poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Prasówka muzyczna (z zawsze aktualnych czasopism)

21 czerwca świętujemy Dzień Muzyki, a 1 października - Międzynarodowy Dzień Muzyki. Gdzieś pośrodku mamy sierpień i właśnie dziś zapraszamy na tematyczną, czyli muzyczną prasówkę. Wszystkie czasopisma są dostępne w Czytelni.

Maciej Fic, „Moje dzieciństwo tak słodkie jak «Vibovit»” czy „świst gumowych pał”? Codzienność końca PRL w muzyce rockowej, „Wiadomości Historyczne z Wiedzą o Społeczeństwie” 2019, nr 6, s. 4-8

„O piątej rano stało mleko pod drzwiami
 «Vibovit» w proszku jedliśmy garściami
było coś prawie jak czekolada
była w woreczkach oranżada
Węgierskie znaczki, na puszki szał
Paczki z zachodu, gdy ktoś wujka miał”

Polska codzienność schyłkowego socjalizmu w piosenkach tamtego czasu: nowomowa, szarzyzna życia, społeczne zniewolenie, poczucie stagnacji i braku perspektyw – oraz piosenki z kolejnej dekady, czyli zróżnicowany, ale także nostalgiczny obraz niedawno minionej epoki.

Katarzyna Gmiterek, Spotify w edukacji muzycznej  - wady i zalety, „Wychowanie Muzyczne” 2023, nr 3, s. 67-69

„Spotify to jedno z najlepszych narzędzi do odkrywania i promocji muzyki dostępne rynku (…). Platforma (…) umożliwia użytkownikom łatwy dostęp do tysięcy utworów i albumów (…), a także udostępnianie innym osobom swoich ulubionych playlist i utworów”.

Omówienie zalet i wad platformy oraz wskazanie na jej przydatność w edukacji.

Mirosław Grusiewicz, Joanna Piątek, Popularne piosenki w filmach zagranicznych. Materiały do zajęć dla uczniów w wieku gimnazjalnym, „Wychowanie Muzyczne” 2018, nr 2, s. 47-56

„Muzyka popularna, podobnie jak artystyczna, była wykorzystywana w warstwie dźwiękowej już w filmach niemych. Znane melodie przywoływały określone skojarzenia, były elementem przyciągającym ludzi do kina”.

Piosenki, które odegrały ważną rolę również poza filmem – w nawiasie tytuł filmu, z którego pochodzą oraz reżyser: „Mona Lisa” („Kapitan Carey”, reż. Mitchell Leisen), „Que sera, sera” („Człowiek, który wiedział za dużo”, reż. Alfred Hitchcock), „Rock around the clock” (Szkolna dżungla”, reż. Richard Brooks), “The young ones” (“Chcemy się bawić”, reż. Sidney J. Furie), “A hard day’s night” (“Noc po ciężkim dniu”, reż. Richard Lester), „Manhã de carnaval” („Czarny Orfeusz”, reż. Marcel Camus), temat główny “Doktora No” (reż. Terence Young), “We have all the same in the world” (“W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”, reż. Peter R. Hunt), „Live and let die” („Żyj i pozwól umrzeć”, reż. Guy Hamilton), “Golden eye” (GoldenEye”, reż. Martin Campbell), “The world is not enough” (“Świat to za mało”, reż. Michael Apted), “Skyfall” (“Skyfall”, reż. Sam Mendes), “Mrs Robinson” (“Absolwent”, reż. Mike Nichols), “My heart will go on” (“Titanic”, reż. James Cameron), “Into the West” (“Władca Pierścieni. Powrót króla”, reż. Peter Jackson), “City of stars” (“La la land”, reż. Damien Chazelle), Remember me” (“Coco”, reż. Lee Unkrich).

Iwo Kosmala, Muzyka z gier komputerowych, „Wychowanie Muzyczne” 2025, nr 1, s. 18-22

„Można się zastanowić, jaka jest ta muzyka. Na pewno stanowi potężne narzędzie narracyjne, odpowiada w grach za wyrażanie emocji oraz tworzenie nastroju, w świecie gier komputerowych jej rola okazuje się (…) bardzo istotna. Szczególnie ważna jest w popularnych sieciowych grach strategicznych typu MOBA (…), przeznaczonych do rozgrywek dla wielu osób jednocześnie, jak również w platformowych grach akcji”.

