludzkie bohaterstwo mają wspólne źródło. Ludzkie serce. I że od człowieka zależy, czy zechce pomnażać ciemność lub zapalać światła. Mało jest pisarzy o tak wielkiej odwadze, którzy potrafią jednoznacznie uświadomić odbiorcom przeogromne znaczenie i konsekwencje z pozoru prostych - a jakże istotnych! - ludzkich wyborów.

Bibliografia
Aleksijewicz Swietłana, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, przeł. Jerzy Czech, Wołowiec, „Czarne”, 2010, (Reportaż). ISBN 978-83-7536-225-1. (Sygn. 173743).
Cyran Maria, Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety - druga strona medalu, „Język Polski w Liceum” 2012/2013, nr 1, s. 42-49. (Sygn. cz M VI-4/12 a).
Klukowski Bogdan, Protest i współczucie, „ Poradnik Bibliotekarza” 2013, nr 10, s. 18-20. (Sygn. cz K XVII-4/9 b).
Krawczyk Ewelina, Ej, dziewczyny, jaka ta wojna podła, „Polonistyka” 2012, nr 2,  s. 46-50. (Sygn. cz M I-5/1 a). 

czwartek, 22 października 2015

Kącik Maturzysty – 2: Interpretacja wiersza (wytyczne do matury pisemnej)

Podpowiedzi do Ćwiczeń z poprzedniego odcinka:
1.    Czy milczenie jest sposobem międzyludzkiej komunikacji?... Można postawić tezę: Istnieje wiele sposobów porozumiewania się ludzi. Milczenie jest jednym z nich. We wstępie napiszemy (krótko – tylko wymieniając!) o sposobach komunikowania się, np. języku (mówionym i pisanym), językach sztucznych (np. sygnalizacji świetlnej, alfabecie Morse’a itp.), gestach, mimice. Następnie przejdziemy do treści zasadniczej. Można wziąć pod uwagę utwory [w pracy wymienimy 2-3, jak było w poleceniu, tutaj, jak również w poniższych przykładach, podajemy więcej, by było w czym wybierać. Nie wszystkie są lekturami, ale może są Uczniom znane]: Ewangelie [Chrystus przed sądem Piłata, Mk 14, 60-61]; Moralność pani Dulskiej Zapolskiej [postać Felicjana]; Zemsta [rejent Milczek]; Hamlet Szekspira [„reszta jest milczeniem”]; Pieśń XXIII(I) Kochanowskiego [„Nieźle czasem zamilczeć”]; Latarnik Sienkiewicza; Warszawianka Wyspiańskiego [postać starego wiarusa]; teoria Przybosia – „najmniej słów”.
2.    Literatura nie jest od rozwiązywania zagadnień, ona je stawia (Witold Gombrowicz)… Tutaj raczej postawiłabym hipotezę. Ale wybór należy do Piszącego. Utwory, które można wziąć pod uwagę: Wesele Wyspiańskiego; Przedwiośnie Żeromskiego; Granica lub Medaliony Nałkowskiej; Tango Mrożka; Dżuma Camusa; Ferdydurke Gombrowicza; Mały Książę de Saint-Exupéry’ego; Opowiadania Borowskiego.
3.   Co jest ważniejsze - wierność ideałom młodości czy kariera i nadzieja na sukces życiowy?... Tutaj też postawiłabym hipotezę. Przecież można połączyć jedno z drugim. Ale czy naprawdę można? Przykładowe utwory: Lalka Prusa; Ludzie bezdomni oraz Siłaczka Żeromskiego; Granica Nałkowskiej; Przesłanie pana Cogito Herberta.
4.   Co jest groźniejsze – radykalizm czy obojętność?... Myślę, że obie postawy mogą być jednakowo groźne. Ale radykalizm w działaniu na rzecz słusznej sprawy może przynieść światu wiele dobra (zob. wskazane książki). A obojętność? Ku rozwadze – cytat ze Zmowy obojętnych Jasieńskiego: Nie bój się wrogów - w najgorszym razie mogą Cię zabić. Nie bój się przyjaciół - w najgorszym razie mogą Cię zdradzić. Strzeż się obojętnych - nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą, mord i zdrada istnieją na świecie. Może więc obojętność jest groźniejsza, przynosi otoczeniu więcej szkody? Pomyślmy! Przykłady książek: Dziadów część III Mickiewicza; Kordian Słowackiego; Niemcy Kruczkowskiego; literatura obozowa; antyutopie, np. 1984 oraz Folwark zwierzęcy Orwella; Dżuma Camusa [np. doktor Rieux, Cottard, Panneloux].
5.   Samotność – zrządzenie losu czy świadomy wybór człowieka? Postawiłabym tezę, że samotność może być w równym stopniu zrządzeniem losu, jak świadomym wyborem człowieka. Przykłady na świadomy wybór: Konrad Wallenrod oraz Dziadów część III Mickiewicza; Ludzie bezdomni Żeromskiego; Mitologia [Prometeusz]; Latarnik Sienkiewicza. Przykłady na zrządzenie losu (i ingerencję innych ludzi!): Wieża Herlinga-Grudzińskiego; Robinson Crusoe Defoe’a; Campo di Fiori Miłosza. Inne przykłady: Księga Rodzaju [samotność Adama, Rdz 2, 18-25]; S@amotność w sieci Wiśniewskiego; Trudno oraz Bliscy i oddaleni ks. Twardowskiego.

