Barwna draperia opowieści. Splot historycznych faktów, legend, życiowych obserwacji i uogólnień, przeniknięty duchem głębokiej wiary i ufności. Ponadstuletnia książka, do dziś szczerze poruszająca swą prostotą, a jednocześnie głębią. „Legendy Chrystusowe” (Kristuslegender) SELMY LAGERLÖF (1858-1940).
Jest ich jedenaście: „Noc Bożego Narodzenia; Wizja Cesarza; Studnia trzech Mędrców; Dzieciątko Betlejemskie; Ucieczka do Egiptu; W Nazarecie; W Świątyni; Chusta Świętej Weroniki; Pliszka czerwonogardła; Pan Jezus i Święty Piotr; O Świętym Płomyku”. Większość oscyluje wokół tematyki bożonarodzeniowej i wczesnego dzieciństwa Chrystusa. „Pliszka czerwonogardła” cofa czytelnika do praczasu, czyli stworzenia świata, a „Pan Jezus i Święty Piotr” ukazują wspólne bytowanie tytułowych postaci w wieczności. Ostatnia historia rozgrywa się już w czasach niebiblijnych, we Florencji. Dziś skupimy się na „Chuście Świętej Weroniki”.
“W jednym z ostatnich lat panowania cesarza Tyberiusza zdarzyło się, że ubogi robotnik z winnic osiadł z żoną w opuszczonej chacie, wysoko w górach sabińskich. Byli tu obcy i żyli w największej samotności, nie przyjmując nigdy nikogo w gościnę. Aż jednego ranka gdy wincerz drzwi otworzył ujrzał, na swe wielkie zdziwienie, że na progu siedziała skulona stara kobieta. Była otulona w szary płaszcz i miała pozór bardzo ubogiej, gdy jednak powstała i zbliżyła się ku niemu, wydała mu się tak wspaniała, że mimo woli przyszły mu na myśl podania o boginiach, które w postaci starych kobiet ludzi nawiedzają”. Nie była to jednak istota pozaziemska, lecz dawna właścicielka chaty i – jak się później, po wizycie kolejnego nieoczekiwanego gościa okazało – Faustyna, dawna piastunka cesarza Tyberiusza, jedyna osoba naprawdę mu bliska. Odeszła z dworu władcy nie mogąc znieść widoku jego okrucieństw. Małżeństwo ugościło kobietę i zaproponowało jej odstąpienie domu, którego była prawowitą mieszkanką. Nie zgodziła się. Zapytała ze zdziwieniem:
„- Dlaczego przemawiacie do mnie słowami litości! (…) Dlaczego czynicie miłosierdzie! Wszakże jesteście mi obcy.
- Dlatego, żeśmy doświadczyli miłosierdzia - odrzekła młoda kobieta”.
Te słowa zapewne poruszyły serce staruszki, nadal skrycie kochające cesarza, obecnie bardzo chorego. Postanowiła wrócić do niego, bo teraz potrzebował jej bardziej niż zwykle. Gdy doń dotarła, mężczyzna po raz pierwszy od dłuższego czasu zapadł w kojący sen.
Tymczasem w górskim domku życie płynęło swoim rytmem – do chwili, gdy cesarski niewolnik przyniósł robotnikowi propozycję budowy nowego, wygodniejszego lokum, usytuowanego bliżej ludzi. Pracownik winnicy nie skorzystał z wielkodusznej propozycji, gdyż nadto zajęty był żoną. Ją także zaatakowała ta sama choroba, która trawiła ciało cesarza. Posłaniec uczynił jednak coś jeszcze: wniósł pod dach skromnej chatki nadzieję wyleczenia, opowiadając o Uzdrowicielu z Galilei.
Na poszukiwanie Mistrza – mogącego uleczyć Tyberiusza - udała się w tym czasie Faustyna. A żona robotnika zastanawiała się: „ciągle myślę nad tym, czy się ci dwaj spotkają. On, miłujący wszystkich ludzi, z tym, który wszystkich nienawidzi. Zdaje mi się jakby to spotkanie świat w posadach poruszyć miało”…
Wierna piastunka i Sulpicjusz, cesarski krewny, przyjechali do Jerozolimy i nieoczekiwanie znaleźli się w centrum rozgrywających się tam wydarzeń. Faustyna, widząc, że krzyczący tłum podąża za idącym na stracenie Skazańcem, wzruszona Jego cierpieniem, podbiegła, by otrzeć Mu twarz chustą. A później, gdy wreszcie spotkała znajomych szukanego Galilejczyka, usłyszała, że już nie żyje, bo Go Piłat skazał.
Faustyna wróciła do cesarza z przykrą wiadomością. Tamten stwierdził, że nie bardzo wierzył w uzdrowienie, ale – usłyszawszy opowieść o Skazańcu - szczerze wyznał, że zapewne ukrzyżowano Sprawiedliwego. Przyjrzawszy się zaś wizerunkowi na chuście piastunki doznał uzdrowienia: „Twarz jego była taka jak przed chorobą, bez śladu cierpień i blizn: jakby źródło tej niemocy tkwiło w sercu jego nienawiścią i pogardą zatrutym, uzdrowiony był z chwilą, gdy uczuł współczucie i uwielbienie”. I wydelegował do Palestyny posła w celu sprawdzenia, w jaki sposób namiestnik sprawuje swój urząd. Inny wysłannik sprowadził zaś stamtąd kilku Apostołów, by zaczęli głosić Jezusową naukę w Cesarstwie. A stara Faustyna? Na łożu śmierci zdążyła się ochrzcić, przyjmując imię Weronika…
Piękna, wzruszająca legenda. Jedna z tych, które opowiadała małej Selmie babcia – kobieta o wielkim i szlachetnym sercu. Takim, jak jej wnuczka, która twórczo rozwinęła zasłyszane historie i uczyniła z nich wartościową pozycję, na trwale osadzoną w historii literatury. Nie tylko szwedzkiej.