W artykule poddano analizie muzykę z dwóch popularnych gier – „League of Legends” oraz „Hollow Knight”.

Bogna Skrzypczak-Walkowiak, O filmowych wizerunkach "poetów przeklętych", ”Polonistyka” 2012, nr 11, s. 19-25


„Trudne życie i przedwczesna śmierć? A może przede wszystkim pasja i wierność powołaniu? Co decyduje o popularności młodych artystów, których Weltschmerz został przeniesiony na ekran?”

Trzy ekranowe opowieści o artystach ze Śląska: „Wojaczek” (reż. Lech Majewski), „Skazany na bluesa” (reż. Jan Kidawa-Błoński) i „Jesteś Bogiem” (reż. Leszek Dawid).

Katarzyna Szostak, Muzyka na wielkim ekranie - zarys historyczny i ujęcie współczesne, „Wychowanie Muzyczne” 2020, nr 3, s. 33-45

„Nikt, kto chce mówić o kinie, nie może ignorować muzyki filmowej – stanowi ona (…) integralną część naszego życia, naszych czasów, współczesnej kultury (Ennio Morricone).”

Scenariusze dotyczące kompozytorów muzyki filmowej XX wieku: Ennia Morricone, Wojciecha Kilara, Johna Williamsa, Hansa Zimmera. Wspomniane filmy: „Misja” (reż. Rolanda Joffe), „Ojciec chrzestny” (reż. Francis Ford Coppola), „Pianista” (reż. Roman Polański), „Gladiator” (reż. Ridley Scott), „Piraci z Karaibów. Klątwa czarnej perły” (reż. Gore Verbinski).

Jan Topolski, Ogrodnicy i floryści, „Kino” 2018, nr 5, s. 44-47

 „W Hollywood to poważny zawód, chroniony przez związek zawodowy (…), a najlepsi zarabiają ponoć ćwierć miliona dolarów rocznie. W Polsce (…) jest mniej różowo i żadnych regulacji prawnych, a budżet bywa raczej wrogiem niż przyjacielem”.

Konsultant muzyczny. Co robi? Jak wpływa na odbiór filmu? Bo to, że spełnia ważną rolę, jest oczywiste.

Ps. Instrumenty muzyczne w poezji TUTAJ. Muzycy w anegdocie TUTAJ.

źródło il. Pixabay.com

piątek, 15 sierpnia 2025

Białe Damy, Czarni Rycerze i inne powiewne postaci, czyli wakacje z dreszczykiem (2)

Dzisiaj nie będziemy przedstawiać literackich miejsc, ale autentyczne. Można je znaleźć na mapie, a jeśli ktoś ma dość odwagi, może je odwiedzić podczas wakacyjnych wojaży. Jednak ostrzegamy, że to naprawdę niebezpieczne.

Dwa państwa europejskie...

Niemcy. Stolica kraju, Berlin, oraz Tretzen, a tam dawne rezydencje królewskie, w których pojawia się tzw. Biała Dama z rodu Hohenzollernów. Bywa też w innych pałacach, ale te upodobała sobie w szczególności. Darmstadt nawiedza zaś - dla odmiany - Czarna Dama. Widok tej postaci, spowitej w żałobne szaty, nie zwiastuje niczego dobrego.

"Rekordzistką" w posiadaniu miejsc wywołujących dreszczyk jest Wielka Brytania. Sam Londyn ma ich kilka: Gmach sądu Old Bailey, po którym uparcie krąży duch jakiegoś przestępcy, choć wielu utrzymuje, że to dziewięciolatek, skazany na śmierć za kradzież towarów o nikłej wartości... Opactwo Westminsterskie, gdzie - obok znajdującego się tu Grobu Nieznanego Żołnierza - pojawia się widmo w mundurze polowym z czasów I wojny światowej. Ponadto bywają tu jeszcze dwa widma sprzed wieków - mnicha i przewodniczącego trybunału... Twierdza Tower, w której do dziś przechadza się Anna Boleyn z własną głową pod pachą. Widuje się też duchy kilku innych skazańców...