A teraz – obiecane wytyczne do INTERPRETACJI WIERSZA, która - według Informatora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej o egzaminie maturalnym – ma być własną propozycją odczytania tekstu poetyckiego z uwzględnieniem wszelkich przesłanek kontekstowych.

Jak w przypadku rozprawki, tak tutaj również musimy postawić tezę interpretacyjną, którą potem staramy się udowodnić, przytaczając stosowne argumenty.

W części argumentacyjnej należy uwzględnić:
- sytuację komunikacyjną zaprezentowaną w utworze;
- kompozycję i funkcję tekstu;
- cechy stylu wypowiedzi, środki językowe i ich funkcje;
- dosłowne i niedosłowne znaczenie poszczególnych elementów utworu: metaforyczność, alegoryczność, symbolizm, tytuł;
- przynależność gatunkową tekstu;
- kreację ukazanego świata – z uwzględnieniem motywów literackich.

Warto przeczytać: Elżbieta Madalińska, Gimnazjum a liceum – nowe umiejętności na maturze, „Język Polski w Gimnazjum” 2014/2015, nr 2, s. 52.

Ćwiczenie 1
W przyszłości będziemy w tym Kąciku… powtarzać stylistykę, jednak już dziś – w miarę możliwości – spróbuj zinterpretować wiersze:

Julian Przyboś: Noc powrotna

Tamtej nocy - powrotnej, dzisiejszej
i tej przyszłej, kiedy słowik zacznie
łkać najpiękniej i gwizdać najładniej
na łkanie...

stań na miejscu jabłoni - i otwórz
jej pień głuchy na niebo, jej gałęzie na gwiazdoskłon,
niech rozpęknie, według śpiewu kwitnie!

To on...
o ton wyżej od jej woni,
o blask mocniej i dobitniej,
o włos rzewniej
o twój,
twój włos złoty, a już srebrny w pierwszej gwieździe...
Słuchaj, jak łka, i światła od ciemności nie dziel,
słuchaj, jak raduje się łkaniem!

To noc która? I jakie wzruszenie?
Wiem - jabłoń nim pachnie.
Ta sama - inna.

Jak nazwać to, w imię czego zaklina
z rozsadzającą go siłą?

Nic się jeszcze nie stało, nic się nie spełniło:
Świat nie jest, świat się wiecznie zaczyna.


Marcin Świetlicki: Korespondencja pośmiertna

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz. 

środa, 21 października 2015

Nie zabijaj (czasu)!