„Gösta Berling” tej autorki TUTAJ.
Selma Lagerlöf, Legendy Chrystusowe [Project Gutenberg, online] - https://www.gutenberg.org/cache/epub/44818/pg44818-images.html
Selma Lagerlöf, Legendy Chrystusowe, tł. Wanda Młodnicka, Rzym 1946 [online] - https://pl.wikisource.org/wiki/Legendy_Chrystusowe
piątek, 18 kwietnia 2025
Książki (nie)zapomniane – Splot historycznych faktów, legend, obserwacji i uogólnień, przeniknięty duchem wiary i ufności
poniedziałek, 14 kwietnia 2025
"A podobno jest gdzieś ulica..."
"Ulice i domy tańczą,
Wszystko się miesza, ucieka.
Ach, świat ten jest pomarańczą"
(Kazimierz Wierzyński, Rano)
Ulice.
Chodniki. Domy
mieszkalne. Sklepy. Urzędy. Obiekty użyteczności publicznej, kulturalne,
sakralne. Po prostu MIASTO. 12 kwietnia przypada Międzynarodowy
Dzień Dzieci Ulicy. Dziś nie będziemy pisać o tym smutnym zjawisku, ale
przypomnijmy kilka utworów, w których głównym tematem (lub jednym z
najistotniejszych) jest ULICA.
Z poezji
Czasem kojarzy się nieprzyjemnie, jak z Norwidowym „śliskim brukiem w Londynie" ("Larwa") czy z apostrofą w "Stolicy". Z literatury bliższej naszym czasom przypomnimy smutnawą "Pierwszą przechadzkę" Staffa, "Księżyc ulicy Pawiej" i "Ulicę Miłą" Broniewskiego, tragiczne "głuchych ulic rowy wygasłe" z „Warszawy” Baczyńskiego.
Przyjemniejsze tony? Jeśli tak, to "Muzyka ulicy Złotej" Czechowicza, sporo liryków z młodzieńczej twórczości Wierzyńskiego (np. "Dworzec", "Filozofia", "Hej! Świat się kręci!", "Inwokacja", "Nie umiem tego powiedzieć", "Wakacje"), śliczny fragment "Na ulicy Słowiczej" Brzechwy:
"Na ulicy Słowiczej, na ulicy zmyślonej
Nie ma wcale kamienic, tylko same balkony.
Pozawieszał je niegdyś na pozornych zawiasach
Obłąkany architekt, który nie żył w tych czasach"
i nastrojowy cytat z Gałczyńskiego ("A podobno jest gdzieś ulica..."):
"A podobno jest gdzieś ulica (...)
zdradzonego dzieciństwa,
ulica wielkiej kolędy"
Z prozy
Znowu poważniejszy nastrój? Krakowskie Przedmieście z "Lalki" Prusa, "Chłopcy z ulic miasta" Górskiej, baśniowa "Ulica Krokodyli" Schulza, realistyczna "Piątka z ulicy Barskiej" Koźniewskiego. Nie można pominąć zakończenia "Przedwiośnia" Żeromskiego:
"Ludzie (…) ściągnęli z niskiego Powiśla i z dalekiej Woli. Przemknęli się pojedynczo wszystkimi ulicami, a tutaj dopiero, u wylotu Alei Ujazdowskich, spiknęli się i z radością natrafili na swoich”
i "Sonaty marymonckiej" Hłaski:
„- Czego chciałem, Bronek? Uciec od tej swojej ulicy, rozumiesz? Nie chciałem bidy, nienawidzę bidy…
- Uciec? Nie wolno uciekać od swojej ulicy. Trzeba być na niej, walczyć… Wtedy każda ulica będzie naprawdę miła..."
Z szerokiego świata
W wielkich tekstach kultury ulice są od czasów najdawniejszych. Na przykład stoją na nich obłudnicy (Mt 6, 5). Starożytna droga jest „bohaterką” zakończenia „Quo vadis” Sienkiewicza (TUTAJ). „Paryski bruk” skłonił Wieszcza do smutnych rozmyślań… I jeszcze kilka ważnych tytułów - w telegraficznym skrócie... Miejsce życia uliczników (czasem heroicznych jak Gavroche), czyli "Nędznicy" Hugo... W światłach wielkiego miasta (np. „Buszujący w zbożu" Salingera, "Manhattan Transfer" Dos Passosa, "Śniadanie u Tiffany'ego" Capote'a, "Planeta pana Sammlera" Bellowa, "Ulice Aszkelonu" Asplera)... Wreszcie przykłady z literatury dziecięcej... "Lotta z ulicy Awanturników" Lindgren lub "Mary Poppins z ulicy Czereśniowej" Travers.