W kraju mgieł są jeszcze inne miejsca preferowane przez amatorów emocjonujących przeżyć: w Aylmerton (hrabstwo Norfolk) można się natknąć na Skrzeczące Doły (Shrieking Pits), czyli koliste wgłębienia osady z czasów prehistorycznych, które odwiedza skrzecząca postać. Ale badacze folkloru są zdania, że ta istota to po prostu tuman mgły, a krzyki - to odgłosy wydawane przez ptactwo... East Molesey z pięknym zespołem pałacowym Hampton Court, w którym widuje się ducha Sibell Penn, piastunki króla Edwarda VI... W Glamis (hrabstwo Angus) stoi zamek uważany za najbardziej nawiedzony w Szkocji. Łączy się go z „Makbetem” Szekspira. Chociaż stwierdzono, że król Duncan na pewno tu nie mieszkał, krążą po nim różne postaci, a wśród nich Szara Dama. Jest tu też Zaginiona Komnata, której okno najczęściej fotografują turyści, ale której nikt do tej pory nie odnalazł wewnątrz zamku... Great Corby (hrabstwo Cumberland). Wioska, na której skraju można zobaczyć sporych rozmiarów zamek Corby. Od czasu do czasu pojawia się tu Promienny Chłopiec (Radiant Boy), a z jego oblicza emanuje łagodność i dobroć. Zapewne to dawny służący... Sanford Orcas. Wieś z dworem "zamieszkałym" przez Damę w Czerwonych Jedwabiach i mnogość innych powiewnych istot.

Powędrujemy na antypody? Kto by się spodziewał tak wielu tajemniczych miejsc w dalekiej Australii?  A jednak... W Canberze, rozkwita ogród otaczający Yarralumia House, malowniczą rezydencję gubernatora Australii, przez który przemyka mała zjawa... Wzgórza Gippsland znane są z tego, że czasem słychać na nich odgłosy stada widmowych krów, zaś liczące pięćdziesiąt metrów głębokości Urwisko Vaucluse (Vaucluse Gap) w Sydney rzekomo odwiedza kilkanaście duchów ludzi, którzy tu spadli lub popełnili samobójstwo.

Wędrujemy za Wielką Wodę. Oto Stany Zjednoczone, a w nich: Czekająca Dolina (Whooping Hollow), usytuowana w Nowej Anglii, gdzie ma straszyć duch pokonanego w bitwie indiańskiego czarownika... Fredericksburg (stan Wirginia). Tu bytują duchy szacownych postaci, m.in. prezydentów George’a Washingtona i Jamesa Monroe'a, a także Kobieta w Bieli, która przeżyła zawód miłosny. Ta zwiewna istota zamieszkuje Chatham Manor, piękną rezydencję na wzgórzu nad miastem, i ukazuje się regularnie co siedem lat. Wirginia w ogóle uchodzi za stan duchów, chociaż w Nowym Świecie najwięcej jest ich jednak w Nowym Orleanie (Luizjana); doliczono się ich aż dwadzieścia (widywanych stale)!... Waszyngton, a tu budynek Białego Domu, w którym niemało tajemniczych istot, lecz najlepiej są udokumentowane informacje o wizytach ducha Abrahama Lincolna (widział go sam prezydent Theodore Roosevelt)!... West Point (stan Nowy Jork) i słynna Akademia Wojskowa. Tu podobno można spotkać ducha żołnierza z czasów prezydentury Andrewa Jacksona. Przychodzi w pełnym rynsztunku. Po raz pierwszy widziano go nocą 21 października 1972 roku, w pokoju nr 4714. Pokazuje się również duch kucharza...

Skoczymy do Afryki? RPA i Johannesburg. W mieście istnieje podziemne przejście łączące gmach Poczty Głównej z Dworcem Głównym, w którym nocami przemyka się cień robotnika zasypanego przez piasek podczas budowy tunelu... W Kapsztadzie zaś stoi najstarszy w tej części kontynentu zamek (Cape Town Castle), zbudowany w 1665 roku, zamieszkany przez również najstarsze duchy w kraju - wysoką, jasną postać widywaną na murach i znikającą wraz ze zbliżaniem się ludzi, oraz Damę w Szarym Kapturze (Lady in Grey Hood)... W Afryce Południowej rozciąga się nadto Spokeveld (Równina Widm), czyli rozległy obszar na południowym krańcu wyżyny Karru Wielkie. Widuje się tam różne postaci, ale najczęściej wóz z duchami woźniców...