Co mają ze sobą wspólnego królowa Wiktoria, król Włoch Wiktor Emanuel III, car Mikołaj II i mąż królowej duńskiej, Luizy? Raczej wiadomo – monarsze godności. A co Pius IX, Pius XII i Jan Paweł II? Też nietrudno odpowiedzieć – byli papieżami. I kolejna grupa. Tym razem naukowcy: Niels Bohr, Albert Einstein, Maria Skłodowska-Curie. Wreszcie - powiedzmy zbiorczo – artyści, czyli pisarze, kompozytor, aktorka, reżyser, animator i producent filmowy: Zygmunt Krasiński, Lew Tołstoj, Piotr Czajkowski, Sophia Loren, Walt Disney. I przywódcy polityczni XX wieku, którzy różnie się w historii zapisali: Józef Stalin, Josif Broz Tito, Michaił Gorbaczow, Władimir Putin. Łączy ich jedno. Wszyscy nosili (lub noszą) zegarki firmy Patek. A dlaczego o tym piszemy? Bo za kilka dni czeka nas kolejna sezonowa zmiana czasu.

Antoni Patek (1812-1877). Wielki Polak, patriota, później działacz emigracyjny i katolicki, ale na świecie znany przede wszystkim jako zegarmistrz, założyciel firmy Patek Philippe & Co. produkującej masowo zegarki kieszonkowe.


Urodził się w Piaskach Szlacheckich (na Lubelszczyźnie), ale rodzina wkrótce przeniosła się do Warszawy. Po śmierci wziął na swoje ramiona ciężar utrzymania domowników, w czym przeszkodziła mu Wielka Historia. Ot, polski los, to znaczy powstanie listopadowe, rany, emigracja. Wreszcie osiadł w Genewie. Tu się ożenił, doczekał trójki dzieci (przeżyło dwoje, bo pierworodny syn zmarł kilkadziesiąt dni po urodzeniu). I rozwinął znaną później na całym świecie firmę zegarmistrzowską. Nazywano go „zegarmistrzem królów”. Czasomierze przyniosły mu nie tylko sławę, ale również szlachectwo. Papież Pius IX nadał mu tytuł hrabiowski. Niestety, syn nie przejął ojcowskiego interesu. W 1929 roku firmę wykupili bracia Stern. W rękach tej rodziny pozostaje do dziś. Obecnie – już czwartego pokolenia.

I jeszcze ciekawostka. W 1933 roku firma wykonała dla amerykańskiego bankiera, Henry’ego Gravesa, najbardziej wówczas skomplikowany zegarek, posiadający 24 funkcje. W 1999 roku wystawiono go na aukcji w Nowym Jorku. I został sprzedany za 11 milionów dolarów, tym samym stając się najdroższym zegarkiem świata!

Na zakończenie – w prezencie – dowcipna, ale jakże mądra uwaga Alberta Einsteina: Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić. :)

poniedziałek, 19 października 2015

Nasz Mały Leksykon Filmowy - Co najchętniej kupowali Włosi na odpuście pod koniec XIX wieku?

Październik – listopad to czas przyznawania Literackiej Nagrody Nobla. Pierwszym Polakiem, który ją otrzymał, był Henryk Sienkiewicz. I nie za Quo vadis, jak się często błędnie powtarza, ale za całokształt twórczości. Ale skoro wiele osób sądzi, że właśnie Quo vadis było tym dziełem, które doceniono, zapewne są jakieś powody, by tak uważać. Sam autor - tworząc je - miał świadomość, że tworzy powieść wybitną. W liście do Jadwigi Janczewskiej zamieścił taką uwagę: "Quo vadis" będzie donioślejsze niż wszystko, com napisał.

Książka od chwili jej wydania (1896 r.) zyskała rzesze czytelników. Do 1900 r. wydano ją w 11 językach, także po łacinie. Ten ostatni przekład ofiarowano papieżowi Leonowi XIII. Nie dziwi więc fakt, że już niebawem pojawiły się jej adaptacje teatralne (dramat, pantomima), muzyczne (opera, oratorium). I nieme adaptacje filmowe. 