Ulice ciągną się, krzyżują, łączą. Zakończmy uroczym spacerkiem po szczególnej ulicy - opiewanej przez niejednego pisarza i... piosenkarza:
„Je m'baladais sur l'avenue, le cœur ouvert à l'inconnu
J'avais envie de dire bonjour à n'importe qui
N'importe qui et ce fut toi, je t'ai dit n'importe quoi
Il suffisait de te parler, pour t'apprivoiser.
Aux Champs-Élysées, aux Champs-Élysées
Au soleil, sous la pluie, à midi ou à minuit
Il y a tout ce que vous voulez aux Champs-Élysées…”
(Les Champs-Elysées, aut. Mike Deighan, Mike Wilsh, Pierre Delanoë, 1969, wyk. Joe Dassin).
piątek, 11 kwietnia 2025
"Wiatr nam okna zamyka" (i czasem otwiera)
12 kwietnia obchodzimy Dzień Czystych Okien. W literaturze niekoniecznie są czyste. Bywa też, że za nimi ukrywa się niejeden dramat.
Są ważnymi "bohaterami" powieści historycznych (np. „Panienka z okienka” Deotymy), baśni (np. "Roszpunka" braci Grimm, "Przez różową szybkę" Ewy Szelburg-Zarembiny), bajek psychoedukacyjnych (np. „Dziewczynka z okna” Joanny Chmielewskiej), powieści o tematyce współczesnej (np. „Okna” Hanny Krall, „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonasa Jonassona), romansu (np. „Okno” Ireneusza Iredyńskiego), niejednego kryminału (np. „Wysokie okno” Raymonda Chandlera) i thrillera (np. „Okno na podwórze” Cornella Woolricha, spopularyzowane filmem Alfreda Hitchcocka).
Istotną rolę odgrywają w opowiadaniach, np. we wzruszającej „Katarynce” Bolesława Prusa czy w smutnym, niemal klaustrofobicznym „Oknie” Marka Hłaski.
Chyba lubili ten motyw młodzi poeci z pokolenia Kolumbów. Powracali do niego Tadeusz Gajcy w onirycznych „Czarnych oknach”, Zdzisław Stroiński w poemacie „Okno”, a nade wszystko Krzysztof Kamil Baczyński (np. „Autobiografia”, „Okno na zachód”). Podobną, katastroficzną tematykę podjął po latach Stanisław Barańczak w wierszu „Z okna na którymś piętrze ta aria Mozarta”:
„Z okna na którymś piętrze ta aria Mozarta,
kiedy szedłeś wzdłuż bloku. A w tej samej chwili
waliły się i z gruzów wstawały mocarstwa.”
Okna przerażają też u Kazimierza Wierzyńskiego:
„Mówi się - double talk,
Śni się - double dreams,
Żyje się - double life,
Ale skacze się z okna tylko raz.”
(„Moralitet o czystej grze”)
"Ciągną ich okna.
Skaczą.
Myślą że za mieszkaniem,
Za szybą z kurzem i sadzą
Wszystko im wytłumaczą,
Rękę podadzą.
Puste, otwarte okno
Przerażenia.
Puste mieszkanie
Otwarte na przestrzał.
Trwoga istnienia."
Melancholijny nastrój współtworzą w „Deszczu jesiennym” Leopolda Staffa i w „Deszczach” Baczyńskiego. Delikatną skargą na nieustanne mijanie się ludzi jest wiersz „Nie domykajmy drzwi” Ewy Lipskiej:
"Na te słowa czekamy jak na stacje spóźnione
Na dziewczyny czekamy, na dziewczyny zamglone
Wiatr nam okna zamyka, zatrzaskują się bramy"
Podobnie jest w „Domu" tej poetki:
"Dom mój płynie bez drzwi i bez okien.
Dom mój płynie do ostatniej stacji.
Znowu czekasz na mnie jak przed rokiem.
Dom się wali."
Nadzieja zwycięża w utworze Jana Twardowskiego "Kiedy mówisz". Liryczny, promienny, baśniowy obraz Europy kreuje zaś Czesław Miłosz w wierszu „Z okna”. Kontynent jawi się w nim jako gościnne „mieszkanie ludzi, psów, kotów i koni”. I oby nim był! Okna nie zawsze są w literaturze (szczególnie w poezji) ukazywane jako przyjazne. Dlatego chyba warto zamknąć krótki przegląd motywu wierszami treściowo pogodnymi.
Fot. Pixabay.com
poniedziałek, 7 kwietnia 2025
Kariera Louisa de Funèsa, "człowiek-silnik", kuchnia sprzed lat, związki ptaków… z kawą... Prasówka retro z (zawsze) aktualnych czasopism
Joanna Bochaczek-Trąbska, Talent - Pasja - Zawód. Droga Louisa de Funèsa do aktorstwa, "Częstochowski Biuletyn Oświatowy" 2024, nr 3, s. 90-95
„Louis de Funès, a właściwie Louis Germain David de Funès de Galarza może poszczycić się jedną z najbardziej błyskawicznych karier w historii kinematografii. (…) Talent aktorski Louisa przejawił się, gdy ten był jeszcze dzieckiem. Jego pierwszą widownię stanowiło rodzeństwo. (…) W młodości dorabiał jako dekorator wystaw sklepowych, pomocnik księgowego, kreślarz, był również pianistą jazzowym. Jego spektakularny sukces można porównać do kariery przysłowiowego pucybuta w Ameryce.”
