środa, 19 października 2016

Kącik Maturzysty - 32: Interpretacja wiersza. Julian Przyboś, Notre-Dame

Dziś przedstawimy wytyczne do interpretacji wiersza będącego opisem (?) dzieła architektonicznego. Notre-Dame JULIANA PRZYBOSIA, przedstawiciela Awangardy Krakowskiej (1922-1927). Tekst pochodzi z tomu Równanie serca (1938). Oto on:

Z miliona złożonych do modlitwy palców wzlatująca przestrzeń!

Lecz zdjęło mnie z iglicy jak z haka Wnętrze – przerażenie.

Wyszydzony i opluty śród poczwar rozdziawionych deszczem
wiem: Co znaczę ja żywy o krok od filarów!
Te mury z odrąbanych skał – jak łby ponade mnie
zmartwychwstają z sarkofagu.

Kto wstrząsnął tą ciemnością, nagiął –
i ogarnął?

Wiem. Obciążone Jezusami krzyże
trzeba wyostrzyć w piony budowniczych drabin
i swoją wolę, zrównaną z niezgłębionym lazurem,
swoją śmierć
z ostrołuku
trafić –

- tam na kluczu sklepienia
drga zamknięty pęd strzał –

I trwać pod hurgotem głazów szybujących coraz wyżej i wyżej,
aż je, nie skończone, nagły zawrót
stoczy ze szczytu
w dwie wieże, urwane dna.

Kto pomyślał tę przepaść i odrzucił ją w górę!

Źródło

Zacznijmy od nierzadko powtarzanej przez interpretatorów opinii, że wiersz jest ekfrazą. A co to? Ekfraza (gr. ékphrasis = dokładny opis) - utwór poetycki będący opisem dzieła malarskiego, rzeźby lub budowli. Dlaczego zatem w pierwszym zdaniu przy słowie "opis" stawiam pytajnik? Ponieważ nie wydaje mi się, że mamy tu z nim do czynienia w dosłownym znaczeniu. Owszem, wymienia się niektóre elementy architektury (np. filary, mury, ostrołuk, sklepienie, wieże) i wystroju świątyni (np. krzyże, poczwary, tzn. gargulce). Jednak "opis" kojarzy się ze statyką, a ten jest - można powiedzieć - samą dynamiką! Widać to na "pierwszy rzut oka":
- Pierwsza i ostatnia strofa - jednowersowe zdania zakończone wykrzyknikami, sugerującymi  emocjonalne podejście podmiotu do tematu. To nastawienie wyrażają też słowa: przerażenie, wstrząsnął.
- Strofy o  nierównej długości, nieregularność wiersza.
- Duże i małe litery - użyte dowolnie, według absolutnie subiektywnych reguł. Jednym z najważniejszych wyrazów jest Wnętrze.
- Rymy niedokładne, np.asonanse - spajają ze sobą podobne lub dopełniające się treści (np. przestrzeń - wnętrze, nagiął - ogarnął, przestrzeń - deszczem).

W katedrze wszystko "żyje": drga, szybuje, (s)toczy się... Zatem - słowami kluczowymi są: przestrzeń i następujący w niej ruch. Wyrazy z tego rozległego pola znaczeniowego wymienił w swej interpretacji Stanisław Barańczak. Wspominam o nim, bo sam był poetą, więc człowiekiem wyczulonym na tekst wierszowany. Jakie to słowa? Oto skan:




Barańczak dostrzegł jeszcze jedną ważną kwestię: kompozycyjną funkcję opozycji będących osią "architektury" (tak to sobie nazwijmy!) wiersza:
- otwarcie (np. wyrazy: przestrzeń, niezgłębionym, drga) – zamknięcie (np. wnętrze, ogarnął, klucz),
- ruch, zmiana (np. pęd, wyostrzyć w piony, hurgotem głazów szybujących)  – bezruch, trwanie (np. obciążone, śmierć, urwane),
- góra (np. wzlatująca, szybujących, coraz wyżej i wyżej, ze szczytu, odrzucił w górę) – dół (np. zdjęło, stoczy z, nagiął, pod, w dna, przepaść). Tych opozycji jest chyba najwięcej.
Źródło
Podobna dynamika cechuje zachowanie podmiotu lirycznego. To nie jest osoba jedynie obserwująca, kontemplująca piękno budowli. Ona jest aktywna, zaangażowana emocjonalnie w to, co widzi (por wspomniane wykrzyknienia). Także do jej przeżyć odnosi się opisany wyżej układ: góra - dół. Przerażenie jest wyrazem jakby nie pasującym do kontekstu. Spodziewalibyśmy się raczej "ekstazy", "zachwytu" itp. Ciemność - kolejny zadziwiający rzeczownik, bo przecież tyle pisze się o świetle "grającym" w szybach witraży gotyckich katedr! Dwukrotne użycie czasownika wiem też świadczy o tym, że podmiot jest aktywny. Analizuje, jak powstało to piękno. Konsekwentnie buduje ciągi przyczyn i skutków. Np. trudna metafora Wyszydzony i opluty śród poczwar rozdziawionych deszczem stanowi zapis obserwacji maszkaronów: opluty, bo one mają otwarte paszcze, z których cieknie woda deszczowa. A ostatnie zdanie, zaczynające się zaimkiem pytajnym (Kto?), będące jednak wykrzyknieniem? Po prostu: odwrócenie perspektywy. Zwyczajne u człowieka, który - stojąc na ziemi - długo patrzy w górę. Zwykły zawrót głowy. Wtedy "dół" (otchłań, przepaść) jest na "górze". Bo w pierwszym wersie mieliśmy wzlatującą przestrzeń, w ostatnim, po długim analizowaniu jej elementów - przepaść [odrzuconą w górę].