Azja też ma swoje widmowe istoty. Szczególnie sympatyczną i opiekuńczą jest Wspinacz z Everestu, pomagający himalaistom atakującym szczyt, co oni sami potwierdzają. Jego przyjazną obecność czuli na przykład Dougal Haston i Doug Scott (wrzesień 1975 r.). Być może jest to Andrew Irving, który tu zginął w 1924 roku...

Tak, wiele niesamowitych zjawisk może wyjaśnić "mędrca szkiełko i oko" (zob. artykuł Tomasza Kubiaka z poniższej bibliografii). Ale zapewne nie wszystkie. Trzeba, by były jakaś niewiadome, tajemnice, zagadki. Otaczający nas świat z pewnością jest bardziej niezwykły i wielowymiarowy niż się nam wydaje. I dobrze, że tak jest.

Bibliografia
Dionizjusz Czubala, Współczesne legendy miejskie,  Katowice 1993. ISBN 83-226-0504-8 (sygn. cz K XXX-3/1350).
Peter Haining, Leksykon duchów, tł. Tomasz Wyżyński, Krzysztof Zarzecki, Warszawa 1990. ISBN 83-221-0498-7 (sygn. cz XXXVI-4/22).
Tomasz Kubiak, Obalamy mity, czyli biofizyka kontra legendy miejskie, "Fizyka w Szkole z Astronomią" 2025, nr 1, s. 4-11 (Czytelnia).
Agnieszka Zielińska, Legendy miejskie straszą i bawią, "Śląsk" 2019, nr 7, s. 4-7 (Czytelnia).


poniedziałek, 11 sierpnia 2025

Białe Damy, Czarni Rycerze i inne powiewne postaci, czyli wakacje z dreszczykiem (1)

Duchy, zjawy… Brrr. W lecie ich wspomnienie może chłodzić rozpalone czoła. A skoro nie bali się ich mali bohaterowie "Wakacji z duchami" Adama Bahdaja, może i my przetrwamy… wakacje z rozmaitymi zjawami?

Najpierw te ponoć prawdziwe (jak niektórzy twierdzą). No, powiedzmy, prawie autentyczne. Legendy miejskie. W latach 80. minionego wieku i nieco później krążyła opowieść o czarnej Wołdze. Pamiętam ją ze szkoły podstawowej. Koledzy zarzekali się, że ją widzieli... na dzisiejszej katowickiej Alei Korfantego, a konkretnie, na pobliskim skrzyżowaniu. Jej pasażerowie złowrogo spoglądali zza przyciemnionych szyb i rozważali, które dziecko uprowadzić. „Superjednostka” - wielki katowicki budynek mieszkalny - też była owiana niezbyt przyjemną sławą. Przez jakiś czas uparcie powtarzano pogłoskę o monecie wyrzuconej przez okno z ostatniego piętra, która zabiła podążającego chodnikiem przechodnia czy o złodziejach, którzy w swojej melinie w podziemnych garażach uwięzili ucznia. W Polsce znamy cyklicznie pojawiające opowieści o lądowaniach UFO, a nawet publikowane są fotografie z tych wydarzeń! Na Górnym Śląsku mamy też ponoć domy, w których straszy. Rzekomo są takie budynki w Będzinie, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Katowicach, Myszkowie czy Rudzie Śląskiej. W Będzinie był ponadto znikający autostopowicz, a w Sosnowcu - „samochód napiętnowany śmiercią”.

Aby nie wywołać apopleksji od nadmiaru wrażeń, zrobimy przerywnik. Przypomnimy niektóre literackie duchy i zjawy, by w drugim odcinku wyruszyć na poszukiwanie miejsc cieszących się nieco ponurą sławą w Europie, a nawet w szerokim świecie.