Jak przebiegała jego kariera? Ale - przede wszystkim - dlaczego… tak rzadko się uśmiechał?!
Link do czasopisma (i artykułu) TUTAJ.
Adam Fishbein, Jak ptaki słyszą swoje śpiewy, „Świat Nauki” 2022, nr 6, s. 66-73
„Ostatnie badania (…) wykazały, że sekwencje śpiewu ptaków nie brzmią dla nich tak samo, jak dla nas. Co więcej, wydaje się, że ptaki najuważniej wsłuchują się nie w melodie, które rozróżniają nasze uszy, ale w występujące w dźwiękach ich śpiewu drobne detale akustyczne, leżące poza zasięgiem ludzkiej percepcji.”
Co i jak zatem słyszą ptaki? Obszerne opracowanie, poparte badaniami i obserwacjami własnymi autora.
Piotr Rataj, Rudolf Diesel - człowiek, który stał się silnikiem, „Mówią Wieki” 2024, nr 12, s. 58-61
„Dziś słowem „diesel” nazywa się – nie tylko w języku polskim – zarówno silnik, jak i najpopularniejsze paliwo do niego. Używając tej nazwy, warto mieć świadomość, że Diesel był jednak człowiekiem, wybitnym inżynierem i marzycielem o niezwykłym życiorysie, którego koniec jest jedną z najbardziej sensacyjnych tajemnic XX wieku.”
Zagadka jego śmierci fascynuje do dziś. Jak naprawdę wyglądały ostatnie chwile Diesla? To była śmierć naturalna, tragiczna czy... zabójstwo?
Izabela Szczęsny, „Historia na talerzu”. Od kuchni okresu okupacji Polski podczas II wojny światowej do kuchni polskiej lat dziewięćdziesiątych XX w. Działania innowacyjne w szkole, "Częstochowski Biuletyn Oświatowy" 2024, nr 3, s. 98-106
Innowacja programowo-metodyczna realizowana w Branżowej Szkole I stopnia Specjalnej nr 1 w Lublińcu. Oto jej bardzo interesujący fragment, czyli prezentacja kuchni powstania warszawskiego:
„Dokonując przygotowania do powstania szacowano, że w Warszawie znajdują się zapasy żywności, które wystarczą na trzy dni dla powstańczego wojska, liczącego około 45 tysięcy żołnierzy, a zdobyczne niemieckie artykuły żywnościowe wyżywią powstańców przez następne siedem dni. Już na początku sierpnia 1944 r. powstańcom udało się zdobyć magazyny z żywnością w dzielnicy Wola, przy ulicy Stawki, w których było kilkanaście rodzajów konserw, duże zapasy cukru, a także czekolada przeznaczona dla pilotów, której szczególne właściwości pozwalały nie zasypiać przez półtorej doby. Innym źródłem zaopatrzenia były składy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (…), w których znajdowały się, m.in. duże ilości suszu ziemniaczanego, kasza, konserwy mięsne, czekolada, owoce i trunki. (…) W czasie powstania mieszkańcy stolicy żywili się, m.in. zupami, przygotowywanymi najczęściej na bazie grochu, fasoli, pomidorów i innych warzyw, grzybów oraz ze zmielonego w młynku do kawy jęczmienia, pochodzącego z browaru Haberbusch i Schiele. (…) Do produktów spożywczych powszechnie spożywanych należały też: chleb, ziemniaki, kapusta oraz wszelkie inne warzywa i owoce rosnące, m.in. w ogródkach działkowych (…). Jednak wyprawy po nie były równie niebezpieczne jak udział na pierwszej linii walk z niemieckim okupantem. Ich zbieranie niejednokrotnie odbywało się pod niemieckim ostrzałem, co w wielu wypadkach kończyło się śmiercią osób, które się po nie wyprawiały. Głód zaspokajano również potrawami mącznymi, potrawami z mięsa końskiego, mięsa z królików, podrobami czy też gołębiami, które udało się zwabić do mieszkania rozsypanymi na parapet otwartego okna kilkoma ziarenkami grochu.”
Link do czasopisma (i artykułu) TUTAJ.
Piotr Tryjanowski, Ptaki i kawa - problem wielokrotnie złożony, „Biologia w Szkole” 2022, nr 1, s. 23
„Ptaki budzą wielkie fascynacje, także w kontekście kawy. Jedna z etiopskich legend głosi, że pasterz zauważył ptaki pełne energii i nieco zuchwale się zachowujące. Szybko wywnioskował, że to sprawa diety – miąższu i ziaren kakaowca.”
Jeszcze raz o ptakach, ale w nieoczekiwanym kontekście. Naprawdę istnieje ścisły związek ptaka (penelopy ciemnonogiej) z brazylijską kawą Jacu Bird Coffee! Jaki?
Jerzy Wrona, Geografia w drobnych formach szaradziarskich, „Geografia w Szkole” 2022, nr 1, s. 30-31
„Rozrywki umysłowe są (…) formą wypoczynku, jest to jednak wypoczynek twórczy. Taki sposób relaksu jest źródłem umysłowych korzyści, gdyż w sposób mimowolny dostarcza i utrwala wiadomości z rozmaitych dziedzin wiedzy.”
