środa, 22 marca 2017

Kącik Maturzysty - 54. Interpretacja wiersza: Lipska Ewa, Ludzie dla początkujących

Dziś - przykład interpretacji wiersza. W założeniu - na egzamin ustny. Można to opracowanie jednak wykorzystać również podczas egzaminu pisemnego (to będzie zależało od sformułowania tematu). Gdyby na przykład temat brzmiał tak: Człowiek - istota nieznana. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Omów zagadnienie na przykładzie wiersza Ewy Lipskiej "Ludzie dla początkujących" (zamieszczonego poniżej) oraz innego wybranego przez siebie tekstu kultury.

Ludzie dla początkujących.
To oni. Z nostalgicznych depesz.
Zestrzeleni ze wspomnień.
Pośmiertni.

To oni. Filuterne wiosła w rękach.
Na skalnych ścieżkach jeszcze ślady.
Spłoszony kamień spada pomiędzy ich głosy.
Nie wymeldowane dotąd strzępy zdań.
Fragmenty wulkanicznych listów.

To oni. Bezinteresownie klasyczni.
W harmonijnym milczeniu podczas śniadania
kiedy smarujemy chleb masłem
i rozpacz wysypuje się na stół.

Źródło
Ludzie dla początkujących. Ludzie - to podmiot czy przedmiot (nauki)? Tylko "ich" się uczymy, czy również samych siebie? W wierszu utożsamia się przedmiot i podmiot wiedzy. Odpowiedź sugeruje wymieszanie osób liczby mnogiej odnoszących się do bohatera (i podmiotu) lirycznego: oni - my. Ewidentnie, utwór odnosi sie zarówno do poznania, jak też samopoznania. Co więcej, ludzie uczą się ludzi ... na najniższym, wstępnym poziomie. Następuje ironiczna reifikacja, czyli również degradacja człowieka (będącego "przedmiotem").

Ludzie dla początkujących. Tytuł brzmi jak... podręcznik, bo właśnie w wydawnictwach tego typu zazwyczaj podaje się... poziom zaawansowania wykładu. Szczególnie w książkach do nauki języków obcych, ale nie tylko. Zasadniczo - w każdym samouczku. Pod względem formalnym jest równoważnikiem zdania. Zresztą, równoważników mamy tu znacznie więcej. Samych czasowników w formie czynnej jest za to mało. Tylko trzy: spada, smarujemy, wysypuje się. Podmiot wyraźnie stara się ich unikać, konsekwentnie preferując formy eliptyczne. Popatrzmy, jak mogłyby brzmieć niektóre zdania (kwadratowe nawiasy): To [są? byli?] oni; Filuterne wiosła [trzymają? trzymali?] w rękach; [Są? byli?] Bezinteresownie klasyczni. Łatwiej by się czytało, prawda? A dlaczego wymiennie stosuję czasy teraźniejszy i przyszły, o tym za chwilę. Przyjrzyjmy się ponadto trzem, a właściwie czterem ostatnim wersom, czyli całej strofie. Trzy końcowe wersy to anakolut. Bo jakże to? To oni, ale - [my] smarujemy chleb ... i rozpacz wysypuje się [im?, nam?] na stół. Niejasność. Znowu. Bo człowiek jest "książką", której trzeba się nauczyć, a teraz poznajemy dopiero "podstawy" nauki o nim (por. sformułowanie dla początkujących).
Źródło
Dlaczego człowiek został postawiony w sytuacja uczenia się od początku tego, co (kogo) - wydawałoby się - powinien znać... od zawsze? Aby odpowiedzieć, powinniśmy przeanalizować postawę podmiotu lirycznego. Gdzie i w jaki sposób się ujawnia? Popatrzmy: oto mamy wiersz wolny, który dzieli się na trzy nierówne strofy. Pierwsza i trzecia liczą po cztery wersy, środkowa - pięć. Każda - zasadniczo - zaczyna sie tak samo: anaforycznym, paralelnym To oni. Zasadniczo, bo pierwsza nie. Ale... jednak tak, ponieważ pierwszy wers jest jedynie powtórzeniem tytułu. Potem następuje dookreślenie, wyliczenie, w osobnych wersach, jacy oni . Poprawnie byłoby powiedzieć, że byli, ponieważ ich metaforyczna charakterystyka odnosi się do sfery wspomnień o dawnej obecności (Pośmiertni), ewokowanych przez materialne dowody ich dawnego istnienia (nostalgiczne depesze). Ponadto imiesłów zestrzeleni sugeruje gwałtowną, tragiczną śmierć niektórych spośród pozostających w naszej pamięci osób.