Pierwsza ekranizacja powstała już w 1901 r.! Stworzyli ją we Francji Ferdinand Zecca i Lucien Nonguet. Trwała 1 minutę i przedstawiała tylko jedną scenę (z Neronem). Kolejny film nakręcił 8 lat później André Calmettes i nosił tytuł W czasach pierwszych chrześcijan.
Wreszcie wybitna na tamte czasy adaptacja z 1913 r. Reżyser, Enrico Guazzoni, zarobił na niej miliony lirów. W niektórych scenach twórcy pomagał Ryszard Ordyński. Interesujący jest szczegół, że taśmy ze scenami pożaru Rzymu ręcznie pokolorowano. W Paryżu film wyświetlano w Gaumont-Palace (największej sali kinowej świata) z udziałem 150. osobowej orkiestry. W Londynie i Stanach Zjednoczonych także cieszył się ogromnym powodzeniem.

Czwarta wersja, włosko-niemiecka (z 1924 r., premiera 1925 r.), jest dziełem Gabriellina D'Annunzio, Artura Ambrosio i Georga Jacoby’ego. Nie miała muzyki i dźwięku, które dodano kilka lat później. Ponieważ na planie zdjęciowym wydarzyła się tragedia (jeden z aktorów został rozszarpany przez lwa) i miało miejsce jeszcze kilka innych nieszczęść, widownia niezbyt chętnie go przyjęła.

I oto słynna ekranizacja z 1951 r. Pierwsza kinowa superprodukcja, stworzona przez Metro Goldwyn Mayer. Mervyn LeRoy zaprosił do współpracy plejadę gwiazd, m.in. Roberta Taylora (Winicjusz), Deborah Kerr (Ligia) i Petera Ustinova (Neron). Obraz kręcono dwa lata. Kosztował 9,5 mln dolarów, ale okazał się kasowym sukcesem. A konsultantem reżysera był znany polski filmowiec, Michał Waszyński.



W 1985 r. przyszła kolej na serial (reż. Franco Rossi), pokazywany także w naszej telewizji. Pierwszoplanową postacią jest tu Neron, a główny wątek powieści znika gdzieś w tle.

Poza filmami warto wspomnieć również o słuchowisku Radia BBC oraz przeróbkach powieści - w Polsce i Francji - na umoralniające utwory dla dzieci i młodzieży.

Na początku nowego tysiąclecia (2001 r.) powstał najdroższy film w historii polskiego kina. Kosztował 12 mln dolarów. Jerzy Kawalerowicz wyeksponował wątek miłosny, ale – jak sam zaznaczał w wywiadach – interesował go także motyw zderzenia cywilizacji pogańskiej i chrześcijańskiej oraz upadek moralny tej pierwszej, skutkujący ekspansją chrześcijaństwa. Główne role grali: Paweł Deląg (Winicjusz), Magdalena Mielcarz (Ligia), Michał Bajor (Neron) Bogusław Linda (Petroniusz), Franciszek Pieczka (św. Piotr). Film na ogół nie zyskał przychylności krytyków, chociaż doceniono niektóre kreacje aktorskie.



Czy ostatni raz przeniesiono na ekran wybitną powieść Sienkiewicza? Czas pokaże. Jedno wiemy na pewno: i książka, i jej adaptacje odniosły światowy sukces. Literaturoznawca, Stanisław Windakiewicz, podróżując u schyłku XIX wieku r. po Włoszech, tak notował:
...we wszystkich pociągach włoskich (...) nie rozprawiano o niczym, tylko o "Quo vadis". W rok potem, na odpuście w Genui (...) wieśniacy (...) radzili sie jeden drugiego, czy kupić "Potop" czy "Pana Wołodyjowskiego".