Wróćmy jeszcze do pierwszego wersu: Z miliona złożonych do modlitwy palców wzlatująca przestrzeń! Jaki to rodzaj metafory? Oczywiście, synekdocha. Zamiast "złożonych dłoni", mamy palce. Rozłóżmy na czynniki etapy skojarzenia, które stało się podstawą "zbudowania" (to w kontekście całości chyba właściwe słowo!) tego środka stylistycznego:
- etap 1: ostrołuk, będący symbolem dążenia w górę;
- etap 2: złożone dłonie, czyli symbol tego, co wyżej;
- etap 3: dostrzeżenie  podobieństwa jednego i drugiego (architektury i palców złożonych dłoni).
Dlaczego zredukowano człowieka do dłoni (palców)? Żeby pokazać jego małość wobec wielkości sztuki. Bezradny podziw przerażenie. I jeszcze jeden środek: oksymoron (wzlatująca przestrzeń). Tak też wyraża się emocje (nie wprost).
Źródło

Zadajmy sobie ponownie wstępne pytanie. Czy to ekfraza? Wydaje się, że nie jest to wiersz "opisowy", ale raczej refleksyjny. Subiektywny obraz katedry i zapis własnych przeżyć podczas jej oglądania. Poczucie przytłoczenia jej ogromem i wspaniałością (Co znaczę ja żywy o krok od filarów!).

I jeszcze jeden  wymiar utworu. Metatekstowy. Podmiot liryczny jest twórcą (wiersza). Nie mógł nie postawić pytania o twórcę monumentu, na który patrzy:

Kto wstrząsnął tą ciemnością, nagiął –
i ogarnął? (...)
Kto pomyślał tę przepaść i odrzucił ją w górę!


Po pierwszym pytaniu następuje rozbudowana odpowiedź, wprowadzona przez czasownik Wiem. Trzeba przezwyciężyć śmierć I trwać - jak posąg z tej katedry. Końcowe pytanie - wykrzyknienie, to złożenie hołdu tamtemu artyście. Bo on trwa w swoim dziele.

Aneks. Może jakimś tropem interpretacyjnym będzie także cytat z książki Poeci polscy XX wieku. Biogramy. Wiersze. Komentarze:

Wiersz nie jest (...) prostym, statycznym i werystycznym [realistycznym - przypis mój] opisem (...) katedry (...), lecz próbą zbudowania jej pełnego dynamizmu odpowiednika w postaci utworu poetyckiego. Poeta niejako cofa się do stadium budowy katedry Notre-Dame i odtwarza akt jej kreacji. Próbuje również psychicznie zmierzyć się z tym arcydziełem architektury i zbiorowego wysiłku ludzkiego, którego artystyczną wielkość porównuje z własną małością.

Kontekst - inne teksty kultury.
- Inne "katedralne" wiersze Przybosia: Widzenie katedry w Chartres; Przed Notre-Dame po latach; Notre-Dame III; Katedra jest biała; Widok z wieży Notre-Dame; Abstrakcja i gotyk; Katedra w Lozannie. Wiersze innych poetów: Fioletowy gotyk Mirona Białoszewskiego.
- Powieść: Katedra Marii Panny w Paryżu Victora Hugo.
- Dramat: Morderstwo w katedrze Thomasa Stearnsa Eliota.
- Rozprawa naukowa: Czasy katedr. Sztuka i społeczeństwo Georgesa Duby'ego.
- Obraz: Katedra w Rouen Claude'a Moneta.
Źródło

Bibliografia (wybór, pozycje dostępne w PBW)
Barańczak Stanisław, Wzlot w przepaść. Julian Przyboś: Notre-Dame, w: tegoż, Pomyślane przepaście. Osiem interpretacji, Katowice 1995, s. 23-51.
Dziadek Adam, Uobecnianie przedmiotu – Notre-Dame Juliana Przybosia, w: Tegoż, Obrazy i wiersze. Z  zagadnień interferencji sztuk w polskiej poezji współczesnej, Katowice 2004, s. 29-49.

poniedziałek, 17 października 2016

Literackie obrazy zwierząt - część 2: Wolne, piękne i malownicze

Są piękne i wolne. Malowniczo potrząsają grzywami. Z dzieciństwa pamiętam śliczny film Szczęśliwy, kto jak Ulisses (1970, reż. Henri Colpi). Tytuł jest nawiązaniem do utworu poetyckiego Joachima du Bellay, przedstawiciela renesansu. Nigdy nie zapomnę widoku "tańczącego" z innymi końmi Ulissesa w parku narodowym Vaccares. Arcydzieło. I westerny... Ale dziś tylko incydentalnie wspominamy filmy.

W NAJWIĘKSZYCH TEKSTACH KULTURY

Tradycyjnie, zacznę od tekstów największych. Skrótowo, punktowo, ale pominąć nie sposób.

Biblia. Przykład najbardziej znany - czterej jeźdźcy z Apokalipsy św. Jana (Ap 6,1-8). I konie. Są to - według Biblii Tysiąclecia - mustangi: biały (którego dosiada zwycięzca), "barwy ognia" (mający odebrać Ziemi pokój), czarny (trzymający wagę) i "trupio blady" (ze Śmiercią jako jeźdźcem).

Mitologia. Koń trojański - najbardziej czytelny symbol podstępu. Klacze Diomedesa – ich uprowadzenie było jedną z prac Heraklesa. Nieuporządkowana stajnia Augiasza. Skrzydlaty Pegaz - metafora natchnienia. Ujeżdżanie koni przez Kastora i Polluksa... Pamiętajmy też o antycznej rzeźbie. O rumakach wyrzeźbionych przez Lizypa, a uwiecznionych w literaturze popularnonaukowej za sprawą Zenona Kosidowskiego (w książce właśnie tak zatytułowanej: Rumaki Lizypa).

W KRĘGU RYCERSKIEJ LEGENDY, (ROMANTYCZNEJ) GROZY I BAŚNI

Konie średniowiecznych Rycerzy Okrągłego Stołu i rycerskich zakonów, krzyżowców, władców. Jeździec na siwym koniu - romantyczna nowela Theodora Storma, przywołująca historię z dawnego podania. Inny romantyk. Amerykanin, Edgar Allan Poe, to autor przedziwnego opowiadania Metzengerstein. Lepiej nie czytać w nocy. Aż strach się bać. I  opowiadanie nawiązujące do polskiego mitu narodowego, choć napisane w XX wieku. Obrazek z kampanii wrześniowej 1939 roku: Lotna Wojciecha Żukrowskiego. A ujęcia baśniowe? Bardzo liczne, np. inteligentny Konik Garbusek Piotra Jerszowa albo baśń o Szklanej górze.