W bieżącym roku szczególnie wspominamy Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Poetka wydała tomik „Profil Białej Damy”, w którym znajdujemy m.in. wiersz „Biała Dama”. Oto fragment:

"Biała damo, przeźroczysta damo,
lśniąca w krześle księżycową plamą,
na co czekasz, wystrojona złudnie? (…)

Jak balonik odpływasz pod plafon,
krążysz światłem ponad gdańską szafą,
w zalęknieniu i trumiennej tremie...

Tam za ścianą, stary lokaj Łukasz
w śnie się zrywa i zapałek szuka
(ciebie więcej niż śmierci się boi)

bo już płyniesz, syreno powietrza,
coraz wiotsza, nieżywsza i bledsza
przez kolejny różaniec pokoi..."

W którym zamku ta niewiasta się pokazuje, z łatwością odgadnie ten, kto czytał książkę "Duchy polskie" Bogny Wernichowskiej i Macieja Kozłowskiego, gdzie przedstawiono sporo innych zwiewnych istot (nie tylko ludzkich) z ojczystych dziejów (TUTAJ). A w naszej literaturze? Wystarczy przypomnieć "Tren XIX abo Sen” Jana Kochanowskiego, "Romantyczność", "Lilie" i "Dziady" Adama Mickiewicza (TUTAJ i TUTAJ), "Króla-Ducha" Juliusza Słowackiego, „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyńskiego, "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego (TUTAJ i TUTAJ), „Dusiołka" Bolesława Leśmiana, "Wampira” Władysława Stanisława Reymonta, „W małym dworku” Stanisława Ignacego Witkiewicza, „Dolinę Issy” Czesława Miłosza...

Co w literaturze światowej? Kilka ważnych tytułów: " Boska Komedia" Dantego, kilka dzieł Williama Szekspira („Juliusz Cezar”, "Hamlet", „Makbet", TUTAJ), „Król Olch” Johanna Wolfganga Goethego, „Zagłada domu Usherów” Edgara Allana Poe’a, „Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa, "W kleszczach lęku" Henry'ego Jamesa (TUTAJ). Mnogość duchów snuje się w domu Buendiów w "Stu latach samotności" Gabriela Garcii Marqueza. Literackie upiory przypomniano także TUTAJ. Wśród nich jest jeden nieliteracki, ale rodem z PRL-u. Można rzec, iż lingwistycznie straszny... A przy okazji - o okrętach-widmach było TUTAJ, a o samolotach-widmach TUTAJ.

W kolejnym odcinku - zgodnie z zapowiedzią - przedstawimy niektóre przyprawiające o dreszcze miejsca w Europie i na świecie. Też będzie strasznie!

Rys. Pixabay.com

piątek, 8 sierpnia 2025

Książki (nie)zapomniane - Dwie bajki

Te utwory JEANA GIRAUDOUX (1882-1944) dzieli ponad 20 lat. Pierwszy jest debiutancką powieścią z 1921 roku, drugi – słynnym dramatem, wielokrotnie wystawianym na deskach światowych teatrów.

Zuzanna i Pacyfik (Suzanne et le Pacifique). „Jeśli mężczyzna się nudzi, trzeba go rozruszać; jeśli kobieta się nudzi, trzeba ją powstrzymać”. Tak brzmiała zwycięska maksyma w konkursie na hasło dotyczące nudy, ogłoszonym i ufundowanym przez „Sydney Daily”. Nagrodą była podróż dookoła świata. Triumfatorka - tytułowa Zuzanna - udała się więc do Australii, by rozpocząć  rejs. Nie przypuszczała, że czeka ją niesamowita, groźna przygoda, a do kraju wróci dopiero po latach...

Do równika podróż przebiegała bez większych problemów. Aż do momentu... buntu załogi. Odtąd wszystko zaczęło toczyć się jak w mało realistycznym śnie. Burza. Tratwa ratunkowa. Brzeg nieznanej wyspy na Oceanie Spokojnym. Tu spędziła rok. W następnych latach były... kolejne wyspy. Na szczęście - hojnie uposażone w krystalicznie czystą wodę i pożywne rośliny. Świetnie sobie radziła w samotności. Wreszcie wróciła do cywilizacji - bogata w doświadczenia, niemal odrodzona po długim kontakcie z naturą. Jeszcze jedna robinsonada, ale "ulepszona" starymi, oświeceniowymi ideami na temat dobroczynnego wpływu dzikiej przyrody na człowieka. Raczej przyjemna bajka, niewiele mająca wspólnego z tym, co jej autor stworzył później, a dzięki czemu przeszedł do historii literatury XX wieku.