Rzadko polska literatura odnosiła tak wielkie sukcesy, jak dzieła Sienkiewicza. Aż chciałoby się westchnąć: powróćmy do jego największych dzieł, by się nie okazało, że na Zachodzie są bardziej znane niż w Polsce.

piątek, 16 października 2015

Książki (nie)zapomniane - Odwieczna tajemnica zła

To książka niełatwa w odbiorze. Albo raczej - książki. Zło PÅRA LAGERKVISTA (1891-1974) stanowi zbiór trzech mikropowieści, zebranych w tom, któremu tytuł nadał wydawca. Utwory pochodzą z różnych okresów twórczości szwedzkiego autora. 


Kat (1933) - to czas wielkich osiągnięć, Karzeł (1944) - lata wojny, co już samo przez się narzuca trop interpretacyjny, Mariamne (1967) - ostatnie dzieło. Czyli (jak zauważył edytor) Lagerkvist pozostawał wierny jednemu tematowi - próbie zgłębienia odwiecznej tajemnicy Zła w egzystencji jednostek i społeczeństw.

Kat. Żadna naukowa interpretacja nie pomija konstatacji, że jest zaszyfrowaną wizją początków hitleryzmu. Ale z pewnością nie tylko. Ta dziwna, symboliczna, surrealistyczno -wizjonerska (?) opowieść wskazuje, że Kat pojawia się i w średniowiecznej gospodzie, i w restauracji XX wieku. Wędruje przez stulecia. I on sam w końcowym monologu przyznaje:
Mijają tysiąclecia, ludzie zjawiają sie i znowu znikają w nocnym mroku, a ja wciąż stoję nad nimi i zbryzgany krwią nadzoruję ich, ja, jedyny, który się nie starzeję. Wiernie idę drogami ludzkimi i żadna ścieżka, którą wędrował człowiek, nie jest tak ukryta, bym nie wzniósł przy niej płonącego stosu i nie zrosił ziemi krwią. Byłem z wami od początku świata i będę z wami póki nie upłynie wasz czas.

Ale czy tylko on ponosi winę za występki świata, skoro oskarżycielsko dodaje:
Robiłem wszystko, czegoście ode mnie żądali. Odprowadzałem do grobu epoki i   stałem tam chwilę oparty na mym ociekającym krwią mieczu, dopóki nowe pokolenie nie zawołało na mnie młodymi, niecierpliwymi głosami. (...) Życie ludzkie pogrążyłem w nocy i mroku. Wszystko to uczyniłem dla was.

Karzeł. Kolejne uosobione Zło. Podopieczny tajemniczego Księcia. Zabija, bo lubi. Bestia. Trudno - czytając - oprzeć się wrażeniu, że to już gdzieś było... Tak, w Kacie. Odwieczny problem nieprawości. Ale jeszcze gdzieś. Na przykład w Dżumie Alberta Camusa. Przestroga, że ten "bakcyl" nigdy nie ginie, tylko sie przyczaja. I w Masce śmierci szkarłatnej (wariantywny polski tytuł: Maska Czerwonego moru, oryginał: The Masque of the Red Death) Edgara Allana Poe'a. Zło zewnętrzne czy wewnętrzne? Groźnie brzmi przestroga, że "każdy ma swojego karła". A może właśnie ten dreszcz trwogi jest potrzebny, by człowiek zastanowił się, dokąd zmierza? Każda dobra literatura wywołuje swoisty wstrząs. Wiedzieli już o tym starogreccy tragicy. Czy zatem nie ma dla ludzkości nadziei? Jest. Zło musi zostać zrównoważone (przeważone!) przez miłość.