W KRĘGU REALIZMU (I NATURALIZMU)

Coś z epoki pozytywizmu: Nasza szkapa Marii Konopnickiej. Późniejsze utwory o smutnym losie zwierzęcia, to Black Beauty Anne Sewell czy Łysek z pokładu Idy Gustawa Morcinka (płakaliśmy nad nim w szkole, bo był lekturą). Wymieńmy jeszcze realistyczne przedstawienie dziejów Kasztanka Johna Steinbecka, Konia z Hogget Tarjei Vesaasa i Zaklinacza koni Nicholasa Evansa (któż nie pamięta uroczego Roberta Redforda w jego filmowej adaptacji z  1998 roku?).
Źródło
W KRĘGU UJĘĆ POETYCKICH

Tu warto wspomnieć modernistyczną pisarkę, Beatę Obertyńską. Piszącą przed i po wojnie Ewę Szelburg-Zarembinę (Koń). Także wiersz pod tym samym tytułem autorstwa Władysława Sebyły, lirycznego kolejarza, który młodo zobaczył oblicze śmierci w lesie katyńskim. I koniecznie przeraźliwie smutny tekst Końskie kolana Kazimierza Wierzyńskiego. W obrębie meliki (a przecież z niej wywodzi się poezja!) mamy legendarne Konie Władimira Wysockiego. Drżeliśmy z wrażenia, słuchając nieco zachrypniętego głosu barda, który zawarł w tym tekście wszystkie tęsknoty własne i swojego pokolenia.

KU METAFORZE

Jeśli przenośnia, to modernizm. Na przykład O bohaterskim koniu i walącym się domie Jana Kasprowicza. Dziś rzeczownik "dom" odmienilibyśmy inaczej, prawda? Ale w tytule jest właśnie tak. Z najsławniejszych tekstów wymieńmy jeszcze filozoficzne Podróże Gullivera Jonathana Swifta, awangardowe, surrealistyczne opowiadanie Koń na księżycu Luigi Pirandella oraz Folwark zwierzęcy George'a Orwella. Także Czyż nie dobija się koni? Horace'a McCoy'a. Ale to o tańcu. Powieść z koniem zapewne ma tę styczność, że chyba trzeba mieć końskie zdrowie, by wytrzymać morderczy taniec.

W ZWIĄZKACH FRAZEOLOGICZNYCH

Końskie zdrowie... Właśnie, związki frazeologiczne. Czarny koń; darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby; i w sto koni nie dogoni; konia z rzędem; konie z kimś kraść; koń by się uśmiał; koń, jaki jest, każdy widzi; koń trojański; końska dawka (kuracja); łaska pańska na pstrym koniu jeździ; mieć konika (czyli "pozytywnego" bzika); pańskie oko konia tuczy; pędzić co koń wyskoczy; postawić na dobrego konia; silny jak koń (czasem - wymiennie - tur); słowo się rzekło, kobyłka u płotu(a); wsiąść na dobrego konia; zjeść konia z kopytami; znać się jak łyse konie; zrobić w konia. Kto wymieni jeszcze inne, niech... będzie dumny, że tyle wie :). 

ANEKS

Może jeszcze co o innych kopytnych? Są do koni podobne, a jednak stanowią, by tak rzec, swoistą karykaturkę mustangów. Osły. O biblijnych osiołkach była mowa w poprzednim odcinku. Do tych ujęć nawiązuje w swej poezji ks. Jan Twardowski (np. Taki mały). Często spotykamy to sympatyczne zwierzątko w bajkach lub baśniach (np. Ośla Skórka Charlesa Perraulta). Zagościło również w wielkim tekście kultury - w Mitologii greckiej (mit o Królu Midasie z oślimi uszami).

A które zwierzęta przedstawimy za tydzień? Najwierniejsze z wiernych. I te, które chodzą własnymi drogami.
Źródło

piątek, 14 października 2016

Książki (nie)zapomniane - Uroczy, okrutny czarodziej

Na Oceanie Indyjskim tworzyły się bujne monsuny i gwałtowne baśnie. W jego wodach odbijały się urzekające gwiazdy tysiąca i jednej nocy. Na jego białych plażach brązowi ludzie majaczyli gorączkowe sny. (...) Był to ocean nadziei hardych i płomiennych, nadziei często zawiedzionych, nadziei wciąż od nowa się odradzających...

Czy to początek pięknej baśni o dalekich krainach, pełnych egzotyki i tajemnicy?  Nie. Cytat z Wyspy kochających lemurów ARKADEGO FIEDLERA (1894-1985), przyrodnika i podróżnika, autora urzekających barwnym stylem reportaży z 30 wypraw na różne kontynenty, których plonem były 32 książki. Także porucznika Wojska Polskiego (Dywizjon 303 zapewne kojarzymy jako szkolną lekturę). Na Madagaskar, któremu poświęcona jest wspomniana książka, podróżował dwukrotnie. I zachwycił go do tego stopnia, że poświęcił mu aż sześć tytułów. Znajdujące się w naszych zbiorach wyróżniam pogrubionym drukiem: Jutro na Madagaskar (1939), Żarliwa wyspa Beniowskiego (1946), Radosny ptak drongo (1946), Gorąca wieś Ambinanitelo (1953), Wyspa kochających lemurów (1957), Madagaskar, okrutny czarodziej (1969).