A jak to się dzieje? Może do przeczytania artykułu skłoni przykład zagadki (wszystkich anagramów, kalamburów, palindromów jest 25):
„O tej rzece nieco pokrętnie powiem tak:
Przez Łódź płynie prosto, przez Monachium wspak.”
piątek, 4 kwietnia 2025
Książki (nie)zapomniane: Aby uchwycić (znikające?) światło
Upalne, duszne lato i wyciszona, późna jesień, a raczej pierwsze porywy zimy. Niespokojne dni i noce nastolatka oraz leniwie upływające godziny starzejącego się mężczyzny. Rozkwitanie i obumieranie. T a m t o lato oraz t a zima. Dwa plany czasowe i ewolucja spojrzenia na świat. Po prostu "Kradnąc konie" (Ut og stjæle hester) PERA PETTERSONA (ur. 1952).
Dom nad jeziorem, blisko lasu. Mieszka w nim odludek z wyboru. Jego jedynym towarzyszem jest pies. To przypomina skandynawskie klimaty, na przykład „Ptaki” Tarjei Vesaasa (ich luźna adaptacja filmowa, przeniesiona w polskie realia - TUTAJ). Kolejny "odmieniec", nietęskniący za towarzystwem? Tak, ale na tym podobieństwa się kończą.
Trond Sander ma 67 lat. Na głuchą prowincję przeprowadził się po śmierci żony. W mieście mieszkają jego córki, z którymi raczej nie utrzymuje kontaktu. Nie ma telefonu ani telewizora (tylko radio). Dobrze mu w tej samotni. Zawsze za nią tęsknił i oto zrealizował marzenie. Jednak nie będzie mu dane całkowite odsunięcie się od ludzi, bo jeden z nich (jedyny!) mieszka pobliżu. Właśnie wyszedł szukać psa, który lubi uciekać, i nieoczekiwanie, ale znacząco zaraz wkroczy w poukładaną codzienność sąsiada oraz zburzy jego spokój. Lars Haug to z pozoru obcy, ale w trakcie niezobowiązującej pogawędki okazuje się, że znajomy. Ponowne spotkanie ewokuje wspomnienia napływające coraz szerszą falą.
Było gorące lato 1948 roku. Piętnastoletni Trond wyjechał z ojcem na wieś, a matka i siostra chłopca zostały w Oslo. W malowniczym Elverum mieszkał Jon z rodzicami i braćmi - bliźniakami: Larsem i Oddem. Trond szczególnie zaprzyjaźnił się z Jonem, najstarszym z trójki rodzeństwa. Pewnego dnia stało się nieszczęście. Lars wziął niezabezpieczoną strzelbę Jona i niechcący zastrzelił Odda. W tym momencie stało się coś jeszcze: między przyjaciółmi "wyrósł" niewidoczny, ale solidny "mur". Obaj wiedzieli, że już odtąd nie będą się razem podkradać do zagrody bogatego gospodarza, by pojeździć na jego koniach. Nie będą robić wielu fascynujących rzeczy...
Teraz - na przełomie listopada i grudnia 1999 roku, gdy Lars znowu zawitał w jego progi - każdy element krajobrazu i każda czynność przywołują w pamięci to, co minęło. Pierwsze zauroczenie kobietą (matką Jona) i bolesne ukłucie w sercu po odkryciu, że ona i jego ojciec potajemnie się spotykają... Pracę z mężczyznami przy koniach, ścince drzew, przeprawach przez rzekę i poczucie, że jest się (prawie) dorosłym... Samotną podróż do miasta pod koniec wakacji i beznamiętny list od ojca, że zostawia rodzinę i już nie wróci... Tak, Trond bezwiednie powtórzył jego czyn, bo też zostawił córki, wprawdzie już dorosłe, i gdy obecnie jedna z nich przyjechała go odwiedzić, szybko się jej pozbywa...
Piękna powieść. Powiedzielibyśmy: impresjonistyczna. Pełna wspomnień przywoływanych po to, „żeby uchwycić światło, które dawno już zniknęło". Ale ono trwa. W najprostszych, codziennie powtarzanych czynnościach. W wyciszeniu zbędnych pragnień. W zgodzie na życie. I na przemijanie, będące jego ważną częścią. Kiedyś Trond, usiłując z Jonem ukraść konia, nie zdołał uchwycić zwierzęcia, które popędziło przed siebie. Starzejący się mężczyzna teraz już wie, że cokolwiek próbujemy osaczyć i uznać za własne, prędzej czy później nam się wymknie. Przeminie. I nie trzeba tego kurczowo trzymać. Pojawią się nowe radości. Właśnie to jest piękne, że można przez moment poczuć ich smak... A potem kolejny... I kolejny... Bo światło nie gaśnie, tylko o każdej porze przenika ludzkie życie pod innym kątem.
Per Petterson, Kradnąc konie, tł. Iwona Zimnicka, Warszawa 2008. ISBN 978-83-7414-403-2 (sygn. 164483).
poniedziałek, 31 marca 2025
Nasze Skarby - Norbert Igłowski, "Na srebrnym ekranie" (1938)
NORBERT IGŁOWSKI (właść. Norbert Nadel 1896-1945). Malarz i literat, zainteresowany filmem - sztuką, które był rówieśnikiem.