Mariamne. Herod - bezlitosny morderca, znany z rzezi niewiniątek, władca lubujący sie w pogańskich orgiach, tonący w autodestrukcji. I jego losy na jakiś czas łączą się z delikatną Mariamne. Narrator wielokrotnie podkreśla, że Herod ją kochał, ale ona kochała go zbyt mało, aby pełna przemiana mogła sie w nim dokonać. A gdzie brak miłości, wkrada się nienawiść, emanacja zła. I gdy król samotnie umiera w pustym pałacu, opuszczony nawet przez służbę, myśli o niej, o tej, którą stracił:
Nigdy jej nie zapomniał, była jedyną istotą, którą kochał. Aż dziwne, że ta miłość mogła przetrwać żywa przez całe jego długie i niedobre życie. Ale przetrwała. Wprost niepojęte, jak mogła utrzymać się przy jego niegodziwości. (...) Choć zupełnie nie wpłynęła na jego życie, nie zmieniła go ani trochę. (...) Nic nigdy nie mogło gozmienić. Gdyż był człowiekiem pustyni.

Trzy trudne teksty. Napisane dla tych, którzy nie boją sie zajrzeć do otchłani. Dla tych, którzy chcą siebie i innych przed nią ustrzec.

Herod był człowiekiem pustyni. I Kat. I Karzeł. Ale zawsze jest wybór między pustynią i ogrodem. Człowiek należy do ogrodu. Do tego, co rozkwita, nie tego, co karleje. Pustynia niech pozostanie miejscem wyciszenia, ale i próby. Bo można ją przemierzać, ale nie można się na niej zatrzymać. Trzeba wrócić, by świat wokół siebie uczynić ogrodem. I jednak Zło nie ma u Lagerkvista ostatniego słowa. Wielki moralista napisał w Dzienniku, będącym skądinąd także wybitnym, mądrym zamyśleniem (dane bibliograficzne poniżej), że jego celem nie jest jedynie eksploracja Otchłani. Przeciwnie:
Mnie chodzi o to, żeby szukać światła. Żeby dążyć do pozytywnej wiary w życie. Że życie niesie z sobą dobro.

Lagerkvist Pår, Notatki [wybór z Dzienników], przeł. Janusz B. Roszkowski, "Literatura na Świecie" 1984, nr 3, s. 171-201. (Sygnatura: cz M XX-5/3).
Lagerkvist Pår, Zło (Kat Karzeł, Mariamne), tł. ze szw. Zygmunt Łanowski, wyd. 2, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 1986, (Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich). ISBN 83-210-0478-4. (Sygnatury: 115002-3, 117748).
Ponadto:

Lagerkvist Pår, Karzeł, w: tegoż, Wybór prozy, wybór i przekład [ze szw.] Zygmunt Łanowski, wstęp Andrzej Chojecki, przypisy Zygmunt Łanowski i Andrzej Chojecki, Wrocław, Warszawa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1986, (Biblioteka Narodowa. Seria II, nr 218), s. 83-249. (Sygnatury: 119315, 133961, cz D IV-5/218).

środa, 14 października 2015

Co wolno (było) nauczycielowi.

Dziś Święto Edukacji Narodowej. Kierujemy do wszystkich Nauczycieli – czynnych i emerytowanych – najszczersze podziękowanie za podejmowany trud nauczania i wychowania kolejnych pokoleń. Przy okazji poczytajmy, jakie mieli prawa i obowiązki w przeszłości (nie tylko w Polsce). Oto kilka (czasem trochę zdumiewających szczegółowością) przykładów. :)

Na początku – arcypoważny dokument współczesny, czyli Karta Nauczyciela z 1982 roku (z późniejszymi zmianami). Po niej zaczniemy się cofać w czasie… 
Art. 6. Nauczyciel obowiązany jest:
1) rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę;2) wspierać każdego ucznia w jego rozwoju;3) dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego. (KN, rozdz. 2, art. 6, p. 1-3)

A teraz przenieśmy się za Ocean Atlantycki i do roku 1872. Oto niektóre obowiązki amerykańskich nauczycieli, wymienione bardzo dokładnie w Regulaminie (bibliografia – na końcu):