Niezwykła wyspa i niezwykli ludzie. (...) Ile razy uchodziła (...) za najgorsze piekło i za najpiękniejszy raj, jak często Malgasze wydawali się wcieleniem zbrodni i jednocześnie cnót wszelakich! Tysiące przybyszów i setki badaczy łamało sobie głowy, by zrozumieć wyspę i ludzi - i nie doszło do celu. (Madagaskar, okrutny czarodziej)

Czwarta pod względem wielkości wyspa na świecie i pierwsza w Afryce, zróżnicowana pod względem krajobrazu czy roślinności, stanowi nie lada zagadkę. Posiada trzy strefy klimatyczne: tropikalną, umiarkowaną i suchą. Jej wschodnie wybrzeże jest nizinne, ale przechodzące w strome (i malownicze!) urwiska. Zachodnie - obfituje w małe zatoki i rozległe równiny. Centralną część stanowi wyżyna. Na północy rozciągają się góry wulkanicznego pochodzenia, a na południu - płaskowyże i pustynie. I ciekawostka: z południa już bardzo blisko do... Europy! Ale żeby wszystko było jasne: mam na myśli wyspę o takiej nazwie, liczącą znacznie :) mniej kilometrów kwadratowych niż nasz kontynent, bo tylko 28.

Madagaskar... Pozwolę sobie jeszcze dodać garść informacji udostępnioną w liście, który niedawno otrzymałam od koordynatora programu Misja Szkoła. Pomoc dzieciom trzeciego świata. Myślę, że obrazuje jeszcze więcej paradoksów Czerwonej Wyspy:

Tu wszystko jest naj! Żyje tu najwięcej gatunków lemurów, najwięcej gatunków baobabów, a aż 80 % roślin i zwierząt to okazy, których nie spotka się w żadnym innym miejscu na kuli ziemskiej. Występuje m.in. kameleon lamparci – największy przedstawiciel swojego gatunku oraz kameleon karłowaty – najmniejszy gad świata, niewiele większy od… mrówki. A to nie koniec (...) wyliczanki. Wyspa jest też największym eksporterem wanilii, a jej krajobraz swą różnorodnością może przyprawić o zawrót głowy.

Wszystko jest naj! Powróćmy do Fiedlera. W Madagaskarze, okrutnym czarodzieju, niezwykle plastycznie sportretował przy pomocy słów wizerunek stolicy kraju, Antananarivo:

Francuzi (...) zabrali się do kopciuszka i przerobili go w nowoczesny klejnocik (...) maniacy upiększania zalali miasto istną powodzią zieleni. Zwieźli drzewa ze wszystkich stron świata, nawet dęby z Francji, rozkwiecili aleje i bulwary barwami tęczy. (...) Kwiaty wymierzały tu czas, stwarzały swoisty kalendarz w mieście. Co miesiąc rozkwitały inne (...), każdy miesiąc miał swe szczególne (...). A równocześnie zjawiały się motyle. Liczne i nerwowe, jakby w rozterce co do wyboru kwiatów.

Tak prezentowało się pod koniec lat 60. (i raczej wygląda współcześnie - widziałam zdjęcia!) miasto szumnie obnoszące w swej nazwie symbol potęgi. Końcówka "-arivo" oznacza "tysiąc". Miejscowi wszystko, co znaczące, hojnie nim obdarzali (stąd sporo nazw kończących się w ten sposób).

Ludzie. Urodziwi, raczej o hinduskich niż typowo afrykańskich rysach (teorię ich indyjskiego pochodzenia autor także przedstawia), ale nieskorzy do wzmożonego wysiłku, zróżnicowani plemiennie. Sakalawowie, Merinowie, Mahafalowie... W głowie kręci się od trudnych nazw... Prawie 80 % żyje w buszu. Tak ich zobaczył podróżnik:

Siedzieli, leżeli, odpoczywali od rana do południa i od południa do wieczora, trawili słodko, patrzyli przyjemnie na kobiety, roili różowe sny, myśleli o niebieskich migdałach, drzemali... (Wyspa kochających lemurów)

Europejczycy przebywający na wyspie podkreślają, że owa urocza charakterystyka jest tylko w części prawdziwa. Tubylcy potrafią być nieobliczalni. Także agresywni. Ale czy to nowość? Człowiek zawsze pozostanie zagadką.

Zwierzęta. Madagaskar - Wyspa kochających lemurów. Właśnie, lemur. Najbardziej znany miejscowy okaz fauny. Potrafi pokochać człowieka. Żywi wielkie pragnienie bliskości:

Zwierzęta są często jak ludzie – potrzeba im tylko trochę ciepła ludzkiej życzliwości, by nagle z ukrytych głębi buchnęły źródła nowych uczuć i trysnęły niespodziane wartości duszy.

Obyczaje. Parzenie kawy. Historia. Polacy w dziejach wyspy. Barwna sylwetka Maurycego Beniowskiego. Heroiczna postać ks. Jana Beyzyma, ofiarnie pracującego wśród trędowatych. Codzienność i odświętność. Miasta i prowincja. Busz. Każdy z wymienionych reportaży jest próbą zgłębienia tajemnic tego niezwykłego miejsca na Ziemi. Wyspy, która wabi. Wyspy, która woła. Czerwonej, żarliwej, gorącej. "Okrutnej", a czarującej.

Bibliografia (pozycje dostępne w PBW)
Fiedler Arkady, Gorąca wieś Ambinanitelo, Warszawa 1953. (Sygnatura: 6987).
Fiedler Arkady, Madagaskar, okrutny czarodziej, [wyd. 3], Warszawa 1982. ISBN 83-207-0556-8, 83-207-0211-9 (błędny). (Sygnatury: 100019, 100737). Także wyd. 1, 1969. (Sygnatura: BS 34459).
Fiedler Arkady, Wyspa kochających lemurów, [wyd. 3], Warszawa 1986. ISBN 83-207-0613-0. (Sygnatura: 115408).

środa, 12 października 2016

Kącik Maturzysty – 31: Inaugurujemy kolejny rok spotkań

W miniony poniedziałek byłam (pisze p. Basia) w cieszącej się kilkudziesięcioletnią historią i dobrą sławą katowickiej szkole - w Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych, gdzie miałam przyjemność przeprowadzenia dla jej Uczniów pogadanki na temat nowej formuły matury z języka polskiego.