"Na srebrnym ekranie. Kino - filmy kinowe". Pozycja dość sporych rozmiarów, licząca szesnaście rozdziałów: "Kto jest twórcą kina?; Scenopis; Obsada ról i dekoracje; Charakteryzacja; Odwiedziny w atelier; Film dźwiękowy; Tajemnice wytwórni kinowej; Jak film powstaje; Dziennik filmowy [kronika filmowa poprzedzająca film]; Filmy przyrodnicze; Zwierzęta aktorami; Film rysowany; Film na ekranie; Nie każdy może zostać aktorem filmowym; Hollywood, miasto filmu; Przyszłość filmu". Zatrzymamy się nad kilkoma.
Początki filmu sięgają - według Igłowskiego - wschodniego teatru cieni. Ważnymi postaciami na drodze jego rozwoju byli: Edward Muybridge, Thomas A. Edison, Leon Scott, Louis i Auguste Lumière, Thomas Armat.
Coś o dziale literackim i scenarzyście? „Kierownik działu literackiego wielkiej wytwórni filmowej często jest człowiekiem nieszczęśliwym. Na jego biurku piętrzą się stosy pomysłów filmowych (…), a poczta codziennie dorzuca mu nowe sterty zapisanego papieru.” I jeszcze: „Pisanie dialogów, w szczególności komediowych, sprawia często dużo kłopotu. Któż by przypuszczał, że podczas opracowywania dialogu piszący musi się liczyć z czasem trwania śmiechu publiczności?”
Obsada? Też spory problem: „Poczekalnie wielkich wytwórni filmowych zazwyczaj są pełne ludzi. Towarzystwo to jest dziwnie niedobrane. Wytworny, starszy pan w (…) tużurku, spoglądający wyniosłym wzrokiem, siedzi obok draba o potężnych łapach i twarzy mordercy, ładna panienka (…) obok wynędzniałej kobiety z równie wynędzniałym dzieckiem na ręku, (…) człowiek o twarzy karczmarza obok smukłego chłopca. Wszyscy ci ludzie są kandydatami na aktorów filmowych. (…) Jedno wspólne przekonanie łączy tę dziwną gromadkę ludzi, a mianowicie przekonanie, że są fotogeniczni.” Ale prawdziwy aktor „prócz talentu i korzystnego wyglądu zewnętrznego (…) powinien posiadać prawdziwą kulturę wewnętrzną”, powściągliwość, dobre maniery...
Powstawanie filmu, czyli ciekawostki, np. jak w studio zrobić plażę, śnieżycę, ruch pociągu i podsumowanie: „fabrykacja filmu jest jedną z największych gałęzi przemysłu światowego. Dla celów kina zużywa się rocznie około 640 milionów metrów filmu!”
"Zwierzęta aktorami". Najdłuższy (50 stron) i chyba najbardziej interesujący rozdział. Bo przecież „Nic tak bardzo nie bawi, jak inteligentne zwierzę, naśladujące zachowanie się człowieka”. Autor przypomina słynne zwierzęta, np. "wilczura, Rin-Tin-Tina. Dzieje tego niezwykle sympatycznego psa były bardzo romantyczne. Pewien oficer armii amerykańskiej znalazł w opuszczonych okopach niemieckich młodego wilka. Zdumiony jego inteligencją zabrał go do Stanów Zjednoczonych i „wykształcił” na aktora filmowego. Pies wkrótce stał się ulubieńcem publiczności (…). Zarabiał podobno około 40.000 złotych miesięcznie. Nieco mniej znany był lew Numa (…) bawił publiczność i swoją uczciwą pracą zarobił dla swego pana (…) 400.000 złotych” (ps. o Rin-Tin-Tinie pisałyśmy m.in. TUTAJ).
„Nie będzie przesady w twierdzeniu, że aktorzy grający role swe wraz z drapieżcami, spacerują ze śmiercią pod ramię”. Niektóre przykłady z filmowego planu mrożą krew w żyłach! „Józef Delmont, reżyser filmowy i podróżnik (…) w r. 1908 nakręcił pierwszy swój film z lwem w roli głównej. Podług scenariusza lew miał uciec z ogrodu zoologicznego, błąkać się przez pewien czas po ulicach miasta - i po dłuższym spacerze wskoczyć przez okno do mieszkania, w którym pijany człowiek zamierza siekierą uśmiercić swą żonę. Na widok drapieżcy, rzucającego się na dziecko tej pary, pijak miał wytrzeźwieć i stoczyć z nim śmiertelną walkę”. Straszne!
„Film rysowany”, czyli animacja. „Całą zasługę należy przypisać amerykańskiemu rysownikowi, nazwiskiem Walt Disney, który jest właściwym twórcą filmu rysowanego. Disney rysował z początku serie karykatur dla pism codziennych, lecz praca ta nie dawała mu zadowolenia. Wyprawił się do Hollywood”. Efekty tej wyprawy znamy.
Kilka słów o reklamie... „Propaganda filmu za pomocą reklamy rozpoczyna się jeszcze przed ukończeniem pracy wytwórni”. Oczywiście, dzieje się tak i współcześnie. I wreszcie prognozy. „Nie można powiedzieć, w jakim kierunku pójdzie rozwój kinematografii. Jedno jest pewne: że czekają film doniosłe zmiany i ciekawa przyszłość”. Tak, film się zmienia, a jego historia wciąż się pisze na ekranach świata...