W drugiej strofie mamy sytuację podobną. Tytułowi ludzie nadal wyłaniają się z przeszłości, lecz niedalekiej (Na ... ścieżkach jeszcze ślady). Ale oto kamień spada. Czas teraźniejszy! I znowu zanurzenie w przeszłość (Nie wymeldowane dotąd strzępy zdań, podobnie w następnym wersie).

Wreszcie strofa trzecia. Dalszy ciąg dookreślania ich. Epitet klasyczni też sugeruje coś, co było (np. epitet: literatura klasyczna odnosi się do literatury antycznej, klasykiem nazywa się kogoś będącego wzorcem dla następnych pokoleń itp.). A milczenie? Może, ale nie musi budzić podobnych skojarzeń. Właśnie w końcówce mamy wspomniane - nieliczne - formy w czasie teraźniejszym (smarujemy chleb, rozpacz wysypuje się). Szczególnie warta uwagi jest ostatnia metafora. Podczas posiłku na stół może wysypywać się sól, a nie stan uczuciowy! Dlaczego sól? - Bo rozpacz. Wcześniej mamy jeszcze harmonijne milczenie (wyszukany epitet).

Jaki zatem jest status podmiotu lirycznego? Kto kogo się uczy? W tytule mamy liczbę mnogą: ludzie. Fragmenty wypowiedzi, sugerujące przeszłość (śmierć?), przeplatają się z teraźniejszością. I właśnie ta druga, czyli czas teraźniejszy (!), wybrzmiewa na końcu wiersza.
Wybrzmiewa w prozaicznej sytuacji zasiadania do stołu. I oto otwiera się nowe pole interpretacji: może to jest utwór o niemożności porozumienia się nie jakiejś wielkiej grupy ludzi (czy nawet ludzkości!), ale - właśnie! - dwojga najbliższych sobie osób, zasiadających (kiedyś? nadal?) przy wspólnym stole. I nie przeczy to wcale "rozciągnięciu" sytuacji na "ludzkość". Bo to, co dotyczy człowieka w mikroskali, jest adekwatne również w skali makro. Dotyczy i jej, i jego, i nas. Tak tłumaczyłoby się wymieszanie form oni - my!
Źródło
Spójrzmy zatem na wiersz z tej "bliskiej" perspektywy. Strofa pierwsza. Oto oni. Już po rozstaniu, czyli: nostalgia, wspomnienia, pośmiertne - metaforycznie! - życie (dlatego, że później pojawi się czas teraźniejszy, czyli oni "w rzeczywistości" żyją, tylko po rozstaniu "coś w nich umarło"). Zatem pośmiertni - w znaczeniu: jeśli wygasło to, co ich łączyło, żyją "jak martwi". A co było między nimi? O tym traktuje strofa druga. Retrospekcja. Kiedyś spędzali ze sobą czas. Pływali. Musiało im być dobrze, nawet się przekomarzali, żartowali (por. epitet filuterne wiosła). Razem wędrowali po górach. Całkiem niedawno, bo na skalnych ścieżkach wciąż są ich ślady. Ale nastąpiło nieporozumienie. Kamień spada między ich głosy (wyeksponowanie - czasem teraźniejszym - znaczenia tego faktu!). Niby drobna sprzeczka, ale miała (ma!) ogromne konsekwencje. Nawet kamień jest spłoszony! Więcej, słowa zamieniają (zamieniły) się w strzępy zdań. Z listów też mamy fragmenty, na dodatek - wulkaniczne. Czyli: krajobraz po wielkiej tragedii! W dwóch ostatnich wersach drugiej strofy następuje powrót do równoważnikowych form. Nie jesteśmy już w stanie odgadnąć czasu. Jedynie domyślamy się czasu przeszłego. Wreszcie strofa trzecia. Sytuacja po katastrofie. Powrót do domowego kręgu. Do stołu, który powinien jednoczyć. Finalny czas teraźniejszy. Ale... razem czy osobno? Może tak: razem, ale w milczeniu. Epitet harmonijnym byłby tu przesunięciem semantycznym. Nie znaczyłby: zgodnym, w sensie: w pełnej zgodzie, ale: zgodnym, w sensie: oboje uważają, że nie potrafią się porozumieć.