Kolejny rocznik przygotowuje się do egzaminu dojrzałości. Zatem już pora, by rozpocząć także drugi rok spotkań w Kąciku Maturzysty. Nowy odcinek będzie się ukazywał w każdą środę o godz. 15 (chyba że będzie jakieś superważne święto lub... nastąpi nieprzewidziane, znaczne utrudnienie, np. choroba, czego Wam ani sobie nie życzę).  Zapraszamy do niego Uczniów wszystkich szkół - w naszym województwie i poza nim. Gdziekolwiek są. Także młodszych, bo... już za rok, za dwa lub trzy... Matura. Możliwe, a raczej niemal pewne, że nastąpią zmiany. Może kolejna reforma? Ale to nam w niczym nie przeszkodzi. Zakres materiału, który przedstawimy, na pewno się przyda. Ponieważ kanon literatury polskiej i światowej warto znać. Ponieważ będziemy ćwiczyć metody odbioru tekstów kultury w ich kontekstach. Ponieważ uwrażliwimy się na zjawisko intertekstualności, tak ważne we współczesnym świecie, w którym dzieła (literackie i artystyczne, muzyczne, filmowe) niejako ze sobą "rozmawiają", oświetlają się wzajemnie i inspirują. Będziemy wytrwale kształtować i ćwiczyć ich świadomy odbiór. Przykłady? Pomyślmy o niezliczonej ilości adaptacji filmowych książek, o poezji śpiewanej, czerpaniu przez kino (ale też balet, piosenkarzy, malarzy) z przebogatej tradycji dorobku poprzednich epok. O wielu z nich już pisałam na blogu (poza Kącikiem Maturzysty). W grudniu pojawi się trzyczęściowy materiał o legendzie arturiańskiej w tekstach kultury (ze szczególnym uwzględnieniem filmu).

A w Kąciku... Co w planach? Na pewno:
- Interpretacje wierszy. Szczególnie tych, które nawiązują do obrazów, rzeźb i architektury. O tej ostatniej rzadziej się myśli w kontekście tematów "artystycznych", zatem za tydzień pokażę właśnie taki utwór.
- Omówienie wszystkich lektur z "gwiazdką", tzn. absolutnie obowiązkowych (według aktualnej Podstawy programowej). Przedstawię je w historycznym układzie - według epok. Oczywiście, także lektury z gimnazjum, bo egzamin maturalny obejmuje również ich znajomość.
- Prezentacja niektórych najwybitniejszych utworów z literatury powszechnej XX i XXI wieku (jeśli wystarczy czasu). Podstawa programowa pozostawia wybór nauczycielowi, ale podaje pewne sugestie. Decydując, co omówić, skorzystam zarówno z podpowiedzi Podstawy, jak również z pozycji najczęściej wskazywanych przez metodyków i doświadczonych polonistów.
- Ćwiczenia. Najczęściej były na końcu odcinka. Najczęściej były to tematy rozprawek. Zadaniem Ucznia było na ogół dobranie literatury (lub także innych tekstów kultury, co było zaznaczone w ujęciu tematu), którą wziąłby pod uwagę pisząc rozprawkę. (P)odpowiedź - wyróżniona kolorem - znajdowała się zawsze na początku następnego odcinka. W bieżącym roku raczej nie będzie ćwiczeń pod zagadnieniem, ale zaproponuję odcinki będące w całości zestawem ćwiczeń (którym od razu będzie towarzyszyć odpowiedź).
- Tematy językoznawcze. Uczniowie nierzadko się ich obawiają. Spróbujemy przećwiczyć także tę grupę zagadnień. Odsyłam jednocześnie do poprzednich Kącików. Tam były i ćwiczenia, i artykuły merytoryczne.
- Może zinterpretujemy także niektóre filmy reżyserów wymienionych w Podstawie programowej? To już na pewno świetnie uczynili poloniści. Zatem, jeśli do nich nawiążę, to może do tych mniej znanych (albo z poziomu rozszerzonego, bo zawsze warto wiedzieć więcej:)).

O jedno proszę! Powiedzcie o tym Kąciku znajomym Koleżankom i Kolegom. Także z niższego rocznika. Na pewno znajdą tu coś dla siebie. Uczmy się razem. Stwórzmy jak największą klasę... bez ścian.
Projekt A. Musiał

poniedziałek, 10 października 2016

Literackie obrazy zwierząt - część 1: (Nie tylko szklana) menażeria

10 października. Ostatni dzień Światowego Tygodnia Zwierząt. Obchodzi się go od 1931 roku, tzn. od konwencji ekologicznej we Florencji, która za jego początek uznała 4 października, ustanawiając wtedy Światowy Dzień  Zwierząt. Jest to zarazem wspomnienie św. Franciszka z Asyżu, wielkiego miłośnika wszystkich stworzeń. Celem tych dni jest zwrócenie uwagi na los cierpiących, bezdomnych zwierząt, nielegalne hodowle psów przeznaczonych do krwawych walk, wyeksponowanie ich nędznych warunków bytowania i okrutnego traktowania przez człowieka. Chociaż mija 85 lat od przyjęcia konwencji, w Polsce po raz pierwszy zorganizowano te dni w 1993 roku. Wcześniej mówiło się czasem o październiku jako Miesiącu Dobroci dla Zwierząt, ale znacząca akcja informacyjna pojawiła się właśnie we wspomnianym czasie.

Przez trzy najbliższe poniedziałki (właśnie w tym Miesiącu!) będziemy przypominać niektóre najsławniejsze literackie ujęcia fauny oraz odniesienia językoznawcze (związki frazeologiczne, w których zwierzęta pełnią "główną rolę”).

W DZIECIĘCYM ŚWIECIE
 
Prezentując literackie motywy, tradycyjnie rozpoczynamy od największych tekstów kultury. Dziś będzie nieco inaczej. Zwierzęta nader często pojawiają się w literaturze dziecięcej, czasem także młodzieżowej. One więc inaugurują wyliczenie.