Jean Giraudoux, Zuzanna i Pacyfik, tłum. Cezary i Maria Gawryś, Warszawa 1981. ISBN 8306006941 (sygn. 95589, 124038).

Wariatka z Chaillot (La Folle de Chaillot). Kolejna „Bajka” - pisana w cudzysłowie i z dużej litery, bo to zarazem podtytuł dramatu.

Paryska kawiarnia „Chez Francis” jest stałym miejscem spotkań czterech dyrektorów dużej firmy poszukującej ropy naftowej... pod ulicami francuskiej stolicy. Na szczęście, ich haniebne plany poznaje niezupełnie zrównoważona, ale pogodna i dobra hrabina Aurelia. Z pomocą obytego w światowych sprawach przyjaciela przystępuje do działania. Organizuje wokół siebie ludzi ze społecznego marginesu oraz takie jak ona, niezbyt mądre idealistki. Wspólnie postanawiają przepędzić z miasta (do podziemia!) chciwych "biznesmenów". Tak też czynią. Harmonia i ład społeczny - zakłócone przez pazerność, korupcję i urzędniczą bezduszność - zostają przywrócone.

Krytycy zawsze dopatrywali się w dramacie drugiego dna, odczytując go jako satyrę na uległość marionetkowego rządu okupowanej Francji wobec agresora. Spostrzegany w tym kontekście, byłby to może jeszcze jeden utwór z długiej listy tekstów reprezentujących tradycję sowizdrzalską, w której głupi okazywał się mądrym, siła musiała abdykować przed sprytem i "chłopskim rozumem", a władcą zostawał ten, na którego nikt nie liczył. Taka literatura zawsze przynosiła konsolację. W chwilach ucisku dawała nadzieję na zwycięstwo sprawiedliwości. Pomagała żyć pomimo przeciwności. I zawsze będzie potrzebna.

Jean Giraudoux, Wariatka z Chaillot [online]. Zob. TUTAJ.

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Czerwiec. Rozkwitły lipy…

„Rozkwitły lipy. I te przy kmiecych chatkach, i te wzdłuż drogi, i te w czarnoleskim ogrodzie”.
(Janina Porazińska, Kto mi dał skrzydła. Rzecz o Janie Kochanowskim)

Twórczość Jana Kochanowskiego będziemy przypominać w tegorocznym Narodowym Czytaniu. Zapewne nie zabraknie fraszek „Na lipę” i „Na dom w Czarnolesie”. Ale czarnoleska lipa nieustannie rozkwita w literaturze. Nawiązywali do niej liczni poeci, a wśród nich między innymi Juliusz Słowacki („Beniowski”, Pieśń piąta):

„Strofa być winna taktem, nie wędzidłem. (…)
I gdyby stary ów Jan Czarnoleski
Z mogiły powstał, toby ją zrozumiał
Myśląc, że jakiś poemat niebieski,
Który mu w grobie nad lipami szumiał”

Julian Ejsmond („Lipy”, „Wieści czarnoleskie”):

„Niebo jest dziś tak samo
jak ongi, jak wtedy - niebieskie!
I słońce jest to samo:
Złociste i czarnoleskie.
I lipy tu są, jak przed laty
Na tej samej wyrosłe ziemi…”
(„Lipy”)

„Niechaj mi wiatru powiew wiadomość przyniesie,
co się dzieje w Czarnolesie?
Czy żyje stara lipa, w której wonnym cieniu
Poeta marzył w natchnieniu?”
(„Wieści czarnoleskie”)

Jerzy Liebert („Na lipę czarnoleską”):

„Wonna lipa czarnoleska
Gęsto niebem przetykana
Pyszna w gwarze i królewska
Oto lutnia mistrza Jana
Lira, której miodu siła
Na trzy wieki Polskę spiła.”