Norbert Igłowski, Na srebrnym ekranie. Kino - filmy kinowe. Z ilustracjami, Warszawa 1938 (sygn. ZS 14157).
piątek, 28 marca 2025
Kącik Maturzysty (141) - Już za (ponad) miesiąc matura, czyli nie tylko dla prymusów. Część 2
Język literacki
Andrzej Kominek, Język współczesnej poezji polskiej - cz. 1, "Język Polski w Szkole Średniej" 1991/92, z. 2, s. 92-97 oraz Andrzej Kominek, Język współczesnej poezji polskiej (część 2), "Język Polski w Szkole Średniej" 1991/92, z. 3/4, s. 63-67
„W definicji [języka poetyckiego] mówi się o nieprzekładalności przekazów poetyckich na inny typ wypowiedzi. Dany zespół treściowy jest w utworze (…) nieodwołalnie związany z określonym jednorazowym wysłowieniem. (…) Język poezji jest swoiście funkcjonalny (…) a zależy (…) m.in. od osobowości twórcy, od poetyki normatywnej, której hołduje, od prądów artystycznych i społeczno-historycznych momentów. W (…) klasycznym studium pt. „O języku poetyckim” Jan Mukařovský wyróżnił trzy (…) kryteria do których (…) konsument poezji przymierza zwykle tekst językowy, chcąc określić jego poetyckość. W myśl takiego rozumienia, język poetycki jest, po pierwsze, językiem ozdobnym, „pięknym”, niecodziennym, po drugie – jest językiem emocjonalnym, nastawionym na wyrażenie uczuć, po trzecie – określa się go bardzo często jako język „naoczny”, plastyczny, obrazowy. (…) Pamiętać trzeba, że język poetycki to inna, specjalna organizacja języka naturalnego podyktowana przez określoną koncepcję świata. Wg hipotezy Sapira – Whorfa struktura języka naturalnego narzuca nam pewną strukturę wyobrażeń o świecie. Język poetycki, wyspecjalizowany w przekazywaniu szczególnie skomplikowanych informacji, nadaje się do tego celu jeszcze lepiej.”
Biblizmy i mitologizmy we współczesnej polszczyźnie - teoria i dydaktyka, "Język Polski w Liceum" 2008/2009, z. 3, s. 44-60
„Fazeologizmy i wyrazy o rodowodzie biblijnym i mitologicznym mają zasięg międzynarodowy. Nawiązują do wspólnej judeochrześcijańskiej tradycji kulturowej narodów europejskich oraz do wierzeń starożytnych Greków i Rzymian. Współcześni użytkownicy języka nadal sięgają bo biblizmy lub mitologizmy, choć nie zawsze mają świadomość ich źródła.”
Na tym blogu: dzieło literackie jako swoisty typ wypowiedzi, schemat komunikacji - TUTAJ.
Językoznawstwo. Gramatyka
Stanisław Dubisz, Rozwój słownictwa w dziejach języka polskiego - zarys problematyki, "Poradnik Językowy" 2015, z. 4, s. 7-28
„W
dziejach języka słownictwo rozwija się w dwóch podstawowych
płaszczyznach – zmian ilościowych oraz zmian jakościowych. Jeśli chodzi o
te pierwsze, to współcześnie dysponujemy dość precyzyjnymi – chociaż
jedynie przybliżonymi – danymi dzięki słownikom i opracowaniom
szczegółowym. Biorąc te dane pod uwagę, należy przyjąć, że na początku
dziejów języka polskiego (przełom X i XI w.) jego zasób leksykalny
liczył szacunkowo 5000–7000 jednostek, a w ciągu okresu staropolskiego
(przełom X i XI w. – przełom XV i XVI w.) wzrósł on do ok. 18 000–20 000
leksemów. W okresie średniopolskim (XVI–XVIII w.), w którym rozwijała
się kultura odrodzenia, baroku i oświecenia, nastąpił pięciokrotny
wzrost zasobu leksykalnego polszczyzny do ok. 100 000 wyrazów. Okres
nowopolski (XIX–XXI w.) powiększył liczbę jednostek leksykalnych
polszczyzny do ok. 300 000. (…) Zestawienie powyższych danych pozwala na
wniosek, że w dziejach polszczyzny znacznie częściej powstawały nowe
jednostki leksykalne (wyrazy i związki frazeologiczne), niż ginęły te,
które wychodziły z użycia, a zatem, że rozwój zasobu leksykalnego
polszczyzny był progresywny, a główne tendencje rozwojowe sprowadzały
się do kompletowania jego zbioru (kompletacja) oraz zróżnicowania
semantycznego i precyzowania wyrazistości znaczeń (repartycja,
semantyzacja). (…) Jeśli chodzi o płaszczyznę zmian jakościowych, to w
dziejach polszczyzny słownictwo rozwija się w kilku podstawowych
zakresach. Są to: 1) kręgi tematyczne związane z potrzebami nazywania
nowych desygnatów; 2) odmiany komunikacyjno-stylowe, determinujące
funkcjonalne różnicowanie słownictwa; 3) relacje semantyczne (antonimia,
synonimia, homonimia, polisemia), świadczące o doskonaleniu się systemu
leksykalnego; 4) mechanizmy zmian znaczeniowych wyrazów, określające
stopień precyzji procesów nominacyjnych; 5) procesy reprodukcji
słownictwa (neologizmy, neosemantyzmy, zapożyczenia z języków obcych),
wynikające z potrzeb nominacyjnych i będące wyznacznikami możliwości
systemu leksykalnego.”