O tym, że zwierzęta potrafią mówić, wie każdy, kto czyta(ł) baśnie. Świetnie porozumiewali się z nimi Doktor Dolittle, bohater cyklu powieści Hugha Loftinga, czy Mowgli z Księgi dżungli Rudyarda Kiplinga. Głosu Złotej rybki słuchał rybak z popularnej baśni. Słowik konwersował u Hansa Christiana Andersena z cesarzem, a Tarzan - bohater stworzony przez Edgara Rice’a Burroughsa - zdobył nawet nad nimi niemałą władzę. Natomiast fakt, iż zwierzęta (nierzadko pomimo różnych ras i miejsc zamieszkiwania na okręgu Ziemi) rozmawiają ze sobą, nie jest niczym specjalnie odkrywczym w tym gatunku literackim. Wystarczy przypomnieć O czym szumią wierzby Kennetha Grahame'a albo Kubusia Puchatka Alana Alexandra Milne'a. Akurat te ostatnie wszystkie "kwaterowały" w Stumilowym Lesie, zatem w pobliżu siebie. Z sympatią zapewne myślimy o Muftim, osiołku Laili Aliny Centkiewicz, mądrej, Rosochatej-Matce-Łani z Białego statku Czyngiza Ajtmatowa, Baranku z Małego Księcia Antoine'a de Saint-Exupéry'ego. No, może o wężu już mniej...

Inne lekturowe wspomnienia? Z najmłodszych szkolnych lat chyba pamiętamy Rogasia z Doliny Roztoki Marii Kownackiej, na którym, powiedzmy niezupełnie poprawnie, ćwiczyłam po lekcjach "piękne czytanie" (przed konkursem). Działo się to pod czujnym spojrzeniem wymagającej bibliotekarki. W szkole zachwyciłam się
Zwierzętami z lasu dziewiczego Arkadego Fiedlera. Nie były lekturą, ale, wypożyczywszy jedną książkę tego autora, ochoczo sięgałam po kolejne (np. Małego Bizona czy Radosnego ptaka drongo i wszystkie pozostałe). A potem były książki Jamesa Olivera Curwooda i Jacka Londona! Kochałam je. Wszystkie.

NAJWIĘKSZE TEKSTY KULTURY

Największe z wielkich, to - rzecz jasna - Biblia oraz Mitologia grecka i rzymska, niewyczerpane źródła motywów.

Biblia. Zwierzęta wspomina się już w Księdze Rodzaju, w opisie stworzenia świata (Rdz, 1,20-26) czy w historii Noego (Rdz 6,8 - 9,29). Potem mamy węża - widzialne wcielenie kusiciela. Symbol to zresztą niejednoznaczny. (Wystarczy wspomnieć wywyższenie go na pustyni, Lb 21,4 – 9, lub w wizji przyszłego przyjacielskiego życia wszystkich stworzonych istot, Iz 11,6-8). Kilkakrotnie pojawia się też osioł (np. oślica Balaama, Lb, 22,27-34, ewangeliczny wjazd Jezusa do Jerozolimy). Zwierzęta są symbolami samych Ewangelistów (lew – św. Marka, wół lub byk - św. Łukasza, orzeł - św. Jana)... Poprzestańmy na tych egzemplifikacjach, dla porządku dodając, iż Dorothea Förstner w imponującej rozmiarami monografii Świat symboliki chrześcijańskiej (mamy w czytelni!) wymienia 47 gatunków. Ich charakterystyka zajmuje aż 87 stron!

Przejdźmy do Mitologii. Tutaj znowu mamy przeobfitość. Lew lernejski, łania kerynejska, byk kreteński, liczne "przebrania" Zeusa, wilczyca rzymska...
Źródło
OD DOSŁOWNOŚCI KU METAFORZE

Wszystkie zwierzątka – nawet najmniejsze (np. mrówka, chrabąszcz, myszka) są przedmiotem zachwytu poety-przyrodnika, ks. Jana Twardowskiego. Mrówko, ważko, biedronko; Pytanie; Uświęcenie… I wiele innych. Pogodne obrazki natury niepostrzeżenie potrafią zamieniać się w metaforę (np. „buldog sumienia”). Jeśli już jesteśmy w kręgu poezji, przypomnijmy jeszcze sensualistyczne ujęcia Bolesława Leśmiana (Wół wiosnowaty). A coś z prozy? Groźny-niegroźny wilk z Gubbio w Kwiatkach św. Franciszka z Asyżu. Przy okazji: o wilku w literaturze można by napisać spory rozdział!

Oto alegorie. Pełno ich w bajkach, niekoniecznie adresowanych do dzieci. Szerokie spektrum twórców i epok: od Ezopa, przez Jeana de La Fontaine’a, Ignacego Krasickiego, Stanisława Trembeckiego, Adama Mickiewicza, aż do Wiesława Drabika i innych współczesnych autorów.

Jeszcze kilka największych (rozmiarami) metafor literackich ze zwierzętami w „rolach głównych”: Moby Dick albo Biały wieloryb Hermana Melville’a, Wilk stepowy Hermanna Hessego, Folwark zwierzęcy George’a Orwella, Słoń Sławomira Mrożka, Szklana menażeria Tennessee Williamsa. I tych najmniejszych – Robak zdobywca Edgara Allana Poe’a.
Źródło
WE FRAZEOLOGII

... I w związkach frazeologicznych. Mamy ich mnóstwo. Na przykład... Bazgrać jak kura pazurem; mieć węża w kieszeni; siedzieć cicho, jak mysz pod miotłą; słoń w składzie porcelany; pasować jak wół do karety; przyszła koza do woza; sprytny jak lis itd. Dlatego zadanie domowe: wymyślmy ich kilka...

Na dzisiaj wystarczy. A co za tydzień? Zwierzęta wolne, piękne i malownicze.
Źródło
 

piątek, 7 października 2016

Szybkopędy, kolebka Hobbitów, duże miasto, w którym po ulicach „spacerują” zające i kaczki, filmowi superbohaterowie... Prasówka z aktualnych czasopism

Winczewski Piotr, Kilka słów o: szybkopędach, kołowcach, welocypedach, cyklach, bicyklach, trycyklach oraz najzwyklejszych w świecie rowerach, Wychowanie Fizyczne i Zdrowotne” 2016, nr 4, s. 4-9

Naszkicowanie pierwowzoru roweru przypisuje się Leonardowi da Vinci. Trudno dziś rozstrzygnąć, czy rzeczywiście skonstruował on ten pojazd. Z całą pewnością jednak pod koniec XVIII w. we Francji Made de Sivrac wyprodukował „velocifére” (po spolszczeniu welocyped), co zapoczątkowało dynamiczną ewolucję pojazdów tego typu.