Leopold Staff („Lipy”):

„Od czterech wdzięcznych wieków i dla wiecznej chwały,
Złotej jak miód natchniony w twym pisanym dzbanie,
Wszystkie kwitnące słodko lipy w Polsce całej
Pachną imieniem twoim, Kochanowski Janie!”

Kazimierz Wierzyński ("Ballada o poniedziałku"):

"Śpiewałem sobie a muzom (...)
I ani jednego kamienia
Śpiew mój nie wzruszył i moje cierpienia (...)
Posłuchajcie mnie, lipy moje,
Ogłaszam bezkrólewie. (...)
Żegnajcie więc lipy i chmiele"

Jarosław Iwaszkiewicz
(„Do młodej lipy”):

„O jakże szybko,
maleńka lipko,
Ogromnem staniesz się drzewem,
I jak przed laty
Pień twój skrzydlaty
Zaszumi poecie śpiewem. (….)
Cennemi słowy
Przemówi nowy
Poeta jak Kochanowski”

Jacek Kaczmarski („Jan Kochanowski”), wiernie naśladując styl Mistrza:

„Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć
Temu starość niestraszna pod lipowym liściem”

Julian Tuwim („Rzecz czarnoleska”) - o kunszcie pisarskim Mistrza Jana:

„Rzecz Czarnoleska - przypływa, otacza,
Nawiedzonego niepokoi dziwem.
Słowo się z wolna w brzmieniu przeistacza,
Staje się tem prawdziwem.”

Hołdy mistrzowi poetyckiego słowa składali i inni pisarze, np. Cyprian Kamil Norwid, Teofil Lenartowicz, Wincenty Pol, Maria Konopnicka, Józef Wittlin, Mieczysław Jastrun,  Aleksander Maliszewski, Janina Porazińska… Tak, czarnoleska lipa pachnie jak żadna inna.

Język Jana Kochanowskiego zob. TUTAJ.

piątek, 1 sierpnia 2025

"W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość, tu ten dziś się śmieje, kto wczoraj chciał łkać..."

„Za rękę prowadzony
Gdzie szyldy i neony
Patrzyłem z zachwytem na świat dokoła mnie.
Tu lody i cukierki,
Tam piwo i serdelki
Z głośników zaś strażacka orkiestra w trąby dmie. (…)
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca.
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury,
I wtedy, gdy nie ma już słońca.
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość,
Tu ten dziś się śmieje, kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość,
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać.”

(Jacek Kaczmarski, Ballada o wesołym miasteczku)

Od 2010 roku 1 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Radości. Wesołe Miasteczka (parki rozrywki, lunaparki) - miejsca, w których radość widać szczególnie często. Jedno z najstarszych na świecie - liczące ponad cztery stulecia - znajduje się w Danii. W naszej stolicy powstało w pierwszej dekadzie XX wieku. Śląskie (chorzowskie) liczy 65 lat. O tych miłych miejscach nie zapomnieli reżyserzy filmowi ani pisarze. Dziś przypomnimy niektóre literackie ujęcia.

„Wesołe miasteczko,
wesołe miasteczko,
fistaszki i ptaszki,
i starszy pan z teczką,
i świnie i dynie i hajda na błoń,
i poziomkowy koń!

Ach, tu się żyje i tu się umiera,
to ci zabawa, to ci opera,
głowa się kręci niczym kukiełka,
głowa nie czuje i głowa nie łka,
głowa kołuje, kołuje, kołuje...
i krąży i sięga obłoków."

(Agnieszka Osiecka, Wesołe Miasteczko)

Dla dzieci. Niektóre historyjki są wierszowane, inne - prozatorskie. A wszystkie pogodne. „Króliczki w wesołym miasteczku” Pierre’a Couronne’a, „Smutna owieczka z wesołego miasteczka” Wiesława Drabika, „Samochodzik Franek. Wesołe miasteczko” Karoliny Górskiej, „Martynka w wesołym miasteczku” Marcela Marlier i Gilberta Delahaye, "Mysi Domek: Sam i Julia w Lunaparku" Kariny Schaapman, "Wesołe miasteczko” Emilii Waśniowskiej - to tylko niektóre tytuły. A dla nieco starszych dzieci i nastolatków? Na przykład "Wojna cukierkowa. Tom 3, Misja w lunaparku" Brandona Mulla. O dzieciach, ale (chyba raczej) niezupełnie dla dzieci? Pełna tajemnic opowieść "Jakiś potwór tu nadchodzi" Raya Bradbury'ego.