Cały artykuł TUTAJ.
Helena Kajetanowicz, O klasyfikacji błędów językowych (i nie tylko) słów kilka, "Warsztaty Polonistyczne" 2000, nr 1, s. 40-56
W
opracowaniu sklasyfikowano błędy: 1/ leksykalne (wyrazy modne, wyrazy
używane niezgodnie ze swym znaczeniem, zbędne wyrazy, zapożyczenia i
neologizmy); 2/ frazeologiczne (szablonowe związki frazeologiczne,
tautologie i pleonazmy, kontaminacje, przekształcenia formy związku
frazeologicznego, multiwerbizmy, niewłaściwe użycie spowodowane
nieznajomością znaczenia, tworzenie związków frazeologicznych z wyrazów
niedopasowanych pod względem ich znaczenia, zapożyczanie związków
frazeologicznych w formie dosłownego tłumaczenia); 3/ składniowe (błędy w
zastosowaniach wskaźnika zespolenia i równoważnika imiesłowowego
zdania, naruszenie związku rządu i zgody, niepoprawny szyk, użycie
niewłaściwych przyimków, zapożyczenia syntaktyczne, skróty składniowe);
4/ interpunkcyjne (problemy z wyodrębnianiem wtrąceń, niepotrzebne
przecinki, brak przecinków oddzielających zdania składowe w zdaniu
złożonym, użycie przecinka zamiast dwukropka); 5/ stylistyczne
(przenoszenie cech jednego stylu do innej odmiany stylistycznej,
powtarzania wyrazów i konstrukcji, skróty myślowe, wielosłowie,
wieloznaczność sformułowań, ubóstwo słownictwa); 6/ fleksyjne
(nieodmienianie wyrazów lub niepoprawna odmiana, nadawanie rzeczownikom
niewłaściwego rodzaju, opisowe stopniowanie przymiotników, mieszanie
stopniowania opisowego i syntetycznego, niepoprawna forma zaimka,
odmienianie wyrazów nieodmiennych); 7/ słowotwórcze (struktury wyrazowe
stworzone niezgodnie z polską tradycją, niepoprawne przymiotniki
odrzeczownikowe, niewyraziste struktury wyrazowe, amerykanizmy,
niepoprawne rzeczowniki odczasownikowe, niepoprawnie utworzone
skrótowce, niezrozumiałe uniwerbizmy); 8/ fonetyczne (błędy wymowy i
akcentu), 9/ ortograficzne.
Artykuł znacząco pomógł nam przy opracowaniu zagadnienia TUTAJ.
Kazimierz Sikora, Gwara dawniej i dziś - z refleksji dialektologa, "Poradnik Językowy" 2015, z. 4, s. 71-78
„Według
ugruntowanej w nauce opinii gwary ludowe zanikają, wraz z nimi także
tradycyjne wiejskie słownictwo. (…) Od wielu lat trafnie i pouczająco
pisze na ten temat H. Pelcowa, dostrzegając jego szeroki kontekst
kulturowy i społeczny, należący do toczącego się na wsi cywilizacyjnego
sporu starego - zamykającego w sobie rozliczne elementy tradycyjnej
chłopskiej kultury agrarnej - z nowym, reprezentowanym przez miejski
model kultury nowego typu (masowej). Warto spojrzeć na problem oczyma
autorki (…). We współczesnej wsi ginie tradycja, wyraźnie widoczny jest
brak więzów tożsamości i przynależności wyłącznie do własnej
społeczności, a wręcz przeciwnie, jest chęć ucieczki od tego, co
wiejskie. Zmienia się sposób myślenia i mentalność mieszkańców wsi.
Miejski styl bycia przeciwstawia się wiejskim sprzętom, ale też
obyczajom, formom wyrażania grzeczności, stosunkiem do innych osób.
Zaginęły bowiem zupełnie, lub – jeżeli jeszcze występują – to często są
już niezrozumiałe dla młodego pokolenia, tradycyjne sposoby okazywania
szacunku, a także językowe mechanizmy kształtowania kontaktów między
ludźmi. Rzeczywistość językowa współczesnej wsi jest bardziej
zróżnicowana niż wsi dawnej, a gwara, która była kodem prymarnym i
odmianą dominującą, jest zachowana niekonsekwentnie, a nawet szczątkowo.
Ponadto, w ostatnich kilkunastu latach dochodzą nowe uwarunkowania
związane ze świadomością językową użytkowników polszczyzny wiejskiej i
wartościowaniem gwary, która staje się językiem domowym – nieoficjalnym,
a rolę języka zewnętrznych kontaktów oficjalnych przejmuje polszczyzna
ogólna.”
Cały artykuł TUTAJ.
Na tym blogu: Słowotwórstwo - TUTAJ; Frazeologia. Składnia - TUTAJ; historia języka polskiego - TUTAJ; Onomastyka. Dialektologia. Językoznawstwo współczesne. Leksykografia - TUTAJ. Pozostałe 139 Kącików Maturzysty - zob. belka górna i boczny baner.