Pojazd Sivraca nie miał… kierownicy, a osoba jadąca odpychała się stopami od ziemi. Trudno jej też było zmieniać kierunek jazdy, bo przednie koło było ustawione sztywno. Kolejną „formę przejściową” w drodze do skonstruowania dzisiejszego roweru stanowi drewniana drezyna, napędzana analogicznie jak pojazd wspomniany wyżej. Dodanie kierownicy przy przednim kole, umożliwiające wykonywanie ruchów na boki, to wynalazek z 1817 r., zaś pedały dodali nieco później Pierre i Ernest Michaux (ojciec i syn). W celu zwiększenia prędkości pojazdu maksymalizowano wielkość przedniego koła. Łańcuchy i przekładnia jeszcze wówczas nie zostały wymyślone… Więcej ciekawostek z historii kolarstwa i turystyki rowerowej – we fragmentach publikacji z końca XIX i z XX stulecia.
Prewęcka Karolina, Rajska kolebka Hobbitów, „Eko i My” 2016, nr 7-8, s. 34-37

Wyspa Flores nazywana jest perłą wśród ponad osiemnastu tysięcy wysp indonezyjskich. Swoją nazwę zawdzięcza co najmniej kilku czynnikom. Urzeka krajobrazami, przeróżnymi atrakcjami, począwszy od endemicznego „smoka”, czyli wielkiego gada, warana z Komodo, poprzez różnobarwne jeziora, ciemnozieloną dżunglę, turkusowe morze, gorące, pachnące siarką źródła, wulkany (…), aż po system organizacji życia tutejszych gościnnych plemion.

Na wyspie stworzono dwa parki narodowe oraz liczne rezerwaty przyrody. Malowniczy krajobraz tworzą wulkany, góry, bambusowy las, wysokie palmy, jeziora, wodospady i urokliwie rozlokowane między nimi plantacje ryżu, kukurydzy czy kawy. Miłośnicy opalania lub nurkowania mogą podziwiać piękne plaże i rafę koralową. Jedną ze szczególnych atrakcji są trzy jeziora, usytuowane na szczycie wygasłego wulkanu, z których każde ma inny (i zmieniający się!) kolor wody. Raz odcień jest błękitny lub zielony, innym razem brązowy, czerwony, biały, nawet czarny. Co jest tego przyczyną? Ta oraz wiele innych informacji – w interesującym, ozdobionym pięknymi, barwnymi fotografiami artykule.

Jansen Nina, Artis - dzikie miejsce w sercu cywilizacji, „ Eko i My” 2016, nr 7-8, s. 45-49

Artis jest najstarszym ogrodem zoologicznym w Holandii, objętym patronatem holenderskiej królowej. Mieści się w centrum Amsterdamu i od prawie dwustu lat jest wkomponowany w krajobraz holenderskiej stolicy. Spacerując po mieście, można spotkać papugi, zające, przechodzące przez ulicę kaczki oraz zobaczyć fruwające nad miastem przeróżne gatunki ptaków. Na terenie parku znajdują się zabytkowe budynki pochodzące z XIX wieku. Monumentalne budowle i fascynujące rzeźby dodają temu miejscu szczególnego uroku.

Założycielem ogrodu (w 1838 r.) był G.W. Westerman, bogaty księgarz i wydawca, który zainspirował się ogrodami londyńskimi. Początkowo Artis było zamkniętym klubem dla członków założonego przezeń Stowarzyszenia Natura Artis Magistra, a kilkanaście lat później mogli już tu wejść wszyscy. Dzieje rozbudowy tego niezwykłego miejsca, przepiękne okazy jego „mieszkańców” (także na licznych, barwnych ilustracjach) – oto treść fascynującego artykułu.

Wrona Jerzy, Geograficzne przydomki krajów, część 1. Europa, „Geografia w Szkole” 2016, nr 4, s. 38-43

Obok właściwych nazw geograficznych, w języku potocznym i literaturze, zwłaszcza zaś w prasie i wydawnictwach turystycznych, funkcjonują niekonwencjonalne nazwy geograficzne, (…) nazywane przydomkami. Przez językoznawców zaliczane są do tzw. peryfraz, czyli wyrażeń omownych.

Ten artykuł będzie miał dalsze części. Pierwsza jest chyba najłatwiejsza, gdyż omawia się w niej nazwy europejskie, raczej powszechnie znane. Bo któż nie wie, co to za państwa ukrywają się pod nazwami kraj fiordów czy kraj Svenssonów? Szmaragdowa Wyspa – też popularna nazwa. Ale już mniej popularna jest np. kraina orłów. Warto poznać ich rodowód – i poczekać na następne kontynenty. Dla ułatwienia dodamy, że czasopismo jest dwumiesięcznikiem.

Izdebski Jakub, Pomysły za miliard dolarów, „Kino” 2016, nr 8, s. 41-44

Chociaż najpopularniejsze serie komiksowe rozchodzą się w liczbie zaledwie dwustu tysięcy egzemplarzy, ich filmowe adaptacje przyciągają do kin miliony widzów.  Kolejne odsłony kina superbohaterskiego stają się frekwencyjnymi hitami już od kilkunastu lat, a za ich sukces odpowiada często jeden i ten sam człowiek – producent Kevin Feige.