Dla dorosłych. Losy studenta, licealistki i taksówkarza, które połączył tytułowy "Królik w lunaparku" Michała Biardy... Mroczna historia z życia kolejnego studenta, któremu wakacyjna praca w lunaparku odmieniła życie, czyli "Joyland" Stephena Kinga... Niesamowity, przedziwny "Lunapark" Tadeusza Kwiatkowskiego... I jeszcze dwie powieści pod tym samym tytułem. Pierwsza - autorstwa Yvesa Navarre'a - rozgrywająca się w świecie paryskich bogaczy i aktorów teatralnych. Druga - Tomislava Zajeca - przedziwna mieszanina dosłowności i odrealnienia, w której splatają się postaci nadnaturalne i zwyczajne, przyziemne...

"A potem karuzela
I coraz szybciej, śmielej,
I już mi nie przeszkadza, że ciągle w kółko gna!
Pod niebem z ziemi szydzę
I świat pod sobą widzę
I wiatr mi świszcze w uszach, orkiestra marsza gra! (…)
I widzę beczkę śmiechu -
Wskakuję bez oddechu,
Wiruję! Wpadam w otchłań! I nie ma mnie!

Jest śmiech."

(Jacek Kaczmarski, Ballada o wesołym miasteczku)

poniedziałek, 28 lipca 2025

Nasze Skarby – Karol Sęczyk, Ochrona zdrowia górnika (1939)

Oto książka idealna na grudzień, czyli czas „okołobarbórkowy”, ale zaprezentujemy ją latem, by było niestandardowo:). „Ochrona zdrowia górnika. Zagadnienie higieny i bezpieczeństwa pracy w górnictwie śląskim” Karola Sęczyka, wydana w 1939 roku.

Autor, żyjący w latach 1889-1975, był – jak czytamy na stronie tytułowej – Naczelnikiem Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego Śląskiego w Katowicach. A oto treść publikacji, czyli spis treści:

„Wstęp historyczny; Czynniki niebezpieczeństwa w kopalniach; Szyb. Podszybie. Nadszybie. Sortownia; Praca na filarach i w przodkach; Transport urobku na dole; Narzędzia; Urządzenia elektryczne w kopalniach; Przewietrzanie kopalni. Niebezpieczeństwa wybuchów metanu i pyłu węglowego; Pożary i ratownictwo; Oświetlenie kopalni; Choroby zawodowe górników; Organizacja lecznictwa górników na Śląsku; Dozór górników. Organizacja nadzoru. Nauczanie i propaganda bezpieczeństwa pracy; Czas pracy i wydajność; Urządzenia sanitarno-techniczne; Warunki bytowania poza kopalniami; Podstawy prawne nadzoru nad higieną pracy”.

Nas szczególnie zainteresowały choroby zawodowe górników. Są to: pylica płuc (i jej rodzaje: krzemica i węglica; autor przedstawia także różnice między pylicą a gruźlicą płuc), glistnica, oczopląs. Sęczyk charakteryzuje wpływ pracy w kopalni na rozwój innych chorób: gośćca ostrego, przewlekłego i mięśniowego, wad zastawkowych serca, neuralgii, gruźlicy płuc, schorzeń górnych dróg oddechowych i zapalenia płuc, chorób przewodu pokarmowego.

W książce znajdujemy bardzo dużo unikatowych fotografii, m.in. z końmi w roli „siły roboczej”. Badaczy dawnych książek może zainteresować również odręczna dedykacja: „Z prośbą przyjęcia wręczył 20/4/1939 autor”.


Karol Sęczyk, Ochrona zdrowia górnika. Zagadnienie higieny i bezpieczeństwa pracy w górnictwie śląskim, Warszawa, Instytut Spraw Społecznych, 1939 (sygn. ZS 16505).