  • Nauczyciele mają obowiązek codziennie napełnić lampy i wyczyścić piece.
  • Każdy nauczyciel ma obowiązek codziennie przynieść wiadro wody i węglarkę węgla.
  • [Bezpośredni zwrot do nauczyciela] Przygotuj starannie pióra do pisania. Możesz je ostrzyć zgodnie z upodobaniami uczniów.
  • Mężczyźni starający się o rękę kobiety mogą uzyskać jeden wolny wieczór tygodniowo, natomiast ci, którzy chodzą do kościoła, mają prawo do dwóch wolnych wieczorów tygodniowo.
  • Po dziesięciu [! – nasz dopisek] godzinach spędzonych w szkole, nauczyciel może spędzić pozostały czas na czytaniu Biblii lub innych dobrych książek.
  • Kobiety, które wyjdą za mąż lub zaręczą się w niegodny sposób, zostaną usunięte z pracy.
  • Każdy nauczyciel powinien z każdej wypłaty odkładać odpowiednią sumę na starość, aby nie stać się ciężarem dla społeczeństwa.
  • Każdy nauczyciel, który pali tytoń, pije alkohol, często bywa w lokalach lub goli się u golibrody, daje podstawy do  zwątpienia w swoje dobre intencje, odpowiedzialność i uczciwość.
  • Nauczyciel, który wykonuje swą pracę z oddaniem i bez zastrzeżeń przez pięć lat, otrzyma podwyżkę w wysokości 25 centów tygodniowo, o ile zaakceptuje ją Rada Szkoły.


Cała wstecz! Przemieśćmy się znów do naszej Ojczyzny, tym razem podzielonej przez zaborców, do pierwszej połowy XIX stulecia. Rynek wydawniczy „obrodził” poradami dla  nauczycielek i guwernantek. Pisali je m.in. A. Machczyńska, A. Dybowski, L. Georgen, A. Kamieński, K. Nakwaska, E. Płużańska. Oto kilka zaleceń (wszystkie pochodzą z artykułu M. Stawiak-Ososińskiej – por. bibliografia): 
Tylko dusze uprzywilejowane, natchnione wewnętrznym powołaniem do tego świętego stanu, godnie spełniać go mogą. (Dybowski)

Zawód ten mogły zatem wykonywać kobiety kochające dzieci i młodzież, posiadające dobre zdrowie, skromnie i czysto ubrane (bez biżuterii!, zob. Georgen, Kamieński), wyrozumiałe, gotowe przyjąć obyczaje domu i nie zwierzać się chlebodawcom (którzy ze swej strony mieli im zapewnić możliwość odwiedzenia cztery razy w roku rodziny, zob. Georgen), taktowne, sprawiedliwe, szanujące starszych i odznaczające się ogładą towarzyską.
Aha! To ważne! Jeśli były guwernantkami w jednym domu, miały wstawać o godz.6 (zimą – pół godziny później). Jeśli prowadziły zakład dla panien (pensję, prywatną szkołę) - pobudka była latem o godzinie 5, zimą – o 6!
I wreszcie nasi wschodni sąsiedzi. Zarządzenie cara Piotra I z 1708 roku stanowiło (także o stosunku nauczycieli do dyrektorów), co następuje: 
Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego.


Może na dzisiaj wystarczy, ale zapewne jeszcze niejednokrotnie będziemy wracać do historii oświaty. Tyle tam fascynujących zagadnień!



BIBLIOGRAFIA
Matematołek, Nic konkretnego, czyli obowiązki nauczyciela, „Matematyka w Szkole. Czasopismo dla nauczycieli szkół podstawowych i gimnazjów”, nr 29 (2005), s. 46-47 (sygn. cz B III-4/6 d).

Stawiak-Ososińska Małgorzata, Rady i wskazówki dla polskich guwernantek pierwszej połowy XIX wieku, w: Nauczyciel. Zawód, powołanie, pasja, red. nauk. Stanisław Popek, Adam Winiarz, Lublin, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, 2009, s. 102-116 (sygn. 165454, 172831, cz D XI-3/1).