Pierwszą produkcją Feige’a na podstawie komiksu był film X-Men (2000 r.) w reżyserii Bryana Singera. Pełnił wówczas funkcję zastępcy producenta. I zwrócił uwagę Aviego Arada, szefa Marvel Studios, wydawnictwa odpowiedzialnego za wszystkie kinowe i telewizyjne adaptacje gatunku. Co było dalej, jakie decyzje i filmy - w interesującym artykule. Zachęcamy do lektury. Przecież ten typ produkcji ma także u nas rzesze miłośników!
 

poniedziałek, 3 października 2016

Gaudeamus igitur…

W szkołach wyższych nastąpiła inauguracja nowego roku akademickiego. Wszystkim Studentom i Nauczycielom życzymy cierpliwości oraz pięknych efektów w zdobywaniu i przekazywaniu wiedzy. A ponieważ wiemy, jak wielką rolę w uczeniu się odgrywa dobra pamięć, przeczytajmy kilka porad na jej poprawienie :). To nie będą bardzo „naukowe” opracowania, bo – aby je otrzymać – wystarczy w katalogu lub kartotece zagadnieniowej online wpisać hasło przedmiotowe „pamięć”, a zobaczymy ich ponad setkę, ale „praktyczne porady” z… osiemnastowiecznego Kalendarz Duńczewskiego, tzw. mniejszego (1751 r.). A co do wspomnianej „naukowości”… No cóż, przecież opracowano je w epoce oświecenia, szczycącej się „rozumowym” podejściem do rzeczywistości :). Uwaga! W nawiasach kwadratowych podajemy tłumaczenia trudniejszych wyrazów „z polskiego na nasze”, bo niektóre terminy mogą wydać się mało zrozumiałe. Zatem – by usprawnić pamięć, wystarczy wiedzieć, że:
Źródło
Przed uśnięciem wbij sobie w pamięć, co chcesz pamiętać długo, a po spaniu przypomnij sobie, co łatwo pamiętać zechcesz.

Gdy co z trudnością pamiętasz albo zapomnisz, potrzyj dłonią tył głowy, w której jest (…) móżdżek, a tak zagrzany, powoli, lecz często, wyobrażenie rzeczy promować będzie.

Stać po zjedzeniu albo powoli przechodzić się z ukontentowaniem (przez co jedzenie pomyka się na dno żołądka) wiele pomaga do konkokcji dobrej [dobrego trawienia], a przez to i do pamięci.

Fruktów i rzeczy zawierających i zatwardzających pomierne [
umiarkowane, skromne, stosowne] używanie po zjedzeniu, żeby się fumy [wzdęcia] z żołądka nie podnosiły, wielce pamięci jest pomocne. Chwalebny jest do tego kolender cukrowany i po jedzeniu zażywany.

Często kąpać nogi w ciepłej wodzie, w której by wrzało pszczelnik ziele, liście laurowe, rumianek albo tym podobne, głowie, oczom, pamięci i mózgowi bardzo pomaga.

Myć głowę ługiem, każdego dnia dziesiątego, w którym by trochę wrzała ruta, pszczelnik ziele, szałwia, majeran, liście laurowe lub podobne, przydawszy podczas lata róży, pamięć umacniają i utwierdzają dziwnie.

Żwanie [żucie] mastyksu z trochą imbieru na czczo od humorów flegmatycznych, bez molestii głowę purguje i czyści, skąd uwolniona pamięć naprawia się.

Nacierać co miesiąc raz żółcią z kuropatwy żyły pulsowe w skroniach, tak żeby pulsy przenikała; bardzo pomaga pamięci (…).

Pszczelnik ziele umacnia pamięć i zaostrza rozum, do tego człowieka dowcipnym czyni, jedząc go, jako chcesz, co też i nasturcja w ozięblejszych i gnuśniejszych subiektach sprawuje.

Dla nabycia pamięci utraconej dziwnie rekomendują nasienie szałwii domowej, utarłszy go na proch, pijąc w piwie lub winie, albo jedząc.

Dziwnie pamięci pomaga mycie codzienne głowy, wziąwszy dwie łyżki wina, dwie łyżki oliwy, cztery łyżki wódki polejowej albo rucianej, a wszystko razem zmieszawszy, co dzień myć głowę.

Olejek, z ziarna czy grana pigwowego wyciśniony, nacieraniem pamięć utwierdza.

A teraz – „rzeczy najbardziej pamięci szkodzące”:

Wszelkie rzeczy surowe, twarde, niestrawne nie tylko pamięci, ale też całemu ciału szkodzące wielce.

Powietrze zimne, mroźne, wilgotne, osobliwie z fetorem, przed respiracją szkodliwe jest.

Między pasjami wewnętrznymi najbardziej pamięci szkodzi smutek, turbacja, osobliwie długa i nieustępliwa melancholia, a po tym bojaźń. Widzieć także albo słyszeć rzeczy nieupodobane, niemiłe, mięsza rozum i pamięć debilituje [osłabia].

Wielce szkodzi sen niepomiarkowany i zbyteczny; także prędko po jedzeniu, nim się ono w żołądku potęchnie.
Jedzenie rzeczy dymnych i wiatry sprowadzających, jako to: czosnki, pory, cebule, wszelkie leguminy, jako i sery, niemało pamięci szkodzą. Ocet, sałaty i wszelkie surowe zioła wielce pamięć psują.

Picie po jedzeniu. Przerywające zaczętą konkokcją, osobliwie po wieczerzy, mózgowi i pamięci bardzo szkodzi. Najgorsze być piszą używanie wina zbyteczne, osobliwie potężnego.

Kurzenie częste tytoniu tak dalece osłabia pamięć, iż wszystko przed tym wiadome i rzeczy pamiętne z głowy wyprowadza i w niepamięci topi.


Okaleczenie, uderzenie w głowę ciężkie, osobliwie w tylną część, spadnienie, bicie o mur głową albo o ścianę etc. częstokroć wszystkich rzeczy zapomnienie sprawują.

Kąpiele, łaźnie zbyteczne humorami napełniają głowę i pamięci szkodzą.
Źródło
Bibliografia
Wybrano z: Baczko Bronisław, Hinz Henryk (wybór tekstów, wstęp i oprac.), Kalendarz półstuletni. 1750-1800, Warszawa 1975, s. 185-187. (Sygnatury: 161650, cz XXIV-5/11).