A może jeszcze trzeci trop interpretacyjny? Pierwsza strofa sugeruje "zamkniętą" przeszłość (konsekwentne wskazywanie przeszłości, ale bez jakichkolwiek czasowników, za to z imiesłowami wskazującymi na owo "zamknięcie": zestrzeleni, pośmiertni, także rzeczownik wspomnienia). Imiesłów zestrzeleni wskazuje nawet na przeszłość czasu wojny. Druga strofa - pokazuje przeszłość "niedawną" (jeszcze ślady oraz wprowadzenie czasownika w "unaoczniającym" czasie teraźniejszym - spada). Trzecia strofa - ludzkie "teraz" (czas teraźniejszy). A jaki byłby sens tych zestawień? Taki, że brak porozumienia to sytuacja permanentna miedzy ludźmi, że był (i będzie) zawsze.

A nawiązanie do innego utworu literackiego? Pamiętamy z gimnazjum wiersz Jerzego Lieberta Uczę się ciebie, człowieku? Można nawiązać właśnie do niego. Kończy się w ten sposób:

Uczę się ciebie i uczę
I wciąż cię jeszcze nie umiem -
Ale twe ranne wesele,
Twą troskę wieczorną rozumiem.

Źródło
U Lieberta podmiot od początku i konsekwentnie jest pierwszoosobowy. Apostroficzna konstrukcja (zaznaczona już także od pierwszego wersu) sugeruje pragnienie poznania człowieka, zrozumienia go, szukania kontaktu. Sformułowanie Wciąż cię jeszcze nie umiem oznacza, że podmiot nadal będzie szukał możliwości poznania (jeszcze nie umiem). Wskazuje jednak nie tyle intelektualne pojęcie (nie umiem), ale duchową bliskość, zrozumienie odmienności nastrojów i zapatrywań na różnych etapach życia (poranne wesele, tzn. młodzieńczy optymizm, troska wieczorna, czyli bagaż doświadczeń i rozczarowań pod koniec życia).

Dla chcących wiedzieć więcej. Ewa Lipska często nadaje „szkolne” tytuły swoim wierszom, por. też np. Ucz się śmierci, Egzamin.

Podstawowe dane o wierszu Ludzie dla początkujących. Pochodzi ze zbioru pod tym samym tytułem (wydanego w 1997 r.), na który składają się dwa cykle. Pierwszy liczy 17 wierszy, drugi - 8 utworów reprezentujących prozę poetycką. Ludzie dla początkujących to utwór inicjujący tomik.

Bibliografia (wybór)
Farysej Joanna, O uczeniu (się) człowieka w wierszu Ewy Lipskiej Ludzie dla początkujących, w: Szczukowski Dariusz, Tomaszewska Grażyna B. (red.), Sztuka interpretacji. Poezja polska XX i XXI wieku, Gdańsk 2014, s. 281-286.
Legeżyńska Anna, Ewa Lipska – portret, „Polonistyka” 2012, nr 11, s. 4-9.
Olszański Grzegorz, Śmierć udomowiona. Szkice o wyobraźni poetyckiej Ewy Lipskiej, Katowice 2006. ISBN 83-226-1512-6.
Rabizo-Birek Magdalena, Drogowskazy paradoksów. O poezji Ewy Lipskiej, „Akcent” 2007, nr 2, s. 39-49.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz